Witam. Ja od kilku dni jestem w kontakcie z Panią Edytą, chciałam adoptować Delcię dla mamy. Mama po śmierci naszej suni ( wiele lat temu ) tak przeżywała, że niestety nie chciała długo mieć pieska. Teraz ( żałoba chyba minęła ) postanowiła zaadoptować jakieś biedactwo. W Deli się po prostu zakochałyśmy od 1 wejrzenia jak była jeszcze daleko od Krakowa.
Z głupia zapytałam czy nie ma mozliwości pomocy w transporcie suni do Krakowa, a Pani mi napisała, że właśnie w dniu następnym Dela jedzie do Krakowa. Ale się ucieszyłam..... Z niecierpliwością czekałam na informacje z domku tymczasowego, dziś napisałam e-mail do Pani Edyty i po odpowiedzi trafiłam tu...... dojść do siebie nie mogę,,,,,
Strasznie bym chciała pomóc, ale sama mam 2 suczki, jamniczka 13 lat ( chore serducho ) i głucha dalmatynka :) i tylko 2 pokoje, każdy dla jednej, jak mnie nie ma w domu.
Fakt, że krócej pracuję , ale nie ma szans........
A mamie w tym wypadku, na ten moment nie dałabym Deli bo mi sie znowu zblokuje na lata.....
Co do całego wątku, nie wiem skąd Państwo są dokładnie i gdzie chodzicie do Weterynarza, ja ze swoja Kajusią trafiłam na Centralną ( Nowa Huta ) do bardzo milej Pani dr.
stara się robić wszelkie konieczne badania, a cenowo naprawdę ok.
Moja Kaja od wakacji , kiedy to zaczęła miec problemy z oddychaniem, serduchem , po badaniu EKG dostała i zażywa Lotensin ( 1/2 tabletki na noc ) i naprawdę jest różnica, początkowo miała kilka dni dodatkowo inny lek + przeciwzapalne, potem przeszłyśmy na sam Lotensin. Jak we Wszystkich Świetych skończyły mi się tabletki po 1 dniu leciałam po receptę bo widziałam dużą różnicę w samopoczuciu.
Moja Kaja od kilku dni też jakaś nieswoja, dziś byłyśmy do kontroli, może to jakiś nieswój okres dla jamniczek :(
Ale myślę, że te leki na serce pewnie by pomogły Deli.
Proszę o info gdzie Państwo mieszkają, może mogłabym jakoś dorywczo wspomóc w opiece, nie wiem dokładnie jak ,,,,,
Pozdrawiam Ela S.