Jeszcze nie zakładałam.Dopiero Zielona mnie prześwięciła,że mam się brać za robotę.
Z uczeniem do kuwetki powiem Ci,że było tak ,że ja je już profilaktycznie nosiłam do kuwetki np jak tylko się obudziły lub kręciły w poszukiwaniu kąta.Nie dawałam łakoci.Jak siusiały czy robiły kupkę to głośno chwaliłam głaskając.Po 3 dniach to już było tak ,że niosłam Alme i jak bawiący się w salonie Maniuś słyszał chwalenie Almy to szybko przybiegał i kucał obok siusiając żeby tylko dostać pochwałę i głaski i odwrotnie też się zdarzało.Pierwszego dnia po przywiezieniu jeszcze nie wiedziały gdzie ten ich kibelek to jak któryś nasiusiał to nakrzyczałam i niosłam odrazu do kuwetki, tam chwile potrzymałam i chwaliłam.Maniek migiem załapał.Mania też tylko jej się czasem nie chce więc jak zauważę tuż po zrobieniu przez nią siusiu to nakrzyczę (nie daję klapów)i niosę do kuwetki-postoimy i pochwała z głaskami.W nocy też już same chodzą więc śpimy spokojnie bo tak to je Panciu nosił a rano miał worki pod oczami :lol:
Lubię czasem pooglądać Cezara Millana na Discovery i to od niego zgapiłam :) Ale i Zielona z Cienka mówiły podobnie