-
Posts
62499 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
40
Everything posted by anica
-
-
-
Kolejny raz proszę o pomoc, nie mogłam przejść obojętnie obok tej pary, oni naprawdę potrzebują pomocy, chyba pan i pies tak samo? pierwszy raz napisałam o nich na wątku Maksia, kiedy spotkałam ich pierwszy raz około roku temu, dzisiaj jest jeszcze gorzej, Wrocław to duże miasto ale chętnych ,dobrych ludzi do pomocy, jak na lekarstwo! wiem bo szukałam najpierw pomocy wokół siebie, niewiele zyskałam, próbuję nadal ;) u Maksia również napisałam... ...mając nadzieję , że do Maksia jeszcze ktoś zagląda a może nawet i dla tego, że pierwszy raz wspomniałam o nich, panu który szukał w śmietniku z chorym pieskiem ,który się okropnie drapał :( było to prawie rok temu, nie mogłam przejść obojętnie obok nich, widok biednego, brudnego człowieka ,który szuka w pojemnikach na śmieci a obok siedzi pies ,który z miłością i oddaniem patrzy na swojego pana, wykonując przy tym ,chyba co sekundę dziwne ruchy łapkami ,całym ciałem, pomogłyśmy wtedy z przechodzącą przez podwórko sąsiadką, zaprowadziłyśmy do weta ,piesio dostał zastrzyk chyba to było bravecto i później miał przychodzić co drugi dzień na podanie 5zastrzyków, jak wiem od p doktor był trzy razy, faktycznie jak spotkałam pana po jakimś czasie ,piesek wyglądał lepiej ,nawet wyglądało ,że ta sierść na poopce zarasta, minął rok i znowu spotkałam pana i pieska :( wygląda , że jest gorzej, znacznie gorzej! do tego jeszcze ze smutkiem pan powiedział ,że ... piesek ma chyba gorączkę i strasznie dużo pije... wydawało mi się , że widzę w jego oczach ... prośbę o pomoc... nie! nie powiedział nic! ale tak ja to odebrałam! jak mówił ,że ma tylko jego ,że są razem od 16lat że jest dla niego wszystkim pomimo ,że ma rodzinę... to wszystko, to była odpowiedź na moje ataki... dlaczego go tak zaniedbał! dlaczego pies tak wygląda!... nie miałam siły odejść od nich, nie wiem czy uda mi się im pomóc? nie wiem,czy jestem w stanie udźwignąć tę pomoc? zaczęliśmy od badania krwi, tak zdecydował lekarz, jeśli przegłodzi pan psa w niedzielę to w poniedziałek ok 11 mają się stawić w gabinecie i zobaczymy? zaprowadziłam ich do tego samego gabinetu ,gdzie był operowany Maksiu, jak tylko weszliśmy do gabinetu, piesek tak rzucił się do miski z wodą jakby cały dzień nie pił, pił, pił i pił.... nawet nie myślę co mogło być tego przyczyną , zobaczymy co pokażą wyniki? ale pomoc na pewno będzie dla nich potrzebna, myślę że dla jednego i drugiego...
-
Mając nadzieję , że do Maksia jeszcze ktoś zagląda a może nawet i dla tego, że pierwszy raz wspomniałam o parze, panu który szukał w śmietniku z chorym pieskiem ,który się okropnie drapał :( było to prawie rok temu, nie mogłam przejść obojętnie obok nich, widok biednego, brudnego człowieka ,który szuka w pojemnikach na śmieci a obok siedzi pies ,który z miłością i oddaniem patrzy na swojego pana, wykonując przy tym ,chyba co sekundę dziwne ruchy łapkami ,całym ciałem, pomogłyśmy wtedy z przechodzącą przez podwórko sąsiadką, zaprowadziłyśmy do weta ,piesio dostał zastrzyk chyba to było bravecto i później miał przychodzić co drugi dzień na podanie 5zastrzyków, jak wiem od p doktor był trzy razy, faktycznie jak spotkałam pana po jakimś czasie ,piesek wyglądał lepiej ,nawet wyglądało ,że ta sierść na poopce zarasta, minął rok i znowu spotkałam pana i pieska :( wygląda , że jest gorzej, znacznie gorzej! do tego jeszcze ze smutkiem pan powiedział ,że ... piesek ma chyba gorączkę i strasznie dużo pije... wydawało mi się , że widzę w jego oczach ... prośbę o pomoc... nie! nie powiedział nic! ale tak ja to odebrałam! jak mówił ,że ma tylko jego ,że są razem od 16lat że jest dla niego wszystkim pomimo ,że ma rodzinę... to wszystko, to była odpowiedź na moje ataki... dlaczego go tak zaniedbał! dlaczego pies tak wygląda!... nie miałam siły odejść od nich, nie wiem czy uda mi się im pomóc? nie wiem,czy jestem w stanie udźwignąć tę pomoc? zaczęliśmy od badania krwi, tak zdecydował lekarz, jeśli przegłodzi pan psa w niedzielę to w poniedziałek ok 11 mają się stawić w gabinecie i zobaczymy? zaprowadziłam ich do tego samego gabinetu ,gdzie był operowany Maksiu, jak tylko weszliśmy do gabinetu, piesek tak rzucił się do miski z wodą jakby cały dzień nie pił, pił, pił i pił.... nawet nie myślę co mogło być tego przyczyną , zobaczymy co pokażą wyniki? ale pomoc na pewno będzie dla nich potrzebna, myślę że dla jednego i drugiego...
-
Dysia odeszła[*] na zawsze:( Zegnaj dobra suniu:(
anica replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Zaglądam z ciepłymi myślami -
Benia już ma DS. Benia - kolejna ofiara człowieka, której musimy pomóc :(
anica replied to elik's topic in Psy do adopcji
Ja jestem ZAtym ,żeby dać Pani szansę! jakoś tak mi to wygląda na TEN domek Ojoj! Nesiowata, dbaj o siebie! ... bo zacznę pisać o powikłaniach po-grypowych! -
Ale ... jak się czyta to kołacze się po głowie... że jednak te starsze, duże , czarne też mogą się podobać, też są kochane i mają swoich wielbicieli, tylko trzeba ich znaleźć?... i Watsonek ma szczęście! przecież Zosia 123 go wypatrzyła z tłumu potrzebujących pomocy schroniskowych bied a my musimy jej tylko pomóc ''zaopiekować'' chłopaka :)
-
Mocno zaciskam! tak naprawdę to ... trza by było chodzić z zaciśniętymi łapami na okrągło za Lalunię za Lolusia za szczeniaczka za Mikunię za Emi za ...za... za... za....
-
Podobnie jak u mnie! i pewnie większości :) ale jak tak, każda ''cuś'' to się musi udać! to może ja spróbuję z tymi zaproszeniami coś zacznę w tym tygodniu, chociaż raczej stawiam na przyszły , tak czy siak, będę wysyłać zaproszenia do Watsonka :)
-
... o Matuniu! :( no to niedobrze się stało! Aniu będę musiała do Ciebie zadzwonić, wobec tego co się stało, nasze ustalenia są nieważne! muszę wszystko odkręcić.... Basia jak zajrzy to się załamie :(