Trochę podejrzane mi się wydaje,że akurat przed uśpieniem Rufuska ta pani zdecydowała,że sama będzie go wyprowadzać,no i nagle równolegle z tym takie pogorszenie jego stanu.Nie wiem co myśleć,a ten synalek nie miał na nią telefonicznego wpływu.Pieseczku,bądź szczęśliwy,tam gdzie jesteś,mam nadzieję że tamten świat jest lepszy dla ciebie.