Dubin
Members-
Posts
90 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dubin
-
Nerka, dzięki. Ja nie mogę się napatrzeć na te zdjęcia i jak te psy pozują, na dodatek ze smyczą w zębach! Cudne :) Paulaa, 1 lub 2. Widoczne, jasne, wesołe.
-
Ja uwielbiam oglądać jak piękne szelki i obroże doskonale prezentują się na psie. U moich niestety tego nie widać bo włos ni w d.pe ni w oko, półdługi. Chyba zaliczymy fryzjera... chociaż te naturalne końcóweczki a'la balejaż są piękne i po ścięciu już nigdy tak nie będzie. :/ Jakiś czas temu kupiłam na allegro trzy obroże LED i bardzo się rozczarowałam. Specjalnie wybrałam typ droższy, który miał mieć podwyższoną jakość. Jedna obroża dojechała podarta i poplamiona (myślę, że była używana), druga nie działała - nie świeciła wcale. Tylko trzecia była taka jaką powinnam dostać. Zwrotu pieniędzy nie otrzymałam . Sklep zoo jaki sprzedawał obroże nie raczył w ogóle odpisać na moje maile. Pal licho. Z szelkami u nas zawsze wielki problem bo jeden piesek jest troszkę dziwny. O ile pasek obejmujący wokół klatkę piersiową za nóżkami da się ustawić, to paski na pierś sobie dyndają w powietrzu. Jak pasuje na pierś, to z kolei nie da się zapiąć na plecach bo za mała. Teraz nosimy Ami Play i jestem bardzo zadowolona. Na razie solidne, nic nie odpada, nie łapią brudu, jeszcze nic się nie złamało, tylko lekko zaczęły się siepać po 2 mc normalnego noszenia. Ja jestem uzależniona od kupowania psom obroży, smyczy i generalnie bzdur, bez których można się obejść ;). W domu cała szafa była, przed przeprowadzką kazałam dzieciakom zawieźć to do schronu, to teraz trzeba nadrobić "straty" :D A tu widzę już dużo ciekawych rzeczy. [B]Bardzo mi się spodobała ta czarna, pleciona smycz. Gdzie można ją kupić?[/B]
-
Poszukam. :) Ja nawet wcześniej nie wpadłabym na to, że pies może być niejadkiem. Myśliwskie trzeba było ograniczać, ale te rasy często mają tendencje do obżerania się i tycia. Tym bardziej, że nasze po kastracji się ostro rozhulały. Byłam przyzwyczajona, że pies to pochłaniacz. Trovet wsuwała aż miło jak był. Teraz mamy właśnie Propera, ale tego nikt nie je. Strasznie czuć jakby witaminami, więc nie dziwię się, że może odrzucać. Właśnie po przeczytaniu wypowiedzi, że Trovet to jednak dobra karma, dziś już rozmawiałam z mężem żeby kupić psicom znów ze dwie paczki królik i kaczka do wyboru. Dobrze jakby mała znów tak pałaszowała dlatego, że trochę by sobie 'rozciągnęła' żołądek i może by zaskoczyła z normalnymi porcjami jakie powinna zjadać. Ona jedzeniem chyba szybko się nudzi. Jak coś już je (ale zawsze delikatnie i jakby z musu), to góra dwa dni. Na razie próbujemy wszystkiego. Był już dobry etap zabawy z jedzeniem na zasadzie rzucania jak piłki, gonienia i radosnych okrzyków:lol:. W całej chacie narozwalane, ale jedzenie ostatecznie zostawało pożarte :) działało, ale krótko. Teraz to już nie przechodzi. Ona ma też coś takiego, że nawet jak dostanie z ręki to wynosi jedzenie na środek salonu i się w nim długo tarza, a potem zostawia to. Szczególnie lubi się tarzać w owocach i warzywach (chociaż je akurat lubi i zdarza się , że zjada :eviltong: takie wyturlane i rozmiażdżone). Na spacerach dla odmiany jeszcze nigdy w niczym się nie wytarzała, nie ma tego w nawyku poza domem. Dzięki temu, że jest z niej niejadek nigdy nie było problemu zjadania kup i innych obrzydliwości na spacerze, co mieliśmy z psami myśliwskimi - pożerały na potęgę wszystko co śmierdzące. Dopiero na starość dały się zreformować. Młoda często też chowa jedzenie w tapczanach, upycha gdzie się da, zakopuje w ziemi, potem odkopuje - ale nie je. Myślałam też żeby kupić jej te ciasteczka z Herbal Pets z kminkiem, melisą. Albo żeby jej coś zdrowego i pożywnego samemu upiec. Nie wiem, trochę już mi się pomysły kończą. To nie jest wiadomo jakiś tam mega problem, ale mała trochę snu jednak spędza nam z powiek.
-
Koty hodowałam wiele lat temu, ale nie w Polsce. Koty dlatego, że była to największa na świecie miłość mojej mamy. Trochę inne realia niż tu, ale jakiejś wielkiej różnicy nie ma między hodowcami z różnych części świata. Napomknęłaś o ważnej rzeczy jak pozbywanie się wyeksploatowanych zwierząt bez mrugnięcia okiem i jeszcze chęć zarobienia na tym. O ile rozumiem to w przypadku takich zwierząt jak ptaszki, króliki czy gryzonie, gdzie hodowca ma tego kilkadziesiąt/kilkaset na głowie, a po dwóch max trzech latach taki zwierzaczek przechodzi na emeryturę, to lepiej dla niego jak znajdzie kochający dom niż pozostanie w hodowli jako jeden z wielu, bez szczególnej troski na jaką zasłużył kończąc karierę hodowlaną. Ale w przypadku zwierząt związujących się silnie z opiekunem, świadomych swojego stada, swojego miejsca na świecie, nigdy tego nie pojmę. Ja bym tak nie umiała. Znowu chodzi o pieniądz - trzymanie "bezużytecznego darmozjada" i jeszcze ta pazerność na koniec, ten tupet żeby wycisnąć tylko kolejną kasę. Od początku do końca było to narzędzie, a nie żywe stworzenie do kochania. Smutne, zgadzam się z tym. Uważam, że na to warto zwracać uwagę, to pokazuje czy dla hodowcy zwierzę jest tylko narzędziem.
-
A ja mam zboczenie do udziwnionych psów. Uwielbiam fałdy i skrócone buzie bo są idealne do całowania, ubóstwiam uszy do samej ziemi i szczątkowy ogon. Ale to tylko wizualnie mnie pociąga. Natomiast nie mogę wyobrazić sobie męczarni takich psów we własnym ciele i mimo, że to cudownie wygląda i jeszcze lepiej się miętoli, to jestem przeciwna takim hodowlom, które jeszcze bardziej skracają co krótkie i wydłużają co już za długie, kopiowanie uszu, ogonów, kątowanie = horror. Sama byłam hodowcą kotów i wszystkim chętnym na kupno nie oszczędzałam prawd o danej rasie, dotyczących wad charakteru i chorób wpisanych w rasę. Ja byłam bardzo uczciwym i solidnym hodowcą. Uważałam, że tylko opiekun świadomy będzie domem odpowiednim. Skoro wybrał taką, a nie inną rasę to oznaczało, że po prostu mu się podobała, o zaletach na pewno zdążył przeczytać, natomiast o wadach danej rasy tak naprawdę szczerze i otwarcie mało się mówi. Żaden hodowca nie powie "wybierz inną rasę, bo ta jest ładna lecz mało kumata". W przypadku kotów i pewnych innych zwierząt wręcz się to tuszuje. Efekt tego był taki, że klient kupował kota tej samej rasy, lecz z sąsiedniej hodowli. Dlaczego taki paradoks? Bo wolał uwierzyć w mityczne historyjki hodowcy-naciągacza i moja hodowla była fe, moje koty złe, w rezultacie nikt ode mnie nie kupował bo chyba wolał wierzyć, że to tylko moje koty są dziwne, a tak nie było. Kupując takiego samego kota z sąsiedniej hodowli był przekonany, że nabywa idealnego kota bo nieuczciwy hodowca tak go zapewnił. Wszystkie sztuczki hodowców ja doskonale znam. I ja się brzydzę takimi hodowcami. Nadal jednak panuje tzw. zmowa zmilczenia między hodowcami. A połowa z nich powinna wylecieć z tej działalności za nieetyczne postępowanie działające na niekorzyść rasy plus nabieranie ludzi. Teraz jestem również hodowcą , nie zdradzę czego bo w Polsce jest to bardzo świeża "rzecz" (nie są to w każdym razie małpki, filigranowe świnki, ani jeżyki). Ale niestety, hodowcy tych zwierząt nie różnią się niczym od psich i kocich. Sprzedają zwierzęta chore i niepełnosprawne w wyniku przesadnego urasowienia. Powiem Wam na czym polega między innymi problem. Hodowca tego gatunku kupuje, nazwijmy to, egzemplarz. A nabywa go zza granicy po długim oczekiwaniu i manipulacjach transportowych. Ten egzemplarz sporo go kosztuje sam w sobie, plus wiele miesięcy bardzo kosztownego odchowu nim przystąpi do krycia. I teraz jeżeli nawet okazuje się, że u egzemplarza wystąpiły wady przeszkadzające w egzystencji... no cóż. Tyle pieniędzy i czasu nie może iść na marne. To problem numer jeden. Drugi, z czym się spotkałam u wieloletnich, doświadczonych hodowców, a osobiście byłam tym tokiem myślenia zaskoczona to "no bo nieprzerasowionych egzemplarzy nikt nie kupi bo się nie podobają". A więc trzeba rzecz jasna przesadzić z wyglądem kosztem zdrowia aby klient był wniebowzięty i kupił. Produkuje się bardzo dziwne kolory, które powodują geny odpowiedzialne między innymi za choroby kości. I o tym wie jedynie hodowca, który działa z premedytacją, a nie laik - potencjalny, przyszły właściciel. Ale najważniejsze żeby klient padł z wrażenia. No i żeby u sędziego wysokie notki były. Co z tego, że zwierzak nie może chodzić i oddychać, ba, nie może się nawet podrapać tak jest napompowny. Te problemy wychodzą dopiero w domu po zakupie, a hodowca mówi na to: widziały gały co brały. I osoba może mieć żal tylko do siebie. A zwierzę? Wpierw się męczy, a potem może ląduje gdzieś indziej bo właściciel pozbywa się kłopotu. I coś w tym jest. Ja prowadzę najpospolitszy kolor, za to moje zwierzęta są zdrowe i nie wykazują agresji, lecz chętnych na maluszki brak. Przykre. Nie będę już rozpisywać się o samych warunkach chowu i różnicach w poziomie utrzymania i socjalizacji zwierząt moich, a u innych hodowców bo bym musiała się wściec. To samo przekłada się na psy. Ja osobiście kupując psa z hodowli chciałabym tylko i wyłącznie otrzymać pożądany charakter psa i gwarancję zdrowia względem wykluczenia typowych wad genetycznych wpisanych w rasę, które hodowca MA OBOWIĄZEK likwidować. Tymczasem większość te problemy jeszcze bardziej pogłębia. Problem jest taki, że hodowca prawdy mi nie powie i nie istnieje hodowla, dla której priorytetem jest charakter psa, kota czy konia. On zainwestował w opłacenie hodowli oraz zwierzęcia i mnoży TO CO MA (i często nie to co powinien, lub co chciałby bo jest to dla niego chwilowo nieuchwytne). Wygląd się sprzedaje dlatego, że go widać i jest to pierwsza rzecz wywołująca impuls pod tytułem [B]chcę to mieć[/B]. Wygląd przyciąga lub odrzuca. Natomiast w kwestii charakteru zawsze można puścić bajer i na końcu stwierdzić błędy wychowawcze "bo w mojej hodowli kotek/piesek zachowywał się zupeeełnie inaczej". W kwestii zdrowia jest tak samo "no przecież nie sprzedałbym kota z grzybicą, pieska ze świerzbem. Kotek/piesek wychodzi na dwór? No właśnie! Załapał paskudztwo na dworze". Co by tu dużo pisać. Hodowca hodowcy nierówny. Uwierzcie, że niewielu robi to [B]rzetelnie[/B] i z miłości do zwierząt, niech mówią co chcą, ale miłość wygląda inaczej. Niech po prostu powiedzą otwarcie, że kochają pieniądze, nie psy.
-
Cieszę się bo zasuwały ze smakiem... i to jedyna karma, która nie została wyrzucona na śmietnik. Do Eukanuby mam wielkie obrzydzenie od czasu gdy kilka lat temu zobaczyłam jak ekuanuba znęca się nad psami podczas doświadczeń. Ohydne! Mam nadzieję, że Trovet nie prowadzi takich eksperymentów gdzie zwierzęta są torturowane.
-
No właśnie tu zaczyna się dłuższa historia, ale skoro już zaczęłam o tym problemie i zawróciłam już Wam gitarę ;) , to opisze go szybko. Na przykład jak oleją duszone jajko z marchewką, to sypię Propera (ProperForm & Temper - taką mi polecili w zoologu), jak to też stoi pół dnia, to gotuję zupkę i na wieczór już ją mają.... zupa do wylania oczywiście. I tak w kółko. Największy problem jest w tym, że surowe jest nieruszone. O ile stare jedzą suchą i mokrą karmę, zupy z mięsno-warzywne z ryżem, twarogi, jaja itp, to młoda nie je nic psiego, nic surowego. Jedyne co lubi to jogurty, owocowe maślanki. Na starsze aż tak nie narzekam bo są pulchne, co narzekam na młodą. Młoda waży 5 kilo, ale w kłębie ma prawie 40 cm. Jak była mała to często zwracała jedzenie i trzęsła się gdy do syta zjadła. Wet w tym układzie kazał karmić ją kilka razy dziennie jedną łyżką stołową (ważyła wtedy niecały 1 kg i miała około 13 tygodni). Kiedy skończyła 7 mc i przestała cokolwiek jeść to stosowałam się do tych zaleceń z chowaniem miski i najdłużej co wytrzymałyśmy to dwa dni - nic nie jadła. Na drugi dzień miski już cały czas stały pełne przeróżnych dań, ale suczka gorzej się poczuła. Zaczęła dużo spać, nie mogła się obudzić i się wystraszyłam, poleciałam do apteki i momentalnie dostała do buzi glukozę w proszku rozmieszaną w wodzie. To chyba właśnie wspomniany spadek cukru, dla mnie tak szybki spadek jej aktywności i samopoczucia to był horror. Normą u nas jest, że pannica musi mieć podawane jedzenie z ręki do buzi, a nie z miski. Była odrobaczana kilka razy i to nie pomogło, więc miała natychmiast zrobione rtg, usg i pobraną krew. Mąż od razu po wynikach zadzwonił z Polski, że nic złego nie stwierdzono to mi ulżyło. Powiedzieli, że ona już taka jest i zacznie tyć po ukończeniu roku ale to do mnie nie trafia bo na mieszańca charta to ona nie wygląda, to raczej mix yorka i sznaucera. Dla porównania nasza suka 18 kilowa jest od niej mniejsza, a'la jamnik. Ostatnio pojechaliśmy na działkę i jakiś baran z ogródka obok zaczął do mnie sapać, że głodzę psa. A babka, która miała uszyć ubranko zimowe na wymiar odmówiła tekstem, że dla "niewymiarowego dziwadła szyć nie będzie". To mnie zabolało. Z jednej strony pies jest skoczny, niebywale szybki i widać, że w świetnej formie, jej życie to ruch. Znajomi nam się pytają co robimy, że ma tak wspaniałą kondycję. Trenuję z nią od niedawna amatorsko sporty bo zauważyliśmy u niej predyspozycje. Byłam pewna, że jak zacznie ćwiczyć to i więcej jeść. Ale tak się nie stało. Jako szczenię sama dla frajdy skakała przez wszystko co się dało przeskoczyć i trzeba ją było hamować wręcz żeby sobie nie zaszkodziła. Z drugiej strony wolałabym żeby jednak trochę przytyła, chyba głównie dlatego aby inni nie myśleli, że głodzę psa.... Po ostatnich komentarzach jest mi czasem wstyd. Nie wiem czy tak powinno rzeczywiście być, że ona jest taka chuda i nie interesuje ją jedzenie, że taka jej natura. To było głównym problemem już od początku także przy szkoleniu, ponieważ smak nie był dla niej żadną nagrodą, a przeciwnie - odskakiwała z wykręconym nosem od ciasteczka albo chrupki, heh. Dlatego nagrodą stały się zabawki, których głupol ma teraz 4 pudła. :) Nie widać jej kości, ale mocno je czuć podczas głaskania. To tak z grubsza, mam nadzieję, że nie zanudziłam. Ogółem problemem jest jedzenie i chyba ta waga przy tym wzroście jest dość dziwna.
-
Dzięki za wyjaśnienie! Zajrzę do spisu diet i zacznę od żwaczy. Ale mam pytanie podstawowe - co robić jeżeli pies naprawdę nie je i potrafi nie ruszyć jedzenia dwa dni mimo zmieniania na inne, i czekać aż dostanie to co lubi (czyli dokładnie to czego nie powinien jeść - to co je rodzina). Tak zachowują się nasze psy (bo są rozpieszczone??) i to mnie po prostu osłabia bo zawsze wymuszą na nas wszystko, a dzieciaki nie potrafią być konsekwentne. Polecano mi taką zasadę, że jak pies nie zje, to chowam miskę. Ale to się nie sprawdziło bo psy po prostu nie jadły.... nasze psy prędzej ""zdechną z głodu" niż zjedzą to co powinny. Więc jak nie ja, to ktoś inny się złamie i da to co lubią (szyneczkę) :roll: żeby pies nie opadł z sił. A z tym weterynarzem dokładnie tak było. Odradzała BARF i zaproponowała jej zdaniem najlepszą karmę, więc zakupiliśmy u niej Trovet z kaczką i z drugi królikiem, to jest sucha karma. A co do kości sklepowych - kupować czy odradzacie? Są do wybory niby wędzone i te takie białe maczane w czymś. Tych białych nigdy nie kupowałam.
-
Mam nadzieję, że nie ściągasz psu kagańca mimo prowadzenia na smyczy...
-
:lol: Pieski to kundle 5 - 18 kilo :) Jedna sunia młodziak roczny (malutka), druga 13 i babcia prawie 17 latek jednak ząbki zachowały, dbaliśmy o to akurat mocno przez całe ich życie. O dziwo problemy żołądkowe miała ta młoda sunia, a nie starszyzna. Może sprawię im 'na początek' jakąś wielką kość z zoologa? Młoda na pewno będzie się bawić bo lubi tego typu nowości. Dostawała też jako szczenię świńskie ryjki i suszone uszy dla rozrywki, ale właśnie - były u niej rewolucje żołądkowe i niewyobrażalne zatwardzenie po ryjkach. Ale słyszałam, że sporo psów tak reaguje na te świńskie noski. Z twardych rzeczy pamiętam, że kupiłam też stópki kurze, ale nie było zainteresowania... no i te ostre pazury , miałam wątpliwości w każdym razie czy to się gdzieś im nie wbije.:look3:
-
No właśnie baliśmy się tych kości najbardziej... Ale racja. Może powinnam wrócić i spróbować z moimi jeszcze raz. Kiedyś mieliśmy psy myśliwskie, dałyby się zabić za surowiznę. Te właśnie nie były zachwycone taką dietą mimo że do wyboru miały serduszka, żołądki, wątróbkę, itp to nie jadły. Dziwne - wiem! Ale owoce, warzywka czy twaróg nadal są w diecie - lubiane i dobrze tolerowane.
-
Aniu, ja podaję pieskom rzodkiewkę. Nie mogą jeść za to rodzynek, winogron, czosnku i cebuli. Ogólnie one zjadają stosunkowo dużo warzyw typu tarta marchewka lub cała , ponieważ lubią i czerpią z tego witaminy + zabawę w obgryzanie i podrzucanie. Co do surowego mięsa to zrezygnowaliśmy wiele miesięcy temu z niego, ponieważ jeden pies notorycznie nam na tej diecie wymiotował, mimo, że stosowane były tylko delikatne części mięśni, a wszystkie twarde kawałki i kości wycinane. W końcu dorobiliśmy się salmonelli mimo, że mięso zawsze było podawane świeże i ze sprawdzonego rzeźnika, przeznaczone typowo dla ludzi. Nasza wet nas ostrzegała przed negatywnymi skutkami podawania surowizny ale niestety, nie posłuchałam. To zrozumiałe, że sparzyłam się i teraz jestem sceptycznie nastawiona do BARFu rozumianym w pełnym znaczeniu tego słowa. Warto po prostu stosować złoty środek i nie przeginać w żadną stronę - gotowane zupki i dobre karmy dla urozmaicenia diety nie są niczym złym.
-
Nerka, miło wyrażasz się o swoich rodakach i o samej sobie. Na pewno "przyjemnie" się to teraz czyta innym użytkownikom. Mnie nie zabolało... nie jestem Polką....... Zaraz pewnie padną przejawy rasizmu, ale mi to już trąbka. Opuszczam temat bo szkoda moich nerwów , ile jadu w was to po prostu przykre.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ladys, masz większą wiedzą niż światowi kynolodzy. Chylę czoła.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
...no to dodam jeszcze, że to nie są rzeczy wyssane z palca po poznaniu kilku osiedlowych przedstawicieli danej rasy, a kilkanaście lub kilkadziesiąt lat obserwacji i doświadczeń kynologów. Moim zdaniem nie powinno być to bagatelizowane i właściciel powinien wcześniej wiedzieć na co się decyduje i na co ma zwracać uwagę przy socjalizacji żeby właśnie stereotypy jak o głupich pudlach nie były powielane, bo to tylko błędy wychowawcze. No i kto powiedział, że np. z bassetem nie można pracować "bo ta rasa tak ma"? Ta rasa jest wręcz stworzona do pracy, ale rola szczęśliwego kanapowca nie skrzywdzi go jak np. JRT, które teraz często niestety lądują na kanapie lub jako zabawka dziecka przez swoją popularność. Basset goniący za kotem? No O'K, na pewno są i takie. Ale czy to oznacza, że owczarki niemieckie lub labradory nie będą gonić? Beagle jest teraz zatrzęsienie , dlatego zgadzam się z tym co napisała Karola. Evel, liczebność rasy ma bardzo duże znaczenie i nie jest tajemnicą, że praca z beagle wymaga większego doświadczenia i cierpliwości. Te psy są oporne ale to przecież nie znaczy, że są tępe... Mi lista pomogła, a przebrnięcie przez kilka fajnych książek dało nieporównywalnie większe rozeznanie niż miałam jeszcze miesiąc temu. Dzięki temu moje zainteresowanie zeszło z pewnej rasy, a zwróciłam uwagę na inną, wspaniałą, która do tej pory była mi totalnie obojętna, a mianowicie angielski springer spaniel. Rasa jest tak rzadka, że dużo łatwiej o wybór odpowiedniego hodowcy, ponieważ za hodowlę biorą się typowo oddani miłośnicy tych psów, a nie pieniądza czy mody. Ladys, a czy wiesz skąd wziął się syndrom agresji u cockerów? Bo ja wiem i nie ma to nic wspólnego z cechami rasy, a przypadłością zaszczepioną przez pseudohodowców, która już zresztą została wyeliminowana. Może gdybyś rzetelnie podeszła do sprawy, to ujęłabyś w swojej wypowiedzi to, że rolę odgrywa wybór hodowli, skoro już czepiasz się tej rzetelności. Ja tego spisu nie wyczytałam z gazetki i prosiłam o szacunek do mojego wkładu w ten wątek. Jeśli już chodzi o husky, to akurat tak się składa, że moja koleżanka posiada hodowlę tych psów i jest tego samego zdania co napisałam. Do dogoterapii pieska się przysposabia, piesek taki przechodzi testy i jest to zupełnie coś innego niż zakup husky jako przyjaciela domu i dzieci przez osoby niewykwalifikowane. Kończę temat, żałuję w każdym razie, że podzieliłam się listą na dogomanii. Pozdrawiam.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Justa, to tylko predyspozycje i skłonności, a nie sztywna reguła. Te rasy były po prostu najczęściej wymieniane jako kłopotliwe. Po drugie akurat Westy są stworzone do ruchu, niewybawiony west zatem będzie nadpobudliwy ponieważ musi rozładować energię i stąd zapewne widnieje na liście. :) Ale każdy piesek w dobrych rękach może być świetny w sportach czy posłuszeństwie mimo pewnych ograniczeń związanych z tym do czego konkretnie został stworzony. Choćbyśmy nie wiadomo jak się starali nigdy nie wyeliminujemy instynktu do tropienia u jamnika szorstkowłosego, czujności u kaukaza, itd - bo to właśnie te skłonności i predyspozycje.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Broniąc się pokrótce przed postem na temat tego, że mam coś do kundli co mnie wkurzyło, napiszę tylko tyle, że w domu posiadam jedynie kundle... które ani ładne, ani mądre nie są, za to problemowe... ale cóż z tego? Nie po to brałam je z ulicy do domu żeby robiły za dekorację i symbol mądrości... Łatwo jest jak widać wysuwać chore tezy o kimś na podstawie kilku postów. :roll: Reszty nie będę w ogóle komentować. Przesiedziałam ponad tydzień w kilku księgarniach i zrobiłam sobie spis. Naprawdę się namęczyłam , więc nie karcić, uszanować ;). Może niektórym się tutaj coś z tego nada. Dotąd znane są i bardzo popularne rankingi Stanleya Corena, z czym nie wszyscy się zgadzają do końca. Ja zrobiłam moim zdaniem wiarygodny spis predyspozycji psychicznych i umieściłam na nim tylko te rasy, które pokrywały się w ocenie innych, niezależnych specjalistów z rankingiem Corena (nie pytajcie o książki bo nie mam ich w domu, odsyłam chociażby do Empiku - jest tego na półkach sporo). Zanim napiszę to co zebrałam to chcę wspomnieć o paru rzeczach. Przede wszystkim o tym, że pies , który był niewłaściwie wychowywany od szczenięcia lub pojawiły się jakieś braki w wychowaniu, będzie odbiegał od niżej podanych wytycznych. Przykładowo nawet mops, który był szczuty przez dziecko będzie wykazywać agresję do dzieci, a nieszkolony labrador będzie 'głupszy' od szkolonego pekińczyka. Różnice w temperamencie (chodzi mi głównie o agresję, dominację i ucieczki) występują również między sukami i niekastrowanymi psami. Druga sprawa - dominujące cechy psychiczne rodziców mają bardzo duży wpływ na charakter szczeniąt, ponieważ są dziedziczone u większości potomstwa - stąd istotny jest wybór najlepszego hodowcy, który utrwala tylko pożądane cechy danej rasy, a resztę eliminuje z hodowli. Dodam tylko, że niewielu jest takich hodowców w Polsce i niestety, priorytetem okazuje się wygląd psa (paradoksalnie również dla większości kupujących bardziej liczy się wygląd). Trzecie - w spisie pominęłam kwestie oczywiste jak rasy niebezpieczne, psy najlepsze do obrony domu, itd, bo ten spis każdy może znaleźć wszędzie. Po czwarte, jeśli komuś ta lista będzie miała pomóc i zaczną rozwiewać się wątpliwości, to następnym krokiem przed szukaniem hodowli powinno być rozważenie "niuansów", które mogłyby komuś bardzo przeszkadzać takie jak np. nadmierne ślinienie się jak u bassetów czy nadmierne gubienie uciążliwych igiełek u mopsa. Spis ras nie jest ułożony w żadnej kolejności. Są to rasy, których dane cechy charakteru wymieniane były zgodnie we wszystkich książkach. Przykładowo "tylko" w 3 na 5 książek rottweiler był wymieniony jako pies bardzo opanowany i tej rasy tym samym nie umieszczałam już na liście bo wykluczyły ją pozostałe dwie, opisując rasę jako skłonną do ataków (swoją drogą nie wiadomo czy psy atakujące nie były wcześniej szczute bo ktoś chciał mieć groźnego psa decydując się na tą rasę. Znając ludzi pewnie tak mogło być). Dodam na marginesie, że border collie to rasa nastawiona na pracę i chęć do wykonywania zadań, a nie chodząca encyklopedia. Tak samo jak basset stworzony do samodzielnego podejmowania decyzji sam podejmie decyzję czy daną komendę ma wykonać , czy nie :lol:. Niejednokrotnie czytałam również o tym, że psy bardzo inteligentne często nie wykonują komend. Nie dlatego, że nie potrafią, lecz dlatego, że kalkulują czy im się to opłaca czy też nie. Co ciekawe, psy inteligentne również błyskawicznie uczą się jak danej komendy nie wykonać, jak sprytnie omijać wykonywanie poleceń udając np. nagłe ogłuchnięcie, szybko uczą się, że łatwo jest rozbroić niekonsekwentnego właściciela zawadiackim zaproszeniem do szaleńczej zabawy zamiast kontynuować nudną naukę :lol: 1. Zachowania kłopotliwe jak oszczekiwanie, naskakiwanie, niszczenie i ogólna nadpobudliwość trudna do opanowania: West, york, sznaucer miniaturowy, silky terier, foksterier. 2. Agresja i złośliwość w stosunku do ludzi i innych psów, jednocześnie psy te za każdym razem nie były polecane do domu z małymi dziećmi: West, chow chow, terier szkocki, sznaucer miniaturowy, husky, foksterier. 3. Niska podatność na uczenie się: Chihuahua, pekińczyk, chow chow, beagle, basset. 4. Wysoka podatność na uczenie się, łatwa współpraca: Golden, labrador, border collie, pudel, owczarek niemiecki, doberman, angielski springer spaniel, owczarek szetlandzki. 5. Psy rodzinne - życzliwie nastawione do świata - zwierząt, ludzi, zarazem potrzebujące bliskich kontaktów ze swoim panem i ciągłego zainteresowania (nie dotyczy bloodhounda ponieważ są to psy niezależne, mało absorbujące ale rodzinne): Wszystkie spaniele, wszystkie retrievery, nowofundland, bloodhound, duży i miniaturowy pudel, bichon frise, mops, beagle. 6. Psy stonowane i zrównoważone, taki odpowiednik psiego stoika: Bloodhound, nowofundland, basset.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Dla mnie najgorszy widok to pies za rowerem ledwo zipiący z materiałowym kagańcem ściśniętym na pysku tak, że nie może dyszeć. Obłęd. Już dwa razy do rowerzysty się darłam bo patrzeć na to się nie da. Dopiero jak pies im zejdzie to będą mądrzy... po szkodzie...
-
SCHRONISKO W POZNANIU. POTRZEBNA PPOMOC-wolontariusze!!!
Dubin replied to ***kas's topic in Już w nowym domu
Jeśli chodzi o przyjmowanie pracowników, byłam świadkiem i jednocześnie uczestnikiem takiego naboru. Tu też sprawa wygląda co najmniej karygodnie. Co do pijaków, którym wydawane są psy. To nie jest szufladkowanie, a realia. Wychowywałam się w menelskiej dzielnicy, dużo się napatrzyłam. U żadnego pijaka pies nie miał dobrze. Pijaki dzielą się na chodzących wszędzie z psem i takich, którzy zamykają psa samego w domu, idą się zachlać i wracają do psa po kilku dniach. Rzadko który pijak ma psa na smyczy, co wiadomo jak prędzej czy później się kończy . Nie znam pijaka, który radośnie nie poiłby psa piwem zamiast wody!! I jeszcze zawsze dumnie opowiadają jak to jego pies kocha piwo, że na widok i dźwięk otwieranej puszki aż cały się trzęsie... Agresja i katowanie psa po alkoholu też do rzadkości nie należy. Osobiście brałam udział w kilku interwencjach , gdzie pijakom został odebrany pies z powodu pobicia psa oraz głodzenia psa. Do jednej nawet zaangażowałam Grzegorza Bielawskiego, ponieważ sprawa była dość trudna i dotyczyła też innych zwierząt. Libacje domowe , gdzie pies w trakcie nich przechodzi horror są na porządku dziennym. Pijak nie upilnuje psa, sam nie potrafi upilnować siebie, codziennie zalany, często nawet nie wie gdzie pies jest i co robi. Pies "pilnuje się" sam... To są moje argumenty na podstawie funkcjonowania wiele lat w takim otoczeniu. Także jak powyżej, zdania nie zmienię tylko dlatego, że jeden pijak na 100 jest inny niż reszta. 99% pijaków żyje i zachowuje się według określonego szablonu, który nie jest moim wymysłem. Bezdomny, a pijak to duża różnica. Nie każdy bezdomny musi być pijakiem. I to właśnie jest dopiero szufladkowanie, dyndas. Znam bezdomnego, który sam nie zje ale psu da. Z tą różnicą, że on nie pije i jest w pełni świadomy posiadania psa i obowiązków jakie na nim spoczywają. Co do schroniska, jeśli tylko będą twarde dowody to ja osobiście i z przyjemnością urządzę im piekło. Dowodów brak. Wszyscy doskonale wiedzą co się tam dzieje, a ile rzeczy nie wyszło wcale poza bramy schroniska, to na tle tych rewelacji aż strach myśleć czym są. Tylko że słowa i wiedza to niestety, za mało. -
SCHRONISKO W POZNANIU. POTRZEBNA PPOMOC-wolontariusze!!!
Dubin replied to ***kas's topic in Już w nowym domu
Natalka, w godzinach otwarcia wpuszczą bez problemu. -
SCHRONISKO W POZNANIU. POTRZEBNA PPOMOC-wolontariusze!!!
Dubin replied to ***kas's topic in Już w nowym domu
Trudno będzie cokolwiek zdziałać. Podejmowane były już próby, łącznie z dogadaniem się ze schroniskiem. Na próżno. Swojego czasu nagonka była naprawdę ostra i to nic nie dało. Kilkanaście lat temu miałam dobry kontakt z wówczas byłą już pracownicą schroniska, stara kobieta, przesiadywała często pod dzisiejszym Piotrem i Pawłem na Os. Kopernika. Sama w domu miała kilkanaście psów ze schronu i jako, że już nie pracowała, wiele mi powiedziała. Szczególnie o tym, co działo się z psami rasowymi, które tam trafiały. Zamiast wrócić np. do właściciela, to odbywał się handel z wcześniej nagranymi osobami z pseudohodowli... I to są FAKTY. Na pewno są gdzieś jeszcze starzy pracownicy, którzy byli świadkami "ciekawych" wydarzeń i wiele mogliby opowiedzieć... Szanse nie oszukujmy się, marne, a sprawa może być uznana za przedawnioną. Jeśli media, to musiałyby być zebrane dowody, jakieś dokumenty, nagrania, opinie specjalistów. "Kochane" pracownice zresztą wiedzą co się święci. Czytają ten wątek regularnie i wchodzą tu od czasu do czasu pod różnymi nickami żeby robić ferment. Tak jak wyżej - drogą okrężną - DT, DS... Boli, ale na dzień dzisiejszy...:shake: Chyba, że są jakieś konkretne pomysły na zrobienie akcji, ale to trzeba by było zebrać zdeterminowaną ekipę i dogadać sprawę już na pw, telefoniczne czy w 4 oczy. Pracownice i zmiana? Pogadaj z nimi 5 minut i będziesz wyglądał tak :angryy: Oj, jaka ja byłabym szczęśliwa jakby wyleciały z hukiem, a władze nad schronem przejęła osoba kochająca zwierzęta. Bo tu o miłości i szacunku do zwierząt nie ma co mówić. ...już nie będę nawet pisać co zrobił szef z wróblem podrostkiem na terenie schroniska bo i tak nikt by nie uwierzył. -
Nie uparliśmy się na szczenię. Wpierw myśleliśmy, że jest szansa na pieska asystującego. Ale nie ma. [B]Szurka[/B], Poznań (Ławica). Swoją drogą, piękne tereny właśnie na spacery z psem :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
a_niusia, pies to właśnie jest szansa na powrót do normalności. Btw, jest to wątek na temat doboru rasy, a nie na temat tego komu ty dałabyś psa. :lol: Jak wspominałam, decyzja jest podjęta z pełną odpowiedzialnością, to nie będzie ich pierwszy pies. Minęło 5 miesięcy spędzonych na przemyśleniach - to nie jest hop-siup bierzemy psa.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
O kurcze, nawet nie zauważyłam, że tyle postów poleciało wcześniej :) :) Filmik piękny. Aż mi się łza w oku zakręciła. Cudowny psiak :) [B]Szura[/B], gratuluję, że z tego wyszłaś, naprawdę. Też mam nadzieję na happy end!!! No babcia wiecznie żyć nie będzie. Ale jeżeli każdy miałby myśleć takimi kategoriami to nikt nie przygarniałby psów i nie rodziłby dzieci, bo a nuż jutro umrze. Na psa zdeklarowały zrzutkę 4 osoby - uważasz, że one nie będą interesowały się dalszymi losami psa i Kuby? Nie ma takiej opcji.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Amber, Łał :-o Jestem pod wielkim, pozytywnym wrażeniem Twojej wypowiedzi. Bezbłędna... Szok. Co do socjalizacji, po wybraniu rasy pies na pewno będzie uczęszczał do przedszkola czy do szkółki, i na pewno będziemy dowiadywać się w jakim kierunku powinno zmierzać jego wychowanie, przystosowanie. Żyjemy w dużym mieście, to nie problem. To nie będzie tak, że kupimy chłopakowi psa i mu go po prostu wręczymy, po czym zostawimy ich samopas. To jest decyzja bardzo przemyślana (pomysł padł w styczniu!) i wszystko co dalej nastąpi musi być robione z sensem. Dlatego tu się zwróciłam żeby to jednak nie był "byle jaki" pies, chociaż zapewne nawet ten "byle jaki" już samą obecnością wiele by zmienił - rozweselił, odciągnął właśnie uwagę od wiecznego umierania, bo tak dokładnie jest jak napisała Amber - on wiecznie się boi, że zaraz umrze, że się udusi, że ma zawał (blizna z przeszłości). Samo poczucie, że dla kogoś jest się ważną osobą i posiadanie obowiązku już zmienia życie ... chomik czy kanarek nie stymuluje tak jak pies. Na psychoterapii opowiadał, że pielęgnuje jakieś krzewy w ogrodzie, że zbiera przepisy - doskonale gotuje i piecze... Widać, że chce działać, że ma potrzebę zająć się czymś pozytywnym i coś w tym kierunku robi, zamiast siedzieć z założonymi rękoma przed tv. Ten chłopak tak naprawdę w tej chwili nie miałby nawet po co wstawać z łóżka. Silna nerwica to jak więzienie. Zamyka w domu, a przyjaciele nagle się wykruszają bo nie rozumieją tego. Jeszcze raz podkreślę, że naprawdę zdrowi ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele jest takich osób i jak to jest być więźniem własnego ciała przy jednoczesnej pełnej świadomości tego! Czyli rozumiem, że postawić jednak na goldena. Co do pudla, to sama zastanawiam się nad tą rasą od jakiegoś czasu, ale też nad innymi. Słyszałam, że lubią się uczyć i są kontaktowe, a mi właśnie najbardziej brakuje pracy z psem. Aczkolwiek jak patrzę na psa koleżanki jednej i koleżanki drugiej, to mam spore wątpliwości co do przekonań o wrodzonej, pudlej inteligencji :eviltong: Na kolejnego pieska też będę niedługo polować, znając życie znów wpadnie kolejny kundel ;) chociaż serce tym razem bije do rasowego. Babka od kijków raczej nie weźmie pieska ze schronu. :lol: Nie wiem jak u kundli z instynktem samozachowawczym, coby kijkiem w główkę nie zarobić, tudzież atakować kijka w czasie marszu :lol:, zapewne bardzo różnie by to mogło być. Szczenię da się oswoić z tego typu... sportem. :lol: Aha! No i jeszcze mógłby być problem tej nieszczęsnej kaczki :megagrin: przypadkiem pewnego dnia mogłaby np. zniknąć w tajemniczych okolicznościach :evil_lol:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: