Jump to content
Dogomania

inka33

Members
  • Posts

    17196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by inka33

  1. Konfirm, zmieniasz się jak rękawiczki... :mdleje: A poza tym - szacun! :Rose:
  2. Doszły wpłaty: +100 zł - mmd (jednorazowa - Mikołajowo) 08.12 +40 zł - Lida (dekl. XII) 09.12 Dziękuję! :Rose: :Rose:
  3. Może wystarczy porzadnie przyjrzeć się składowi batona...? :hmmmm:
  4. Uff... :) No, miałam taką nadzieję, bo zadecydowałyśmy za plecami... :siara: :nerwy:
  5. Malutka troszeczka soli (podobno!) jest nie tylko nie szkodliwa, ale nawet wskazana piesom. :hmmmm: Co do krewetek - żałujecie pieseczkom Omegów...? :shake: ;)
  6. Nutusiu, przytulisz kolejne fanciki dla Mattilu - ode mnie przez Mazowszankę...? :modla:
  7. Tia... jeden zwolennik "naturalnego" karmienia psów powiedział mi swego czasu, że przecież w kościach jest szpik, to sobie pies wyssie, skoro pogryźć kości nie może... :mdleje: I niby się tym szpikiem naje?!?!?! :madgo:
  8. Konfirm, przecież nigdy nie wiadomo dokad - tfu, tfu - może wywędrować taki makowiak, a obróżka z adresatką może się zgubić, może się zgubić adresatka, zamoknąć karteczka z adresatki itp. Szczególnie te metalowe "fiolki" zakręcane są do bani, bo je trzeba minimum raz na tydzień dokręcać, a jak zapomnisz, to Ci tylko jej góra przy obroży zostaje!. Ale jak z możliwościami trudno, no to cóż... przyjmijmy, że zapytałam tylko... :roll:
  9. Kakadu, a pokazałabyś też, jak Vega chodzi bez wózka...? Nie, żeby specjalnie ją męczyć do filmy dla mojego egoistycznego widzimisia, tylko przy okazji, w mieszkaniu czy coś... :oops: Bardzo mnie ciekawi różnica, jak dużo taki wózek daje.
  10. Ktoś kiedyś gdzieś na dogo pisał, że mąż wrócił z pracy odgrzał sobie jedzonko, zjadł, a potem powiedział żonie, że dobry, tylko mało słony ten gulaszyk był... Potem... wypominał żonie, że psom lepiej gotuje niż jemu... :megagrin:
  11. Czarno-biały kicius to... kiciuś śniadaniowy...?! :megagrin: :megagrin:
  12. A czip, czip, czip też...? Powodzenia, kawusiu! :kciuki: ciocia inka
  13. Dziwność nad dziwnościami! :eek2: Drugi link wchodzi od razu dobrze, a pierwszy nadal z errorem (sprawdziłam, bo pomyślałam, że może to był chwilowy błąd). :hmmmm:
  14. :loveu: Olinka zasnęła przy lekturze...? ;)
  15. Oj, Vega cosik minkę ma nietęgą, bidulka... :glaszcze: I jak - ogarniacie się z fizjologią na wózku...? :hmmmm: Za Chomiczkę kciuki przewielkie! :kciuki:
  16. Zagadka doskonała... :sad: :sad: :sad:
  17. Po kliknieciu na link wychodzi mi error, ale jak się wtedy skasuje w okienku adresowym to, co wlazło po ...psy/, to już dobrze wchodzi... :hmmmm: Artykuł arcyciekawy! :klacz:
  18. Aria jest ładniutka, więc proszę tu takich straszliwych kalumni na nią nie wypisywać...! :mad:
  19. Tiaaaa... Już widzę, jak Gosia robi "wziuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuum"... :siara: O! :splat: Miałam się przypomnieć, ale zapomniałam, a teraz za późnoooo... :bigcry:
  20. Może przy okazji rozstania z koleżanką ogarnie się troszku uszasta tygrysica! :kciuki:
  21. :megagrin: Czy Gacusiowa gryzie w pęciny...? :hmmmm:
  22. Kraksa jest kosmiczną gwiazdą tego wątku, więc postanowiłam właśnie tutaj wstawić przypadkowo znaleziony w necie artykuł o Ulv i Kraksie: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,17049574.html Ponieważ artykuły Gazety (i nie tylko) po jakimś czasie lecą do archiwum i już (chyba) nie ma do nich dostępu, więc kopiuję też samą treść: " Poruszająca historia sparaliżowanego psa, który dzięki swej pani na dwóch łapach biega w wyścigach [WIDEO] Izabela Żbikowska, Tygodnik.Wrocław 2014-12-02, ostatnia aktualizacja 2014-12-04 13:14:18 Oto Kraksa. Suka w typie owczarka belgijskiego. Ma złamany kręgosłup. Bez wózka inwalidzkiego czołga się jak foka i tylko dzięki pomocy Magdy jest w stanie się wysikać. Mimo to biega w 25-kilometrowych wyścigach po kamienistych trasach. Każdy, kto był choć na jednych zawodach w dogtrekkingu, musiał ją widzieć. (film) http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/51,35771,17049574.html?i=1 Oto Magdalena Łazarska, 35-letnia właścicielka Kraksy. Niedoszły archeolog, która od lat obiecuje sobie, że jeszcze wróci na studia. Na razie, by móc płacić rachunki, pracuje w sklepie. Każdą wolną chwilę poświęca zwierzętom. I to tym najbardziej poturbowanym. Od wielu lat jest wolontariuszką we wrocławskim schronisku. Prowadzi również dom tymczasowy, gdzie trafiają głównie poranione i połamane zwierzaki. Połamany pies, rozszarpany kot i inne przypadki W jej domu doszło do siebie ponad sto psów i dziesiątki kotów. Nie przesadzam. Gdy tylko zwolni się miejsce, dzwoni ktoś z prośbą o pomoc. Zresztą Magda ma dwa telefony i oba czasem nie milkną. Jedni proszą o pomoc, inni ją obiecują, choć często nic z tego nie wychodzi. Magda pisze wtedy na fejsie: "k**wa. Ludzie, jeśli nie macie na serio zamiaru adoptować psa czy dać mu DT, to nie zawracajcie dupy. Wolontariusze naprawdę nie mają czasu na użeranie się z kimś, kto najpierw koniecznie chce pieska, jest zdecydowany na 100%, a potem nagle nie może albo mu nie pasuje, albo się rozmyślił!". Nerwy Magda ma na postronku, bo też każdy trafiający pod jej kuratelę zwierzak to osobna historia. Najnowsza jest o kocie Bumbusiu. To zwykły piwniczak, który ledwo zipie i nie ma sierści na połowie ciała. Magda organizuje zbiórkę pieniędzy, bo jedna wizyta u weterynarza to 100 zł. Ta historia to tylko jedna z wielu. - Opiekuję się przede wszystkim zwierzętami, które nie mają szans na przetrwanie w schronisku. Na przykład odrzuconymi przez stado. Miałam suczkę, której inne psy nie zaakceptowały i tak ją pogryzły, że niemal zdarły z niej skórę. Wyglądała jak pupil Frankensteina. Miała również Słowiczka, drobnego pieska w typie jamnika. - Musiał być miesiącami głodzony, bo zanikły mu mięśnie i nie był w stanie przeżuwać. Poza tym ślady na ciele wskazywały, że był porządnie bity. Czy ludzie, którzy mu to zrobili, staną przed sądem? Nigdy nie udało się ich znaleźć - mówi. Kraksa z napędem na dwie łapy Kraksa bardzo chciała żyć Osiem lat temu Magda usłyszała w lecznicy, że na operację czeka suczka w typie owczarka belgijskiego. Miała przetrącony kręgosłup. Jej właścicielka twierdziła, że zerwała się na spacerze ze smyczy i wbiegła pod samochód. I że nie ma czasu i możliwości opiekować się sparaliżowanym psem. Od tego czasu psica ochrzczona przez Magdę imieniem Kraksa ma nową panią. Założenie wprawdzie było takie, że dochodzi do siebie w jej domu tymczasowym, a Magda szuka dla niej rodziny. Szybko stało się jasne, że jej nie odda. - Jak to dlaczego? Bo to najgorszy pies świata! Piekielnie inteligentna, a przy tym niesamowita rozrabiaka z syndromem separacji. Na początku nawet przez moment nie mogła być sama. Gdy próbowałam ją zamknąć w drugim pokoju, rozwaliła drzwi w drobny mak. Do tego Kra jest patologiczną złodziejką. Nie ma takich zabezpieczeń, których nie potrafiłaby obejść. Otwieranie lodówki to dla niej pestka. Kupiłam w Ikei zaczepy, takie dla ochrony przed dziećmi. I na nie znalazła sposób. Dziś jest tak, że ja uzupełniam lodówkę, a ona bierze to, co chce. Nawet słoiki odkręca. Chwyta między łapy, a zębami obraca wieczko tak długo, aż zrobi pyk i konfitury będą jej - opowiada Magda. Takie opowieści bawią jej znajomych, ale opieka nad niepełnosprawnym psem to ogromny obowiązek. Kraksa ma sparaliżowany tył ciała, a to oznacza, że nie tylko nie potrafi chodzić, ale również nie jest w stanie poradzić sobie z własną fizjologią. Trzeba ją więc "odsikiwać ręcznie". Bez pomocy Magdy byłoby to niemożliwe. - Mam już swój sposób. Spędzamy z sobą tyle czasu, że doskonale wiem, kiedy Kra chce do toalety. Korzystamy z mojej łazienki. Kładę tył Kraksy na sedes, a potem uciskam pęcherz i brzuch. Tak samo gdy pies chce się wypróżnić. Jak z małym dzieckiem. Dogtrekking nie tylko dla husky Ku zaskoczeniu wszystkich Kra, gdy tylko wróciła do zdrowia, domagała się zabaw i aktywności. - Zastanawiałam się, czy jest jakiś sport, który wspólnie mogłybyśmy uprawiać. Zaczęłam zabierać ją na długie spacery, podczas których trochę biegałam, a ona uczyła się tego, że z tyłu ma wózek i kółka. Uczennicą okazała się pojętną. Dziś potrafi tak wymierzyć odległości, że nie najeżdża kółkami na kamienie czy kałużę. Kiedy Magda trafiła w sieci na informacje o dogtrekkingu, wahała się, czy to nie jest za trudny sport dla niej i dla Kraksy. To połączenie biegu z wyprowadzaniem psa przypiętego do swojego właściciela uprzężą. Pies ciągnie człowieka, przez co bieg staje się mniej męczący. Pierwszy raz stanęły na starcie w Przesiece. Uczestnicy biegu byli zaskoczeni widokiem psa na wózku. Magda, przywitana wielkimi brawami na mecie, usłyszała, że każdy z nich trzymał w głębi duszy kciuki za tę nietypową parę. - To była jedna z trudniejszych tras. Bardzo kamienista, z wieloma stromymi podejściami. Okazało się, że Kraksa się świetnie bawiła - wspomina Magda. Mimo braku doświadczenia były ósme w grupie kobiet. Wyprzedziły nawet sporą grupę zdrowych husky. Kraksa aportuje na dwóch łapach. W wodzie! Po co mi zepsuty pies Nie wszyscy rozumieją, że niepełnosprawne zwierzęta tak samo zasługują na życie i miłość jak zdrowe. Kiedy Magda zbierała pieniądze na leczenie psa, ktoś skomentował na Allegro: "Uśpij ją, TY BEZDUSZNA ISTOTO! Sprawiasz jej tylko cierpienie! Żałosne!". Stara się puszczać tego rodzaju komentarze mimo uszu, ale kiedyś nie wytrzymała. - Sąsiadka zapytała mnie, po co ja tego psa męczę! "Uśpić to i spokój!" Nie mogłam się opanować. Odpowiedziałam: "Pani też jest stara, brzydka, ledwo łazi i na pewno się męczy - może panią uśpić?". Było mi potem głupio - przyznaje. Leczenie uszkodzonych zwierząt było i wciąż jest bardzo kosztowne. Magda zostawia rocznie w lecznicach od 8 do 13 tys. zł. Część pieniędzy pochodzi z jej pensji, a część to kwoty, które przelali jej internauci albo fundacje, z którymi współpracuje. Ceną za publiczne proszenie o wsparcie jest brak prywatności. Bo Magda i Kraksa są w pewnym sensie celebrytkami. Wiele osób chce wiedzieć, co u Kraksy słychać. Dlatego jej pani prowadzi bloga, w którym pisze a to, że pies zjadł jej pączka, którego sobie wyciągnął z plecaka, a to, że mimo wózka pobiegł za jeźdźcem, gdy były na spacerze w lesie. Tym samym Kraksa jest jednym z najbardziej znanych psów w kraju i wiele osób kibicuje jej i Magdzie w codziennych zmaganiach. Znajomi piszą jej na fejsie, że ma złote serce. Magda odpisuje: "Gdybym mogła, tobym je sprzedała albo zastawiła w lombardzie, bo tyle zwierząt czeka na pomoc". Pomoc dla Magdy Magda też jej potrzebuje. Przez lata opłacając utrzymanie zwierząt, rezygnowała z własnych potrzeb. Nie płaciła części rachunków i czynszu. Dług w spółdzielni urósł do 80 tys. zł. Wie, że to nieodpowiedzialne. Z każdym miesiącem obiecywała sobie, że już zacznie płacić, ale zawsze pojawiał się to pies, to kot, to konieczność kupienia lekarstwa. - Spółdzielnia straciła cierpliwość i założyła mi sprawę o eksmisję. Nie dziwię się, ale nie wiem, jak z tego wybrnąć. Pierwszy termin rozprawy jest zaplanowany na połowę grudnia. Magda chce wcześniej spróbować porozumieć się ze spółdzielnią. - Ale takich ogromnych pieniędzy to ja nie mam. Zresztą żadnych nie mam - przyznaje. Będzie wdzięczna za każde wsparcie i pomysł, jak wyjść z tego impasu. " Może znajdzie się tu ktoś, kto znajdzie pomysł na pomoc dla Ulv...? :modla:
  23. inka33

    Metamorfozy

    Znalezione w necie... Xena: 4 m-ce, 2kg...! :bigcry: Po jakimś czasie w DS: :klacz: "W 2013 organizacja walcząca z przemocą wobec zwierząt ASPCA nagrodziła Xenę tytułem Psa Roku." A tu cały artykuł: http://podaj.to/post/548,1,ten-pies-zosta-uratowany-przez-pewn-rodzin-nie-spodziewali-si-e-odwdziczy-im-si-w-tak-wielki-sposb.html
  24. :) A cardigany lubią głaskanie...? :hmmmm:
×
×
  • Create New...