Jump to content
Dogomania

inka33

Members
  • Posts

    17196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by inka33

  1. [quote name='zebrazebra']I jak się czuje?[/QUOTE] Moim zdaniem bez zmian, czyli tak jak wczoraj wieczorem i dziś rano. Raczej jej nie boli, a przynajmniej nie bardzo. :] Kładzie się sama - na podłodze, bo o położenie na posłaniu dziś prosi. Przeciąga się, i do przodu, i do tyłu - ostrożnie, ale jednak. Otrzepuje się, np. z deszczu albo gdy jej się sierść pod kloszem zwichruje. Całkiem żwawo chodzi na spacerkach (zwłaszcza przy bardziej zaśmieconych trawnikach!). Ma siłę wchodzić mi na głowę u weta, pomimo dodatkowego trzymania jej przez mojego ojca... ;] Mało pije, ale skoro półpłynne je, to chyba bardzo nie szkodzi, bo wcina aż się kurzy! Czasem nawet ogonem wywija z radości - na wieść o psacerze albo jedzeniu. :D [B]Aha![/B] :splat: Dr Gugała uważa, że owszem, istnieje ryzyko odpadnięcia "pół boku" i potencjalnie sepsy, ale wg niego nie jest ono zbyt duże. Raczej gdyby miało się aż tak spaprać, to już by się spaprało albo by były widoczne zaczątki martwicy w dolnej części. Jednak absolutnie nie oznacza to, że takie ryzyko nie istnieje. Jeszcze nie wiadomo na pewno... Więc proszę o dużo kciuków, dużo nadziei i dużo dobrych myśli! :modla: Teraz - dla odmiany - zaczynam się trochę bać tego zdjęcia bandaża... :nerwy: Bo: czy jej nie zaboli? czy nie będzie panikować? czy ja nie zemdleję, jak zobaczę to, co pod spodem...
  2. Wieści z pod-wieczornej wizyty: - płukanie przetok (bez antybiotyku) - usunięcie fragmentu martwych tkanek Gdy tylko dr zaczął oglądać i obmacywać, okazało się, że ten "opatrunek" odłazi i go zdjął. Zerknęłam przez ułamek sekundy i prawie by mnie musiał zbierać z podłogi... :mdleje: Wobec mojej paniki, że nawet spojrzeć na Klusię nie będę mogła, zdecydował się założyć jej opatrunek. Psiuknął sprayem z aluminium na gazik, przyłożył do rany po martwicy, po bokach przykleił plasterkami. Ponieważ plasterki nie współpracowały, dodatkowo opasał pannę cieniutkim szerokim bandażem. Mam to zdjąć albo jak bardzo przesiąknie (bandaż obejmuje wszystkie rany), albo najpóźniej przed spaniem. Przynajmniej w bandażu się nie podrapie! :] Teraz nawet nie próbuje - może po dodatkowym płukaniu mniej ją swędzi? Ponieważ Klusilda przez ponad dwie doby się nie wykoopkała, to mam jej dać łyżkę oleju parafinowego. Myślę, że dam jej jeszcze szansę na wieczornym spacerze... Tylko ten głupi deszcz... Jak nie wyjdzie (sic!), to chyba podam rano, bo nie wiem, ile to będzie "kilka godzin" w jej przypadku... Właściwie, to nie wiem, skąd problem, bo jest na zblenderowanym rosołku (Bobovita na zmianę z domowym).
  3. [quote name='Poprawna']Trzymam kciuki za zdrowie Kluchy ...[/QUOTE] [quote name='Ellig']Tak jest , trzymamy kciuki za zdrowie Kluski!:)[/QUOTE] [quote name='jola_li']Zaglądam z zaciśniętymi kciukami i ogromną nadzieją, że będzie dobrze...[/QUOTE] [quote name='Panna Marple']Ciepłe myśli Klusiastej przesyłam[/QUOTE] Ogromnie dziękuję! :Rose: Kciuki wciąż są bardzo potrzebne... :( [COLOR=#0000ff]Edit:[/COLOR] Wstawiłam w post #2 wstępne rozliczenie kosztów samego leczenia... Uzupełniłam też ciut pierwszy post. Logicznie to wygląda...? :hmmmm:
  4. [quote name='malagos']Nie no, jak ma apetyt to super! Ale stracha małpa jedna napędziła, ze hej![/QUOTE] Strach nadal niestety jest... :( Groźba sepsy wciąż... :bigcry: [quote name='Ellig']Lena bardzo ci dziekuje za to ,ze tak powaznie podeszlas do leczenia Kluski. Pamietaj o tym ,ze jak sama czegos nie mozesz zrobic to jak najszybciej "lec" do weta, dobrego weta. Tu nie ma co liczyc na cud. Nadal trzeba bardzo uwaznie obserwowac Kluskę. Trzymam za Was kciukasy!:)[/QUOTE] Dzięki za wsparcie! :buzi: Obserwuję i robię, co mogę. [quote name='edek']Inkuś przebrnęłam przez wątek :cool3:. Ja uważam, że winna jest osoba, która ma agresywnego psa i go we właściwy sposób nie zabezpiecza..... Widziałam przeróżne sytuacje, czasami nie ma nawet jak zareagować, żeby nie doszło do konfliktu..... Inkuś bardzo dobrze, że chodzisz z nią do weta. Wet to wet ;). Ja też nie dałabym rady przemywać takich ran. Wierzę, że Klusia niedługo wyzdrowieje. Głowa do góry ;).[/QUOTE] Ona jest winna nieodpowiedzialności, to oczywiste! :angryy: ...ale ja jednak do pewnego stopnia też mam poczucie winy... :oops: [quote name='Nutusia']Nie miałam możliwości zajrzeć w weekend, niestety, ale wspierałam myślą - słowo! Okropnie wyglądały te rany - dużo gorzej niż się spodziewałam. Ja takie głębokie pogryzienie, ze zmiażdżonymi mięśniami i martwicą przerobiłam na mojej poprzedniej kotce, po "spotkaniu" z kaukazicą. Początkowo miała pozakładane sączki, potem dreny. Codziennie jeździliśmy z nią na płukanie tych ran do weta do Warszawy jeszcze wtedy, choć była w takim stanie, że pewnie dalibyśmy radę sami. Głównie dlatego, by mieć pewność, że zostały wypłukane jak trzeba. Lepsze to niż oszczędność, a potem komplikacje, które jeszcze mocniej szarpną po kieszeni, ale przede wszystkim narażą zwierzę na jeszcze większe, niepotrzebne cierpienie. Trzymajcie się, będzie dobrze, bo tak właśnie ma być![/QUOTE] Zaraz lecimy na to dodatkowe płukanie do naszego Gugały, to i może czegoś się dowiem jeszcze nowego. [quote name='deer_1987']Jaka ona jest piekna :loveu:[/QUOTE] Wiem! ;) [quote name='Ellig']Lena przeczytaj tę informacje od Iwony!:)[/QUOTE] Przeczytałam. Zapytam zaraz weta, co o tym sądzi.
  5. Kochani, przepraszam, za dużo dziś na głowie mam... :huh: Na stronę o ranach, to chyba na trzeźwo nie wejdę... :shake: Pół piwa co najmniej... Co do Klusi i wizyty u weta: - leczenie - kontynuacja, czyli powtórka z wczoraj - ocena sytuacji - w zasadzie bez zmian, tyle, że ból mniejszy - ryzyko sepsy - nadal istnieje, kilka dni najbliższych pokaże, co będzie - pod wieczór idę na płukanie dodatkowe Przepraszam, że muszę spadać i że tyle czekaliście... :oops: Aha, Klusia zaczęła się trochę drapać... :roll: Możliwe, że konieczne będzie ubranko - dopasuję po Sepii.
  6. Wiem, że to martwica... Tylko wygląd tego... ciągle nie mogę się "przyzwyczaić"... :shake: Nie, jeszcze nie u weta. Pójdziemy jednak ok. 10, bo i równiej będzie antybiotyk podany i dodatkowy "trzymacz" o tej porze codziennie może pomóc. Ale za to Wam powiem, że Klucha, jak się ułożyła wieczorem (w zasadzie już w nocy), najpierw bardziej na brzuchu, a potem [B]na prawym[/B](!) boku, tak w tej samej pozycji przespała całą noc! Sądzicie, że to dobrze czy źle...? :hmmmm: Moim zadaniem, to chyba dobrze, bo i to znaczy mniej ją boli (po leku wcale?), i ładnie wypływać wszystko mogło. :) Tyle, że na posłaniu miała pojedyńczą warstwę prześcieradła i przesiąkło... Z drugiej strony, nie wiem, czy przez to skóra nie zaczęła jej przyrastać do tkanek pod spodem... :( Jak rano wstawała, to kawałeczek strupka sobie oderwała, brr. Ale nawet nie pisnęła, więc może już wcześniej sam się odczepił i tylko przykleił do materiału? Wieczorem z antybiotykiem doustnym (dopyszcznym?) nie było problemu, z probiotykiem tez nie, żarełko wszamała w trymiga. Wcześniej na spacerze było tylko sioo, ale za to, jak żwawo chodziła! :-o Nochal kombinował, co by tu pożreć po drodze... :mad: No, zobaczymy, co dziś wet/ka powie...
  7. Froduś, zobacz, co Zeberka zrobiła dla Twojej starszej koleżanki Klusi... takie fioletowe cudeńko! :p
  8. [quote name='pinczerka_i_Gizmo']Zdjęć Rudzinki jeszcze nie mamy... ;) Ale proszę zaglądnijcie, kolejna nasza podopieczna, psie dziecko... :( Cioteczki, ciocia Lili8522 skromna jest to się nie przyznaje... Ale od wczoraj, ma kolejnego tymczasa... Awaryjnie trafiła do niej sunia, psie dziecko... Proszę zaglądnijcie :( [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/246748-Mela-3-miesięczna-sunia-uratowana-spod-kół-samochodu!-POMOCY![/URL][/QUOTE] Zobaczcie, jaka boska pysia: [IMG]http://img545.imageshack.us/img545/6389/z6jr.jpg[/IMG]
  9. [URL]http://img43.imageshack.us/img43/5769/sdh0.jpg[/URL] Gapcia: - A ha ha, błu haha! Patrzcie, jak się obie wyłożyły...!
  10. [URL]https://lh4.googleusercontent.com/-6YHmJgGtxq4/UiNIuFfoUEI/AAAAAAABHvQ/gvJ_e2RtpsE/s640/IMG_0748.jpg[/URL] Milunia, uważaj bo zjedziesz z kamyczka! :nerwy: ;) Grarulacje - dla Was obu! :klacz:
  11. [quote name='zebrazebra']Nie wierzę że to ten sam osobnik co na pierwszych fotach :evil_lol:[/QUOTE] A jednak to on we własnej skromnej osobistości! :)
  12. Kochani, ja chyba już ze zmęczenia (psychicznego głównie) głupawki zaczynam dostawać... :roll: Maleńkie sukcesiątko mamy... :] Udało nam się podstępem smaczkowym kilkakrotnie po kilka -naście -dziesiąt sekund "ubrać" Klusię w gazę z sodą, jako konia w derkę! Może to niewiele, ale zabawy z nia przy tym troche mieliśmy, jak kombinowała okropnie, co chyba było nam mocno potrzebne... :oops: No i niechby te kilka kropelek poleciało, gdzie trzeba, to przy jej panice na dotykanie boku lub choćby zblizanie dłoni, to już dużo. I nie było "po trupach", ciut siłą tylko, gdy musiałam trzymać za udka, co by nie... pogalopowała z "derką" w "nieznane". :p Niestety ta górna rana (a właściewie ten strup - opatrunek) zdaje sie być coraz czarniejsza i jakby popękana... Zupełnie nieciekawie to wyglada... :shake: Te dolne ciekną, nie do końca czystą krwią... Jutro ok. 9tej kolejna wizyta, więc i wieści jakieś będą... Ale za to właśnie przed chwila, Klusilda sama(!) umościła się na posłaniu, a wcześniej kilka razy delikatnie i ostrożnie się przeciągała(!), co by oznaczało, że ból jest mniejszy, prawda...? :kciuki:
  13. [quote name='Czorcik']wiesz co Awit ja myślę że kobieta powinna ponieść koszty leczenia Kluchy, jak ją trzepnie po kieszeni to może i do głowy coś na przyszłość wejdzie.[/QUOTE] Tylko, że chyba nawet jak policja ścignie, to z paragrafu da mandat za brak kagańca co najwyżej, a o koszta, to już chyba sprawa cywilna by musiała być... :hmmmm: [quote name='malagos']Te drugie zdjecia pokazują jak rany sie goją! Jestem optymistką. Nawet jeśli martwica skóry spowoduje odpadniecie, ro rana będzie ziarninować i się powoli zagoi. Moze plastry żelowe się wtedy przydadzą? Inka, głowa do góry. Teraz trzeba tylko czekac.[/QUOTE] Dzięki, Malagos! Doceniam szczególnie, że Tu zaglądasz - przytulam! :calus:
  14. [quote name='Panna Marple']No i jestem u Klusiastej, bo mi wytknięto, że pocieszam nie na tym wątku, co trzeba...;):evil_lol::lol:[/QUOTE] Psieplasiam... :oops: Ale już i tak takiego bałaganu Klusiowego narobiłam na dogo, że więcej nie chcę! :eviltong: Jak mi będzie źle, to Cie zacytuję z Frodzia wątku! ;) [quote name='zebrazebra']Dla Kluchy: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/246763-***Ametystowa-nadzieja-dla-pogryzionej-Kluchy-do-8-09-wysyłak-gratis?p=21260852#post21260852"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/246763-***Ametystowa-nadzieja-dla-pogryzionej-Kluchy-do-8-09-wysyłak-gratis?p=21260852#post21260852[/URL][/QUOTE] Jestem pod wrażeniem fioletowości...! :Rose: [quote name='zebrazebra'][B]inka33[/B] & Klucha - jak widać powyżej, jesteśmy z Wami [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/cool3.gif[/IMG][/QUOTE] Widzę właśnie! :buzi:
  15. [quote name='Awit']Przyszło mi do głowy, czy ktoś widział tą sytuację z pogryzieniem, jakiś sąsiad, osoba z parku, ktoś znany z widzenia? A najbliższy wet nie zna amstafki chodzącej do niego? A może tak by rozlepić w okolicy kilka ogłoszeń, że pilnie poszukuje się właścicieli takiego psa i opisać amstafkę, może ktoś da do niej kontakt... Bo wiecie, tak naprawdę, to nie wiadomo czy ona była szczepiona na wściekliznę. I jeszcze pomyślałam, o zgłoszeniu na policję? A może ta baba ma już na koncie jakieś pogryzienie amstafki i mają to zanotowane? Dzielnicowy może by też kojarzył?[/QUOTE] Zasadniczo, to ja mieszkam w W-wie, a w Otwocku bywam. Znam kilkoro psiarzy w parku. TŻ ich nawet nie skojarzy, a ja tylko po psach. No więc, jak mnie tam nie ma, to nie popytam... Sąsiad najbardziej psi wie i powiadomił sasiada-kolegę. Nikogo więcej tam nie znam... Idąc w nocy do apteki pytałam kilku psiarzy, ale nikt nic... Jedna pani kociara jednopsowa ma popytać, porozglądać i dać mi znać, jak się czegoś dowie. Na policję właściwie nie mam z czym iść... :( Ale mam jeszcze jeden pomysł, tylko najpierw skontaktuję się z panią kociarą, jak na dniach się ona nie odezwie. Plakatów bym nie wieszała, bo ja nie wiem, z jakiego środowiska ta osoba jest i czy nie będę miała nieprzyjemności od jej znajomków. [B]Aha, i kogo macie na dogo zaufanego z Otwocka...?[/B] Ja kojarzę tylko Agmarek - teraz właściwie mi się przypomniało... No, poza Olusią88 oczywiście. :calus: Coś jeszcze miałam napisać, ale zaponmiałam... :oops:
  16. [quote name='Mattilu']Inka, nie martw sie na zapas. Na razie plucz i okladaj, zobaczymy co bedzie dalej. Z tego co pamietam, to nie masz namiarow na ta kobiete od amstafki, wiec nie masz mozliwosci upomniec sie o zwrot kosztow leczenia, prawda?[/QUOTE] Niestety nie mam... :shake:
  17. Wizyta dzisiejsza u wetki: - antybiotyk LincoSpectin - p/bólowo i p/zapalnie Metacam - płukanie ran roztworem... (?) - dodatkowe płukanie antybiotykiem Metronidazol Wygląda to oczywiście lepiej niż wczoraj rano, ale wygląda w ocenie wetki jednak źle. (Bo w mojej - pies z dziurami w skórze wygląda [U]masakrycznie[/U]!) Ta dolna rana była lekko zaropiała, stąd decyzja o płukaniu antybiotykiem, który ma jednocześnie działanie takie, że zapobiega zasklepianiu kieszeni, a właściwie nie dopuszcza do przyrastania skóry to tkanek pod spodem (kurcze, nie umiem tego dokładnie powtórzyć...). Ten "opatrunek fizjologiczny" zostawiony w górnej części zaczyna odchodzić i rzeczywiście ten odstający kawałek wygląda na dość cienki - jak grubszy strupek, a nie na całą grubość skóry. Ta rana też była przepłukana, bardziej z wierzchu, bo stricte kieszeni tam nie ma, ale się ciut sączy - chyba dół tej rany, gdzie była usunięta martwica, "opatrunek" jest powyżej tego usuniętego. (Rety, czy ja to piszę logicznie...?!) Zdaniem wetki, niestety istnieje realna groźba, że skóra na tej dolnej kieszeni może zmartwieć i odpaść w całości (po kawałku?) Sama skóra to jeszcze nic, ale [B]wtedy grozi ogólne zakażenie organizmu...[/B] :bigcry: Czyli co - pobyt w klinice...?!?! Pani wetka poradziła też spróbować (parę godzin po wizycie) [B]zrobić okład z sody[/B]. Gdyby się udało, to kilka razy dziennie - do pewnego stopnia zastąpiłoby to płukanie Rivanolem. Jednak odradzałaby raczej robienie tego "po trupach", bo taki stres kilka razy dziennie też nie byłby dobry... Duża gaza kupiona, sodę mamy, spróbujemy. :nerwy: Jakieś rady, co do sposobu...? Pomocne dłonie...? Może jak uspokoi się trochę po porannym stresie i p/bólowy zacznie porządniej działać, to może jakoś podstępem się uda...? Choć licha to nadzieja bardzo... :shake:
  18. [quote name='3 x']to chyba akurat dobrze ;) co do przemywania ran od razu napisze, że nie miałam styczności z psem po pogryzieniu ale takie np zapuszczanie kropli do uszu Zorce robiliśmy siłą jak byłam sama to trzymalam ją nawet nogami Bronka do obcinania pazurów trzymały 3 os a Prodzika wzieliśmy na smaki jak sobie nie dawał kołtuna przy ranie wyciąć to Grem dawał mu kawałeczki sera a ja ciełam ;) może we dwie osoby np z tztem dacie rade?[/QUOTE] Już z TŻem próbowaliśmy w Otwocku... :shake: Wiesz, co innego jest trzymać nogami nawet wielkiego, ale [U]bez ran[/U] psa, żeby zakroplić uszy, czy obciąć pazury - wtedy siłą i tyle. Ale nie wyobrażam sobie wkładania w ranę końcówki strzykawki i wlewania w ranę płynu wyrywającemu się psu... U wetki trzymamy ją we dwie osoby, a wetka płucze, ale nawet tam, na stole jest to upiornie trudne. No, a przecież wetka ma doświadczenie, wprawę i nie robi jej się przy tym słabo... [B]Bardzo chętnie przyjmę Twoją pomoc[/B], jeżeli jesteś w stanie codziennie wieczorem przez kilka najbliższych dni przychodzić do Klusi... :modla: PS. Że się nie załatwi w domu, to o tyle niedobrze, szczególnie! w czasie lub po deszczu, że teraz, z otwartymi ranami musi wejść na trawnik... [quote name='Ellig']Inka swietnie sobie radzisz , najwazniejsze jest to ,ze caly czas kotrolujesz stan kluski i chodzisz z nia do wet. Wazne jest tez to ,ze od razu otrzymala fachowa pomoc, bedzie dobrze Dziewczyno![/QUOTE] Dziękuję... :calus: Jest mi bardzo przykro, że nie mogę zrobić więcej... :(
  19. Tak Klusiny bok wyglądał w środę (28.08.) po południu... :( [URL]https://py26sw.sn2.livefilestore.com/y2pNLXPI0oyuCLfAsGN8z2vKvX2YXxN-yMABo1BC65xJSqQnMO3aNiOktVb9BgFSS3GRoWfisBnEOOB3prU20npgSnvYMZN-ZEKWHeYX4478X9i0Qx7REGGr2XV8Mpoo6G4/KLUSIA-rany-ok-17tej-28-08-2013.JPG?psid=1[/URL] Ciężko tu stwierdzić, co jest pokrwawione z wierzchu, a co jest siniakiem... Zdjęcie marne, bo nie swoim aparatem robiłam, a i Klusia nie lubi zdjęć, więc musiałam szybko. Natomiast dzisiaj już po wizycie u wetki, czyli po wczorajszym usunięciu martwicy i dzisiejszym płukaniu jest tak: [URL]https://py26sw.sn2.livefilestore.com/y2pc4SVx208kuBc28C6RaPQKjinQcV0fpcqoAFxI8HO7x__WfxOIjZQneGSQrZYMY4GdbECgFwhsijjuvLmeGtIi14qf-wfDABgo_UZ3e7VDMmNxKwJyzGfkTF15KzFz2H9/KLUSIA-rany-ok12tej-01-09-2013.JPG?psid=1[/URL] Poza dziwna (niemal jak rasowiec na wystawie!), bo Asia trzymała Klusię za klosz, żeby za bardzo się nie ruszała. Mam jeszcze zdjęcie bardziej w zbliżeniu, ale jest ciut poruszone, więc nie jestem pewna, czy lepiej widać niż na tym... Zaraz napiszę info od wetki...
  20. [quote name='Gusiaczek']beznadziejnie chora Ovolinka, syn w szpitalu ... to był horror :shake: rozumiem Waszą sytuację ... Inka, będzie dobrze, a Ty nie bierz na siebie wszystkich grzechów świata ...[/QUOTE] Wszystkich nie biorę... chyba... Po prostu przerosła mnie ta sytuacja. Dziękuję za słowa otuchy, za dobre myśli za Klusię. :Rose: Za kilkanaście minut idziemy do wetki na zastrzyki i płukanie (mam nadzieję). Oby... oby nie bylo gorzej niż wczoraj wieczorem. :modla: I jeszcze ten chole*ny deszcz pada...! Kluśka w domu się nie załatwi.
  21. Dopiszcie mi tu, proszę, do listy Prawdziwych Polonistów Panią Krystynę Węgiel. :loveu: Przykładowy sposób tłumaczenia: ja poszedłem ---→ on poszedł ja poszłem ---→ on poszł :lol:
  22. Ovusia, napisz książkę... :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: :modla: daleka ciotka błagająca
  23. [quote name='Mattilu']Moge tylko z daleka wspierac mysla serdeczna Was obie. Robisz wszystko dobrze, starasz sie jak mozesz i to wystarczy. Mizianki delikatne da Klusi.[/QUOTE] Dzięki... Boję się trochę tej nocy jakoś... :nerwy: Nie udało mi się na razie dodzwonić do lecznicy podpytać. No i tak mnie tą obserwacją objawów przeponowych nakręcili, że już nic nie wiem... Przysypiając, od czasu do czasu znienacka robi takie miotnięcie, próbując dostać się jęzorkiem do boku, że już nie wiem w końcu, czy ją to boli czy nie... :( No i ten sposób oddychania obserwuję, nasłuchuję, że już głupieje od tego. :shake: Chyba jednak powinnam iść spać... Pocieszające jest, że Klusia sama ułożyła się na posłaniu (tylko z drobniutką pomocą), bo wcześniejsze kładzenie się, o którym mówiłam, to było na podłodze (może mniej wygodnie, ale za to stabilniej, przewidywalniej, że tak powiem). No i wcześniej bez problemu wylizała z kieliszeczka probiotyk, pospacarowała, sioo zrobiła, wylizała antybiotyk z innego kieliszeczka i trzęsąc uchami pochłonęła porcję zblenderowanego rosołku. :)
  24. [quote name='Panna Marple']Udało mi się dziś miźnąć chwilkę Frodziulka, bo klatkę zawoziłam- smaczka chwycił i Cioteczki prosił pozdrowić:lol:. Inka-mój Pablo (z mojego awatara, za TM:-() też miał spotkanie z astkiem:angryy:. Też szczękościsk (bardzo długi, niestety)-probowałam wszystkiego, żeby mojego niuńka uwolnić, też był bez kagańca, też nie wzięłam namiarów...Mój TZ bark naderwał, bo przez pół krakowskich Błoń niósł Pabla do auta. Dwa miesiące go leczyliśmy, odma podskórna, etc, ale wyszedł z tego. Będzie dobrze, Klusia też wydobrzeje[/QUOTE] Miźnięcia Frodzia - zazdraszczam! ;) Pozdrowienia z chęcią od niego przyjmuję! :glaszcze: Dzięki za pocieszanie Kluskowe! :) [SIZE=1]Szkoda, że nie na jej wątasie... ;[/SIZE]
  25. [quote name='zula131']No to wielkie UFFFF! :). Spokojnej nocki :sleeping:[/QUOTE] Dopisuję się! :)
×
×
  • Create New...