Dziewczyny, nie ukrywam, że każda złotówka byłaby dla nas na wagę złota, ale chcę, żebyście wiedziały, że OD ŻADNEJ Z WAS NIE WEZMĘ ANI GROSZA!!! Aż mi łzy w oczach stanęły, jak czytałam posty. Bardzo się cieszę, że jesteście z Namisiem. Ale pieniążków od Was nie wezmę. Naprawdę myślałam, że jest możliwa pomoc ze schroniska, tym bardziej, że parę osób mi to sugerowało. Dziś już wiem, jak to wygląda. Też parę rzeczy sobie poukładałam i wiem już, skąd wziąć pieniążki. No i sama kwestia dawcy, to już jest prawie 400zł do przodu (tyle kosztuje jednostka krwi). Myślę, że damy radę, a jak nie, to poprosimy o kawałek podłogi w schronisku dla szalonej Rodzinki z dwoma ONkami:) Strasznie boję się czwartku i, mimo że staram się myśleć pozytywnie, to gdzieś w środku siedzi taki straszek, który mówi, że coś może pójść nie tak...
A teraz powiedzcie, proszę, o co chodzi z tym szukaniem kogoś do wizyty w Płocku?