-
Posts
1261 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mona1991
-
[video=youtube;wPKYLD6N0ws]http://www.youtube.com/watch?v=wPKYLD6N0ws[/video]
-
No to się pośmiejemy :P [video=youtube;7jA87MnLbyY]http://www.youtube.com/watch?v=7jA87MnLbyY[/video]
-
Tiger Tiger Tiger... On już pokazał klatę w schronisku... Ale tak w sumie nie świadczyło to o nim źle, ale fakt faktem to jest pies który nie przepada za innymi psami i broni człowieka. Jeśli ktoś chce psa idealnego dla szcurka, to polecam Goldiego! :diabloti: On kocha małe psy, a w szczególności szczeniaki. Kto widział, wie o co chodzi. :cool1:
-
A był taki mały i niewinny... :-( Tyle że smród mały mi brodę gryzł :diabloti::diabloti::diabloti: Dobrze, że on i Syniutka znalazły dom... Tak szczerze mówiąc, to tak siąść i pomyśleć... Każdy pies który przewinął się przez nasze ręce, coś zostawił w naszych sercach...
-
No ładnie się tutaj porobiło, już sama nie wiem co mam pisać. :eviltong: Byłam dzisiaj w schronie, jest wszystko w najlepszym porządku. Chyba zjawię się w środę ponownie gdyż moja genialna babcia molestuje mnie, żebym z nią po buty poszła... :angryy: Ta huski/malamut, co jest dość przy sobie pójdzie do adopcji, więc trza jej zdjęcia porobić, zwie się Luna. Toto czuje się coraz pewniej i skubany zasuwa po trawie gdzie tylko może. :cool3: Zira dzisiaj wykończyła Krokiecika, mnie zgwałciła od tyłu. Aksel powoli zaczyna tyć bo już coraz mniej żebera mu widać. Ogólnie wszytsko zajeb...ie! :cool1::cool1::cool1:
-
Czekaj Ty ja się odwdzięczę za ten mój ryj :diabloti: Hehehe, a na tym drugim zdjęciu to gdyby nie ta dziura pod pachą to wszystko było by git! :lol: Jak będę miała chwilę, to wszystko pościągam :eviltong: [IMG]http://imageshack.us/photo/my-images/98/sdc11970f.jpg/[/IMG]
-
[url]http://demotywatory.pl/3068775/Przyjaciel[/url] Przeczytajcie od dechy do dechy...
-
ŁOOOOOOO!!! :crazyeye: To ja się tam muszę wybrać, żeby smerfika zobaczyć. :p A tak nawiasem, dałam zdjęcia na blogu tych nowych szczeniaków i Rudej, oraz pare fotek Goldiego, bo Anna jeszcze nie dała na Fejsa. Oczywiście ja z moimi zdolnościami fotograficznymi mogę się schować w porównaniu do Ani, ale ważne, że coś jest. :evil_lol:
-
No patrzcie jak wszystko się ładnie układa. :diabloti: Ciekawe co tam u Sunitki... :cool3:
-
:cool1:Przeczytałam i padłam.:cool1:
-
BEAUTIFUL!!!:diabloti:
-
Ej no co Wy! To są maleńkie piesiunie, takie w sam raz przytul i weź do łóżka! Jak możecie tak o nich mówić! :diabloti::diabloti::diabloti: Jak już pisałam Pani I, widziałam dzisiaj Taje (haszczka z jednym okiem pół niebieskie, pół brązowe). Pan właściciel trochę się zdziwił widząc mnie bawiącą się ze swoim psem ale to nic. :p Okazało się, że pies jest super, grzeczna, słucha się, spokojna, nie wariuje, sąsiedzi podobno się nad nią rozpuszczają i dziwią się, że nie śpiewa. Troche mało je, i wydaje mu się, że jest smutna, ale jak już wytłumaczyłam, może za czymś tęskni, np. malamutem, ale powinno jej minąć z czasem. :cool1: Najlepsze i tak było jak już szłam do auta a ona za mną i ciągła na smyczy haha :diabloti: Powiem tak, adopcja w pełni udana, Pan bardzo miły, robi dobre wrażenie, suczka ma wspaniałą opiekę.
-
Gadałam z sąsiadką, która posiada jak to określił weterynarz boksera. Podobno jak był mały z jej opisu i z mojej pamięci wyglądał identycznie jak Aksel, ino że inny kolor miał (wary mu się wydłużyły z wiekiem). :razz: Weterynarz stwierdził, że jej pies gdzieś w korzeniach mógł mieć jakąś inną domieszkę, ale zalicza go do bokserów, po zachowaniu i budowie. Więc jak dla mnie przyjmujemy, że ten mały smerf będzie czymś pomieszanym z bokserem. :evil_lol: O ile się ze mną zgodzicie i nie macie nic przeciwko.
-
Pani Szafro, Pani się na mnie nie złości, jajca se robie ino :eviltong: :loveu::loveu::loveu: Anka, normalnie szkoda, że tego Sylwek nie widzi hahahaha :lol: Wrzuce se na nk to z tym butem :diabloti: Normalnie siedzę i się śmieje jak łysy do sera xD
-
Anna mówiła, że ludziska na niej bardzo dobre wrażenie zrobili więc Sunitka jak na moje powinna zostać w domu, a babka była strasznie za nią :cool3: Co do Szili to mam mieszane uczucia, ale była bym weselsza jak by już nie wróciła, tylko się zaaklimatyzowała, bo sądząc po zachowaniu po terapii szokowej, zrobił się z niej porządny pies. :diabloti: Ten wychudzony szczenior zwie się AKSEL i prosze mnie tu nie lizakować! :mad: :cool1::cool1::cool1: Moja facjata... -.-
-
Jak by coś, na moim blogu są opisy jakieś porobione więc można zerżnąć :eviltong: Aż się trochę boję jechać do chronu jak znowu jakaś tragedia na 4 łapach przyszła...:shake:
-
To że zrobimy to jest oczywisteeee :diabloti:
-
Jak dam rade wczesniej podjechac do PUPa to tak po 11 powinnam się zjawić.
-
Tak czy siak, rozpamiętując czy nie rozpamiętując, ogólnie rzecz biorąc, składając wszystko do kupy... Jak na moje i mój obecny stan: H**NIA Z PATATAJNIĄ - czyli źle. Wpadnę jutro jak będę miała chwile, bo babcia morduje mnie o balkon. :angryy:
-
Z natury człowiekiem jestem takim, że zostając sama, nie widząc uśmiechów bliskich osób, moje uczucia są wylewane gwałtownie... Widząc Krokiecika, Panią I i Panią M, o ile nie posrałam imienia, nie potrafiłam się nie uśmiechnąć... Może i zwierze jest niższej rangi niż człowiek, dla mnie zawsze będzie na równi, ciało przy ciele, noga przy nodze, umysł przy umyśle... Wszystko razem w jednej całości... O 8 rano spodziewałam się najgorszego scenariusza, otwierając drzwi bałam się, że nie zobaczę już tych oczu, tego wszystkiego... Żyła... Michał ją zobaczył i zdębiał... Zabraliśmy ją z lecznicy, patrzała w okna, kręciła się, machała ogonem... W schronisku dreptała po zielonej trawie. Nadzieja... Załatwione miejsce w lecznicy. Pojechaliśmy. Zostawiłam ją z uśmiechem, nie żegnając się, wiedząc, będąc przekonaną, że już za parę dni wrócę, wpakuję ją do samochodu i będzie wszystko dobrze. Żałuję, że nie powiedziałam jej do widzenia... Nie dopuszczam myśli, że już nie ma po co jechać do Zabrza. Że to już nic nie da, że to już koniec... Żałuję, że nie zabrałam jej do domu, kiedy w pierwszy dzień do nas przyszła... Może i pies to pies, zwykłe zwierze, które jednak coś w sobie ma, coś czuje i można je pokochać całym sercem, mimo tego, że są inne, pełno innych... Tiger, jak odchodzę zostawiając go na smyczy z inną osobą, piszczy... Mam nadzieje, że znajdzie dom, chociaż chciała bym, żeby był ze mną. Dejzi, jak zawołam, zawsze jest przy nodze, jak powiedziałam, że "chodź jedziemy", od razu siedziała na siedzeniu samochodu, co było dla mnie czystym zaskoczeniem. Zira, mała kuleczka, wywróciła mnie i potraktowała swoją olbrzymią łopatą po policzku. Lucy... Już jej nie ma. Choć bym nie wiem co robiła, wymordowała połowę ludzi ze świata, obrabowała bank, nie wrócę jej życia, nie pomogę żadnemu psu... H*jowe uczucie... Wypiłam jedno piwo i łzy spadają po policzku. Dziękuję, dobranoc.
-
EEEEE Pani I, spokojna Pani rozczochrana :cool3: Brygada RR zawsze w pogotowiu :diabloti::diabloti::diabloti: Jak by coś, mogę na blogu napisać o fundacji?
-
Pani VET mówiła, że faktycznie pies jest w ciężkim stanie, ale nasz Pan Bartosz i tak dużo zdziałał, bo laska już sobie dreptała po schronisku, w aucie była zainteresowana tym co się dzieje wokół niej. W pewnym momencie usłyszeliśmy stuk, mówie Krokiecikowi, żeby trzymał prędkość i buch na tył samochodu. Patrze a ta małpica wyszła z noszy i sie pod siedzeniami ulokowała i jeszcze taki szok bo mnie zobaczyła :lol:. Bedzie już tylko lepiej, myślę, że za niedługo zobaczymy ją całą i zdrową. :diabloti:
-
Noc jest najgorsza... Pamiętam co przeżywałam z moją koszatniczką... I dalej przeżywam jak sobie to przypomne... Nie ukrywam, ale dzisiaj miałam problem ze spaniem jak chyba większość z Was... Boję się tego najgorszego...
-
Jutro o godzinie 8 trzymajcie się za telefony. Pani Iwona dostanie informacje co pokazał księzyc... Albo wóz albo przewóz...:shake:
-
Jeeeee :crazyeye: nie wiedziałam, że to tak ekstra będzie wyglądać :roll: :eviltong: Nie umiem się dodzwonić do Pani I... Co z małą... ???