Jump to content
Dogomania

Alienor

Members
  • Posts

    75
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alienor

  1. [quote name='iwonamaj']Kinnia ma konto na Dogomanii... Chyba prościej, by było, gdyby sama czasem się tu odezwała...[/QUOTE] Obawiam się, że Kinię w dziesiątkach odmian rozpropagowali po całym internecie miłośnicy Looney Tunes. Ta konkretna Kinnia nie ma konta na dogo, dlatego poprosiła mnie o założenie wątku - mimo że mam co robić niestety. Zmieniłam tytuł, bo: a) już ustalone że ta 3ka jedzie do Ciapkowa, czwartego spróbujemy gdzieś "upchnąć", choć nie wiadomo czy się uda:nerwy:; b) do transportu potrzebne są 3 klatki, które wejdą do vana (po złożeniu siedzeń z tyłu). Niestety problem jest taki, że nie za bardzo jest skąd je zdobyć, zwłaszcza że osoba która je podobno ma zapiera się wszystkimi łapkami że nie posiada. Kinnia już pytała wszędzie w okolicy i jak dotąd kicha. Więc jeśli wiecie o kimś kto może pożyczyć... c) na tansport (ściślej biorąc benzynę) potrzebne są pieniądze - niestety samochód na dobre życzenia jeździć nie będzie. Na transport będzie zbierała Caragh:iloveyou:, będzie rozliczenie, no i w ten sposób nie będzie wątpliwości (mam nadzieję). Zresztą zacytuję Kinnia: [quote name='"Kinnia"']Dziękuję za wyjaśnienia co do stron. Rozumiem, że mnie nie znasz i masz prawo być nieufna, też czasem bywam. Z tymi klatkami robi się na prawdę problem. Ja jestem pragmatykiem z urodzenia i raczej nie mam problemu aby wypytać czy przewidzieć ale w tym wypadku jestem w szoku. Byłam przekonana, że schrony i lecznice mające kontrakt na zbieranie bezpańskich zwierząt maja takie rzeczy do dyspozycji (jesli nie na własność np Urząd Miasta wydz. Środowiska czy Straż Miejska czy cos w tym stylu) i sie pomyliłam 8O . Ja nie wiem jak oni sobie radzą 8O . Przeciez to podstawa dla ich pracy. No ale jest jak jest. Coś muszę wymysleć. Dziękuję, że zgodziłas się z pieniędzmi. Niestety potrzebny jest samochód, który zmiesci 3 duże psy w klatkach. Mam samochód typu van. Gdy wypnę siedzenia z tyłu uzyskam troche przestrzeni - powinno sie udać. Samochód pali 10-11 l. benzyny na 100km bo silnik jest adekwatny do wielkości samochodu 2,5l. To nie będą małe pieniądze :( . Musze tam dojechać 40km, cofnąć się do trasy na Olsztyn i dojechac do ogólnokrajowej - myslę, że to będzie grubo ponad 300km w jedna stronę - w linni prostej to 240km, ale przeciez nie lecimy. Trzeba przejechac przez Szczytno, Olsztyn, Ostródę, Pasłęk, Elbląg, Gdańsk i dopiero jest Gdynia. No i muszę wrócić do domu. Zrobię zdjęcie licznika głównego przed wyjazdem i po powrocie. Już zaczęłam załatwiać opieke dla moich psów bo koty wytrzymają 15 godzin bez problemu (no może Ichgo nie będzie jadł ale tez przeżyje - zje jak wrócę). Tak to wygląda. Potrzeba klatek i pieniędzy na paliwo.[/quote] co do schroniska - mam wrażenie, że tam w okolicy są dwa schroniska - jedno "gminne" (?) przepełnione, bez wolontariatu (ale tu strzelam), z obsługą typu "łopatą po psie zamiast steylizacji" - i to niestety nie figura retoryczna i drugie, "społeczne", gdzie jest wolontariat, ale przepełnienie niestety też jest. I zdaje się, że tam się nie uda tego czarnego "upchnąć" - przy "badaniu terenu" poszło zdecydowane "nie". Ale nadzieja umiera ostatnia. Niestety mieszkam prawie po przeciwnej stronie Polski i nie jestem pewna nazw miejscowości gdzie są oba schroniska (rozmawiałam z K. o tym przez telefon), więc wolę nie podawać nazw by nie przekręcić i nie pomieszać. Gdy ta zaprzyjaźniona trójka dotrze do Ciapkowa, będzie dalsza część akcji prowadzona - ogłoszenia, ogłoszenia i jeszcze raz ogłoszenia. Po to, by jak najszybciej te psy (po zaopatrzeniu i sprawdzeniu jak się zachowują do innych ludzi, kastracji) - trafiły do DS lub do domów tymczasowych, szukanych już w znacznie spokojniejszy sposób, gdzie mogłyby poznać podstawowe komendy i oswoić się z lepszym życiem:thumbs:.
  2. Kinnia dziś pracowała, możliwe że dlatego nie odpisała. Właśnie z nią rozmawiałam - dzwoniła do Nesca, ale ona nie jest z Gdyni, więc przedzwoniła na ogólny nr Ciapkowa - nie odpowiadał. Uznała, że trochę bez sensu jest bez potwierdzenia "u źródła" chęci przyjęcia psów ciągnąć się przez kawałek Polski więc nie zebrała żadnego z czwórki. Czwórki, bo przyplątał się starszawy duży czarny pies, którego tamte odganianią. Ale ten jest jeden, więc Kinnia ma nadzieję, że uda się go umieścić w pobliskim społecznym schronisku. Jest przepełnione, ale 1 szt ostatecznie chyba weźmie - tamte trzy muszą znaleźć najpierw schronienie. Czy mogę prosić o przekazanie jej numeru do pani kierownik z Ciapkowa, z którą to było ustalone? Bo nie sądzę że będzie w sobotę w schronisku a wtedy pracownik, nie wiedząc o co chodzi może powiedzieć nie...
  3. Przekazane Kinnia. Będzie dzwonić. Dzięki za pomoc, bo się załamywać zaczęłyśmy, zwłaszcza po wczorajszym. Zaraz piszę o przeniesienie:multi:.
  4. [quote name='iwonamaj']Właśnie... Tak to wygląda i jeszcze na FB niesmaczne pyskówki, w dodatku nie na temat. Musiałam pokasować posty, bo dostawałam pv od oburzonych osób... Jakaś niedobra atmosfera się wytworzyła.[/QUOTE] Czyli "prostując ile się da": "3 psy - 2 samce w typie ONka i suczka, prawdopodobnie szczenna w typie labka(?) wegetują na tym polu już od jakiegoś czasu. Kinnia dokarmia je, gdy w soboty bywa w okolicy. Stamtąd do jej miejscowości jest jakieś 50km, więc nie może tam jeździć częściej (plus praca, plus swoje zwierzęta i tymczasy w mieszkaniu). Nie może ich zabrać do swojego mieszkania, nie ma gdzie choćby tymczasowo ich "upchnąć" bo te opcje spenetrowała już dawno. Jak dotąd żadna z fundacji do których się zwracała, nie wyraziła woli opieki nad żadnym z tej trójki. Rejonowe schronisko to mówiąc wprost mordownia, w której nie przeżyją więcej niż miesiąc. Schronisko prywatne w Białej Piskiej przyjmuje tylko psy z gmin, które zakontraktowały ich usługi (a ta nie zrobiła tego), zresztą pobyt tam to zdaje się raczej "one way ticket", sądząc po tym jak często aktualizują dane swoich podopiecznych. Psy i sunia są proludzkie - ponieważ panowie podkradali pani jedzenie, Kinnia dosłownie wyjmowała im momentami mięso z pyska - nie protestowały, nie pogryzły jej. Chcą się przytulać, głaskać, są ufne. Na pewno zrobimy dużą akcję z ogłoszeniami etc., ale by mieć je komu robić musimy je stamtąd zabrać generalnie "na wczoraj". W zasadzie gdziekolwiek, skąd można je będzie wydać ludziom. Buda w ogródku też jak najbardziej jest ok, jeśli dodatkowo będzie miska z jedzeniem i wodą, a buda będzie ocieplona. One żyją w ciężkich warunkach i jeśli im nie pomożemy, zginą, zatłuczone. Jak dotąd zgłosiła się Natasza Aleksandrovna z opcją hotelikowania suni za 450zł/dziennie (ale zakładam że chodziło miesięcznie). Czy można by prosić by WSZYSTKIE propozycje pomocy po zamieszczeniu kierować do Iwony, która założyła to wydarzenie? To pozwoli uniknąć bałaganu. Prosimy o namiary wyłącznie na PW - bo ostatnio były drobne problemy z dziwnymi telefonami. " Jakbyś mogła to zamieścić na FB dla ogarnięcia trochę sytuacji - w sumie jutro tamtędy Kinnia będzie jechać...
  5. [quote name='iwonamaj']Jak wygląda sytuacja w tej chwili??? Założyłam wydarzenie, a nie wiem, jaka jest aktualna sytuacja...[/QUOTE] Też byśmy chciały z Kinnia mieć jasność, a niestety jest tylko zamieszanie i minimum konkretów. Psy prawdopodobnie jeszcze tam są - jutro będziemy wiedzieć na 100%. Natasza Aleksandrova zaoferowała hotelik dla suni - na wydarzeniu ktoś pisał o DT dla jednego z piesków, ale nie znam żadnych szczegółów. Podobno schron Psi Raj w Pasłęku oferuje jedno miejsce, ale zero informacji o kosztach, terminach etc. za to na necie sporo bardzo zniechęcających wpisów (niemożność "wyliczenia się" z psów przyjętych/psów pod opieką) - jeśli wiecie coś konkretnego o tym schronisku?hoteliku? dajcie proszę znać. Jeśli z Kinnia zaczęłyśmy całą tę akcję to po to, by tym psom pomóc a nie by wpadły z deszczu pod rynnę i jeszcze ktoś na ich nieszczęściu zarobił. W takich razach konieczna jest pewna przejrzystość - kto, na ile, na jakich zasadach przejmuje opiekę nad psami. Gosia Frąc na FB zaczęła zbierać (podała konto) pieniądze na sunię - czy jest to z kimkolwiek ustalone? Czy jest jakieś powiązanie między nią a Nataszą? W sensie, że się dogadały, że jedna bierze sunię, druga zbiera kasę, rozlicza się i przelewa jej za hotelikowanie? Bo jak na razie wygląda to ... dziwnie. Czy jakoś się to da ogarnąć?
  6. Przepraszam, czy ktoś z FB mógłby się skontaktować z Gosią Frąc i poprosić ją o usunięcie numeru Kinnia z postu? Bo ona już zaczęła dostawać jakieś dziwne telefony. I zrobiło się niesympatycznie:angryy:
  7. [quote name='from_wonderland']Ale spokojnie, bez agresji. Rozumiem, po prostu kontakt telefoniczny jest o wiele łatwiejszy niż mailowy, tylko o to mi chodziło, nie trzeba sie unosić ;)[/QUOTE] Ale ja to bez agresji pisałam, naprawdę. Chodziło mi o to, że część ludzi może odebrać telefon prywatny zawsze i nie mają z tym problemu - akurat i Kinnia i ja mamy o tyle, że jak pracujemy to nie możemy odbierać telefonów (a zapewniam - jak czekasz na wieści i telefon miga a ty nie możesz odebrać - masz nagle problemy z wysłowieniem się i powrotem do profesjonalizmu). W dodatku nie ma szansy żeby konkretnie określić kiedy się będzie uchwytnym, bo raz do 9ej rano, raz po 16ej - niektórzy ludzie źle reagują na fakt, że się telefonu nie odbiera, na smsa od razu nie odpisuje - bo oni nie mają takich ograniczeń. Tu w dodatku dochodzi obawa przed tym, że ludzie zamieszczony w necie telefon wykorzystają do celów różnych - a kwestia zmiany numeru nie jest jakoś mało skomplikowana - szczególnie gdy się mieszka, powiedzmy delikatnie, w małej miejscowości. natalia.aleksandrov - miałaś chyba na myśli 450 zł za miesiąc? Bo 450 zł/dziennie to trochę dużo mi się wydaje:-o
  8. [quote name='from_wonderland']Dlaczego telefon nie został od razu podany, takie rzeczy podaje się jako pierwsze. Biedne psiaki.[/QUOTE] Zazdroszczę Ci że zawsze możesz odebrać telefon - ja nie mam a Kinnia też ma taką pracę, że ani godzin nie da się z góry podać, ani nie może się odrywać od pracy bo ktoś dzwoni. Nie , nie jest kardiochirurgiem, ale jak jest zajęta to nie może być rozpraszana telefonem ani nie może go odebrać. Dlatego został podany mail - dla kogoś, kto jest na FB wysłanie maila nie jest przecież skomplikowane. Pozwala to też odsiać osoby, które zechcą sobie zażartować albo w bardzo dosadny sposób powiedzieć co myślą o ratowaniu psów, kiedy im na wino braknie. Już nie mówię o opcji, że ten pan lub jego sąsiad zyskałby w ten sposób nr telefonu Kinnia i możliwość jej nękania - cokolwiek wrzucone do netu już tam zostaje. Ad. natalia.aleksandrov na FB i na obu forach były oferty datków na DT - jeśli zdecydujesz się zostać DT, na ile oceniasz koszty opieki nad sunią? Siedzę w kotach więc nie mam bladego pojęcia o tym jaki jest koszt opieki nad sunią. Nie mam opcji wysłania pw (pewnie jeszcze za mało mam postów?) - dlatego jeśli podasz mi na pw swój numer lub napiszesz do Kinnia na maila - ona skontaktuje się z Tobą jeszcze dziś.
  9. W okolicy nie ma kogoś, komu można by coś takiego zaoferować - a przynajmniej Kinnia nie zna. Psy można porozdzielać, bo co prawda znają się i lubią, ale to przyjaźń w pewnym sensie wymuszona "okolicznościami przyrody". Dodano info tutaj: [URL]https://www.facebook.com/pages/Katarzyna-Pisarska-Psie-adopcje-TTV/105887446184169[/URL] o tych psach - niestety nie mam konta więc jakby ktoś mógł od czasu do czasu podejrzeć i podrzucić mi info przekażę do Kinnia. Poprosiłam ją o podesłanie maila - jak będę miała, podam tu - bo niestety ze względu na pracę ona bardzo często nie może odbierać telefonu. Edit: mail do Kinnia: [EMAIL="lolokolo@wp.pl"]lolokolo@wp.pl[/EMAIL] Jakby się dało wysłać do osoby oferującej płatny DT dla jednego z psów (na FB) - proszę, zróbcie to.
  10. Nie mam FB więc nie mogę tam nic wpisać - bardzo bym prosiła by ktoś, kto takowe konto posiada zamieścił tam krótkie podsumowanie sytuacji "na już": 3 psy - 2 samce w typie ONka i suczka, prawdopodobnie szczenna w typie labka(?) wegetują na tym polu już od jakiegoś czasu. Kinnia dokarmia je, gdy w soboty bywa w okolicy. Stamtąd do jej miejscowości jest jakieś 50km, więc nie może tam jeździć częściej (plus praca, plus swoje zwierzęta i tymczasy w mieszkaniu). Nie może ich zabrać do swojego mieszkania, nie ma gdzie choćby tymczasowo ich "upchnąć" bo te opcje spenetrowała już dawno. Jak dotąd żadna z fundacji do których się zwracała, nie wyraziła woli opieki nad żadnym z tej trójki. Rejonowe schronisko to mówiąc wprost mordownia, w której nie przeżyją więcej niż miesiąc. Schronisko prywatne w Białej Piskiej przyjmuje tylko psy z gmin, które zakontraktowały ich usługi (a ta nie zrobiła tego), zresztą pobyt tam to zdaje się raczej "one way ticket", sądząc po tym jak często aktualizują dane swoich podopiecznych. Nie mamy and domów, ani domów tymczasowych, ani płatnych domów tymczasowych, które zgodziłyby się je przyjąć. na FB jest sporo osób, które oferują datki, na pewno podobnie będzie z forumowiczami dogo i miau, wiec osoby przyjmujące je na płatny DT nie zostaną same z problemem. Psy i sunia są proludzkie - ponieważ panowie podkradali pani jedzenie, Kinnia literalnie wyjmowała im momentami mięso z pyska - nie protestowały, nie pogryzły jej. Chcą się przytulać, głaskać, są ufne. Na pewno zrobimy dużą akcję z ogłoszeniami etc., ale by mieć je komu robić musimy je stamtąd zabrać generalnie "na wczoraj". W zasadzie gdziekolwiek, skąd można je będzie wydać ludziom. Buda w ogródku też jak najbardziej jest ok, jeśli dodatkowo będzie miska z jedzeniem i wodą, a buda będzie ocieplona. One żyją w ciężkich warunkach i jeśli im nie pomożemy, zginą, zatłuczone. Nie ma wciąż gdzie ich zabrać, nie mamy dla nich nawet tymczasowego schronienia. W okolicy nie znajdzie się nawet kawałek ogródka, bo to nie ten typ ludzi niestety. Zamiast sterylizacji łopata - zdaje się że raczej takie podejście tam mają ludzie. Dlatego błagamy - ofiarujcie choćby jednemu z nich schronienie, bo ono daje im szansę na życie.
  11. Na wszelki wypadek w kwestii fundacji - Kinnia się z nimi kontaktowała (maile) - jak dotąd bez odpowiedzi. Schronisko Dworakowscy psów nie przyjmie, ponieważ przyjmuje tylko z gmin z którymi ma umowy. Rejonowe oznacza dla psów śmierć w ciagu miesiąca max. Społeczne schronisko trochę dalej też ich raczej nie przyjmie - a już na pewno nie wszystkie 3:shake:
  12. Przeklejam odpowiedź Kinnia z miau: [quote name='"Kinnia"']Nie miałam telefonów ani zapytań. Nic konkretnego nie wymyśliłam. Jęśli to prywatne schronisko w Białej Piskiej jest ok - ktos je zna, był tam itd. to może jest to wyjscie. Sama nie wiem co gorsze śmierć czy dozywocie za kratami - dla psa, który potencjalnie całe życie chodził wolno po świecie. Jeśli ktokolwiek ma wiarygodne info na temat tego schronu w Białej P. prosze o wpis na wątku (nie mam mozliwości jechać tam i sprawdzić, nikogo z tamtąd nie znam). Nie wiem skąd mam info w głowie ale jeśli chodzi o sterylkę suni u szefa to mogę ją ustalić. Jest tylko problem bo: trzeba zapłacić za operację, przetrzymać sunię po operacji - kasa pewnie znajdzie się bo są deklaracje wpłat. Jeśli chodzi o miejsce po operacji - nie mam patentu gdzie ją umieścić. Generalnie nie ma gdzie. Lecznica nie ma szpitalu, hotelu nic takiego w okolicy nie istnieje. (pobity pies jest w niby szpitaliku schronu, bo pod opiekę schronu trafił w momencie zgłoszenia faktu, na razie jest separowany bo chory - wyzdrowieje pójdzie do stada z 1,5 krotnym przepełnieniem). Ja nie mam gdzie ja przetrzymać. Pat. Jeszcze jedno - często nie mam mozliwości "kontaktu z kompem" z przyczyn odemnie niezaleznych. Brak natychmiastowej odpowiedzi czy reakcji jest wynikiem ograniczeń w dosłownym tego słowa znaczeniu. Do tego należy dodac chroniczny brak czasu. Niestety nie wymysliłam jeszcze jak być i robic rózne rzeczy w tym samym czasie.[/quote] Fundacje to też ludzie - zwykle pracujący wolontariacko i nie mający jakichś rewelacyjnych możliwości. A tu się też czas liczy. Poprosiłam Kinnia, żeby jeszcze spróbowała się z nimi skontaktować , bo nikt z nas za nią tego nie może zrobić. Niestety z powodów pracowo-zdrowotnych nie do końca jest panią swego czasu, a w zasadzie to ma mały wpływ chwilowo na to ile i kiedy może...
  13. Niestety potencjalny DT nie odezwał się chyba do Kinnia. A te psy mają już naprawdę mało czasu. [quote name='"Kinnia"']Nie mam siły pisać delikatnie. Psom z pola zostało tydzień może dwa życia - po tym co dzisiaj się stało, to dwa jest mocno optymistyczne i biore to pod uwagę ze względu na to, że większość obywateli tego regionu w taki czy inny sposób mnie zna. Dzisiaj przy domu w stanie surowym stojacym w szczerym polu gdzie mieszkaja psy czekał na mnie gość, który przedtawił się jako właściciel całości i oznajmił, że jeśli to moje psy to mam je zabrać, jeśli nie moje to dlaczego je karmie i przez to one na jego ziemi sa cały czas. Jeśli ja ich nie wezmę to on z nimi zrobi cytuję " .. taki czy inny porządek...". Powiedziałam, że karmie aby przychować aby nie uciekały i przychodziły do ręki bo chcę odłowić - usłyszałam cytuję " to dobrze a kiedy? bo do końca tygodnia ma ich nie być...... mówię, że swięta itd. więc mówię, że więcej czasu potrzeba cytuję " albo pani je zabierze albo ja je zabiorę..." Spokojnych Świąt dla wszystkich.[/quote]
  14. Zacytuję Kinnia: [quote name='"Kinnia"']Psy sa spokojne i bardzo przyjazne, lgną do człowieka i prosza o zainteresowanie ale nie są natarczywe. Delikatne i ostrożne. Sunia jest bardzo wystraszona, nosi ślady dużego pobicia i pokaleczenia, mimo to jest słodka i bardzo przyjazna. Jeśli nie przypilnuję wyjedza jej wszystko, zabiorą z pyska. Ja całej trójce mogę włożyć rękę do pyska, głównie to robię 2 psom i posłusznie oddają co podkradły suńce (kradną jej mięsko). To nie jest przyjazna okolica dla zwierząt, nie jest przyjazna okolica dla ludzi. Człowiek, który mnie zaatakował na pewno nie popuści - zmusiłam aby mnie przeprosił, z trudem hamował gniew, z jeszcze większym obserwował w ta sobotę jak je karmię. On je zabije. On i jego sąsiad. {...}Miejscowość na obrzeżach której są psy to wieś Lipniki - jakieś 80km od Olsztyna, 50 od Pisza. W Kolnie jest schronisko - rzeźnia. Tam pies żyje srednio do miesiaca czasu. Drugie jest jest 80km dalej i ma takie przepełnienie, że nie ma o czym mówić. Wolontariusze nie nadążają, wirtualne adopcje niewiele pomagają mimo dobrej woli włascicieli. Tam jest naprawdę ciężko. Nie wiele psów wydawanych jest ze schronu, bo niewiele ludzi chce wziąć psa. Tam sterylizacja jest zbędnym gadaniem, a nachalne psy w rui taktowane łopatą - nie to nie średniowiecze. To dzisiejsza Polska. pytajcie, proście bo już błagam o pomoc Gdy zbliża się sobota zaczynam się bać, rano zwykle zbieram się z płaczem, mąż mnie żegna "...będzie dobrze, dasz radę..." i jadę do pracy .... po drodze przed 9 rano karmię je .... gdy wracam patrzę jak leżą na polu .... zawsze podnoszą głowy gdy przejezdzam, znają pracę silnika samochodu ... we wstecznym lusterku widzę jak te głowy opadają. Wiem, że w kolejną sobotę może ich już nie być, a uprzejmy gość z satysfakcją powie mi, że już zrobiono z nimi "porządek". pomóżcie[/quote] Za Kinnią błagam - pomóżcie.
  15. Proszę, pytajcie znajomych, krewnych, przyjaciół i kogo tylko możecie - w ten sposób może się uda je uratować.
  16. W małej mazurskiej miejscowości zostały porzucone trzy psy - najpierw jeden, potem dołączyły dwa. Są dokarmiane przez osobę, która tam bywa przejazdem, koczują w szczerym polu i prawdopodobnie wkrótce zostaną zakatowane na śmierć. Jeden z żyjących w pobliżu psów już oberwał w głowę, ma połamaną tylną nogę i walczy o życie w lecznicy. Suka (złocista) jest prawdopodobnie w ciąży. Oto co napisała Kinnia: [quote name='"Kinnia"']skatowany pies żyje. Był długo operowany - wielokrotne złamanie tylnej łapy - jest w gipsie, robił szef - on wie co robi, w tym jest świetny(...)pies miał dwie bardzo głębokie rany na karku - w ocenie szefa to było narzędzie nie zęby. Był w stanie krytycznym. przebywa teraz w szpitalu schroniska i pewnie jakis czas tam będzie. Alienor jesli masz chwilę - a wiem, że nie masz, bo masz inne bardzo ważne rzeczy do zrobienia i to pilnie i na "tydzień temu" - ale jak masz komu z dogo podesłac tą rozpacz to podeslij. Za chwilę bedzie po nich. Już była afera - facet wyskoczył na mnie z morda ale źle trafił :twisted: - już wzywałam posiłki, zaczął przepraszać z mordem w oczach - odczeka i zabije. Znam obyczaje tamtego ludu (...). Psy są bardzo łagodne i zgodne ze sobą - odganiają sunię tylko od jedzenia. Mogę je zabrać w każdą sobotę, lub jak ktoś zaleje do baku praktycznie każdego dnia. One nie mają dużo czasu - ten gościu im nie podaruje bo ja go zatrzymałam. Dokarmiam je gdy jadę do pracy w sobotę. Mieszkają na polu na skraju wsi. Jesienią był jeden - ten mały, szary. Teraz juz są trzy. Złota sunia może być w ciąży, ma widoczne slady po ubytkach skóry i futra, musiała być bardzo pobita. Odcięłam jej (takim cudem do cięcia prętów do średnicy 1cm - po przygodzie w lesie, zawsze to wożę ze sobą, drogi prezent od męża - taki ludź jak ja, mały chudy i z chorymi stawami może przeciąć pręt stalowy) z szyi zaciśniętą linkę. Pomóżcie. [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/6904/dsc01084hk.jpg[/IMG] [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/2297/dsc01086y.jpg[/IMG] [IMG]http://img507.imageshack.us/img507/7919/dsc01083k.jpg[/IMG] [IMG]http://img850.imageshack.us/img850/9491/dsc01089w.jpg[/IMG] [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/1179/dsc01090st.jpg[/IMG] [IMG]http://img845.imageshack.us/img845/6232/dsc01092qx.jpg[/IMG][/quote] Kinnia nie może ich zabrać - ma swoje zwierzęta plus tymczasy i nawet kolanem ich nie upchnie. Jak pomagała skatowanemu psu (inaczej by nie żył) to musiała się postawić facetowi, który ma dom w pobliżu - teraz sarkanie sąsiadów może przejść na wyższy etap - łopaty czy innej siekierki. Niestety. One mają opcję: a) ktoś je weźmie jako "letnie psy" a potem wiadomo, b) zatłuką je już teraz, c) schronisko, które i tak jest przepełnione (miejsca na 200 psów, jest 450 bo ludzie potrafią jednej nocy podrzucić i 7). Kinnia wziąć nie może i nie zna nikogo kto mógłby, ja nie mogę i jestem na drugim końcu Polski - może wśród Was się ktoś znajdzie? One nie mają czasu, wkrótce nie będzie komu pomagać. Edit: dookreśliłam, sytuację - wcześniej myślałam, że skatowany pies jest jednym z tej trójki, ale to był inny bezpański pies w tamtej okolicy. To co się stało z omal-nie-zatłuczonym psem to przykład "normalności" podejścia ludzi z tamtego osiedla/przysiółka/wiochy. Edit z 5.06: Złocista sunia Sonia znalazła dom u jo.anna - dziewczyny z miau, która miała ją tylko zawieźć do wybłaganego PDT pod Warszawę. Zaiskrzyło i Sonia ma dom. Niestety z tego samego pola w zeszłą sobotę Kinnia zgarnęła - bez planu i w rozpaczy - czarną suczkę, którą ktoś tam podrzucił w międzyczasie. Teraz miała nowe obrażenia a tylna noga była złamana i pokaleczona tak, że nie było wiadomo czy uda się ją uratować.
  17. Wiem niestety, ale ja tylko mogę przekazywać to, co do mnie przez posły dotrze. Justyna ma problemy z komputerem i nie może się przebić przez tonę wyskakujących reklam. A tu zdjęcia maluchów i mamy: [img]http://img822.imageshack.us/img822/3096/zdjcie0633o.jpg[/img] [img]http://img228.imageshack.us/img228/8633/zdjcie0638k.jpg[/img] [img]http://img689.imageshack.us/img689/5820/zdjcie0634d.jpg[/img] [img]http://img23.imageshack.us/img23/497/zdjcie0641n.jpg[/img] [img]http://img521.imageshack.us/img521/8875/zdjcie0643.jpg[/img] [img]http://img502.imageshack.us/img502/9754/zdjcie0647y.jpg[/img] [img]http://img255.imageshack.us/img255/4478/zdjcie0624p.jpg[/img] [img]http://img36.imageshack.us/img36/2848/zdjcie0623s.jpg[/img]
  18. Liwia_ pisała na miau.pl, ze szczeniaków jest 6. [URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=21&t=145129[/URL]
  19. Śliczna jest, ale plac budowy to nie miejsce dla matki z małymi:shake:. Ile jest młodych? Jak długo (około) muszą jeszcze być z matką?
  20. Wszyscy wiemy, że kierownikiem jest pan Tomasz Lesin, z tym że epistoły nie dające się czytać (fizycznie - czarne litery przesuwające się na tle oblicza pana Matkowskiego, które to tło jest utrzymane w ciemnych kolorach są raczej słabo czytelne) obrzucające błotem wszystkich, którzy nie są identycznego z nim zdania publikuje na blogu pan Matkowski. On także - o ile wiem- publikuje informacje na facebooku oraz obrzucał gnojem ludzi pytających o konkrety na miau. Ponieważ ludzie się pytali wciąż kiedy będą w sieci informacje o zwierzętach do adopcji teraz i po wyleczeniu strzelił focha na brak braw, zabrał zabawki i poszedł się bawić w innej piaskownicy. Tak że to pan Matkowski, nieoficjalny rzecznik "schroniska" w Korabiewicach, najczęściej bluzga po ludziach oferujących pomoc jeśli chcą się zająć konkretnymi przypadkami - stąd jak sądzę wystąpił u tomtom666
  21. Wątek do zamknięcia, na szczęście:multi: Pan ze schroniska przyjechał, powiedział że zna właścicieli pieska - jest z osiedla kawałek dalej. Już ze 3 razy go odwoził to wie:roll:
  22. Witam, zajmuję się pomocą kotom i dziś gdy wracałam z jednym z nich do domu, przykleił się do mnie ten oto pies: [IMG]http://img94.imageshack.us/img94/3604/dsc0157sd.jpg[/IMG] By [URL="http://profile.imageshack.us/user/alienorfy"]alienorfy[/URL] at 2011-12-08 Mam małe mieszkanie, 9 kotów (7 na tymczasie) i nie mogę go zatrzymać, nawet na parę dni. Czy ktoś z okolicy mógłby go przechować choć na chwilę? Jeśli nie trafi do sosnowieckiego schroniska, wktórym co prawda opieka się poprawiła znacznie, ale jednocześnie psów jest za dużo. Gandhi to słodka przylepa, która szła ze mną ponad 10 minut do domu i zostawiony na korytarzu siadł na wycieraczce i czekał; w trakcie drogi usiłował wylizać kota przez klapkę transportera. Ale co najmniej 2 z moich kotów to obawiam się killer kitty i psu może stać się krzywda.Teraz siedzi w łazience z moją córką (jedyne miejsce z drzwiami), zjadł, napił się i zaległ na posadzce. Została tylko godzina do przyjazdu samochodu ze schroniska:nerwy: ale ewentualnie do jutra rana może by się udało go przewaletować:oops:
×
×
  • Create New...