Więc tak byłam dziś w schronisku w Chorzowie, gdybym mogła wziełabym wszytskie te psiaki. Tak nie lubie tego miejsca :( W schronisku był tylko jeden spanielek przywieziony dwa czy trzy dni temu więc domyślałam się , że to ten od duoderich. Poszłam go zobaczyć i zdębiałam siedział w kojcu z trzema innymi psiakami, zwinięty w kłębek i się trząsł calutki :( Pan powiedział, że nie może mi go oddać ponieważ piesek jest na kwarantannie i czeka na kastracje. Jedyna rzecz jaka mi sie nie zgadza to wiek psiura lekarz w schronisku określił go na 5 lat. Poszłam do kierownika schroniska powiedziałam, że chce zabrać psiaka że zmarnuje się tu całkiem a przywiezienie go na kastracje to tylko kwestia dogadania się. Udało mis ie go przekonać i psiur jest u mnie. Wykąpaliśmy się, poczesaliśmy i teraz spi zawiniety w kocyk z termoforem bo strasznie drzał po kąpieli. strasznie domaga sie głaskania i od razu zapyspia ma takie bardzo smutne oczka :( Teraz moje watpliwości: jest to pierwszy pies którego mam na tymczasie, kotów miałam sporo ale psiur jest pierwszy. Nie wiem czy to ten piesek którego oddała duoderich ale mniejsza z tym ważne, że jakiś piesek nie siedzi w tym okropnym miejscu. I co dalej? Wy jesteście bardziej doświadczone więc mnie pokierujcie co mam robic?
A swoją droga to piesek jest kochany :) umie podstawowe komendy i jest tak spokojny i milusi że udusiłabym tego kto go zostawił.