Jump to content
Dogomania

Pinky.

Members
  • Posts

    61
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pinky.

  1. To wspaniale :D ! Może jakieś zdjęcia młodej z tego wyczekiwanego dnia? Dajcie nam też choć odrobinę tej słodkości ;) !
  2. Jaka piękność, pies marzenie! Kurczę, szkoda, że wcześniej nie wpadłam na ten wątek, wczoraj przygarnęłam kolejnego kociaka i już więcej futra nie upchnę, nawet na tymczas :placz: . Mogę co najwyżej wesprzeć finansowo, ale to dopiero po wypłacie, jak na razie sama jestem spłukana. :-( Zapisuję, trzymajcie się cieplutko i dawajcie znać na bieżąco co i jak! Po diagnozie takie maleństwo na pewno bez problemu znajdzie domek :)
  3. Jesteśmy po USG.. Prawie wszystkie narządy zajęte przez nowotwór. Prawdopodobnie w zaawansowanym stadium. W pon idziemy na RTG klatki piersiowej, aby obejrzeć płuca i dobrać chemię, ale nie wiem czy to wgl ma jakiś sens.. Najchętniej pojechałabym do specjalistów w myślenicach (albo jeszcze lepiej do wa-wy), bo skoro nasze wetki przez m-c nie mogły zdiagnozować chłoniaka to nie wiem czy mogę oczekiwać, że dobiorą dobry sposób leczenia, ale niestety mimo moich 2 etatów kwestia finansowa nadal znacznie nas ogranicza.. Tak czy inaczej, dorobella i ewtos, bardzo dziękuję- za dobre rady i wspieranie nawet przy tak chaotycznym (z mojej strony) przebiegu rozmowy.
  4. Na samym początku choroby Majka przez okres ok. 2 tygodni co 2 dni dostawała dawkę betamoxu, może powinniśmy do tego wrócić? Zaopatrzyłam się w sok aloesowy, dziś idę na poszukiwania glukozy. Byliśmy dzisiaj u innej wetki, wyłuszczyliśmy jej całą historię choroby, pokazaliśmy książeczkę, ale kiedy wreszcie doszło do badania Maguci, ta dosłownie się przeraziła, stwierdziła, że przez całe życie nie widziała czegoś takiego, nie ma pojęcia co to jest, więc leczenia się nie podejmie... Majka jest już dziś w lepszej kondycji (ochłodziło się nareszcie), pierwszy raz od 2 dni zjadła trochę szynki i zrobiła qpkę. Jednak na jej brzuszku wyszło coś jakby.. rumień? Dziś wieczorem postaram się wrzucić zdjęcie. Wetka stwierdziła, że możliwe, iż jest to spowodowane odstawieniem encortonu, jednak Majka bez niego była jedynie jeden dzień i to w sobotę.. Możliwe, że jest to jakaś reakcja uczuleniowa, gorzej, jeśli chłoniak skóry.. I co z tym nabrzmiałym brzuszkiem? Zdaje się, że ją boli.. Jutro USG.
  5. Ewtos, pierwszy post pisałam roztrzęsiona tuż po powrocie od weta, który potwierdził nasze podejrzenia dotyczące raka, ale (jak mi się wtedy wydawało) ewidentnie próbował nas pocieszyć, że nie jest to jeszcze pewne, choć nawet nie podał innej możliwej ewentualności. Po za tym naczytałam się wówczas duużo nt. chłoniaka(głównie czarnych scenariuszy), znalazłam rokowania, koszty chemioterapii i byłam po prostu załamana, stąd taka uogólniona informacja, szczegóły wizyty dodałam dopiero wieczorem po uspokojeniu się. Rzeczywiście była to dość niejasna sytuacja, przepraszam za nią, ale na samym początku czułam się całkiem bezradna i przechodziłam jedynie ze skrajności w skrajność: czarna rozpacz vs. optymizm i niedowierzanie... A co do encortonu również nie jestem pewna co do słuszności wycofania leku.. zwłaszcza, że z Majką coraz gorzej, słabnie z dnia na dzień, nie ma apetytu, wychudła, oprócz powiększenia węzłów pachwinowych powiększyły się również te za uszami, a szyjne mają już wielkość piłek do tenisa, znów ją przyduszają, gorączka wróciła. Nie sądzicie, że miesiąc na infekcję to długo? A co powiecie o tularemii? Boję się, że ją tracę, czuję się taka bezradna, oprócz podawania leków nie mogę zrobić nic innego..
  6. Minął 4 dzień podawania Lymphomyosotu, a młoda wciąż słabnie.. Nie da rady już zejść ze schodów, wchodzi z wielkim trudem, na spacerze nie ma sił przejść chociażby 200m, muszę ją nieść (wcześniej robiłyśmy kilku-km wycieczki..), niemalże cały czas jest apatyczna.. Okropnie powiększyły jej się wszystkie węzły chłonne, pod szyją ma już łańcuch węzłów wielkości dużych jajek aż pod uszy, pachwinowe również rosną w zastraszającym tempie. Ponadto strasznie spuchła, ma bardzo wydęty brzuszek, chyba ją boli, jutro lecimy na usg. Na dodatek małopolskie upały (do 32C) nas wykańczają, znów zaczynają pojawiać się duszności. Za to dni gorączki i biegunki minęły, a Maj nadal ma apetyt, znów nie wiem czy mam się cieszyć, czy płakać z tego powodu(kolejny objaw przejściowej infekcji obalony..). Martwię się, że jednak to chłoniak, w końcu badanie histopatologiczne nie wykluczyło go w 100%, a wyniki krwi wciąż są na naszą niekorzyść. Mimo to stopniowo będziemy odstawiać encorton, czy to aby na pewno dobry krok? Lekarz, który odebrał chłoniaka na badanie histopatologiczne zrobił jeszcze parę badań na różne infekcje na swój koszt, żadna z nich niczego jednak nie wykazała. Nikt nic nie wie, można by na ten temat napisać pracę magisterską.. :shake:
  7. Dziś doszedł do nas zamówiony lek. Dziękuję dorobella, nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła :oops: :calus: . A jakie zalecenia dotyczące dawkowania podał Ci wet? Szczeniaki tabletki połykały normalnie, tak (na opakowaniu jest napisane, aby podawać pod język, ale z moją to na pewno nie przejdzie ;) )?
  8. Nigdzie nie mogę znaleźć tego leku (heel lymphomyosot).. Szukałam już w wielu krakowskich i internetowych aptekach, ale ponoć brakowało go przez pewien czas w hurtowni i nie wiadomo kiedy będzie :( . A encorton nie daje zamierzonych rezultatów, węzły chłonne już wgl się nie zmniejszyły, jeden pachwinowy na dodatek uległ dużemu powiększeniu. Do wcześniejszych objawów doszła również biegunka i złe samopoczucie każdego ranka. Młoda jest wówczas apatyczna, często ma drgawki (gorączka).. po południu wszystko wraca do normy. Po weekendzie przesyłamy chłoniaka na dodatkowe (swoją drogą cholernie drogie) badania.
  9. TO NIE JEST RAK!!!! :D :D :D Może za wcześnie na radość, bo nadal nie wiadomo co to może być, ale najgorsza możliwość wykluczona! :D
  10. Byłoby wspaniale, gdyby to wszystko okazałoby się być takie proste :D ! [SIZE="1"]Chociaż badania krwi mówią co innego, ale cii..[/SIZE] Przy okazji podawania kolejnej dawki Betamoxu, zapytam weta, czy wg niej nie ma żadnych przeciwwskazań do dołączenia Lymphomyosotu. :)
  11. Badania u nas były robione na miejscu, ale dopiero we wtorek. Wiem, wiem, że trzeba czekać, ale ja nie mogę usiedzieć spokojnie (zwłaszcza, że wet zapewniała nas, że wyniki będą praktycznie natychmiast), całą rodziną szalejemy z niepokoju i zadręczamy weta telefonami :oops: . Dorobella, uspokoiłaś mnie nieco, ale czy twoje szczeniaki miały jeszcze jakieś inne objawy oprócz powiększenia węzłów? Oprócz podawania encortonu co 2 dni jeździmy z piękną na zastrzyki Betamoxu, leczenie do wyników polega jedynie na tych dwóch lekach, może zasugerować, aby wprowadzić jeszcze coś nowego? Nie chcę jej zasypywać lekami, ale szczerze powiedziawszy, nie widzę, żeby (oprócz początkowego zmniejszenia węzłów po encortonie) dawały one jakieś rezultaty. Może spróbować ten Lymphomyosot? Chyba, że da on jakieś skutki uboczne w razie błędnej diagnozy?? Bardzo wszystkim dziękuję za odpowiedzi :loveu: !
  12. U nas na szczęście zmalały już 2 dnia. Stan Maguci się polepszył, nie wiem czy mam się cieszyć, czy płakać. A wyników jak nie było tak nie ma. (:placz::placz:!!!!!!!)
  13. Hmm informacje dotyczące nieprzeprowadzanej w Krakowie chemioterapii otrzymałam od mojej weterynarz.. Cóż, gdy poznamy wyniki badania histopatologicznego dopytam się i w razie potrzeby pojadę do Theriosa (chociaż to 60km ode mnie). Węzły chłonne urosły do takich rozmiarów, że zaczęły ją przyduszać, teraz jest na encortonie i rzeczywiście dużo zmalały. Ta bezsilność jest najgorsza, nie możemy nic zrobić, tylko czekać na wyniki badań.. :(
  14. Niestety wszystkie węzły chłonne są powiększone... :( Badanie krwi było nie jednoznauczne, maszyna wyliczyła zbyt dużą ilość eozynofili, natomiast panie weterynarz dopatrzyły się limfocytów, dziś mają skonsultować się ze specjalistą, by zrobić wymaz. Młoda mała badanie USG, wszystkie narządy bez zmian morfologicznych, ale wątroba i śledziona są powiększone... chociaż wet powiedziała, że to może być spowodowane podanym antybiotykiem (dostała 2 dawki, po których węzły chłonne nieznacznie się zmniejszyły). Dziś na 13 jestem umówiona na pobranie całego węzła chłonnego do badania histopatologicznego, dzięki naszej kochanej pani doktor, która poprosiła znajomego lekarza ludzkiego o badanie, wyniki biopsji będą już jutro.. Temperatury nie ma. Nadal jest aktywna, ma ogromny apetyt, jedynie szybciej się męczy (przez te ogromne węzły chłonne szyjne). Niestety wszystko jednak wskazuje na chłoniaka, a chemioterapia w Krakowie nie jest przeprowadzana :-(:-(:-( . Zwłaszcza, że jeśli to by była jakaś infekcja bądź choroba zakaźna to moja druga sunia również by się zaraziła, a z nią jest wszystko ok..
  15. Wet powiedział, że to jest najbardziej prawdopodobna możliwość, ale żeby jeszcze się nie załamywać (co ja oczywiście przestrzegam...). Zabrano jej krew do morfologii, w pon będzie wiadomo czy to białaczka... Modlę się o jakąś zakaźną chorobę odkleszczową, ale nie ma żadnych innych objawów, po za tym one też są w większości śmiertelne. No a jeśli to jednak nowotwór, to miejmy nadzieję, że we wczesnym stadium, wtedy nie będzie tragedii. Mimo to mam jeszcze nadzieję, w końcu parwo u 2m-cznego wypierdka też najlepsi weci z krk nie mogli zdiagnozować, później panowie z krakvetu radzili mi ją uśpić, a jednak się udało. Ona ma ogromną wolę życia, wiecie? Wie ktoś może jakie są koszty chemioterapii u małego psa..? ;( xxx52- ale czy powiększone węzły chłonne były jedynymi objawami, jak mojej Majki, czy też pies był przy okazji osowiały i stracił apetyt?
  16. Temat do zamknięcia. To rak.
  17. Wczoraj podczas wieczornej kąpieli zauważyłam, że Majka ma mocno powiększone węzły chłonne szyjne- takie 4 dość sporych rozmiarów gulki. Oczywiście od razu panika, wszystkie gabinety w okolicy kilkudziesięciu km już dawno zamknięte, więc został internet. Poczytałam trochę na temat zapalenia gardła, migdałków u psa, tularemii, babeszjozy itd. jednak mam pewne wątpliwości.. Jedyne objawy, która posiada Majka to te powiększone węzły i nadmierne charczenie (wcześniej nie zwróciłam na to uwagi ze wzgl na jej płaski pysk, dopiero po skojarzeniu faktów zauważyłam, że ostatnio się nasiliło), nie ma biegunki, nie wymiotuje, jest aktywna i ma apetyt... Jeszcze mocniej się drapie, ale to pewnie inna bajka. Strasznie się boję, że to chłoniak, białaczka, ale inne węzły (przy łopatkach i pachwinach) powiększone nie są. Mój wet niestety dziś nie przyjmuję, czekam więc na transport i popołudniu jadę z nią do innego, w sąsiedniej miejscowości- który jak na razie wykazał się jedynie sterylką drugiej suni. Boję się więc, że oni, jako specjaliści głównie od zwierząt hodowlanych, nie będą wiedzieli co zrobić i narażą Majkę na większe niebezpieczeństwo, dlatego pytam: jakie badania powinni zrobić? Czy zgadzać się na przepisanie antybiotyków? Czy w razie błędnej diagnozy nie przysporzą one większej ilości problemów? A może lepiej przeczekać do jutra rana i iść do naszej, sprawdzonej pani weterynarz, która wyciągnęła już raz małą Maję z parwo? Bardzo proszę o pomoc! :placz: Aha, i jeszcze jedno.. niestety Majka zachorowała w najmniej odpowiednim momencie pod względem finansowym i chociaż bez wahania wydamy na nią ostatnią złotówkę to może okazać się, że i to jest za mało.. dlatego proszę nie proponujcie mi profilaktycznych badań za kosmiczną cenę, gdyż może się okazać, że przez to zabraknie na leczenie.. :( :( :(
  18. Nieodpowiedzialność właścicieli małych piesków mnie wręcz przeraża. A kiedy duży psiak zrobi takiemu podbiegaczowi krzywdę to afera na całe miasto! Przez to zauważyłam, że gdy idę z Majką inni właściciele bacznie, wręcz z przyganą, się nam przyglądają. I to tylko z racji mojego stosunkowo młodego wieku i shih na drugim końcu smyczy, kolejny stereotyp do kolekcji. A z podbiegaczami radzę sobie nad wyraz brudnymi spacerkami. Gdy właściciele widzą nas (często włącznie ze mną ;) ) od stóp do głów umorusane i ociekające błotem, od razu chętniej zapinają swoje czyściutkie jojeczki na smycz :diabloti:. A jeśli chodzi o obronę własną to bronię się psami, a jakże! Gdy jestem sama w lesie lub w wysokich trawach(gdzie psy są praktycznie niewidoczne dla innych) i czuję się niepewnie zawsze wołam donośnie: "KILLER, SZARIK, do nogi!!!" i modlę się, żeby zadziałało :evil_lol: . Jak na razie zdaje egzamin :roll:.
  19. A może jakieś miejsce z wodą, żeby psiaki mogły się ochłodzić? Chociaż mojej wystarczy kałuża, żeby się wytaplać, więc w sumie.. ;)
  20. Ja niestety nie znam przyjaznych psom okolic (w końcu mieszkam w krk dopiero 10 lat:evil_lol:), więc nie pomogę, ale jak już się dogadacie proszę o dokładne informacje gdzie i jak tam dojechać dla tych mniej zorientowanych w terenie (i oczywiście nie mówię tu o sobie ;) ).
  21. Spadliśmy! Jakiś spacerek w ten weekend w razie ładnej pogody? :)
  22. Nikt tu nie mówi o robieniu wegetarian z psów, Cezar..
  23. Najpierw musiałby się wyswobodzić z moich objęć, co nie byłoby łatwym zadaniem :diabloti: . Teraz mam takiego mini włochacza, robi mi za podgłówek, więc by się dopełniali :D .
  24. A mnie się nawet podoba, chociaż zachwycający (jak na 1,5mln) to on nie jest :roll:. A co do MT to mi też do gustu bardziej przypadają puchacze, jest się do czego przytulić i w nocy kołderka niepotrzebna.. :diabloti:
  25. Heh, ja tu zauważyłam jeszcze jedną prawidłowość: każdy pisze "dość offtopu", "wystarczy", "przystopujcie już", po czym.. rozpoczyna wątek na nowo;). Chętnie dodałabym jeszcze swoje 3gr, ale zaraz mnie okrzykniecie hipokrytką, więc z wielkim trudem, ale się powstrzymam:D. A co do rozmów z psami.. w mojej wsi to już w ogóle abstrakcja, nieraz spotykam się ze zdziwionymi wzrokami przechodniów, gdy usilnie,acz bezskutecznie starają się dostrzec osobę, do której skierowany jest mój nieustający monolog;). Ponadto wszyscy sąsiedzi są oczywiście przekonani, że ja znęcam się nad moimi futrzakami, bo potrafię się z nimi tarzać po ziemi, skakać po nich, a ugryźć w uszko uwielbiam :diabloti:. Tylko czekam na interwencję TOZu :razz: (albo może prędzej na panów z białym kaftanikiem)
×
×
  • Create New...