Homcio jest juz w raju- podróż zniósł w miarę dobrze tylko na początek chyba ze stresu narobił kupkę w samochodzie, zwymiotował ale potem był juz bardzo grzeczny(pomijając jego ucieczkowe zapędy przez co wpadłam do wykopu i wessało mnie do błota prawie do kolan) przez cala droge puszczał takie bąki że od dzisiaj ma ksywkę Pierdziulek- a jesli chodzi o reszte to w życiu nie widziałam takiego bidnego psiula (a swoja drogą chyba w tym hoteliku w Przebieczanach tez powinni go trochę wyszykować na drogę bo on kapieli ani grzebienia nie widział na oczy od początku pobytu tam tak bidny śmierdział, nawet bezpańskie pieski które latają po moim osiedlu tak nie śmierdziały)a poza tym u Czarodziejki jest przepięknie,ONA jest cudowna osobą, stadko przesłodkie morde mi wylizało i na pewno tam jeszcze wrócę- to miejsce które się nie zapomina