Jump to content
Dogomania

Frances_B

Members
  • Posts

    60
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Frances_B

  1. Można jeszcze podawać profilaktycznie jakiś suplement na stawy. My dodatkowo położyliśmy na panele wykładziny i dywany, żeby sunia się nie ślizgała (ma 9 tygodni).
  2. No cóż, nie musisz :) tylko że ja nikomu nie dałam zarobić. Whatever
  3. Tylko jak ludzie mogą sobie zarobić na Yorko-maltańczyku 400 zł... [url]http://ogloszenia.trojmiasto.pl/zwierzeta/yorko-maltanczyk-ogl4074294.html[/url] Jakoś wątpię, żeby nagle tego zaprzestali, bo weszło nowe prawo. Ale cóż, może zdarzy się cud...
  4. Ja bym bardzo chciała spać z moją sunią, ale ma dopiero 8 tygodni i nie zejdzie sama w razie potrzeby. To znaczy zejdzie, ale może jej się coś stać ze stawami (berneński pies pasterski). Ale myślę, że jak urośnie, to będzie stałym gościem ;)
  5. Frances_B

    Na grzyby

    Hej :) Byłam kiedyś z moją labradorką na szkoleniu z pracy węchowej i tam uczyli jak rozpoznawać m.in. zapach właściciela. Kilka osób kładło rzeczy które miały ich zapach (jeden pan przyniósł skarpetki :diabloti:) w rządku na ziemi, następnie dawało się psu dłoń do powąchania i kazało szukać. Jak wziął do pyska odpowiednią rzecz, dawało się nagródkę / klik / pochwałę (zależy, kto jak chciał psa nagradzać). Po kilku zajęciach szło się w teren i układało trop z nagród, a na końcu ulubiona zabawka. psy uczyły się węszyć z nosem przy ziemi. Najważniejsze, żeby nauczyć psa, co to jest grzyb moim skromnym zdaniem. Ja to zrobiłam tak : kładłam kilka rzeczy (załóżmy misia, piłkę, gryzak, kawał szmatki zawiązany w węzeł i grzyba). Na komendę szukaj grzyba, sunia zaczynała węszyć i jeżeli wzięła do pyska grzyba, dostawała nagrodę i mizianki ;) Teraz jest na etapie, że jak wyczuje grzyba w lesie, siada obok niego,a ja wiem, gdzie szukać :) Pomysł, żeby nauczyć sunię szukania grzybów narodził mi się w głowie, gdy zaczął mi się pogarszać wzrok i ciężko mi było odróżnić grzyby od reszty lasu :roll: Ale zapewniam, że jest to wykonalne ;)
  6. To z mięsem zasłyszane, nie jestem w stanie zweryfikować :) O pekińczyku mogę zaświadczyć sama, bo znam sytuację. Wielka żałoba była...Pani długo nie mogła sobie wybaczyć i nawet przeszła na dietę :roll: Teraz mają cudownego kundelka ze schronu :)
  7. Witam wszystkich, jestem nowa :) Przeczytałam cały temat i przypomniały mi się 2 anegdotki na temat małych psów :) Ja od 8 lat jestem właścicielką labradorki a 2 tygodnie temu dołączyła do nas malutka suczka berneńczyka. Jako że jestem zwolenniczką dużych ras (nie chcę generalizować, ale dla mnie psa powinno być widać i czuć, że jest w domu). Rozmawiałam sobie właśnie na ten temat z koleżanką, gdy przytoczyła mi historię jej znajomej. Otóż mieli Yorka. Matka chciała ugotować obiad i wyciągając z zamrażarki 2 kg kawałek mięsa upuściła go. Pech sprawił, że poniżej stał York. trup na miejscu. Kolejni ludzie, tym razem znajomi moich rodziców mieli Pekińczyka. Wszędzie chodził za swoją Panią. Któregoś razu Pani siadając na kanapę nie zauważyła swojego maleństwa, które jak zwykle nie odstępowało jej na krok i niefortunnie usadowiło się na kanapie. Pani (notabene będąca bardzo słusznych rozmiarów), uśmierciła psa siadając na nim... Osobiście bałabym się posiadać takiego maluszka...one są takie kruche... A nawiązując do tematu, wszystkie nasze koty są ze schroniska i jest to absolutnie najgorsze miejsce na świecie...Mam wrażenie, że zwierzę wzięte ze schronu potrafi dać człowiekowi tak wielką dawkę miłości, że jego wygląd ma na prawdę drugorzędne znaczenie. Kociak, którego wzięliśmy w zeszłym roku był zakwalifikowany do uśpienia (świerzb, ropień na oku, białaczka...) chociaż miał tylko 6 tygodni. Władowaliśmy w leczenie mnóstwo pieniędzy, ale jest teraz pięknym, zdrowym, mądrym zwierzęciem, którego wszyscy chcą nam zabrać do siebie :) ostatnio nauczył się aportować i robi to lepiej niż nasza labradorka po szeregu szkoleń :roll:
×
×
  • Create New...