Inka67
Members-
Posts
86 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Inka67
-
Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!
Inka67 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c2e0bac7f6f1c8e8.html[/IMG] -
Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!
Inka67 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
No zobaczymy czy mi sie uda coś przesłać z tych zdjęć. Z góry przepraszam za jakość. Na razie takie portretowe ;)[IMG]http://http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c2e0bac7f6f1c8e8.html[/IMG] -
Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!
Inka67 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Trochę mnie tu nie było, bo nie mam w tej chwili internetu w laptopie, a do jedynego czynnego komputera z internetem ciężko się w domu „dopchać” ;) U Majeczki wszystko w porządku. Jeśli chodzi o samopoczucie w domu, bo z uszkiem ciągle są problemy. Niestety nie doleczyło się jeszcze :shake: Ostatnio miała ponowne czyszczenie ucha u weta. Zniosła to naprawdę dzielnie. Nawet nie kłapnęła szczęką, ani nie warknęła na weta jak jej czyścił, a bolało ją na pewno. Dostała też środek przeciwświerzbowy , bo jak stwierdził wet być może grzyby zmieszały się ze świerzbem i dlatego tak opornie idzie to leczenie. Dalej krople, a w tym tygodniu jak nie będzie poprawy to będzie miała wymaz, żeby dokładnie określić co tam jej siedzi i dobrać leki. Widać,ze na co dzień jej to bardzo nie dokucza, bo nie trzepie głową, tylko jak się „majstruje” przy tym konkretnym uchu to nie lubi tego. Kong się sprawdził znakomicie!!! Dziękuje Ci Anulu raz jeszcze! Zostaje już sama coraz lepiej, ale na dłużej jej nie zostawiałam. Jednak teraz jak zostaje tak z godzinę, to nie ma już nic pogryzionego, ani drzwi nie podrapane, za to kong wylizany! Jak się wychodzi to popiskuje jeszcze, nie leci od razu do konga, ale potem jest spokój i znajduje sobie wtedy kong :lol: Zjada już też ładnie, nawet suche. Nie każde ;) Ale to co mam w domu po Koce pałaszuje. Musiałam ją nauczyć jedzenia suchego też, bo mam zamiar zabierać ją na wyjazdy ze sobą, a nie zawsze jest możliwość gotowania. Z kotem większej zmiany nadal nie ma :shake: To znaczy dokładnie raz jest lepiej i wydaje się, że już w ogóle będzie dobrze, po czym nagle znów ją zaczyna gonić i raz ją zdołała nawet szczypnąć, za co zebrała burę. I znów od początku nauka i znów jest lepiej. Jak kot jest w pokoju i sobie siedzi to ona potrafi spokojnie podejść i obwąchać, a czasem jak dojrzy ją, że akurat gdzieś się przemieszcza, to startuje do niej od razu. Niestety na podwórku też bardzo szuka kotów. Wie, że teraz na zimnie lubią się chować pod samochodami. Nie pozwalam jej na to, ale widać, ze pognała by za nimi. Ale ostatnio był sukces, bo znajomy kotek sąsiadów siedział sobie na murku i nawet go nie obszczekała tylko podeszłyśmy spokojnie i obwąchała go tylko. Także generalnie jest lepiej niż było, ale jeszcze trochę trzeba cierpliwości. Bawi się za to już ładnie. Poczuła się już na tyle u siebie, że obszczekuje wszystkich przy drzwiach. Trochę ja muszę stopować z tym szczekaniem, żeby się nam za bardzo nie „rozkręciła” ;) Do psów na ulicy tez jest raczej przyjazna, choć jak tylko jakiś pies pierwszy zacznie obszczekiwać to Majka natychmiast odpowiada na zaczepkę! I kto by pomyślał, ze ona taka waleczna ? ;) Boi się ciągle jeździć samochodem. Denerwuje się jak ma gdzieś jechać. Ciągle chyba myśli, że się ją gdzieś wywiezie. Jak wracamy do domu to już jest w porządku, ale w drodze „do” bardzo się denerwuje. Muszę z nią częściej jeździć na jakieś wypady, żeby się przyzwyczaiła, że jak już dojedzie to jest fajnie. Ostatnio pojechałyśmy tak do parku. Bardzo się cieszyła jak już tam była i w drodze powrotnej już się nie denerwowała. Nie spuszczam jej ze smyczy, mam taką wyciąganą, automatyczną to ma trochę więcej swobody. Ona się raczej na spacerach pilnuje, ale w parku gdzie miała wiele nowych zapachów i atrakcji, bo to i psy i inne stworzenia to widziałam, że poleciałaby z chęcią i nie wiem czy by tak wróciła. Także na razie ciągle jeszcze tylko na smyczy. Myślę, że jeszcze poczekamy jakiś czas, żeby spróbować ją puszczać samą. Próbowałam jej zrobić jakieś zdjęcia ,ale kiepsko to wychodziło, raz że robię je tylko telefonem więc nie są najlepsze, ale ona tez nie specjalnie daje je sobie robić. Spróbuję coś wkleić, a jeśli mi się nie uda to postaram się przesłać do Anuli mailem to pewnie pomoże mi i powkleja :lol: -
Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!
Inka67 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Kora78 dzieki za telefon, jest pieczatka na dokumentach, ale telefon był nie wyraźny. A jesli chodzi o to szczepienie to jest tylko data szczepienia i pieczatka weta i nic wiecej. Nie ma ani naklejki z ampułki ani nr szczepionki :( Generalnie to nie jest jakos strasznie potrzebne. Potrzebne jest bardziej na wyjazd. No ale tak bywa, ze jak sie czegos nie ma to własnie wtedy jest potrzebne. Na razie chciałam sie zorientować czy mi wogóle przeslą takie zaswiadczenie. A z tym kongiem to faktycznie muszę sprobowac wczesniej. -
Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!
Inka67 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
[SIZE=3][FONT=Times New Roman]Właśnie miałam napisać, bo właśnie dziś jestem po wizycie kontrolnej uszu u weta, a przede wszystkim- dziś doszła przesyłka i chciałam bardzo, ale to bardzo za nią podziękować!!!! Jeszcze jej nie wypróbowałam bo chcę ja zostawić na moje wyjście, a dziś nigdzie nie wychodziłam sama. Myślę, że przyda się na pewno, bo Majeczka ma troszkę problemy z zostaniem samej. Idzie jej już coraz lepiej, ale denerwuje się jeszcze i jakby się w tym czasie czymś zajęła to na pewno jej pomoże przetrwać samotność. Nie zostawiałam jej na dłużej niż godzinę, tyle ile potrzeba na zakupy czy zawiezienie Ani do szkoły muzycznej. Już wie, że przyjdziemy i po początkowym zdenerwowaniu kładzie się spać, ale też zauważyłam ,że gryzie drewienka przy kominku lub np.ołówek jak gdzieś znajdzie. Gryzaków jak jest sama nie tyka. Świadczy to, że trochę się jednak denerwuje i szuka sobie zajęcia. Myślę, że jak naładuję zabawkę wołowinką, to będzie miała miłe zajęcie. Nie zostawiam jej zbyt często, żeby jej jeszcze zbytnio tym nie stresować, ale czasem się zdarzy i chciałabym aby się w przyszłości nauczyła trochę zostawać sama. Z kotem wielkich zmian jeszcze nie ma, ale jest już zdecydowana poprawa. Potrafi już nawet być w jednym pokoju z kotem coraz dłużej spokojnie, kot nawet pozwala jej się powąchać bez prychania jak siedzi np. na parapecie, ale jak kot chce przebiec z jednego pokoju do drugiego, to nie potrafi jej nie pogonić i obszczekać. No ale to instynkt i trudno nad nim zapanować. Musi jeszcze minąć trochę czasu. Na pewno jednak idzie ku lepszemu w ich kontaktach. Zauważyłam tez na spacerach, że musiała być szczuta na kota, dlatego pewnie ciężej jest jej zapanować nad gonieniem kota. Przechodzimy na spacerze koło bloku, gdzie są piwniczne okienka, w których muszą być koty. Nigdy zadnego nie widziała, ale najwyraźniej je czuła bo za każdym razem biegła tam cała podniecona i przeszukiwała wszystkie krzaki naokoło. Do tego w zabawie jak się bawiłam z nia zabawką i chciałam żeby jej szukała. na hasło „szukaj” natychmiast szuka kota. Studzimy jej emocje i idzie jej coraz lepiej,ale troszkę jeszcze musi to potrwać, zreszta minął dopiero tydzień, więc trudno spodziewać się jakiejś wielkiej zmiany. Pocieszające jest to, ze chyba dobrze się u nas czuje, przychodzi na pieszczoty, radośnie każdego wita no i chce się bawić, a to już bardzo dobrze. Nawet potrafiła sobie sama ściągnąć z półki inną zabawkę ;) Nie pozwoliłam jej na to ,ale cieszyłam się w sumie, bo to znaczy, że się tu czuje bezpiecznie :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] Dobra nowina jest tez taka, że zaczęła jeść. Namówiłam ja nawet na suche wymieszane z puszką. Miałam jeszcze dobrą sucha karmę po Koce i jej posmakowała :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] Dawałam tak jak mówił weterynarz po troszeczku i za każdym zjedzeniem ją chwaliłam i tak zaczęła jeść :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] Z uszkiem niestety dalej nie jest dobrze. Tylko z jednym, ale wciąż nie wyzdrowiało, dostałam dzisiaj inne krople i za tydzień znów do kontroli. Poza tym jest wszystko ok. [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]I mam jeszcze pytanie odnośnie zaświadczenia o wściekliźnie. Wet mówił, że schronisko powinno wystawić takie zaświadczenie. Bo jest pieczątka ,ze pies jest szczepiony, a w razie czego to nie wystarczy, trzeba mieć takie specjalne zaświadczenie o zaszczepieniu na wściekliżnę. Zreszta wiem, bo jak szczepiłam swojego psa, to tez zawsze dostawałam takie specjalne zaświadczenie. Nie wystarczał sam wpis do książeczki. Jakbym mogła prosić jeśli ktoś zna np mail do schroniska w Wałbrzychu, żeby się mogła skontaktować i o to porosić. To szczepienie jest jeszcze prawie rok ważne i dobrze by było jej mieć szczególnie na wyjazd na wakacje. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Jeszcze raz serdecznie dziekuje za zabawkę i pozdrawiam cieplutko.[/SIZE][/FONT] -
Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!
Inka67 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
[SIZE=3][FONT=Times New Roman]Dziękuje wszystkim za ciepłe słowa, aż mi się miło zrobiło. Ja po prostu kocham zwierzaki i pewnie dlatego u mnie taki zwierzyniec ;) Jestem pewna, że wszystkie jesteście takie same [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Anulu kochana, Az nie wiem co powiedzieć. Nie wiem jak dziękować za tę zabawkę. Ale przyznam ,trochę mi się głupio zrobiło, bo przecież nie napisałam tego, żeby dostać od razu w prezencie. Myślałam , że może ktoś dysponuje jakąś już nie potrzebną, lub może poda namiar gdzie jest tanio. Naprawdę dziękuje Ci z całego serca. Tez mi przyszła do głowy ta wołowina, żeby ja tam wsadzić [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][FONT=Times New Roman] Mam nadzieję, że będę mogła się jakoś odwdzięczyć.[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Przypomniało mi się też, że nie odpisałam na pytanie o legowisko. Ona oczywiście miała przygotowane swoje miejsce, ale oczywiście nie chce na nim leżeć. Wczoraj o dziwo położyła się tam na chwilę jak byłam obok, za co została pochwalona, ale generalnie woli fotel [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Z królikiem już jest prawie dobrze, oczywiście przez klatkę, bo nie puszczałam go jeszcze przy niej. Ale z nim jest łatwiej bo on zupełnie się jej nie boi. Nawet jak na niego szczeka. Obwąchują się przez klatkę, a klatka jest duża i mógłby uciec w kąt, żeby go nie dosięgła. Tylko jak królik zbyt gwałtownie podskakuje i hałasuje to się denerwuje i go obszczeka, ale królik się tym w ogóle nie przejmuje. Z kotem jest trudniej bo kicia unika konfrontacji. Jak sobie siedzi gdzieś wyżej to sobie spokojnie ją obserwuje, nie prycha, nawet jak ją Majka obszczeka. Ale generalnie Majeczka już coraz dłużej potrafi zachować spokój. Dziś już nawet dłuższą chwilę spędziłyśmy w pokoju razem z kotem i królikiem. Ciągle jeszcze jest podekscytowana, i nie obejdzie się bez szczeknięcia, ale coraz lepiej sobie radzi z wyciszeniem. Jak będzie już dłuższą chwile spokojna to i kotka do niej zejdzie. Dzisiaj kicia mnie rozczuliła. Jak wypuszczam królika, żeby sobie trochę pobiegał , to tak jak pisałam Majka jest za drzwiami. Ale ona wtedy niucha z zaciekawieniem pod drzwiami. Królik biega razem z kotem. Nasza staruszka sunia jak gdzieś była za drzwiami to tez tak niuchała, ale w taki charakterystyczny sposób. I dziś przez chwilę Majka w identyczny sposób niuchała pod drzwiami. Tez mi przyszło do głowy, ze jakbym Kokę słyszała. I ta biedna kicia tak wyskoczyła do tych drzwi, myśląc chyba, że to Koka. Zaraz cofnęła się bo przecież poczuła, ze to nie ona . Tez za nią tęskni [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]L[/FONT][/FONT][FONT=Times New Roman] Mam nadzieję, że z Majeczką zaprzyjaźni się równie mocno. [/FONT][/SIZE] -
Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!
Inka67 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Ale faktycznie, jak to jest na suchą karmę to nie wiem czy ją to zainteresuje. myślałam ze coś innego tez mozna tam wcisnąć -
Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!
Inka67 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Anula- na razie jej nie zaszczepił,bo jak stwierdził nie jest juz szczeniakiem, więc takiego zagrozenia jak w przypadku szczeniaka juz nie ma. Stwierdził tez że wszystko jest w porzadku i zeby jej dac jeszcze z miesiąc odpoczynku i odstresowania się. Jestem z nim umówiona na szczepienia za miesiąc. Zreszta i tak idę w poniedziałek do kontroli z uchem,więc jeszcze raz dopytam. Ale ja sie z nim generalnie zgadzam. W dalekiej przeszlości, jako nastolatka, wzięłam szczeniaka ze schroniska który był tam niedługo bo tylko tydzień, i na wejscie został ponoć zaszczepiony. Od razu mi wymiotował i miał mocne rozwolnienie, wiec poszłam z nim do weta. ten stwierdził, ze skoro był szczepiony to pewnie ma robaki i tak go leczył. Za tydzień było jeszcze gorzej i do tego pies oślepł na jedno oko. Zawiozłam go wtedy do kliniki i tam od razu zdiagnozowali nosówke w zaawansowanym stanie. Zreszta ta choroba jak juz sie rozwinie to bardzo szybko postępuje. Próbowałam go leczyć, ale niestety było coraz gorzej, skończyło sie niestety tragicznie. Wet wytłumaczył mi wtedy, że jak pies dostaje szczepionkę to jest przez jakieś dwa tygodnie po niej szczególnie narazony na chorobę. Poniewaz to był szczeniak jeszcze bez odporności, a do tego był w schronie, więc mógł załapac choróbsko. Wierz mi, że jestem wręcz wyczulona na nosówkę i na pewno tego przypilnuję. Ale rzeczywiście lepiej będzie dla niej jak będzie juz odstresowana i do końca wyleczona. Dał tez mi probiotyki dla niej,żeby po tym antybiotyku szybciej jelita doszły do siebie. Dlatego tez zaproponował szczepienia za trzy tygodnie. Bo jak stwierdził nie widać nic niepokojacego, a jest to juz dorosły pies, wiec jakos odporność musi mieć skoro nie złapał nic w schronie. Zgadzam sie z nim, bo ja objawy nosówki naprawdę zakodowałam chyba na całe życie i też nic niepokojacego nie widzę, a chyba dobrze jej zrobi jeszcze parę dni aklimatyzacji. Dziękuje bardzo za ta zabawkę, ale proszę najpierw powiadom mnie ile kosztuje, bo trochę teraz wydatków było i jakby co to w przyszłym miesiacu kupię Zresztą nie jest mi potrzebna tak juz od zaraz, bo tak jak mówiłam jeszcze jej samej nie zostawiam. Tak na przyszłość o tym myslałam. Kora78 - ja wiem, że jeszcze za wczesnie na szkolenie zostawania samej w domu, ale takie małe kroczki w zostawaniu, jak wchodze do łazienki czy innego pokoju to napewno jej nie zaszkodzą ;) Na razie głównie skupiamy sie na zaprzyjaźnianiu ze zwierzakami. -
Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!
Inka67 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
[SIZE=3][FONT=Times New Roman]Piszę dopiero dzisiaj, bo wczoraj był „zakręcony” dzień. Przede wszystkim Majeczka była u weterynarza założyć książeczkę i tak ogólnie na wizytę. Wszystko jest ok. tylko jeszcze trzeba kropelki do uszu dalej dawać, te które zaczęła Anula, bo jedno ucho jeszcze nie do końca się doleczyło. Z jedzeniem jest jeszcze mały problem, ale jesteśmy na dobrej drodze. Za radą Bogusik i mojego weta zabrałam wszystko nie zjedzone przez Majkę i trochę odczekaliśmy. I tak jak poradził weterynarz, następnym razem miałam dać odrobinę jedzenia i jeśli w przeciągu kilku minut nie zje, zabrać bez słowa, a jeśli zje to pochwalić i ew. dołożyć. I tak zrobiłam. Nie rzuciła się na jedzenie, mimo że głodna, ale zjadła! Pochwaliłam ja i dołożyłam jeszcze kawałek, tez zjadła, ale trzeciej dokładki już nie chciała. Zabrałam miskę i nie dawałam jej więcej. Rano oczywiście znów zrobiła focha na jedzenie, ale bez słowa zabrałam i znów więcej nie dostała. Pod wieczór znów spróbowaliśmy to samo i sukces :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] Nie zjadła bardzo dużo, ale zjadła! Z kicią wiele się na razie nie zmieniło, ale są już postępy. Cały czas staram się na początek ja nauczyć, żeby nie reagowała gwałtownie na jej widok. Jak się przyzwyczai do jej widoku, to kolejny krok będzie taki, żeby ją zaakceptowała. Bardzo mi do tego właśnie były potrzebne jakieś super nagrody. Na tyle super ,żeby były bardziej atrakcyjne niż kot. No i z tym miałam problem, bo ona naprawdę właściwie nic nie chciała. Odkryłam jedna przekąskę, którą zaczęła jeść. Ale okazało się, że nie jest na tyle atrakcyjna żeby odciągnąć ja od kota. Robiłam tak: kot jest póki co, w innym pomieszczeniu. Co jakiś czas zamieniamy pokoje, żeby nawzajem przyzwyczaiły się do swoich zapachów. Poza tym wchodzę do pokoju gdzie jest kot, z Majką na smyczy, żebym mogła ją odciągnąć. Kot siedzi z reguły spokojnie gdzieś wyżej. Majka reaguje bardzo gwałtownie, na jej widok od razu szczeka. Ale usiłowałam ja przede wszystkim uspokoić. Za każdą chwilę spokoju, dostawała nagrodę i pochwałę, jak tylko zaczynała się szczekanina od razu wychodziłyśmy. I tak kilka razy. Nie było łatwo, ale dziś już trochę załapała :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] wytrzymała już parę minut bez rzucania się! Oczywiście potem szczeknęła, ale tylko szczeknęła i tez wyszłyśmy. Także na razie to duży sukces i nadzieja na lepsze wyniki :lol:[/FONT][FONT=Times New Roman] Może tez spowodowała to nagroda. Weterynarz polecił mi, ze jeśli tak bardzo reaguje na słodycze, to mogę ew. pozwolić na herbatnika bebe, w ilości połowy na dzień. Tylko do jakiś specjalnych nagród. Zostawiłam to tylko na kota. Dostaje po minimalnym kawałeczku, tylko dla smaczku. Ale uwielbia to i próbuje się opanować byle tylko to dostać. I o to chodziło!! :multi: Następna nauka to umiejętność zostania samemu. Ona nie odstępuje mnie na krok no i w związku z tym szaleje jak gdzieś znikam za drzwiami. Zresztą jak inni wychodzą to tez piszczy. Też zaczęłam ją troszkę uczyć, żeby trochę wytrzymywała sama. Na razie chwalę ją za każdą chwilę spokoju jak zamknę za sobą drzwi. A z kolei na piski i drapanie nie reaguję. Tez już trochę załapała. Do łazienki już mogę wejść, spokojnie czeka. Do innego pokoju też. Na razie jak wychodzę na zewnątrz to staram się aby ktoś inny był w domu. Trochę protestuje, ale jak jest ktoś inny to się uspokaja. Sama jeszcze nie potrafi zostać, ale i ta nauka mam nadzieje, że się uda. Potrzeba czasu i cierpliwości. Na razie mi jej nie brakuje ;) A to, że ładnie załapuje, tylko daje nadzieje, ze nie będzie źle :lol: [/FONT][FONT=Times New Roman] Słyszałam o takich zabawkach, które mozna napełnić jakimś smakołykiem i żeby przy wychodzeniu zostawiać taka zabawkę. Wypatrzyłam ja w sklepie, ale strasznie droga:shake: Kosztowała niecałe 80 zł. Czy takie są jej ceny, czy tylko u mnie tak? Trochę dużo, zważywszy na to,ze ona nie bardzo na zabawki reaguje i nawet nie wiem czy by ja to zainteresowało. Czy mozna gdzies taniej taka kupić? A może jakies uzywane, niepotrzebne, mozna gdzies znaleźć? [/FONT][/SIZE] -
Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!
Inka67 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Dzięki za odpowiedzi :) Linka przeczytałam i dziekuję za niego. Ja o tyle się na razie relacjami pies - reszta zwierzaków nie przejmuję, poniewaz przechodziłam juz przyzwyczajanie psa i kota. Nasza sztaruszka( nie żyjaca juz sunia :-()nie znosiła kotów i własnie do naszej znalezionej kotki ją przyzwyczajałam. Z udanym skutkiem. Była juz wiekowa bo miała juz wtedy 13 lat i ciezko było zmienic jej przyzwyczajenie, ale udało się. Kotka co prawda była młodzsza i to ona weszła jako ta nowa do domu,ale tez jej sie troche bała. Oczywiscie każdy pies jest inny i nie mogę sie spodziewac że bedzie tak samo,ale nie tracę nadzei:lol:. Najbardziej teraz mam problem z nagrodami.Właśnie dlatego,że zdaje sobie sprawę,że Majka nie traktuje mnie pewnie jeszcze "poważnie" wiec i moje chwalenie jeszcze pewnie jej tak nie satysfakcjonuje, jak by to był jakis smakołyk. Parówki juz próbowałam,tez nie działają. -
Pudliszonowata Maja w domu stalym, DZIEKUJEMY!!!!!!!
Inka67 replied to kizimizi's topic in Już w nowym domu
Witam wszystkich serdecznie:) Udało mi sie zalogować. To ja, nowa opiekunka Majeczki. Postaram się dodawać jakieś wiadomości o Majce. Jak mi sie uda to i jakies zdjęcia za parę dni dodam. Na razie jeszcze nie wiem jak :( Na początku dziękuję wszystkim za zaangazowanie w jej ratowanie i za miłe słowa. Jak minęła droga do domu już wiadomo z postu Anuli. Noc minęła w miarę spokojnie. Majka nie odstępuje mnie na krok, tak jak wcześniej Panią Anię. Chodzi za mną dosłownie wszędzie. Nie wydaje się jakoś szczególnie przygnębiona czy zestresowana. Nawet udało się z nią trochę pobawić, choć zdecydowanie widać,że nie zna np piłeczki czy innych zabawek. Dobrze, że wzięłam zabawkę od Anuli, bo własnie za nią trochę pobiegała. Jest na pewno jeszcze trochę niepewna i stąd nie odstępuje mnie na krok. Nawet pod toaletą stoi, piszczy i drapie w drzwi. Niestety niewiele je. Pewnie z nerwów,ale trochę też z tego że wielu rzeczy nie chce jeść. Zjadła z chęcią tylko surową wołowinę, natomiast nie tknęła ani ugotowanego jeszcze przez pania Anię jedzenia, ani puszki, o suchej karmie już nie mówiąc. Nie chciała też przekąsek. Na razie biorę to na karb nowego miejsca i zwiazanego z tym stresu. Ale wyraźnie nie pasuje jej jedzenie. Bo niecierpliwie czeka na miskę z jedzeniem, a jak już ją dostanie to obwącha i odchodzi. Póbowałam już zostawic ja samą,zeby jadła bo moze się bała? Ale nic z tego. Jak byłam koło niej tez nie chciała. Nie chciała też z ręki. Może nie chce na razie... W każdym razie nie piszczy i nie domaga sie jedzenia. Jedyne na co bardzo zareagowała to...cukierki.Ale tu ja sie sprzeciwiłam, bo jestem zdecydowanym przeciwnikiem dawania cukierków psom. Jak trochę zgłodniała to poszła do kociej miski i troszeczke zjadła ,o dziwo, suchej karmy. Swojej nawet nie tknęła. Na kota i królika reaguje jeszcze gwałtownie. Na królika trochę lepiej. Ale popracujemy jeszcze nad tym, bo przecież dopiero jeden dzien są razem. Ale mam problem z nagrodami. Chciałam nagradzać ja za każdą chwile spokoju wobec kota,żeby sobie dobrze kojarzyła jego widok. Chwalę ja za każdym razem, ale ze smakołyku nici. Nic nie chce. Jedyna surowa wołowina, którą chciała jeść też nie była najlepsza. Na początku jeszcze jadła. Dawałam tylko takie małe kawałeczki dla smaczku, ale im czesciej jadła tym bardziej bez entuzjazmu. Zabawa też jeszcze nie jest nagrodą, bo nie bardzo jeszcze umie sie z tego cieszyć. Na razie nie robię tego za często, zeby jej zbytnio nie stresować. Niech sobie jeszcze odpocznie i sie bardziej przyzwyczai. Kotek i królik są na razie w innym pomieszczeniu i tylko na trochę je sobie pokazuje. Póki co przyzwyczaja się do ich zapachów. Tylko tak na przyszłość mam problem co może być dla niej taką super nagrodą? Bo przecież nie będę jej dawać cukierków, tylko na to zareagowała z zainteresowaniem i radością :/