Więc tak, psy zostały zabrane, ale jesteśmy generalnie trochę w beznadziejnej sytuacji. Mieliśmy mieć dt dla Pusi i dom stały dla Zuzki, ale wyszło tak, że dt dla Pusi będzie najwcześniej od poniedziałku jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem (a tymczasowo zaoferowano nam schronisko na co się nie zgodziłyśmy), dom Zuzki to nie wypał, nie chcieli jej, bo za duża... a Pusi, bo za stara... (ma 3 lata). Więc zostaliśmy z dwoma psami o godzinie 21.00 sami... pewien pan powiedział, że weźmie je do siebie, ale nie na długo, bo lada moment mają mu przyjechać jakieś 3 psy na tymczas i nie będzie dla Zuzki i Pusi miejsca. Więc teraz szukamy im czegoś na już. Generalnie pieski były bardzo grzeczne w podróży, Pusia spokojna, kochana... Zuzka wygłodniała, zjadła łapczywie wszystko co mieliśmy, z początku tak się nas bała, wbiła się w transporter i nie chciała się ruszyć, potem zaczęła popiskiwać, ale dała się głaskać i potem to już nawet spała u mnie na kolanach, ale trzeba z nimi będzie popracować, bo są przestraszone. Myślałam, że sprawa lepiej się potoczy, ale wyszło jak wyszło, najważniejsze, że pieski są zabrane.