[SIZE=3][FONT=Calibri]Witajcie. Od niedawna pomagam przy opiece nad psami w hotelu. Poznałam też Bambu. Chłopak zmienia się z dnia na dzień. Biega swobodnie po całym terenie, bez problemu wchodzi na swoje miejsce. Gdy pojawiamy się w pobliżu robi wszytsko, by zwrócić na siebie naszą uwagę, ale to jest takie radosne przywoływanie [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][FONT=Calibri] . Jest pogodny i wesoły. Przybiega na zawołanie [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][FONT=Calibri], chętnie i delikatnie podejmuje smakołyki. Gdy widzi znajome osoby to cieszy się z daleka, macha ogonem, przybiega się przywitać i trochę nadstawia się do głaskania. Ostatnio nawet zainteresowała go piłeczka, pobiegł za nią, ale nie bardzo wiedział co dalej z nią zrobić :roll: No, ale to akurat nic dziwnego. Bambu praktycznie nie reaguje na inne psy, nie zaczepia, tylko spokojnie patrzy. Jak któryś przebiega obok jego wybiegu i zaczyna szczekać – to Bambu tylko spokojnie stoi i patrzy.... aż po chwili tamten się uspokaja i odchodzi. Rewelacyjny widok[/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J [/FONT][/FONT][/SIZE][SIZE=3][FONT=Calibri]Dzisiaj Bambu był na umówionej wizycie u weterynarza. Z niewielką pomocą wszedł sam do auta, położył się i tak sobie spokojnie leżał przez całą drogę :multi::multi::multi: Gdy dojechaliśmy na miejsce bez problemu wyskoczył z auta, nie był w ogóle zestresowany ani przejazdem, ani nowym miejscem. Zastanowił się trochę nad wejściem do budynku, w którym mieści się gabinet – ale jak go zawołałam wszedł bez problemu. Na weta praktycznie nie zareagował, nawet jakiś mały smakołyk wziął. Warknął kilka razy, gdy weterynarz zaczął oglądać jego chore oczko. Ale to było ostrzeżenie, nie drgnął nawet, nie chciał nic zrobić. Myślę, że sam fakt zbliżającej się do niego twarzy obcego człowieka i patrzenia mu prosto w oczy był dla niego zbyt intensywnym przeżyciem. Dopiero w tym momencie założyłam mu kaganiec [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][FONT=Calibri] Stał spokojnie, kilka razy machnął łapką, żeby go zdjąć . Przez cały czas uspokajałam go głaskaniem, a on rewelacyjnie się temu poddawał. Tyle na temat zachowania Bambu. A oto wynik dzisiejszej wizyty u weta: [/FONT][/SIZE][SIZE=3][FONT=Calibri]Okazało się, że forma fizyczna Bambu jest na tyle dobra, że kastrację można przeprowadzić natychmiast i tak też się stało[/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][FONT=Calibri] Weterynarz stwierdził, że nie ma sensu poddawać go narkozie kilka razy, więc zoperował także narośl, którą Bambu miał w tym chorym oczku /w kąciku/. Stwierdził, że Bambu musiał doznać kiedyś urazu, gdyż brakowało mu małego kawałka powieki – co prawdopodobnie powodowało stan zapalny oka. Znalazł też na szyi i łapce Bambu guzki, które usunął. Bambu zniósł operację bardzo dobrze. Jest już w hotelu, odpoczywa w spokoju i zbiera siły. Był już na króciutkim spacerze. Teraz smacznie śpi. A najfajniejsze jest to, że gdy do niego poszłam, otworzył oczka, przebudził się i zaczął machać ogonem[/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][FONT=Calibri] Kochany psiak.[/FONT][/SIZE]
[SIZE=3][FONT=Calibri]Pan doktor bardzo dokładnie obejrzał Bambu, gdy ten był w narkozie. Wyczyścił mu uszka. Przepisał dla Bambu : Povidon PvJ /do smarowania końcówek uszu/ oraz Atecortin /do oczka/. Całkowitykoszt dzisiejszej operacji to 100zł, koszt w/w maści podam jutro, koszt dojazdu do weta 12zł. Proszę o info czy wet ma wystawić bezpośrednio fakturę na fundację? [/FONT][/SIZE]