-
Posts
15994 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Ty$ka
-
DO ZAMKNIĘCIA!Mini zostaje z nami!Porzucona sunia husky syberyjski!
Ty$ka replied to Biedroneczka's topic in Już w nowym domu
Na pewno ktoś ją wypatrzy ;). Gdyby nie jej kotożerność to pewnie grzałaby dupę już u mnie, ale tak to cóż... pozostaje mi jedynie kibicować suczy ; ). -
[quote name='Jean']Też miałam kiedyś chomika, dżungalskiego. Tuptuś sie nazywał, bo tak śmiesznie duptał nogami jak chodził. Krótko żył i faktycznie strata była bolesna.. Rano wyciągnęłam go z jego chatki zwiniętego w kuleczkę :(([/QUOTE] Moje chomiki zawsze kończą żywota na moich rękach... to jest naprawdę straszne przeżycie. PS: Dżungarskiego, nie dżungalskiego ;P [quote name='Patik']chomiki super , ja również chce szczególnie szynszyla, bo one są takie cudaśne.[/QUOTE] Szynszyle są faktycznie cudaśne, ale przy tym strasznie wymagające. Lubię szylki, ale nie wiem czy kiedyś będę je mieć. ;) Dlaczego? Otóż (coś czuję, że się rozpiszę :P). Jak to gryzonie są strasznie, ale to strasznie gryzoniowate :D. Gryzą wszystko co popadnie: dywan, komoda, szczeble, klatka, gałęzie drzew owocowych od razu zostają rozdrobnione na części pierwsze. Są wproty urodzonymi skoczkami: Silver skacze na wysokość 1,5m wzwyż! Kiedy jest na wybiegu (codziennie od 15 - 24) wszystko musi być pochowane, gdyż sieje spustoszenie. Największą wadą u szylek jest trudność w oswajaniu. To zależy od osobnika i hodowli, ale oswajają się zazwyczaj miesiąc, ale bywają takie, które nawet przez parę lat... Silver na szczęście szybko się oswoił - już drugiego dnia. Dlatego tak ważne jest wzięcie z renomowanej hodowli, a nie dzikiej (a z takich wykupowane są do zoologa) i dopiero po ukończeniu przez szynszylę 5-6msc życia, gdyż w innym wypadku taki maluch nie jest gotowy na zmianę otoczenia... jest dzika, płochliwa, agresywna, a często bywa tak, że nie radzi sobie z nowo zaistniałą sytuacją i odchodzi ze świata :(. Szynszyle bardzo lubią kontakt z opiekunem, ale nie zawsze się go domagają. Są strasznie towarzyskimi zwierzątkami, ale to nie znaczy, że pozwalają się brać na ręce czy głaskać ;). Nasz na szczęście to typowy przytulaka :loveu:. Choć dopiero po skończeniu roku zaczął domagać się pieszczot (wcześniej nas gryzł za uszy i atakował), tak teraz to no cud miód malinka :loveu:. Ważne jest, by nie zostawiać szynszylkę samą na więcej niż 8h. Powinna też codziennie być wypuszczana na wybieg (po wcześniejszym pochowaniu wszystkiego, co może zniszczyć) na co najmniej 5h, a że są to zwierzęta nocne to pozostaje nam wieczór i kawałek nocy ;). Szynszyle dobrze czują się w grupie, jednak ryzykowne jest wprowadzanie nowego osobnika do starego, gdyż mogą się nie dogadać i wtedy będą wiecznymi wrogami. Natomiast trzymanie samicy i samca też odradzam - tych niechcianych szynszyli jest już zbyt dużo, by produkować bez kontroli następne, tym bardziej, że opieka nad młodymi jest baaardzo absorbująca i wymagająca od nas doświadczenia. No i szynszyle rozmnażają się jak króliki ;). Szynszyle potrzebują baaaardzo dużą klatkę (zajmuje mi ona pół pokoju! ma 120cmx140cm) i zasada jest taka, że ile ona ma półek, tak tyle teoretycznie można trzymać szynszyl w jednej klatce. Można ją urozmaicać chociażby karuzelą, zabawkami wiszącymi... Tak czy siak trzeba codziennie wypuszczać szynszyle z niej, gdyż są strasznymi ADHD ;P. Dla mnie dość kłopotliwe jest ich żywienie: jeść mogą owoce i warzywa, ale tylko wysuszone. To samo dotyczy się ziół i innych przysmaków. W innym wypadku kończy się to biegunką, a nawet śmiercią. Przysmaki i owoce nie powinny być często. Należy też zwracać uwagę na granulat jaki podajemy - ja karmię Versele Lagą tak jak polecił nam hodowca. Warto zainwestować w podwieszane, metalowe miski, gdyż szynszylki lubią zrzucać i gryźć, co negatywnie odbija się na ich zdrowiu ;). Mój ma na 2x dziennie granulat VL, non stop w karmniku sianko, a raz na 2 tyg. jakiś przysmak czy suszone gałęzie z drzew owocowych. Ściółką powinny być trociny - typowe, kupione w zoologu. No i szynyszle powinny się kąpać w pyłku wulkanicznym (w takiej wanience), który jest wymieniany, czyszczony często oraz posypany specjalnym środkiem Puckiem, bo inaczej przez pyłek sierść się wysusza... Co jeszcze? Szynszyle sierść mają bardziej delikatną i miększą niż królik. Ich zaletą i zmorą jest długowieczność - żyją przeciętnie 15-20lat. Niestety, co raz więcej ludzi oddaje te zwierzątka - bo niszczą, demolują, gryzą, nieoswojone są agresywne, potrzebują częstego kontaktu, zajęć i są aktywne oraz skoczne - to wszystko powoduje, że ludzie zapominając, iż nie są to zabawki, pozbywają się ich. A że szynszyle są długowieczne trzeba sporo poczytać zanim się je kupić. Ja na szczęście natrafiłam na cudownych ludzi, którzy mi pomogli w opiece nad Silverkiem :). No i się rozpisałam :lol:. Pewnie niepotrzebnie, bo pewnie nikt tego nie przeczyta ;). [quote name='wikikoniki']Mój chomik ze względu na swoje poliki nazywał się ... Pyza :loveu:[/QUOTE] To mój pierwszy chomiczek syryjski nazywał się Chrupek :lol: No to macie Silverka: [IMG]http://images50.fotosik.pl/788/b1bcabe631588b72med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/781/2a209690e0315524med.jpg[/IMG] (Jak widzicie wszystko jest pozabezpieczane, bo nawet pod bramką potrafi się przecisnąć! ba raz wsadził łebek między pręty) [IMG]http://images40.fotosik.pl/332/290e894d360fdef4med.jpg[/IMG] Na dowód, że wszędzie wskoczy :) [IMG]http://images38.fotosik.pl/344/9915237af176b734med.jpg[/IMG] I Ali :P [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/827/p1030909m.jpg/"][URL=http://imageshack.us/photo/my-images/190/p1030909l.jpg/][IMG]http://img190.imageshack.us/img190/6744/p1030909l.jpg[/IMG][/URL] [/URL]
-
Tak podczytuję sobie już od jakiegoś czasu ten wątek i ja postanowiłam napisać coś ;). Jestem wegetarianką od 2 lat. Z początku nie jadłam mięsa z prostej przyczyny: mięso mi nigdy, ale to nigdy nie smakowało. Aktualnie do tego dochodzi sam fakt, iż nie chcę popierać procederu, a dokładniej mówiąc popierać warunków w jakich przebywają zwierzęta do uboju (choć i tak zawsze brałam mięso od Dziadków, którzy tworzą rewelacyjne warunki dla zwierząt: świnie, kury, krowy mają duuużo miejsca dla siebie, są zadbane, czyste i przede wszystkim oswojone z ludźmi, najedzone, napite i w miarę szczęśliwe). Jeść mięso przestałam gwałtownie - jednego dnia jadłam, a drugiego już nie... mój organizm szybko się przystosował do zmiany, może dlatego też, że ja rzadko jadłam mięso. Jeszcze rok temu próbowałam rozmawiać na temat dlaczego zostałam wegetarianką, ale szybko stwierdziłam, że nie ma co się tłumaczyć - niech każdy patrzy na swój talerz... A doszłam do tego wniosku po tym jak po moich dłuugich rozważaniach wszystko zostało skwitowane jednym zdaniem: "Wariatka, chcesz wpaść na anemię - mięso jeść trzeba!". Teraz, gdy ktoś mnie pyta "Dlaczego nie jesz mięsa? Przecież one jest organizmowi niezbędne", komentuję jednym zdaniem "Tak po prostu." Nie mam zamiaru się tłumaczyć ze swojego zachowania. A komentarze dot. mojej diety słyszę codziennie. Rodzice się martwią, że wegetariańska dieta mi zaszkodzi - dlatego też to właśnie dla nich nie jestem całkowitą wege, lecz semi-wegetarianką: jem ryby. Jem je, bo po prostu lubię i po to, by uspokoić nieco Rodziców. Z czasem mam zamiar przejść do weganizmu, ale to dopiero wtedy, gdy nikt nie będzie stał mi nad garnkiem z pytaniem "Dlaczego chcesz się zabić, stosując tą dietę?". Nie mam zamiaru na tę chwilę użerać się z innymi, toteż ryby są w mojej diecie. Jem je rzadko, ale jednak jem. Mięsożercy otaczają mnie wokół: moja Rodzina jest typowo mięsożerna, moi znajomi, sąsiedzi... To, że jestem wegetarianką nie zobowiązuje mnie do tego, by ich "nawracać", by ich zachęcać do wegetarianizmu, bo wychodzę z założenia, że nie każdemu służy taka dieta, a poza tym, jeśli ktoś będzie chciał to wcześniej czy później na nią przejdzie... Rzadko rozmawiam na temat owej diety ze znajomymi - nie czuję takiej potrzeby. Większość z nich zresztą nie wie/nie wiedziała, że jestem wegetarianką: po prostu nie narzucam im się, nie narzucam im mojego toku myślenia. Rodzina to, co innego - non stop mówi mi o tym, że to nie jest normalne, by nie spożywać mięsa... no, cóż - przeboleję te rozmowy. Nie przeszkadza mi to, że ktoś z mojego otoczenia je mięso - jego talerz, jego decyzja. Pamiętam jak kiedyś w między czasie napomknęłam o tym, że jestem wegetarianką... i jakie było zdziwienie moich znajomych, że nie jem mięsa :razz:. Niektórzy, nie dowierzając później jeszcze kilkakrotnie mnie pytali czy to prawda... Odpowiadam zawsze tak samo "Tak, jestem, ale nie widzę potrzeby robić z tego rozgłosu. Jem to, co lubię. Chyba jak każdy." I zawsze na tym dyskusja się kończy. Nie, źle napisałam - nie zawsze. Niektórzy w trosce o moje zdrowie starają się mnie namówić na spożywanie mięsa, ale zawsze dziękuję i czasem dobitniej, czasem delikatniej odpowiadam, że nie, nie zmienię swojej diety. Nie, nie mam zamiaru nikomu narzucać swojego zdania, swojego sposobu odżywiania się, ale tak samo nie chcę, by ktoś inny robił to w stosunku do mnie. Nie widzę żadnego problemu w tym, że mój znajomy je przy mnie kanapkę z wędliną (fakt, dla mnie nieprzyjemnie pachnie, ale staram się nie okazywać tego) ani to, że mój pies wszama BARFa. ;) Tak samo moi bliżsi znajomi - nie widzą problemu w tym, że nie jem mięsa, zawsze starają się coś wegetariańskiego mi przygotować lub ostrzegają, bym wzięła coś dla siebie na przekąskę, ja również czasem zrobię im jakieś mięsne danie. I co? I nic, żyjemy w zgodzie :). Jedyne nad czym ubolewam to to, że Polacy - przynajmniej Ci, którzy mnie otaczają, źle się odżywiają. Codziennie mięso: na śniadanie, obiad, kolację... słodycze, tłuszcze... boli mnie to, że się źle odżywiają. Czasem próbuję im coś podgadać, doradzić, ale nie zawsze i nie każdemu. Jak ktoś chce ze mną porozmawiać o zdrowym odżywianiu - proszę bardzo, ale nic na siłę ;). Bo ja uważam, że nie ma co drzeć kotów o to, że ktoś je mięso lub nie. Wszak wszystko jest dla ludzi. Zawsze staram się podchodzić z dystansem do swojego życia, może też dlatego mam takie podejście do życia, a nie inne ;).
-
Tobi juz w swoim cudownym domku zameszkał z Farcikiem :)
Ty$ka replied to diana79's topic in Już w nowym domu
Jaki jest stan piesków dzisiaj? -
Falco - piękny, ZDROWY i silny husky JUŻ W DS!!
Ty$ka replied to Milka__'s topic in Już w nowym domu
Podnoszę, z nadzieję, że ktoś wypatrzy Falco [COLOR=#4169e1][B][SIZE=4][IMG]http://www.uileamhuskies.myby.co.uk/running_husky.gif[/IMG][/SIZE][/B][/COLOR] -
Gabi - DONka już kochana i niezapomiana - ma DS :)
Ty$ka replied to Ty$ka's topic in Już w nowym domu
Jeszcze mocniej zaciskam kciuki :) -
To zdrówka życzę ;). A jak reagujesz na głaskaczy? Może jesteś zbyt dobroduszna? Ja tam zawsze reaguję od razu tak, że miziaczom odechciewa się głaskać ;P.
-
E, tam nie udało :P. Masz talent iście groomerski :D
-
Zdjęcia duetu są wprost cudowne :loveu::loveu::loveu:
-
szczeniaczek Farcik już w swoim cudownym domku !
Ty$ka replied to diana79's topic in Już w nowym domu
Podnoszę maluszka....... -
[quote name='Kirinna']Na każdy spacer kiełbaski super pachnące za.45 zł za kg i na pewno cie posłucha:)[/QUOTE] Popieram zdecydowanie :) :) :)
-
A Morus kocha swoją panią weterynarz :D
-
Witamy się :D
-
DO ZAMKNIĘCIA!Mini zostaje z nami!Porzucona sunia husky syberyjski!
Ty$ka replied to Biedroneczka's topic in Już w nowym domu
Podnoszę!!!! -
A nie dałoby się chłopakowi lepsze zdjęcia zrobić? :(
-
Już jutro wstawię zdjęcia ;) Ja ptaków mieć nie mogę, bo jestem uczulona na pióra, a szkoda ;). A fretki bym nie chciała... =)
-
Falco - piękny, ZDROWY i silny husky JUŻ W DS!!
Ty$ka replied to Milka__'s topic in Już w nowym domu
Falcuś, do góry! -
W Polsce generalnie pomoc zwierzętom i miłość do nich uważane jest za dziwactwo ;). My mamy jeszcze królika i szynszylę - ich atutem jest fakt, iż są długowiecznie :D. Szczur... lepiej już dwa, bo to towarzyskie zwierzęta są. Też mi się zawsze marzyły szczury i to z adopcji... ale jak się dowiedziałam, że najlepiej dla nich, gdyby miały klatkę tak dużą (no może ciut mniejszą :P) jak szynszyla (zajmuje ona pół pokoju, bo ma 120cm wysokości, a szerokości coś więcej ;)), a najlepiej by szczury chowały się w co najmniej duecie to podziękowałam :). Choć zawsze będę je darzyć sympatią. ; ) Może kiedyś się na nie zdecyduję, ale nie teraz. Nie mam miejsca, nie mam środków, nie mam czasu na kolejne dwa gryzonie :P.
-
Tobi juz w swoim cudownym domku zameszkał z Farcikiem :)
Ty$ka replied to diana79's topic in Już w nowym domu
Przesyłam ciepłe myśli.... -
Powiem inaczej: lubię ludzi, ale tych, którzy lubią zwierzęta :loveu: Z nimi się rozumiem, a poza tym... są zazwyczaj empatyczni ; ). Chomiki mam od... ho ho ho i jeszcze więcej :lol: Zawsze lubiłam je mieć, ale stwierdziłam, że odejścia są zbyt bolesne, by przeżywać je tak często... stąd też rezygnuję z chomików. A te wrrredne chomiki to najbardziej uwielbiam :diabloti: Nic więc dziwnego, że Jakuza jest moim faworytem ;P. Zaś Farih czaruje wszystkich swoim optymizmem (w końcu jego imię oznacza "wesołek") oraz przyjacielskością : ). U mnie chomiki zawsze były w osobnych klatkach. Jakuza jest w big klatce, zaś Farih musi się zadowolić małą. No, ale to ich mieszkanka, w którym przebywają tylko noc i ranek ;).
-
.....Dubel.....
-
[quote name='Kirinna']bo to takie obrzydliwe:)[/QUOTE] Ano, szczególnie dla wegetarianki ;) Ale da się przeżyć. ; )
-
[quote name='Kirinna']ale myślę o przerzucenia sie na dietę Barfa bo ponoć jest najlepsza(ale te kości brr:)[/QUOTE] No jasne, że najlepsza ;). Czemu się krzywisz na kości? :D
-
Mikaaa :loveu::loveu::loveu: Widzę, że masz bałagan na biurku niczym ja :diabloti: :cool3:
-
Jakuza [IMG]http://www.shusky.xaa.pl/images/smiles/grimace.png[/IMG] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images38.fotosik.pl/1323/448bbfc1858af6a1med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/845/jakuzitko.jpg/"][IMG]http://img845.imageshack.us/img845/3276/jakuzitko.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/543/jakuz.jpg/"][IMG]http://img543.imageshack.us/img543/7733/jakuz.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/51/jakuza.jpg/"][IMG]http://img51.imageshack.us/img51/9673/jakuza.jpg[/IMG][/URL]