-
Posts
15994 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Ty$ka
-
Mushu, Tic-Tac oraz Zoom-Zoom. Ferajna Aneciorka
Ty$ka replied to Anecioreczek's topic in Border Collie
Bożeeee.... Zoom jest mega :loveu: Jak się nazywa umaszczenie, które ma? Jest mega :D I weeeź się poświęć i wstawiaj tu więcej, nie wszyscy mają Cię na fejsie 8) -
U mnie dzisiaj deszczowo-słonecznie :D Lubię to. Aaaaaa, foteczki. Qwendi śmiechowa jest taka wyleniała ;p.
-
Gratuluję dzisiejszego arniczego *******ca :loveu: [url]https://lh5.googleusercontent.com/-GL50YZYznfI/U75-J_URFHI/AAAAAAAAces/63F_-JPG2cg/w640-h427-no/IMG_8689.jpg[/url] miny obłędne :D
-
Też chętnie obejrzę piękne ONki. Sonię też :D
-
[quote name='magdabroy']Hej Tyśka :)[/QUOTE] Hej Magda :loveu:
-
NELA i LOKI - czarny anioł i biały diabeł, czyli terierzy duet
Ty$ka replied to Qeeriefire's topic in Foto Blogi
Życzymy, aby jak najszybciej L. pojął naukę czystości. ;) [url]http://i59.tinypic.com/jkg7ev.jpg[/url] nie wiem czemu, ale tu mi przypomina bajkowego Reksia :D :loveu: -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Ty$ka replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
To nie za fajnie... W końcu się wyrobisz i będziesz miała czas. -
PudLove czyli życie zwariowanego pudla i reszty gromadki
Ty$ka replied to Aleksandrossa's topic in Foto Blogi
Łiiii :D Czekam na efekty :D -
Wspaniale, pogratuluj braciszkowi :)
-
Łiii, niektóre zabawki są nam zane. Leżą albo w pudełku, albo gdzieś zakopane w ogródku :p
-
Matko, kocham małe kotki, co najeżone, z ogonem do góry idą :loveu: rozczula mnie to okropnie. Karolina, jesteś zła i niedobra, jak możesz wstawiać foty maluchów skoro sobie postanowiłam, że żadnego kota :(
-
A u nas ani piłeczek nie ma, ani fal - problemu z gubieniem brak :lol: Łiii, gratulujemy wygranej w Bricie :D
-
Wymiękłam :mdleje:
-
W takim razie pójdę po łikendzie, ot nagrodzę siebie za trudy :D Takie moje małe wakacje, tylko dla siebie ^^ Buhahahaha, taki z niego niedźwiedź, że poluje na ryby? [url]https://lh5.googleusercontent.com/-Eiug3r-Rt04/U7kNaJWnkSI/AAAAAAAAMBA/3pG11nMtLCg/s640/2014.07.06%20%2829%29.JPG[/url] hahaahahahahaha, rozwalające zdjęcie :D
-
Młoda suczka potrzebuje domku na cito, chociaż tymczasowego!!!!!!
Ty$ka replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
Ależ ja nie robię nic takiego :oops: Zawsze za szybko się angażuję i zawsze - całym sercem, nie lubię papraniny. Będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdy Kruszynka trafi na swoją rodzinkę i będzie w końcu miała normalne życie :loveu: -
[quote name='junoo']Ty$ka jesteś wielka :D Masz gen organizatorki i przywódczyni, temu się w te sprawy tak pięknie pakujesz, ale jeszcze piękniej z nich wychodzisz i to z jakim efektem! Śliczna Fuga :D[/QUOTE] Nie, mam jedynie 1,66m ;) E tam, głupi ma zawsze szczęście i tyle :lol: Prawda jest taka, że w życiu często pokonuje mnie chaos, ale nie powiem - lubię bawić się w łącznika, który spina wszystko w całość, przez co spada na niego odpowiedzialność ;) No i kocham wyzwania, ciągnie mi do nich ;) Wypiękniała w DS. [quote name='Yuki_']Mam taką samą smycz :diabloti:[/QUOTE] Chciały różową, więc mają :p Dobrze, że jeszcze cała. [quote name='Anecioreczek']o mój boże.. dawno sie tyle nie naczytałam, daj znać jak drugi etap aportu, może pomogę coś bo zoom też nie ogarniała dobre serce masz dziewczyno, ale czasem pozadzieraj nochala - żeby Cie nie wykorzystwali za bardzo jeśli czujesz że nie mozesz.. moj kolega z sosnowieckiego wolontariatu czul taka potrzeba latania z kazdym ze wkoncu na zdrowiu i fizycznym i psychicznym padlo - czasem trzeba przystopowac albo zrezygnowac z jakiejs czesci wolo. wiem tez po sobie - od 6 do 14 dyzur u weta w schronie od 14-16 wyprowadzanie izolatek w domu na 18 szybki obiad... to czasy kiedy Atos umarl i nie mialam co ze soba zrobic.. teraz by to nie przeszło. ale tak jak mowisz.. ja czulam sie spelniona kiedy po 6 miesiecach po trudnych adopcjach ( np. austtliczyka clifforda ktory moja chalupe, chalupe kumpla i chalupe wlascicieli nowych rozniosl tak ze musieli robic remont mieszkania - a pies wydostal sie z kennelu) przyjezdzam do wlascicieli a oni placza ze dziekuja ze dalam im szanse go miec .... i widze jaki pies jest szczesliwy a przezyl 2 lata w schronie... niema nic lepszego od spelnienia tego czego kochasz... mi brakuje wolo ale teraz są inne priorytety a 600 km dalej moge tylko udostepniac.. rozmiawac i pomagac behawioralnie przez telefon ew. face i tyle..[/QUOTE] Zaraz zrobię mu sesję, więc zdam relację na pewno. Każda rada jest na wagę złota, więc super, że wykazujesz zainteresowanie. Wiesz... tylko łatwo mówić, trudniej wykonać. Ja jestem taki typ człowieka, że nie dość, że nie umiem odmawiać, bo lubię pomagać, to jeszcze szybko się nakręcam, angażuję, przejmuję, kocham wyzwania i uwielbiam mieć ręce pełne roboty. I choć teraz robię dużo, to po jakimś czasie stwierdzam, że to rutyna i robię jeszcze więcej. Rok temu byłam pewna, że już nic więcej w życiu nie upchnę, ale szybko wpadłam w rutynę, więc by z nią walczyć znalazłam czas na więcej... a potem znów więcej... więcej... i teraz więcej... i wiem, że choć teraz już w ogóle się nie wyrabiam to jestem gotowa na jeszcze więcej i rozglądam się za kolejnym wolontariatem i za pracą :lol: Wiem, że niedługo padnę na ryja, bo czasem w ogóle człowiek nie śpi, bo i po co albo nie jem wcale, ale mi wystarczą trzy dni nicnierobienia i dostaję szału :lol: Po 2tyg. urlopu od wszystkiego, kiedy mam czas tylko dla siebie ładuje mi akumulatory i naładowana pozytywnie energią znów ruszam do działania, chwytając się za jeszcze więcej rzeczy ;). Jednak fakt, jeśli czuję, że psychika mi wysiada i odbija mi się to wszystko na relacjach w domu, to staram się hamować, ciężko jest :oops:, ale jednak staram się trochę sobie odpuścić. Tak. Satysfkacja jest ogromna, że mogłaś pomóc bezinteresownie. I choć mocno czułam w trakcie całej akcji z Kruszynką, że nie wyrabiam i że już wysiadam to teraz, gdy wszystko wróciło do stanu "ogarniam" i suka niedługo rozpocznie nowy etap w życiu jestem tak szczęśliwa jakbym co najmniej to ja właśnie zaczęła na nowo swoje życie :loveu: I pomaganie uzależnia, strasznie. Mam nadzieję, że jednak mój rozsądek, intuicja i wyczucie, dotąd niezawodne, będą sprawnie działać i nie pozwolą mi się zajechać. ;)
-
Coś mi przypomniałaś a propo charcich spacerów. Dla mnei smutne jest, gdy ktoś decyduje się na pewną rasę, a potem ma pretensje, że zachowuje się... jak przystało na tą rasę, np. husky kopie kratery i chce biegać, więc spieprza, a oni chcieli pieska na ogródek, dlatego wzięli showa! Zawsze mi wtedy wszystko opada. Tak, nie ogarnia mojej lewej strony. Kiedy musi równać do lewej nogi (nie mnie okrążać, a dostawiać sie do nieg) to kompletnie nie umie tego zrobić. Po prawej stronie jest ok, tzn. robi to czasem trochę krzywo, ale jest w granicach normy. Co do Kasi... szturmuj wszędzie gdzie się da. Napisz na fejsie na transportowym, zaangażuj różne fundacje, psiarzy, a także bla bla car - tam naprawdę są fajne oferty, zwłaszcza że są wakacje, ludzie jeżdżą tam i z powrotem i jest większa szansa na ofertę. Pisz tam lub dzwoń do każdego, kto nie ma skreślonego w swoim profilu psa - tzn. do każdego oprócz osób, które mają zaznaczone, że nie tolerują pasażerów z psami. W końcu się uda. I napisz na dogomanii na paru wątkach PwP z miejsc, gdzie potrzeba Ci transport - może się załapiesz przy okazji na transport Kasi przy transporcie innego psa czy kota. ;)
-
Młoda suczka potrzebuje domku na cito, chociaż tymczasowego!!!!!!
Ty$ka replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
Dostaję sporo telefonów z zapytaniem o suczkę. Coś czuję, że długo nie pobędzie w DT. Na razie jakieś patałachy dzwonią oraz babeczka, która podobno ma świetne serce, ale nie lubi formalności. Dobre sobie, psa nie dostanie skoro nie chce się dostosować do naszych warunków ;). Kochani, [U]proszę o zmianę danych w ogłoszeniach[/U]. Nad adopcją czuwa Pies na Zakręcie, a dokładniej Agnieszka, która pomagała mi w ogarnięciu DT i to właśnie od Niej ten tymczas jest. :) Oddaję więc dzisiaj pałeczkę.[B] Nowe dane kontaktowe do ogłoszeń: Agnieszka 607 288 895 [EMAIL="piesnazakrecie@o2.pl"]piesnazakrecie@o2.pl [/EMAIL] [/B] -
[quote name='Yuki_']Siemka :lol:[/QUOTE] Cześć :D Idę na spacer póki nie pada i wyszło słonko. Nie wiem kiedy u Was nadrobię :p Łapcie Fugę: [IMG]https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/t1.0-9/p526x296/10407421_799630060055293_6185006148185478296_n.jpg[/IMG]
-
[quote name='Majkowska']Cholera ja znów nie mogę ogarnąć nadrabiania... Jaka cudna ta sucz... Mój typ kolorystyczny. Trzymam kciuki. U mnie też problem z aportem i trzymaniem, bo Wald wszystko albo memla, albo wypluwa. Sama nie umiem tego nauczyć, choć próbuję przeróżnymi metodami, czasem odnoszę wrażenie że on nie ma odwagi zabrać ode mnie... Za to na szkoleniu myśliwskim kiedyś gość z rozpędu wsadził mu do pyska żywą przepiórkę ( Wald szedł obok niego i wgapiał się z miną " wiem że coś tam dla mnie masz" aż dostał do pyska). Mieszane odczucia miałam , prócz do tego pewnośc że to ostatnia jej chwila, a on ją przeniósł na miejsce gdzie ćwiczyliśmy i ... zostawił. Czegoś podobnego nie widziałam nigdy i nie podejrzewałabym o to własnego psa. Nawet na kształt tego próbowałam ćwiczyć z piórkami czy futerkami, ale nic z tego. Wypluwa i patrzy na mnie z błagalno-przepraszającą miną...[/QUOTE] Trzeba jeszcze rzadziej do nas zaglądać :eviltong: Ano i mój typ psa, totalnie. Jednak cieszę się, że będzie daleko ode mnie to jej nie zostawię u siebie :razz: Może to chamskie, ale cieszę się, że nie tylko ja mam z tym problem. Pies w ogóle nie ogarnia aportu, nie wiem jak do niego podejść. Dzisiaj będzie druga sesja, ale boję się, że wiele nie osiągnę :roll: Powiedzmy, że ostatnio byliśmy na etapie jeszcze w miarę, teraz zaczyna się coś, co pies nie znosi - trzymanie czegoś w pysku. I kurka, choć on często mnie wita w domu z kością czy żarciem w pysku to nie umiem tego przełożyć na koziołka. Jestem głupia, jeśli chodzi o naukę psa takich rzeczy. My na nowo pogodziliśmy się z kształtowaniem koziołka, może coś z tego wyjdzie, bo czasem jest tak, że czegoś nie umiem go nauczyć, pies ma blokadę, daję sobie spokój, a po jakimś roku jak spróbuję na nową tą metodą to nagle piesek łapie. Nie ogarniam go :eviltong: [quote name='Yuki_']Ty$ka, on od razu nie aportował aportera? Moja na pierwszym spacerze po zakupie wzięła do pyska i niosła :lol:[/QUOTE] To się ciesz. Nie wszystkie psy są takie. Co prawda i tu moja wina, bo to spaprałam za szczeniaka, ale tak czy inaczej kundel ma blokadę i w pysk nie weźmie. [quote name='heksa82']:sweetCyb:brawo Ty$ka, żeby mała teraz szybko znalazła DS:bigcool: a to obozu ta jakoś ogarniesz, bo jak nie Ty to kto? :cool3:[/QUOTE] Miałam już kilka zapytań o nią, resztę odesłałam z kwitkiem, jedna brzmi całkiem całkiem, ale mam mieszane uczucia do niej i przekazałam tę sprawę Psu na Zakręcie... mają same podjąć decyzję. Generalnie czekam aż ktoś konkretnie powie, że zajmie się sprawą Kruszynki, bo podmieniłabym dane kontaktowe w ogłoszeniach, szkoda by ludzie do mnie niepotrzebnie dzwonili, bo przez to, że muszą się z trylion osobami kontaktować mogą się zniechęcić. Hmmmm.... ktoś się zawsze znajdzie do brudnej roboty :diabloti: Jeszcze odniosę się do posty [B]Panna Cotta[/B], powiem Wam, że mam jednak cichą nadzieję, że sobie odsapnę teraz. Miałam nie zajmować już się adopcjami, tylko udostępnić sucz, ale skoro mnie poproszono o pomoc, przedstawiono sytuację i historię psiny... nie umiałam odmówić :oops: Bo cholibcia, skoro jakieś tam już znajomości mam, tzn. wiem, gdzie krzyknąć, coś napisać i w dodatku w sposób łzawy, trochę zaszturmować fora to co mnie to kosztuje? A że naiwna podałam swój numer telefonu, myśląc że inaczej DT się wkurzy jak zaczną jej dzwonić z choćby Warszawy to jestem głupia i tyle. :eviltong: Ludzie zaczęli się zwracać do mnie w sprawie suczki, a że sobie sama wymyśliłam ten durny numer to dla innych było naturalne, że wszystko pozałatwiam, by mała dojechała do DT, który najlepiej jak sama znajdę. Sama na siebie zwaliłam obowiązek pomocy, a że ja nie lubię papraniny, jak coś już robię to się mocno w to angażuję to nic na to nie poradzę :shake: I choć pomogłam suczce, tak pomogłam, bo uważam, że w gruncie rzeczy trochę się napociłam przy tym, bo jako 17latka nie mam takich możliwości jak starsze osoby, zwłaszcza że rodzina wcale się nie wtrąca w pomoc, ba ja działam głównie w tajemnicy przed nimi (po co ich mieszać do takich rzeczy?), to jestem zadowolona z tego, co zrobiłam. Choć nadal uważam, że moja pomoc była minimalna w tej sprawie, wiele osób ku mojemu zdziwieniu pomogło mi w ogłaszaniu i szukaniu DT. Wiem, że bez tych wszystkich ludzi suczki bym nie uratowała. Nawet Ci, którzy tylko gadali na forum byli oparciem, motywatorem, bo jak już mi się nie chciało, kiedy mówiłam, że to bez sensu, bo tak w krótkim czasie nic nie wymyślę (w końcu non stop coś wypadało: to problemy z DT, to z trasnportem), to jak ich czytałam to moja duma nie pozwalała mi na porażkę, nie miałam ochoty potem parać się z opiniami, że jestem beznadziejna i nie umiałam pomóc psu, więc... brnęłam dalej, i dalej dzwoniłam, dalej męczyłam ludzi, choć szczerze mnie to męczyło. Przypominam, że ja nienawidzę gadać z ludźmi, zwłaszcza przez telefon, a tu musiałam non stop dzwonić. Więc ten teges... pokonałam swoje opory, co dla mnie jest największym sukcesem w tym wszystkim :oops: A nie, że pies właśnie jedzie do Warszawy i to całkowicie za friko - to akurat nie uważam za swój sukces, ale za zaangażowanie mnóstwa ludzi. No i szczęścia. W ogóle chyba, jakkolwiek nieskromnie to brzmi, aurę dobrą przynoszę dla bezdomniaków, które z kolei przyciągam gorzej niż magnes metal, bo w ciągu miesiąca udało mi się tak naprawdę samodzielnie pomóc czterem. Na zasadzie, że ja załatwiałam wszystko i transport, i DT, i sama żebrałam o pomoc, i zdjęcia, a nie że ograniczyłam się do podania namiarów tylko do fundacji i ew. ogłosiłam. Udało mi się tę pomoc wyżebrać, ludzie zareagowali na mój apel, więc same adopcje nie są tylko moje, ale dążenie do tego, by się udało, było moje, o może tak to nazwijmy - wzięłam pełną odpowiedzialność za powodzenie tych akcji ;). Wiem, że to nieskromnie brzmi, ale naprawdę przy ostatnich 4 adopcjach nieźle się nalatałam i wypociłam, gorzej niż przy całym 4latach swojej adopcyjnej działalności ;). Dwa psy z moich podopiecznych trafiło do DS, a dwa na DT i oba do Warszawy. Rzadko jestem z siebie dumna, ale w tej chwili jestem zadowolona z tej pracy. Jest cholernie trudna, frustrująca, męcząca i niewdzięczna, ale... jakże satysfakcjonująca :loveu: Tak czy inaczej mam nadzieję, że w końcu dostanę obiecany odpoczynek, o którym pragnę od miesiąca. Jednak nie wiem czy to jest dane, ludzie już z mojego miasteczka nauczyli się, że pomagam bezdomniakom i non stop mnie informują, że to tu jest pies, nad którym się znęcają (interwencji nie przeprowadzę, więc jedynie informuję dalej i sprawdzam jak się sprawa ma), a tu jakiś pies lata po ulicy (zazwyczaj mają domy, dzięki Bogu!), a coś coś tam... nie umiem odmawiać i jak głupia jestem na zawołanie każdego... Na razie niewiele osób zwróciło się z prośbą przeciwną, w sensie że szukają dla siebie psa. A szkoda, bo mają w czym wybierać i mogłabym im w tym pomóc. Tak. Jednak na razie mam zamiar korzystać z tego, że kolejny piesek będzie niedługo szczęśliwy. Dd psów na razie odpoczywam. Do odwołania. Jak najdłużej. Chyba, że jutro dostanę telefon "Proszę o pomoc dla psa..." Mimo wszystko uważam, że jestem mała, naprawdę. Pewnie ten post brzmi pysznie, ale naprawdę nie zadzieram nosa. Do tego, bym faktycznie więcej robiła dla psów, tyle chociaż co inni to jeszcze długa droga. Ja dopiero raczkuję ;)
-
Nie jestem cudotwórczynią. To ludzie są cudowni. Co prawda ostatnie parę dni mam wycięte z życiorysu, bo całe dni siedziałam na telefonie i żebrałam o pomoc psiarzy, fundacji, ogarniałam transport, błagam obecny DT by psa zachował, a także jestem w trakcie organizacji biwaku mojej drużyny (który chyba się nie odbędzie, sratatatata, do pomocy nikogo nie było, zostałam z tym sama, a teraz nagle wszyscy się obudzili i wytykają moje nieuwagi, przeoczenia - przecież robie to pierwszy raz...), aleee.... to nie ja jestem cudowna. Ja jedynie wszczęłam alarm ;). Aaaaa, mała, "ku uciesze" rodziców trafia do mnie na niedzielę. DT robi łaskę w ogóle, że sukę trzyma... no i nagle podobno gdzieś wyjeżdżają, nie mają jak przyjąć i ugościć Gośkę (transport). Wzięłam to na swoje barki, oczywiście bez wiedzy rodziców, dzisiaj ich powoli wtajemniczam, ale nie są zachwyceni ;). Powinni być ze mnie dumni, ot co :p Oprócz tego wszystko jest na wątku suczki, wypunktuję jedynie: - transport od drzwi do drzwi, tzn. wg wstępnej umowy z Gosią spotykamy się pod dworcem PKS, bo z założenia tak jest najbliżej z Zamościa, a i DT niedaleko mieszka... nie chciałam już tego zmieniać, więc z sucz będę szła na drugi koniec miasta, ale mimo to postaram się choć jakoś podziękować Gosi za serce, ogarniam dla niej pamiątkowy dyplom z suczką. Do przyszłego DT, do Darka Gosia suczkę sama zawozi. To się nazywa wielkie serce! - adopcją kieruje Pies na Zakręcie. Co prawda sucz ma zapewnioną i karmę, i opiekę wet, ale wiadomo... to wolontariat, dziewczyny nie wygrały w Totka, więc wsparcie finansowe mile widziane, - obiecałam pomóc przy ogłoszeniach i nie tylko suczki - jakoś Agnieszce z PnZ, która razem ze mną dzielnie szukała DT i mnie wspierała na każdym kroku jakoś musze się odwdzięczyć... ogłaszanie psów choć trochę spełni tę funkcję ;) -[SIZE=2] [COLOR=#000000]Małej przydałyby się na czas podróży akcesoria jak obroża, adresówka (z kontaktem na mniei pana Darka) i smycz - tak na wszelki wypadek, jakby nie daj Bóg uciekła z auta... A także podkłady do samochodu, ale nie mam tyle oszczędności, wydałam wszystko na poprzednie bezdomniaki i doładowania konta, ostatnio tyyyyle dzwoniłam. No, ale może wyżebram jakieś drobne od braciszków, pewnie to będzie jedynie pożyczka, ale dobre i to ;). Jednak jak nie urok to sraczka... wczoraj odetchnęłam z suką. Dzisiaj[/COLOR][COLOR=#000000] mam problem z biwakiem drużyny.... Generalnie jak chcę działać zgodnie z prawem to się biwak nie odbędzie, jak chcę je obejść to muszę dotrzeć do odpowiedniego źródła i zastanowić się czy naprawdę to jest warte swojej ceny? Ryzyko jest duże. Staram się więc, by i wilk był syty, i owca cała, czyli działać zgodnie z prawem, ale je przechytrzyć, ciekawe czy się uda... na razie pomysłów brak... ale może Tysia coś zaradzi. Oby, bo liczy na nią aż 20 małych dziewczynek. A tak swoją drogą... Czy ja naprawdę nie mogę być normalną nastolatką, zupełnie beztroską, której jedynym zmartwieniem jest to, w co się ubrać, tylko muszę[COLOR=#ff0000][SIZE=3] [/SIZE][/COLOR][/COLOR][SIZE=3][SIZE=2][COLOR=#000000][/COLOR][COLOR=#000000]się zawsze w coś pakować i parać się z pewnego rodzaju problemami?[/COLOR][/SIZE][/SIZE][/SIZE][COLOR=#ff0000][SIZE=3] ;) [/SIZE][/COLOR][COLOR=#000000][SIZE=3][SIZE=2]Miłego popołudnia życzę wszystkim :loveu:[/SIZE][/SIZE][/COLOR][COLOR=#ff0000][SIZE=3] [/SIZE][/COLOR][SIZE=3][SIZE=2][COLOR=#000000][/COLOR][/SIZE][/SIZE][SIZE=3][COLOR=#000000][/COLOR][/SIZE][SIZE=3][SIZE=2][COLOR=#000000][/COLOR][/SIZE][/SIZE][SIZE=3][SIZE=2][COLOR=#000000][/COLOR][/SIZE][/SIZE][SIZE=3][SIZE=2][COLOR=#000000][/COLOR][/SIZE][/SIZE]
-
Młoda suczka potrzebuje domku na cito, chociaż tymczasowego!!!!!!
Ty$ka replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
Już pisze co i jak. Kruszynka trafia do mnie w niedzielę rano na parę godzin, bo obecny DT wyjeżdża już na wakacje. Dopilnuję osobiście, by nie jadła przed podróżą ;). Transport jest od drzwi do drzwi. Ayam, jeśli chcesz to zapytam się Pana Darka czy byłaby taka możliwość. Albo Ci podeślę jego na facebooku, dogadacie się. Adopcja idzie przez Pies na Zakręcie. Co prawda w ramach DT suczka ma zapewnione i opiekę wet, i chip, i karmę, ale pamiętajmy, że to jest tylko wolontariat, PnZ ma masę podopiecznych, nie jest workiem bez dna, więc wszelka pomoc, przede wszystkim finansowa mile widziana. Agnieszka przynajmniej nie zostanie zabita przez współdziałaczki, że przytargała kolejnego psa w dodatku znikąd :p. Relacje mam zapewnione i zdjecia też, więc będę się z Wami dzielić ;). Sama nie mogę się doczekać aż w końcu sucz będzie bezpieczna. Dopiero wtedy odetchnę. No i ogłoszenia. Jak suczka będzie już jakiś czas w DT będzie można ją ogłaszać z dokładnym opisem, teraz jest na kilku portalach, ale muszę w takim razie zmienić opisy, bo potrzeby są inne -tzn. suka szuka DS, a nie DT ;). Ufff.... chyba tyle miałam do przekazania. :) Małej przydałyby się na czas podróży akcesoria jak obroża, adresówka (z kontaktem na mniei pana Darka) i smycz - tak na wszelki wypadek... A także podkłady do samochodu. Nie wiem czy mam tyle własnych oszczędności by zaszaleć, ale może coś wyłuskam. ;) -
Łał, fotki :loveu: Jakie świetne zakupy, widzę że psy je testują. Ciekawe jak długo nowe zabawki sobie pożyją :D
-
Młoda suczka potrzebuje domku na cito, chociaż tymczasowego!!!!!!
Ty$ka replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
Ayame, kocham Cię :loveu: Dziękuję :loveu: -
Super, że u Was jest taka zmiana, oby trwała :) Hehehe... no mój łakomy piesek też przestrzega zasad. Zawsze po spacerze zdjmuję mu smycz, szelki i po chwili daję jedzonko, oczywiście nie za friko, ma grzecznie czekać na sygnał. Jednak wczoraj byłam zalatana, że dałam mu tylko jeść i już nie dałam sygnału do żarcia. A ten co zrobił? Najpierw spokojnie siedział, ale ileż można? Zaczął za mną chodzić, jojczeć. Ja o odganiałam, bo myślałam, że się narzuca. Dopiero po chwili załapałam o co chodzi i poszłam pod miskę i pozwoliłam mu zjeść. On wtedy głośno zrobił wydech (takie "no w końcu!") i merdając ogonem się zajadał. Kiedyś coś takiego było nie do pomyślenia, wszak jego misją życia jest jedzenie ;). Dlatego wierzę, że mega się cieszycie z postępów i takiej zmiany u Pata. Super, oby tak dalej ;)