-
Posts
61 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pinky.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pinky. replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Kiedy jeszcze mieszkałam z Majką w bloku, na oddzielnym piętrze mieliśmy starszego sąsiada, który był przekonany, że moja shih jest kotkiem i nie mógł się nadziwić, że wychodzę z nią spacer w obroży :D . Nic nie dały ciągłe tłumaczenia, że to taka rasa, on wiedział lepiej i już ;) . -
Fufurek, evel zwróciła ci tylko uwagę, mając na myśli dobro psiaka, dlaczego od razu chcesz rezygnować ze spacerów, co to wgl ma ze sobą wspólnego? Forumowicze powiedzieli ci, żebyś uważała z tubą w trakcie upałów, wytłumaczyli dlaczego i podali inne rozwiązania (poniekąd na twoją prośbę), wszystko to w dobrej wierze, a ty od razu uważasz to za atak na swoją osobę. Ludzie tutaj jedynie ci doradzili, forum chyba od tego służy, czyż nie? Spokojnie, nikt cię tu nie krytykuje ani nie ocenia, to była tylko sugestia. Ja osobiście w takiej sytuacji (kaganiec używany raz na czas) mimo wszystko cieszyłabym się, że ktoś zwrócił na to uwagę i nie jest mu obojętny los mojego psiaka. :D
-
Jak zrobić samodzielnie smycz i obrożę dla psa :)
Pinky. replied to vege*'s topic in Obroże i smycze
A czy te obróżki robione metodą supełkową (w sensie,że ze sznureczków) nie zabarwią białego włosa psiaka? I czy może ktoś 'wyprodukował' już jakąś sympatyczną chustę dla pieska? :) Powoli nastawiam się psychicznie na zrobienie jakiegoś wesołego kompleciku, ale oczywiście nie mogę się zdecydować na kolory, które pasowałyby moim suniom :shake: ;) . Chociaż zakochałam się w zielonej smyczce :loveu: -
Komunikacja miejska to oczywiście zupełnie inna bajka. Chodzi mi o zwykłe spacery, 9-letnia, nigdy nie przyzwyczajana do kagańca sunia chodzi w nim jak na skazaniu, a spacer ma być dla niej przyjemnością, jeśli nie, równie dobrze możemy nigdzie nie jeździć. Po za tym, jak już mówiłam, obawiam się ataku ze strony agresorów, który przydarzył nam się już niejednokrotnie. A nie wydaje mi się, żeby straż miejska była zaznajomiona ze zwierzęcymi nowościami, pokazanie pudełka to b. dobry pomysł :) ! I nie chodzi mi tu o kwestię pieniędzy, tylko o wygodę psa, kantarek w końcu też trochę kosztuje, więc nie wiem dlaczego ciągle powołujesz się na finanse.
-
Wybaczcie, że się wcinam, ale tak zastanawiam.. myślicie, że gdyby założyć mojej 10kg suni jakiś mocniej zabudowany kantarek w ramach kagańca, straż by się nabrała?:diabloti: W sumie w moim wiejskim parku nikt nigdy nie upominał się o jego brak, ale obawiam się, że w mieście przyczepi się jakiś upierdliwiec. Nauczona doświadczeniem boję się jednak nieodpowiedzialności innych właścicieli, już dwukrotnie zostałyśmy zaatakowane i gdyby Tinka miała wtedy klatkę, zapewne nie uszłaby z życiem z paszczy astka:angryy:. Dlatego też jedynym zadaniem prowizorycznego kagańca ma być uchronienie mnie przed mandatem, sądzicie, że halter się nada?
-
Bo na rolkach i rowerze niby nie będzie ciągnąć ;) . Przecież nie każdy ma czas, żeby przed każdym z, dajmy na to, 4 spacerów dziennie wygospodarować co najmniej po pół godziny na jazdę rowerem. To właśnie spacer ma psa zmęczyć (zarówno fizycznie, jak i psychicznie). Ta rada to już wg mnie jest po prostu pójście na łatwiznę (i mówię to zupełnie abstrahując od mojej niechęci do pana CM).
-
[quote name='panbazyl']czyli jednak metody Milana działają :evil_lol:[/QUOTE] Aż chętnie bym je na nim przećwiczyła,żeby się przekonać:diabloti:
-
[quote name='ladySwallow']zawsze taki patetyzm mnie śmieszył - bo jedynym rozwiązaniem, jeśli nie chcesz uczestniczyć w takim świecie, jest obecnie samobójstwo Nie zrozumiałaś. Nie mówię o świecie, który jest naprawdę, ale o tym, który Ty zobrazowałaś. Mówiąc, że "tak skonstruowany jest ten świat" rozumiem, że miałaś na myśli łańcuch pokarmowy. We współczesnych czasach jednak w większości (w relacji człowiek-zwierze) przeistoczył się on w katusze bestialsko mordowanych zwierząt, a Ty tym małym stwierdzeniem dajesz złudzenie, jakoby to wciąż było coś naturalnego, choć natura nie ma z tym już nic wspólnego. To CZŁOWIEK tak skonstruował ten świat. W moim światopoglądzie cierpiące,więzione dla czyjegoś pożytku zwierzęta nie są zamiennikiem kręgu życia,dlatego jeśli mogę go wykluczyć przynajmniej w moim najbliższym otoczeniu-nie waham się. A takim choć częściowym wykluczeniem wg mnie jest właśnie wegetarianizm. Może nie zbawie nim świata, ale dzięki niemu przynajmniej wyłamałam się z tego chorego 'łańcucha pokarmowego' dzisiejszych czasów. Wybacz, ale nie mogę i nie zamierzam odpowiadać za to, co Ty lub ktoś inny wyczytał między wierszami mojej wypowiedzi. Po za tym wszystkim chciałabym zauważyć, że zgubiłyśmy gdzieś po drodze cel naszej dyskusji i nie wiem niby do czego ma ona teraz dążyć.
-
[quote name='ladySwallow']Hihi, cóż za piękny, zaowalowany sposób na powiedzenie mi, że jestem hipokrytką :evil_lol: No cóż, jakoś to przeżyję ;)[/QUOTE] o_O Może tak to zrozumiałaś, ale moja wypowiedź zupełnie nie miała tego na celu. Napisałam tylko jak JA na to patrzę, z jakiego powodu miałam wyrzuty sumienia i dlaczego wybrałam ten sposób życia. Ale skoro już ustaliłyśmy, że pojedynczy wegetarianin nie ma żadnego znaczenia dla zabijanych zwierząt to nie miałabym powodu, by zarzucać ci hipokryzję. Proszę, nie doszukuj się między wierszami czegoś, czego nie napisałam. Edit: wcześniejszą wypowiedź omyłkowo za wcześnie wysłałam, uzupełniłam ją.
-
Ja będąc wege zdawałam sobie sprawę z faktu, że prawdopodobnie niczego nie zmienię i że moje jedzenie, czy też niejedzenie mięsa nie ma większego znaczenia. Na wegetarianizm przeszłam, przyznam się, nie z jakichś wielkich idei, ale z pobudek osobistych-nie chciałam przyczyniać się do cierpienia tych zwierząt. Czułam,że w pewnym sensie byłabym hipokrytką protestując przeciwko znęcaniu się nad zwierzętami (w tym także niehumanitarnemu traktowaniu zwierząt hodowlanych),a po powrocie do domu wcinając ze smakiem tę bitą, maltretowaną świnkę. To, co napisałam wcale nie miało być ideą wegetarianizmu, ani tym bardziej argumentem ZA przy przejściu na wege. Chciałam zwrócić uwagę na fakt, że to nie tylko pseudo wege 'atakują' mięsożerców, ale w większości przypadków jest zupełnie odwrotnie, chociaż zazwyczaj się tego nie zauważa, gdyż nie ma to formy protestów, a osobistych ataków słownych. I to tylko dlatego, że pokazują im sytuację taką, jaka jest, a nie taką, jak myśleli. Po za tym pokazuje to również, że argument, którego użyłaś "tak skonstruowany jest ten świat" jest zupełnie bezpodstawny, a jeśli świat polega na zabijaniu bezbronnych zwierząt w ogromnych katuszach dla własnego pożytku, to ja chyba nie chcę w nim uczestniczyć.
-
A miałam nie mieszać się w dyskusję :roll:
-
[quote name='ladySwallow']nie przeszkadza mi w tym, zeby je jeść - tak skonstruowany jest ten świat.[/QUOTE] I to jest właśnie największe nieporozumienie pomiędzy stronami. Większej części wegetarian nie chodzi o sam fakt jedzenia zwierząt - to jest jak najbardziej zgodne z naturą i zasadami żądzącymi tym światem, ale o to w jaki sposób te zwierzęta były traktowane przed ubojem. O ogrom cierpienia, którego doświadczają tylko dla jednej idei: kasy. Mięsożercy często odwracają się od wegetarian (również tych 'normalnych'), którzy starają się uświadomić im jak wygląda sytuacja. Dostają oni etykietkę świrów tylko dlatego, że udostępniają wstrząsające nagrania z rzeźni, gdzie konie na 'żywca' wrzucane są do wrzątku, krzyczące z bólu świnie obdzierane są ze skóry, a króliki dla zabicia wali się o mur, często kilka razy, gdyż żywe jeszcze zwierze wije się w cierpieniach. Pewnie, że łatwiej jest żyć w nieświadomości, ale czy na pewno lepiej? Jak już mówiłam zupełnie nie popieram tanich chwytów mających zwrócić mięsożerców na "jedyną i właściwą drogę", ale tak jak we wszystkich społecznościach zdarzają się fanatycy: kibice-kibole, katolicy-katole(mohery), sądzę, że podobne zjawisko zaczyna się pojawiać również u wege.
-
Mi wczorajsze wesele kuzyna przeciągnęło się do 6 nad ranem, zabawa była przednia, więc jak o 7 padłam tak spałam do przed chwilą, a że do AWF mam półtorej godziny drogi to jak bardzo bym nie chciała, to chyba jednak już nie zdążę :( . Po za tym wyglądam i czuję się teraz jak siedem nieszczęść, nie chcielibyście zobaczyć mnie w tym stanie:lol:. Także życzę dobrej zabawy, czekam na zdjęcia i mam nadzieję, że następny termin bardziej mi spasuje:). A zaraz mykam na poprawiny:diabloti:
-
W takim razie postaram się wymigać z poprawiń ślubnych i może uda nam się wpaść choć na chwilkę ;) . Chociaż odkąd młodą poturbował astek(:angryy:), tej czasami odbija i zamiast jak zwykle garnąć się do zabawy na widok psów, zwiewa gdzie pieprz rośnie. Ale może akurat jej przypasuje, zobaczymy. :)
-
Hmmm, a jeśli 2 psiaki z jednym właścicielem dostaną się na dwa różne poziomy zaawansowania? Co wtedy? Bo oba zajęcia odbywają się w tym samym czasie, tak?
-
A będą może jakieś małe pieski? Bo z deklaracji wnioskuję, że będą same kolosy (dla nas ;) ) i nie wiem, czy mnie nie wyśmiejecie jak wpadnę tam z shih :oops:.
-
[quote name='ladySwallow']Dziś zostałam uświadomiona przez panią, że pudle nie powinny chodzić na TAK (nie dowiedziałam się, jak :lol:) długie spacery i nie mogą chodzić na smyczy, bo to psy, które powinny większość czasu spędzać w łóżku. Człowiek się całe życie uczy :lol:[/QUOTE] To ty w ogóle wychodzisz z pudlem na spacer?!?!?! :eek2::eek2: Przecież to są kanapowce, które załatwiają się wyłącznie w kuwecie! Zresztą tak samo jak yorki, jak mogłaś tego nie wiedzieć?:-? :cool3:
-
Shin, uwielbiam takich ludzi. :angryy: Na własnym przykładzie przekonałam się, że wiele ludzi nie zdaje sobie nawet sprawy w jakich warunkach żyją zwierzęta hodowane na ubój. Większość z nich dowiedziawszy się tego(w odpowiedzi na nieśmiertelne pytanie "dlaczego?")niedowierzali mi, wmawiali, że to SPISEK wegetarian i ludzi, którzy chcą to wykorzystać do własnych celów (ciekawe jakich?),a wszystkie opublikowane filmy są podstawione, bo przecież rzeźnie objęte są ścisłą kontrolą itp. Byli oni święcie przekonani, że ich kotlet pasł się kiedyś na zielonych łąkach. :shake: Dlatego też uświadamianie - tak, ale granie na ludzkich emocjach w postaci wymienionego wyżej psa na talerzu, czy licznych demotywatorów typu "dlaczego zjadłeś moją mamę?", a tym bardziej agresywne naskakiwanie na 'mięsożerców' absolutnie nie ! Mimo wszystko działa to w obie strony: zdecydowanie zgadzam się z Incunabula, nie raz wyzwano mnie od wariatek, czy też oceniano przez sam pryzmat tego, co mam na talerzu :roll:. Nawet lekarz, do którego poszłam na badania krwi, mimo tego, że były znakomite próbował przekonać mnie, że sama się zabijam:angryy:.Mnie nie przekonał, moich rodziców-niestety tak.
-
Ogólnie nie chcę się wcinać w dyskusję, bo to temat rzeka i przerabiałam to już nie raz ;) , chciałabym tylko zwrócić uwagę na to, jak silne potrafią być stereotypy. Żeby w XXIw.,kiedy już udowodniono, że świnia jest 4 z kolei najmądrzejszym gatunkiem ssaka na świecie (po człowieku, małpie i delfinie),ta nadal zajmowała miejsce jedynie na stole? To już moim zdaniem jest niedorzeczność:shake:. I nie chcę tym stwierdzeniem rzucać hasła: "ocalmy świnki, przejdźmy na wege!", po prostu wydaje mi się, że jest to najbardziej niedoceniane (pod względem inteligencji) zwierzę, tylko z powodu swej utrwalonej roli posiłku. Co sądzicie o tej kwestii?
-
Właśnie, Victoria! Chciałam nawiązać do niej w poprzedniej wypowiedzi, ale zupełnie wyleciało mi z głowy ;) . "Ja albo mój pies" jest wg mnie bardziej edukującym programem, dzięki niemu oduczyłam Tinę skakania na gości oraz gryzienia smyczy i, o dziwo!!!, wyjątkowo udało mi się to zrobić bez kopania ani przyduszania jej :-o !!!! :roll:
-
[quote name='strix']Akurat rozszczekanie i swoista 'poza' małych kanapowców to jest syndrom małego psa (small dog syndrome) i jest no nerwica spowodowana nieprawidłowym prowadzeniem psa. Psy kanapowe to także potomkowie terierów, czyli psów bardzo aktywnych. Czyli geny. [/QUOTE] A czy ja tu pisałam o rozszczekaniu? I co masz na myśli mówiąc o 'pozie' kanapowców? Ja zaznaczam tylko, że wzorzec rasy, w tym cechy charakteru psa z danej rasy, są uformowane również na podstawie genów. Według nich mój shih powinien być m.in. arogancki, odważny, niezależny. Nie znalazłam u niego żadnej z tych cech. To prawda, geny mają ogromne zdarzenie, ale nie traktujmy wszystkiego restrykcyjnie: "jeśli kupimy psa z metryczką, na pewno będzie taki i taki, bo tak napisano we wzorcu", wielu właścicieli psa mogło by się na tym przejechać.
-
Każda rasa psa ma określone cechy charakteru, co nie oznacza, że dorosły pies MUSI taki być. Naprawdę dużo zależy od wychowania, wiem to po własnym przykładzie,gdyby moja Majka wdała się w rasę musiałaby być aroganckim, kanapowym shih,a zamiast tego gdyby tylko miała taką możliwość chętnie polowała by na te kaczki ;) . Nie popadajmy w skrajności: astek może nie będzie łagodnym goldenem,ale nie jest powiedziane, że musi być chodzącym mordercą, prawda?:) wg mnie: wychowanie vs geny = 50:50 A wracając do tematu;): Wygrzewałam się właśnie z psiurami na podwórku, gdy nagle Majka zagapiła się na jakiegoś ptaka, normalnie zapomniała o całym świecie. Oczywiście nie mogłam przepuścić takiej okazji :diabloti:, więc cichutko podkradłam się do niej i złapałam ją za tyłek z głośnym "BUU!". Młoda aż podskoczyła :evil_lol:, po czym machając ogonem zaczęła się ze mną drażnić. Na to przechodząca koło ogrodzenia sąsiadka z yorczkiem na rękach(jedyna taka we wsi:P): "ojojoj, biedna psina! Jak mogłaś jej jej tak zrobić?!?! Przecież ona mogła dostać zawału!!! Jesteś taka bezmyślna,ja to gdzieś zgłoszę, jak chcesz wykończyć psa to lepiej zajmij się tym wyliniałym kundlem(tu wskazała na Tinkę)!!!"-i coś w tym stylu. Mimo, że to ponoć jakaś moja rodzina(siódma woda po kisielu,ale jednak)nie mogłam zostawić tego bez komentarza:cool3:, czekam więc tylko aż poskarży się się rodzince jaka to ja jestem niewychowana i jak znęcam się nad biednym maleństwem:shake:. Ponadto jej yoreczek na "spacerze" chyba nigdy nie dotknął ziemi,kiedyś była z nim u nas na kawie,po długich namowach udało mi się wynegocjować dla niego zabawę z Majką.Szaleli przez...2 minuty, kiedy to ciotka zabrała yoreczka na ręce: "już, już, Nikusia, wystarczy, BO JESZCZE SIĘ ZMĘCZYSZ!" no luuudzie... tylko psa żal.
-
Majka (shih) od małego spała ze mną w wyrku, więc kiedy przeprowadziłam się na wieś i przygarnęłam garażową Tinkę, ta też chciała. Początkowo, nie powiem, chciałam być konsekwentna, nie pozwalałam, ale kundelkowata jest zdecydowanie zbyt sprytna i najwyraźniej zdesperowana:roll:. Mała żmija potrafi udawać, że tylko chce się przytulić, dać buziaka, pocieszyć, a w międzyczasie po kolei na łóżku znajdują się jej kolejne części ciała:nonono2:. W nocy zresztą tak samo, zaczyna leżąc w nogach, a później niby niepostrzeżenie pełznie w górę, a że mam wąskie, jednoosobowe wyrko to wystarczy, że młoda energicznym ruchem wyciągnie łapy, a ja kończę na podłodze... nie raz zrobiła mi tak w środku nocy.. :lmaa:. Mimo to jej wiernym, psim oczom "zabiedzonego pieska" jeszcze nikt nie potrafił się oprzeć. Dla ciekawostki powiem, że Majce kiedyś udało się spaść z łóżka na dywan i nawet się nie obudzić :lol: .
-
[quote name='ladySwallow'] Idziemy sobie z Morelem chodnikiem[/QUOTE] Morel :loveu: :loveu: zakochałam się:bigcool: Ja ogólnie raczej mam problem, żeby znaleść dla moich suń jakiegoś towarzysza zabaw. To jest wieś, dla sąsiadów ja tu jestem abstrakcją, skoro wyprowadzam psy na spacer :roll:. Jeszcze kilka miesięcy temu miałam sprawdzoną grupkę wolnobiegających psów- podchodziłyśmy pod ich ogród, Tina kilka razy zapiszczała i już miałam grupkę nie 2, tylko 6 psów na resztę spaceru :razz:. Teraz zrobiło się tu mniej bezpieczniej, właściciele poszli po rozum do głowy i zamykają bramę(w sumie chwała im za to), więc zostały mi tylko rzucające się na siatkę szczekacze :shake:.
-
Cóż, jak widać każdy ma swój własny sposób na spacery, w obu są zarówno +, jak i -, w sumie po spacerze sposobem understandme może nie musiałabym prać futrzaków i wyciągać z tzakowej całego krzaka badyli ;) Najważniejsze, że w obu przypadkach psy są zadowolone i wymęczone po ich przebyciu :) . A wracając do tematu: W jednym z odcinków CM tak poddusił psa, że ten padł prawie nieprzytomny, nawet nie mając siły protestować, a ten zadowolony stwierdził, że pies okazał uległość :( .