Jump to content
Dogomania

malyszek

Members
  • Posts

    65
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by malyszek

  1. [quote name='nausicaa']a czy kiedy stosujesz metode drzewka, to pies rozumie o co chodzi? w sensie, musisz mu pokazac, ze jeśli ciagnie, to wtedy stoicie, a jesli idzie na luznej smyczy, wtedy pojdzie. bo moze on po prostu nie rozumie, ze kiedy nie bedzie ciagnal, to pojdzie dalej i dla niego nie ma żadnej nagrody w takim staniu?[/QUOTE] Ale jak ja mam mu to pokazać?Jak ciągnie to sie zatrzymujemy, musi usiąść(co też przychodzi mu z oporem-chociaż w domu nie ma z tym problemu), uspokoi się, pogłąszczę go i ruszamy i on od razu zrywa się do ciągnięcia....I tak cały spacer :( Nie mam możliwości pochwalić go jak idzie na luźnej smyczy, bo po prostu takie zjawisko jak luźna smycz nie występuje u nas na spacerach. Ja mam wrażenie, że na spacerach on nic nie rozumie...Jakby nic do niego nie docierało :( Jak puszczam go na lince, to chciałabym się z nim pobawić, porzucać patyczki, ale on nie chce...On jest zainteresowany tylko i wyłącznie węszeniem po krzakach....
  2. To znowu my :( Niestety na tego mojego czubka nic nie działa :( Nie mam siły...Błagam niech ktoś mi poleci jakiegoś bardzo dobrego szkoleniowca w Koszalinie...Znalazłam dwóch-P. Ziobro i P. Falborskiego. Który jest lepszy?Ma ktoś może nr do P. Falborskiego bo nigdzie nie mogę znaleść... Stosujemy od dłuższego czasu metodę "drzewka" i co mój glutek sobie wymyślił?Przecież nie będzie bezsensu tak stał i czekał aż ja się ruszę i zaczyna skomleć, piszczeć i szczekać....Więc stoimy dalej aż się uspokoi-czasami stoimy tak z 10 minut....A on z każdą minutą denerwuje się coraz bardziej i ja również. Sama nie dam sobie rady, musimy iść na szkolenie. I mam pytanie, bo on jest agresywny w stosunku do psów. Jak widzi psa na spacerze żadne bodźce na niego nie działają. I zastanawiam się jak ja nad nim zapanuje na takim szkoleniu jak tam będą inne psy??
  3. Jeżeli podczas wariacji się zatrzymam albo zawracam do domu, zaczyna się "płacz"...Jest to tak przeraźliwy pisk i skowyt jakby ktoś go ze skóry obdzierał....Kilkugodzinny spacer jest raczej mało możliwy-ja tego fizycznie nie wytrzymam...Po godzinnym spacerze mam czerwone ręce od tego szarpania. Ja wiem, że to brzmi śmiesznie, że 16-stokilogramowy spanielopodobny pies wyczynia ze mną takie cyrki na spacerze(i wygląda to śmiesznie zapewne), ale ja nie mam siły się z nim szarpać.Jeżeli chodzi o spacery to wychodzimy 3-4 razy dziennie. Jeden spacer jest dłuższy(ok.1 h), wtedy biega na lince po łące, gryzie jakiegoś patyka i węszy, węszy, węszy, a czasami złapie jakąś mysz. Jak biorę zabawki na spacer nie interesują go one wcale. Na łące jest pełno zapaszków psów, myszy, zajęcy i innych stworzonek, które absorbują go bardziej niż zabawki. Za cholerę nie mogę na spacerze skupić jego uwagi na sobie-nawet ciasteczka nie działają :( Postaram się nakręcić filmik jak wygląda wychodzenie na spacer to zobaczycie co ten szatan wyprawia :)
  4. Tak właśnie robię z tym wychodzeniem na spacer, jak zaczyna szaleć to nie ma spaceru-rozbieramy się i wracamy do pokoju...I etap w mieszkaniu mamy opanowany, ale jak wyjdzie na klatkę nie mogę go opanować..On biegiem zlatuje z tych schodów, piszczy, bo chyba tak prędko chce wyjść na zewnątrz. A na podwórku jego szaleństwo jeszcze się wzmaga...Ja już zaczynam się zastanawiać czy on nie jest jakiś psychiczny :) Sąsiadów mam w d.pie, bo im też zdarza się hałasować, ale mnie samą denerwuje fakt, że pies który w domu jest najbardziej kochanym stworzonkiem na spacerach odstawia takie cyrki :( zaraz przejrzę forum, może coś znajdę dla nas :)
  5. Ja już nie mam siły do tego psa :( biegam z nim po łące, rzucam mu patyczki, próbuje nakłonić do zabawy i wszystko na nic :( mam wrażenie, że jest coraz gorzej :( niedługo sąsiedzi będą w nas rzucać kamieniami, ciągle mają jakieś pretensje, że mój pies głośno schodzi po schodach...a ja nie mam pojęcia jak go opanować...Tylko otworzę drzwi od mieszkania i zaczyna się jeden wielki pisk i szarpanie smyczy...Potrafi tak szarpać i ciągnąć cały spacer. Ostatnio wzięłam go na rower-myślałam, że będzie ładnie biegł koło mnie. Niestety pomyliłam się dosyć mocno-efekt: pozdzierane kolana i ręce. W domu-rewelacja. Nauczyłam go turlać się-siadać, warować i dawać łapę już umie. Jest grzeczny, spokojny. Lubi zabawy z jedzeniem, np. chowam mu karmę pod kubeczki plastikowe a on przesuwa je po całym mieszkaniu żeby to jedzenie wydostać, albo pod kocyk wrzucam troche jedzenia a on je wygrzebuje. Takie zabawy mu się podobają. Ale wezmę jakąś zabawkę to od razu zaciąga ją do swojego koszyczka, kładzie się z nią, robi głupie oczy i koniec zabawy.Na psy rzuca się dalej, tylko teraz po nieudanym ataku bierze smycz w zęby i w wielkiej złości ją szarpie i warczy. Ale to jakoś bym chyba była w stanie przeboleć-trudno, pies ze schroniska, może miał jakieś nieprzyjemne przejścia i nie lubi psów. Ale najgorsze jest to szarpanie, hałasowanie i ciągnięcie na smyczy :( Jak ja mam go nauczyć normalnie zachowywać się na smyczy??Bo niestety wybieganie nie jest metodą :(Bardzo proszę o jakieś rady.....
  6. [URL="http://zoopsycholog.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?489990"] [/URL]
  7. Znalazłam to: [url]http://zoopsycholog.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?489990[/url], kiedyś kontaktowałam się z tą Panią-niestety nie doszło do spotkania, ale Pani miała dojechać do Koszalina, więc może i do Trójmiasta też dojeżdża. Zadzwonić i zapytać nie zaszkodzi :)
  8. Dzięki za kolejne rady :) od poniedziałku idę na urlop i będziemy mieli duuuuużo czasu na przetestowanie wszystkich propozycji :)
  9. I kolejny dowód, że można :) Rano szykujemy się do spaceru,a Małyszątko siada i patrzy na klamkę..... :) Raz zapiszczał, ale zignorowałam to...To prawda, że wymuszanie piszczeniem należy ignorować??
  10. Dziękuję bardzo za rady :) Dopiero teraz widzę, że nie mam zielonego pojęcia o tym wszystkim :( Ale nadrobimy to :) Przed chwilą wróciliśmy ze spaceru....Pies nie wyszedł z domu dopóki się nie uspokoił-trwało to jakieś pół godziny ale w końcu zakumał o co mi chodzi :) Niestety na klatce już nie był tak "posłuszny", ale myślę, że powoli, powoli i tego się nauczymy :) Na łące nie mogłam go puścić, bo co chwilę ktoś z psem się pojawiał na horyzoncie...Więc biegałam z nim-umęczyłam się jak koń, ale on też :) Zawsze miałam problem żeby skupić jego uwagę na spacerze. A dzisiaj wzięłam ciasteczko :) wsadziłam je do woreczka foliowego i gdy tylko słyszał szelest woreczka siedział przy nodze :)
  11. Jeżeli chodzi o jedzenie to to jest kolejny problem.....On je tylko i wyłącznie karmę weterynaryjną hipoalergiczną-po każdym innym jedzeniu (gotowanym,suchym, puszkach) były różnego typu rewolucje: żołądkowe i skórne. O żadnych smakołykach nie ma mowy niestety :( Czasami dostaje suche herbatniczki i to też w małych ilościach-dosłownie pół herbatniczka podzielone na 3-4 kawałki i "dawkowane" w ciągu całego dnia, oczywiście w nagrodę. Z tym wybieganiem na lince....Mamy taką 5-metrową, ale on na niej nadal ciągnie. Jest za krótka??Jak długa powinna być?Przepraszam, że zadaję takie może banalne pytania, ale naprawdę nie wiem :) Kiedyś próbowałam wychodzić z nim na spacer i za każdym razem jak zaczynał szaleć wracaliśmy do domu...To była istna męczarnia...On już sam przestał rozumieć co się dzieje, kładł się na podłodze, trząsł się, aż w końcu się zesikał. Zapomniałam chyba napisać, że on jest bardzo strachliwy do tego wszystkiego. Niewiadomo co mu się działo w poprzednim domu, ale boi się mężczyzn, huków, jak ktoś podnosi rękę od razu się kuli...Ma też krzywą i krótszą nogę, co jest wynikiem złamania, które zrosło się samo (noga nie była nastawiona ani najprawdopodobniej usztywniona ). Także przypuszczam, że zbyt wiele dobrego go nie spotkało u poprzedniego właściciela :(
  12. Jesteśmy z Koszalina. W domu jeżeli chodzi o zabawę czy uczenie komend-to jakoś to idzie...ale też nie za długo bo on się bardzo szybko nudzi. Jednak na spacerze on jest tak bardzo pochłonięty węszeniem, że nie ma mowy żeby jakoś wrócić jego uwagę. A i zabawa w domu jest zawsze inicjowana z mojej strony. A jak rzuca się na psy to go odciągałam, a teraz po prostu omijamy psy szerokim łukiem......
  13. Już kiedyś opisywałam problem na tym forum, ale powtórzę się :) Sprawa wygląda następująco: Małyszek-pies w typie spaniela,wiek ok. 6 lat, adoptowany ponad dwa lata temu,w domu jest przekochany!!Przytula się, jest grzeczny, nie niszczy, nie psoci za mocno. Jednak gdy przychodzi pora spaceru wstępuje w niego istny diabeł!Najpierw skacze na drzwi, schodząc z drugiego piętra słychać jeden wielki pisk i pazury. Następnie gryzienie smyczy, szczekanie na nią, skakanie, piszczenie. Okrutnie ciągnie na smyczy, szarpie się-nie pomogła obroża uzdowa. Rzuca się na psy, dzieci i niektórych ludzi. Wiem-powiecie, że to moja wina, bo go źle wychowałam. Ok, przyznaję się, zaniedbałam wiele rzeczy. I chcąc się poprawić umówiłam się z Panią behawiorystką. Pani stwierdziła, że pies jest niewybiegany i jak się wybiega to będzie grzecznie chodził na smyczy. I tu zaczynają się schody.....Pies jak już pisałam rzuca się na dzieci i inne psy. Tłumaczyłam Pani behawiorystce, że nie mogę pozwolić na to żeby on kogoś pogryzł i że będę go puszczała w kagańcu-"nie, bo nie będzie mógł dyszeć ", to w kagańcu fizjologicznym - "nie, bo jak go jakiś pies zaatakuje to nie będzie mógł się bronić". Kazała zaufać swojemu psu i puszczać go w ustronnym miejscu. Tak też zrobiłam i już trzeciego dnia pogryzł psa.....Nie wiem skąd ten pies się tam wziął, ale podleciał, a Małysz długo nie myśląc rzucił się na niego z zębami. Właścicielka psa oczywiście nasłała na mnie straż miejską, dostałam pouczenie, że mam psa nie puszczać i powinien nawet na smyczy chodzić w kagańcu.Poza tym to całe wybieganie niewiele pomogło-zachowuje się na smyczy tak samo jak wcześniej, albo nawet gorzej. I moje pytanie brzmi....co ja mam teraz zrobić??Bardzo proszę o jakieś rady....
×
×
  • Create New...