Jump to content
Dogomania

Shilomaniak

Members
  • Posts

    3978
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Shilomaniak

  1. Kochani, poczytałam (po powrocie z pracy) i tak sobie pomyślałam: sytuacja zdrowotno-psychiczna Luby jest bardzo typowa dla pieska, który prawie całe swoje życie spędził w schronisku. Na pewno brak wysokiej jakości pożywienia w rozwojowym okresie życia spowodował to, że Luba nie jest "zdrową, hożą dziewoją". Również brak własnego "ludzia" i co za tym idzie brak możliwości nauczenia się prawidłowych relacji człowiek - pies to efekt długiego pobytu w schronisku. Nie możemy się dziwić, że Luba zachowuje się czasami jak "rąbnięta na umyśle". Ona po prostu cały czas się uczy na co może sobie pozwolić i na jakiej pozycji jest w swoim nowym stadzie. Nie ma zaufania do człowieka, który do tej pory był tylko kimś zza kraty i dlatego gdy czuje zagrożenie reaguje agresją. Myngey i tak bardzo dużo osiągnęła. Suczka zachowuje się jak każdy wychowany od szczeniaka w domu pies i tylko w sytuacji według niej stresowych reaguje nieprzewidywalnie. To rola i Myngey (jeszcze ;)) i przyszłego właściciela aby poznać te strachy i reagować szybciej niż Luba pomyśli. Moja poprzednia psica (dobermanka) panicznie bała się weta. Sam zapach lekarstw doprowadzał ją do drżączki. Gdy potrzebny był szybki zabieg chirurgiczny (rozcięła sobie brzuch skacząc przez płot w ucieczce przed szczepieniem) nie działała w ogóle narkoza - tak trzepała nią adrenalina. Trzeba było psa zwiążać jak cielaka i szyć "na żywca". Tak więc rozumiem rozterki Myngey gdy musi z Lubą udać się do weta. Ale tylko Myngey może z całą pewnością stwierdzić, że widzi potrzebę takiej wizyty i potrzebę badań. Bo, że pies się męczy? No męczy się - nie jest silna, nie ma kondycji. Może żle znosić upały albo wietrzną pogodę. Psy też bywają meteoropatami. Boi się burzy i huków? Nie minie to od razu, ale spokój właściciela pomoże jej pokonać lęk. Moja Shila Bała się (?) mężczyzn w czapce z daszkiem - kuliła ogon i darła mordę. W efekcie przez tydzień wszyscy domownicy bez przerwy chodzili w czapce z daszkiem - i lęk (agresja) minęły. Mieliśmy też problem z ciągłymi próbami kopulacji na każdym spotkanym psie (suczce). Shila po prostu próbowała ustawić się w miejscowej psiej społeczności i potrzebowała sporo czasu aby poczuć się na tyle pewnie, że nic nikomu nie musi udowadniać. To dużo pracy doprowadzić psa z przeszłością do stanu używalności i to właśnie robi (dla nas, dla Luby) Myngey. Jeśli trzeba zrobić badania (bo stan zdrowia Luby tego wymaga) to je zróbmy - u lekarza, którego Myngey zna, który jest życzliwy psu i idei DT. Nie stresujmy się poziomem glukozy (która spada w sytuacji stresu a dla Luby stresem jest wizyta i pobranie). Niech Myngey porozmawia z wetką czy widzi konieczność TERAZ powtórki badań, czy może niech te leki antydepresyjne zadziałają (które przytomnie lekarka przepisała żeby wyciszyć psa). Musimy pamiętać, że "kij ma zawsze dwa końce a czasami pięć ogonów" i musimy podejmować takie decyzje, żeby jak najmniej zaszkodzić psu. Ja już zbieram fanty na bazar dla Luby i przy pomocy Cioteczek Dogomaniaczek jeśli trzeba będzie prześwietlimy naszą Lubę wzdłuż i wszerz.
  2. Doberek, brawo, bo co więcej powiedzieć. Młody przystojniak zdobywa wszystko, ma bestia wzięcie.:multi:. Muszę go koniecznie zobaczyć z bliska.
  3. Myngey, wszyscy tutaj mamy świadomość że po pierwsze ;Ty poświęcasz swój czas/ a poza psami masz dom i mnóstwo obowiązków/, ale ważniejsze w tym wszystkim jest to że wet nie zwrócił uwagi na te nieprawidłowości w wynikach krwi i nie podjął odpowiednich kroków- tzn. nie przedstawił Tobie wszelkich niezbędnych badań, które należy podjąć w celu właściwej diagnozy . Rzeczywiście , jeśli dziewczyny nie zdzierają to chwała im za to, ale powinny powiedzieć jasno takie badanie kosztuje tyle i tyle, to tyle i tyle, dopiero po wykonaniu tych badań podejmujemy decyzję o pójściu w jakimś określonym kierunku. Sama wiesz najlepiej ile kosztuje wet , ale ja jak i Karlika uważam że lepiej będzie zgromadzić kasę i zawalczyć o zdrowie psa niż sprawdzać na tzw. nosa. Tym bardzie w sytuacji , gdy skazana jesteś na klinikę , niestety trzeba mieć mnóstwo czasu i kasy ,żeby sobie wybierać weta. Bardziej w tym wszystkim chodzi o to żeby dziewczyna konkretnie powiedziała co i jak i wtedy wszyscy podejmujemy decyzje finansowe. Ja mam świadomość że mieszkasz w określonym miejscu i korzystasz z pomocy określonych lekarzy, natomiast mniej boleśnie wyjdzie nam zapłacenie jakiś pieniędzy niż usiłowanie leczenia w ciemno/ nawet po kosztach/. Tyle mam do powiedzenia na ten temat, nie uważam że trzeba robić z tego bańki mydlanej, zakończmy temat , trzeba ustalić jakie badania i ile kosztują. Męska część Shilomaniaka
  4. Życzymy samych cieplutkich dni żebyście nam się pięknie poopalali i wypoczęli. Czekamy na fotki :lol:
  5. No dobrze że są ludzie , którzy czytają tekst ze zrozumieniem. Trzeba znaleźć jakiegoś weta , wiedzącego co i jak z tymi nerami. Gorzej z tą glukozą.
  6. Parafrazując Sztaudyngera ; Nie da ci ojciec ,nie da ci matka tego co może ci dać Shila -wariatka:evil_lol:
  7. Shila zawsze grzecznie czekała aż my zjemy [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-hRBhKtEjPEk/Ucta1h-a69I/AAAAAAAACo8/iuTv0AqG7Zs/s720/CIMG0680.JPG[/IMG]
  8. Obiady były całkiem smaczne [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-tuFv2bZSTw0/UctZqk0cFkI/AAAAAAAACos/AzCJPdKVXkE/s720/CIMG0691.JPG[/IMG]
  9. Pańcia i rower :cool3: pełne pogotowie bojowe u Shili [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-h2N22LeYzDI/UctW4votD5I/AAAAAAAACoc/yZpqDvU7-NE/s720/20130617_165509.jpg[/IMG]
  10. Pies - fontannowy ratownik [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-AymCsVHijxI/UctWAKul5_I/AAAAAAAACoM/KMjjxoKT3AY/s720/20130617_165436.jpg[/IMG]
  11. Shila tylko rejestrowała obecność kaczek - bez chęci natychmiastowego ruszenia w pogoń :diabloti: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-6_akB02IrzA/UctTiczOqpI/AAAAAAAACn8/jUEuCtdJF4Y/s720/CIMG0692.JPG[/IMG]
  12. Wczasy bardzo udane :lol:, na Mazurach NIE MA KOMARÓW :crazyeye:. Zaopatrzyliśmy się w tony różnych różności - na ręce, na nogi, do smarowania i do pryskania, do kontaktu i świece śmierdziuchy i wszystko przywieźliśmy z powrotem :evil_lol:. Szelki wzbudzały podziw, pytano się nas czy to pies ratownik :lol:. Shila bardzo grzecznie pozwalała się głaskać a my robiliśmy mądre miny i mruczeliśmy wymijająco - "szkolony" (ale nie kłamaliśmy, że pies ratownik :cool3:). Tak się pięknie lansowała na deptaku w Giżycku: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-Djv2K88xaw8/UctSwmVLYOI/AAAAAAAACnw/PRfLFZM_dkw/s576/CIMG0693.JPG[/IMG]
  13. Obowiązkowe zjedzenie patyka [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-VBxzV1zbGX8/UcoScrwjMfI/AAAAAAAACnY/Dd55VvdBviM/s640/CIMG0663.JPG?gl=PL[/IMG] I odpoczynek na słonecznej łączce [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-c8d-bt1lgIk/UcoS_TNMTdI/AAAAAAAACng/VFvjb8jPAxw/s640/CIMG0657.JPG?gl=PL[/IMG]
  14. Aportowała jak głupol, cały czas było jej mało. Nawet kaczki nie były interesujące - tylko rzucać, rzucać, rzucać [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-XqXUYanPfhA/UcoRhad7yDI/AAAAAAAACnI/7FSXT-i99Pc/s640/CIMG0660.JPG?gl=PL[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-dK_xbXB8_1A/UcoSOFM1pQI/AAAAAAAACnU/8tSY5RhXhqQ/s640/CIMG0661.JPG?gl=PL[/IMG]
  15. [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-kjapexEsX7E/UcoQ4h5qSaI/AAAAAAAACm0/sHdj7ZmX3bI/s640/CIMG0651.JPG?gl=PL[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-B9In-TbbT2E/UcoRMhTXhgI/AAAAAAAACm8/aKG9TIGhDFg/s640/CIMG0658.JPG?gl=PL[/IMG]
  16. Ale jezioro było tak samo mokre jak w ubiegłym roku i zabawy z Pańciem równoważyły niedogodności sąsiedzkie [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-ViNVAGsVwQY/UcoQLeXts6I/AAAAAAAACms/Ae06o5MF_2s/s640/CIMG0646.JPG?gl=PL[/IMG]
  17. Wczasowiczka z sąsiedniego domku PANICZNIE bała się wszystkich psów i nasz wielki czarny potwór musiał być na uwięzi [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-yDapsXlZuF0/UcoPfW0C-bI/AAAAAAAACmk/M0Om61rsxe8/s640/CIMG0640.JPG?gl=PL[/IMG]
  18. Miejsce było już nam znane z ubiegłorocznego pobytu, Shila szybko przypomniała sobie, że ośrodek JEST JEJ. Suczka, która na etacie pilnowała posesji w mniemaniu Shili nie nadawała się do niczego - trzeba było nauczyć ją jak się szczeka ;) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-Ak3eQFLGjGQ/UcoNb0EgXBI/AAAAAAAACmE/IorFrbueIw8/s640/CIMG0637.JPG?gl=PL[/IMG]
  19. Najpiękniejsza i najmądrzejsza Shila ze swoim Ukochanym Tatuńciem - wczasy Wilkasy na Mazurach: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-GGBdRvQmYCI/UcoMo_3RYsI/AAAAAAAACl0/mNiUhKd4sc0/s640/CIMG0677.JPG[/IMG]
  20. Słówko "prawdopodobnie" wcale mnie nie uspokaja :shake:
  21. O kurczaki, no sama nie wiem co myśleć. Opcja domu stałego to strasznie enigmatyczne stwierdzenie. Szkoda Milvy na tułaczkę po kolejnych domach tymczasowych. Czy na prawdę nie mogła zostać u Karilki do czasu znalezienia własnego domku? Czy chodziło tylko o tańszy DT? Trochę mnie to dziwi, pies to nie stary kapeć przekopywany z kąta w kąt-a tu tylko opcja na horyzoncie i taka rewolucja w życiu psa :niewiem::???::question::niewiem:
  22. Na Mazurach pies przeszedł sam siebie- upolowała węgorza, się boję że któregoś dnia przytarga do domu mamuta albo nosorożca. To mamy na koncie już 2 kury, kaczkę/hipotetycznie/, gołębia i małe rybki jeziorne, oraz węgorza . Problem był tylko jak jacyś debile rzucili kotem w psa i pies poszedł za kotem, grzecznie wrócił po chwili wyjaśniłem debilom że są debilami . Zaczęło się od tego że Shilka po ośrodku chodziła w szelkach K9 i wszyscy się dopytywali czy to pies ratownik, nad jeziorem godzinami aportowała patyki, zabawki i te jełopy chcieli mi udowodnić że ten pies nie jest tak szkolony na jakiego wygląda
  23. Ogląda się Wasze zdjęcia z ogromna przyjemnością :loveu:. Gamzoń przeszczęśliwy. Jak zwykle powala na kolana Gamza rozwalona jak krówka na kanapie, szczęściara :evil_lol:. Jożinek prześliczny, dobki mają klasę :razz:
×
×
  • Create New...