Jump to content
Dogomania

Vesper

Members
  • Posts

    3622
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Vesper

  1. Witam na wątku świetnej hodowli, podziwiam Was od kilku lat na wystawach, i kto wie? Może kiedyś i ja dołączę do szczęśliwych właścicieli basków? Psy są przepiękne- ta pomarszczona główka- cudo... Mam jeszcze tylko pytanie- jeżeli nie na miejscu, przepraszam- czy piesek się znalazł? Bo nie widzę banerku? Przepraszam że tak się dopytuję, ale mieszkam na Ursynowie, i odkąd się dowiedziałam wypatruję go. Serdecznie pozdrawiam.
  2. [quote name='marabit']Ja ta mam w d..e, że się śmieją i biorę swojego 30 kg "maluszka" na ręce jak napada na nas jakiś agresor. Tęż jestem miłośnikiem psów ale mimo jest za eutanazją tego psa. Raz już pogryzł, a spięcia z innymi psami na pewno miął wcześniej. A mimo tego biega bez kagańca. Tak więc nic nie wskazuje na to, żeby właściciel psa stał się bardziej odpowiedzialny dla tego zmiana właściciela albo eutanazja a jak już kilka osób napisało na adopcję ma raczej marne szanse. Oczywiście, że rasowych nie jest dużo tylko myślę że rasowych jest z 10% max. Myślę, że rasowy czy nie rasowy nie ma większego znaczenia jeśli chodzi o agresję do innych zwierząt. Kupując bojowca musimy z góry założyć ewentualność, że będzie agresywny do współbratymców a nie zakładać "ja na pewno wychowam miłego Reksia" Oczywiście trzeba próbować ale być przygotowanym na to że nam się nie uda. Swego czasu chciałem mieć Amstafa dlatego jeździłem po wystawach i widziałem kilku krotnie spięcia między nimi. Rozmawiałem kiedyś z pewnym wystawcą pięknego super spokojnego okazu amstafa i spytałem go co trzeba zrobić, żeby mieć takiego nie agresywnego amstafa i wiecie co On powiedział "on (pies) wie że nie ma szansy go dopaść (innego psa) i dla tego nawet nie próbuje" Ten pies wygrał rasę. Facet po prostu włożył dużo pracy w to aby jego pies nie startował do wszystkiego co się rusza. Co nie oznacza, że tego nie chce. Myślę, ze przypadków pogryzień przez rasowce jest mniej bo po prostu w całej populacji bojowców stanowią mniejszy procent oraz co ważniejsze wydaje mi się że osoby które wydają dużo większe pieniądze za rasowego są bardziej odpowiedzialne co dodatkowo zmniejsza ilość incydentów z rasowymi. Ja ostatecznie nie zdecydowałem się na żadnego bojowca bo nie wiedziałem czy uda mi się go tak wychować ewentualnie upilnować żeby takie zdarzenie nie miało miejsca, a tego nigdy bym sobie nie wybaczył. No i mam spaniela. Po przeczytaniu tego postu na początku zrobiło mi się smutno z powodu Bursztynka i cierpienia jego rodziny, ale następne uczucie to była po prostu ogromna złość na tego dupka właściciela agresora, ja osobiście nie wiem czy bym ich (właściciela i psa ) na miejscu nie z...ał (pewnie bana za to dostane) ale pewnie upiekłoby się im bo bym porostu próbował ratować swojego psa. Niestety jedyne co zostaje, żeby go jakoś ukarać to uderzyć po jego kieszeni. Czyli tak jak radzą inni do sądu z nim. Podliczcie wszystkie koszty: zakup szczeniaka, wszystkie szczepienia, odrobaczania, koszty wystaw, swój czas itp. do tego dodałbym utracone dochody powiedzmy za 10 potencjalnych kryć. Jak zapłaci z naście tysięcy to na drugi raz kupi sobie chomika.[/QUOTE] Co do rodowodowych AST-ów: psy wystawowe w większości pochodzą z linii które mają stosunkowo mało agresji. Może to nie tylko "przypadek" czy jakby to nazwać zrządzenie losu, że spokojny pies wziął rasę? ;) Walki psów zeszły do podziemia, które ma swoich "gladiatorów". Co ciekawe, (fakt historyczny) psy bojowe nie mogą okazywać jakiejkolwiek agresji w stosunku do człowieka (ale to tak na boku). No i oczywiście: socjalizacja, odpowiednie wychowanie, kwestia, czy jest się odpowiednim właścicielem (tzn nie bojącym się własnego psa- niby proste, ale...). I jak ktoś napisał powyżej, spośród amstafów widywanych na ulicy, rzeczywiście jeśli 10% ma metrykę- to dobrze. A dodając psy w typie ja dałabym 1%! Amstaff nie może być biały! Nie ma białych amstafów, są białe staffiki, ale te z kolei są małe, niziutkie! A maść biała rzadka- chyba na pamięć znam hodowle w których mają białe psy. (Plaga pseudo tej rasy jeszcze nie dotknęła). I jeszcze jedno. "Bojowce" nie są agresywne w stosunku do wszystkiego co się rusza. Mają pewne predyspozycje-takie jak budowa czy absolutna uległość w stosunku do swojego człowieka, które pozwalają robić z nich, od małego trenować psy mające walczyć. Instynkt walki nie jest taki jak np. myśliwski- trzeba go rozwijać. Pies nie uczony agresywnych zachowań strach budzi...wyglądem.
  3. [quote name='baster i lusi']Stało sie to tak nagle że Bursztynek nawet nie zaszczekał. Pies był ogromny ,biały z wielkim pyskiem.Według ludzi był to amstaf-ale było ciemno można się co do rasy pomylić Dlaczego zaraz musi być to amstaff,bo jak coś złego to zaraz amstaff mordercą.Ale choćby to był amstaff to winę ponosi właściciel a nie pies.Zawsze człowiek zawini a pies poniesie karę.Przykre to.[/QUOTE] Bardzo mi przykro z powodu tej tragedii- mam psy i maleńkie-chihuahua, i staffiki, które na spacerach chodzą na smyczy, a swoich maluchów pilnują (a i obcych małych nie zaczepiają.) Zaczęłam od cytatu, bo jako hodowcy terierów typu bull walczę o ich dobre imię i nienawidzę takich ludzi jak właściciel psa, który zagryzł jamniczka. Nie zgodzę się jednak z tym, że był to amstaff (mówię o psie rasowym, nie psie w typie AST-a). American Staffordshire Terrier nie może być biały- co najmiej 20% ciała musi być kolorowa- a więc nie jakaś łatka. A wszystko zawsze na bullowate spada, jak tylko jakiś podwórkowy "wirażka" popisuje się się swoim groznym psem przed pijanymi kolegami (niestety, jest to zjawisko powszechne). Proszę jednak nie winić amstaffów jako rasy- te prawdziwe znajdują się w naprawdę odpowiedzialnych rękach, problem jest z mieszańcami "w typie", na które jest moda. Przepraszam za ten wykład nie na miejscu. Jako właścicielka psów uznawanych za "grozne" i malutkich chihuahua często jestem postrzegana jako jakiś wybryk natury- mówię tu o społeczności podwórkowej. Najpierw wszystkie panie krzyczały żeby "zabrać te bydlaki", kiedy zaczęłam wychodzić z chihuahua razem ze staffikami- reakcje się zmieniły. Nie puszczam staszków luzem- ale dlatego, że boję się o większe psy, które mogą je zaczepić. Po prostu- wszystko zależy od wychowania psa. I odpowiedzialności właściciela.
  4. Witam ponownie- tak, mamy galerię w chihuahua i w staffikach (w sumie mam 5 psów i 6-sty u rodziiców :)) A Paco na tym zdjęciu własnie szaleje po ogrodzie u rodziców- chyba to lubi najbardziej. Teraz już wróciliśmy do domku, psy padnięte (śpią:sleep2::sleeping:), ja też trochę padnięta, ale ogarnąć mieszkanko muszę-taki mój los.
  5. Witam ponownie- tak, mamy galerię w chihuahua i w staffikach (w sumie mam 5 psów i 6-sty u rodziiców :)) A Paco na tym zdjęciu własnie szaleje po ogrodzie u rodziców- chyba to lubi najbardziej. Teraz już wróciliśmy do domku, psy padnięte (śpią:sleep2::sleeping:), ja też trochę padnięta, ale ogarnąć mieszkanko muszę-taki mój los.
  6. To jest Twoje małe, zaklepane cudeńko- w avatarku? BOOOSKIE!!! Jest piękny czy piękna, i ma taki pysio jak moja Ariel-z jednej strony biały! Kurczę, nie mogę się doczekać aż napiszesz że już jest u Was! A ja na 99% będę miała u siebie synka mojej Ariel, do tej pory mieszkającego na "warunkach" u koleżanki. Wyniknęło kilka hmmm..."nieporozumień" i najprawdopodobniej pies trafi z powrotem do mnie. Cóż- cieszę się i martwię zarazem. Ale nie mam wyjścia.
  7. OK, mam ze dwa zdjęcia, najpózniej jutro je wstawię. Baron dłuuugo czeka na dom, jest pod opieką MFOZ, a Fundacja ostatnio ma problemy finansowe z którymi ledwie sobie radzi- ale radzi.
  8. [quote name='Emma53']Cała Akrum!! Ona tak zawsze!!![/QUOTE] Potwierdzę, dziewczyna wspaniała i duuużo pomogła (również nam). Rudek jest strasznie dzielny, podziwiam Cici i jego za wolę walki- jestem przekonana że będzie dobrze. W tej chwili nie mam pieniążków, ale w przyszłym tygodniu coś powinno się znależć (tzn po następnym weekendzie). Na wszelki wyp. poproszę o nr konta na pw-uprzedzam że ni będą to duże sume, mam 4 psy i 5-ty przyjeżdża pojutrze... Dużo, dużo zdrówka Rudaskowi... Pozdrawiam.
  9. Makabra... Fajnie że jesteście dziewczyny- tylko tyle jestem w stanie powiedzieć. U mnie też nie ma miejsca- oprócz 4-ech moich dochodzi jutro/pojutrze jeszcze jeden, którym "pańcia" się znudziła... Sunia śliczna, i jak wdzięcznie patrzy (to zdjęcie w samochodzie). Wygląda na młodziutką i to baaardzo- rok bym jej dała. I mnie osobiście przypomina jamnika szorstkowłosego- może są dziewczyny od jamniorków? Jeden klusek- czarny, też chyba będzie jamnikowaty, chociaż za wcześnie żeby coś powiedzieć. Eeee....Jak mam ściągnąć banerek i umieścić w podpisie? Pomożecie mi z tym? (Na pw). Finansowo u mnie niewesoło, ale co potrzeba w sensie dóbr materialnych? Karma, koce, zabawki, smycz i szelki-rzeczy tego typu u mnie w bród, chętnie wyślę albo zawiozę (nie wiem gdzie, Basiu, sunia się znajduje). Myślę że cała gromadka szybko znajdzie dom- szczeniaki słodkie, a mama łagodna, grzeczna... Będę do Was zaglądać. Pozdrawiam!
  10. W związku z sytuacją z Adim- na 95% zabieram go do siebie, nie wiem czy krycie dojdzie do skutku- chociaż wszystko zależy jak psy się "dogadają". Jestem wściekła, dałam "przyjaciółce" psa którego sobie chciałam zostawić, a ona zatuczyła mi go (22kg), no i pies nie umie nawet dobrze chodzić na smyczy! Rozmawiałam dzisiaj z Piotrkiem- moim Narzeczonym, i wspólnie ustaliliśmy że go zabieramy. Teraz myślę, że te wszystkie teksty o "złej babce Maćka" to był pretekst że ona biedna poszkodowana musi oddać ukochanego pieska... Tak napisała na forum. Nie takie teksty słyszałam jak pracowałam w schronisku. Tylko wiesz co mnie najbardziej wkurza? Że pies był u niej od pażdziernika, nie mogła od razu mi go oddać? Zabawka się znudziła? Pa-tti, jestem tak wściekła, zawiedziona, i ... chcę go już zabrać i niech ten koszmar się skończy. :-(
  11. I tak też zdecydowałam dzisiaj po rozmowie z moim Narzeczonym- powiedział żebym go zabierała. Trochę się bałam jego reakcji, ale przyjął to bardzo dobrze, mówi że sobie poradzimy tak czy inaczej. Niestety muszę czekać do jutra, bo teraz ona jest u swoich rodziców, a jej teściowa psa pewnie by oddała i to z chęcią, ale potrzebuję jeszcze jego książeczkę, rodowód, a druga sprawa- chcę żeby mi spojrzała w oczy oddając psa (jej bardzo by pasowało gdybym po niego pojechała, a ona od wszystkiego ręce umyje). Wczoraj wieczorem wsiadłam w samochód i podjechałam pod bramę- Adiego nie było ani przy budzie, ani na podwórku- musiał być w domu. Ale im dłużej o tym myślę, wydaje mi się, że zwalanie wszystkiego na rodzinę to po prostu pretekst, mający na celu doprowadzenie mnie do sytuacji kiedy to ja jej psa zabiorę (boi się przyznać że... znudził się?). W każdym razie decyzja podjęta, jutro jadę po Adiego...
  12. [quote name='Unbelievable']biewery to "rasa" niezarejestrowana w FCI, czyli tym głównym, międzynarodowym stowarzyszeniu, do którego należy Związek kynologiczny w Polsce. działa u nas również polski klub psa rasowego- w skrócie pkpr- który to nie ma dobrej opinii i sobie na to zasłużył ale to już inny temat- w każdym bądź razie pkpr nie należy do FCI, ergo- może mieć zarejestrowane rasy których nie akceptuje FCI. Dlatego te "rodowody" należy brać w cudzysłów i psy są tak tanie. Aczkolwiek można i psa z ZK znaleźć w cenie spokojnie 1500zł[/QUOTE] Jest dokładnie tak, jak napisała Unbelievable. Chociaż jeżeli akurat zdecydowałaś się na Biewera właśnie, to albo z "rodowodem" PKPR albo... kundelka z którego nie wiadomo co wyrośnie...:razz: 1500zł jest to cena, za którą spokojnie kupisz psa z metryczką Związku Kynologicznego, jak zrozumiałam, nie zależy Ci na wystawach, a więc piesek rasowy, ale z niewielkim "defektem" takim jak np. nie ten kolor pazurów, albo u Yorka, zbyt jasny włos. Piszę u Yorka, bo mając córkę alergiczkę, ja doradzałabym Ci yorka lub grzywacza chińskiego. Obydwie rasy są teraz popularne, i wiem że w tej cenie kupisz szczeniaka, wystarczy podzwonić. Jeżeli chcesz, napisz do mnie na pw, a wyślę Ci kilka adresów hodowli (zarejestrowanych w ZK) rasy którą wybierzesz. Co jeszcze sprawia że przy córce-alergiczce odradzałabym Biewera? Jest to tam młoda rasa (OK, niech i tak będzie) że niewiele można powiedzieć na jej temat. Nie wiadomo, jakich krzyżówek jest efektem (podobno tajemnica państwa Biewerów, twórców tych piesków), ja bym się skłaniała że oczywiście york i... maltańczyk, a może i shih-tzu. Trzeba poczekać kilka lat, żeby zobaczyć co będzie z "rasą"- w tej chwili te psy które żyją, jest to jakieś 4-te pokolenie po psach wyjściowych... Osobiście czytałam artykuł o tych psach 3 lata temu, kiedy to pewna pani przywiozła do Polski pierwsze egzemplarze (więcej nt tej rasy napisałam, i nie tylko ja, w wątku do którego za chwilę prześlę link). Pozdrawiam. Link do wątku Biewerów: [URL="http://www.dogomania.../forums/1151-Biewer"]http://www.dogomania.pl/forums/1151-Biewer[/URL]
  13. Vesper

    Furminator

    A dla westa furminator? Mam westika niewystawowego, ale i tak go trymuję, a nie strzygę jak niektórzy. Dzięki temu Paco ma włos twardy i łatwo go wyczyścić- wystarczy przeczesać. Ale trymowany jest od szczeniaka i na początku wcale nie miał rewelacyjnej szaty...:shake: Oprócz Pakusia mam jeszcze Staffiki i Chihuahua, w przypadku pierwszej rasy pielęgnacja sierści polega na usuwaniu martwego włosa gumowym zgrzebłem i rękawicą (chociaż furminator raz spróbowałam i chwytał- po przeczytaniu wątku chyba do tego wrócimy). Chihuahua za to co pies- to inny rodzaj włosa, jako że rasa jest niestety baaardzo niewyrównana.:roll: Swój sprzęt groomerski gromadzę kilka lat, najczęściej dlatego, że poprzedni po prostu się nie sprawdzał... Trymować zaczynałam palcami, teraz mam nożyk trymerski. Kiedy "robię" mojego westa to górę mu trymuję dokładnie, boki też-mniej dokładnie, za to brzucha niestety chłopak nie daje sobie ruszyć, więc ma "firanę", a sam brzuszek jest na króciutko. Pewnie na wystawie by mi się dostało, ale żle z tym nie wygląda, i nie sprawiam mu bólu (a przy początkach i moich próbach trymowania pakusiowego brzuszka płakał i dałam spokój). Na co dzień jest czesany metalowym grzebieniem, a czasami i pudlówką, gdy jest taka potrzeba. Chciałam się Was zapytać o opinię, bo dostałam w prezencie komplet przyrządów groomerskich (jutro napiszę firmę bo jesteśmy poza domem, ale coś z "hammer" czy "MacBeth Hamster" jakoś tak...). W zestawie zawierającym 4 elementy: furminator, grzebień metalowy (dość gęsty, zbyt gęsty dla westa, a zestaw dla psów szorstkowłosych), zgrzebło gumowe (średnie, ma dwie strony, jedna do masażu skóry) i pudlówka (dla małych piesków, delikatna, mała powierzchnia). Zestaw... przeciętny wd mnie, grzebień już mi się powyginał (zęby) na westiku... Zaleta- rączki które dobrze leżą w dłoni. Mam jeszcze jedno pytanie- bardzo długo już szukam trymera, ale nie nożyka, a obrotowego... Widziałam raz takie cudo w zakładzie groomerskim w Koszalinie, super brało martwy włos, bez porównania ze zwykłym nożykiem. Niestety nigdzie nie mogłam znależć czegoś takiego. .
  14. [quote name='leepa']Cały czas dążycie do tego że pies farbowany wygląda gorzej. Zrozumcie - to tylko wasza subiektywna opinia. Ja nie mówię o tym, ze mam inne zdanie, miejcie jednak tolerancję. Jeżeli to psu nie wyrządza krzywdy to co wam do tego? To tak jak ateista chodzi i krytykuje wierzących. A co mu do tego, niech myśli co chce ale to nie jego sprawa. Oczywiście fajniej powyzywać od świrów, zwłaszcza jak się poklask znajdzie. Zajmijcie się lepiej tymi którzy kolczykują zwierzęta, albo zajrzycie co się w rzeźniach wyprawia. a jednak prawda jest taka że dla ludzi najważniejszy jest wygląd, psy wybierają po wyglądzie i nie bez potrzeby tyle ich naprodukowano, nie ważne że pies ślepy, ważne że ma śliczne niebieskie oczki Co do sprawdzania na wystawach, uważam że nie tylko grzbiet powinno się sprawdzać. U sznaucerów to jednak głównie miękka sierść jest malowana, twardy włos ma raczej odpowiedni pigment.[/QUOTE] Nie wiedziałam że i sznaucerom sprawdza się czy nie są farbowane- myślałam że to domena yorków...:razz: Przecież u sznaucera łatwiej i praktyczniej byłoby przy trymowaniu usunąć tych kilka włosów niepożądanego koloru?
  15. Ja powiem tak- nie ufarbowałabym swoich psów, wd mnie są piękne takie jakie są. Nie mówię jednak, że jestem przeciwna wszystkim "wynalazkom": np lubię na zimę kupić jakieś ładne ciepłe ubranka dla moich Chihuahua, które bez nich marzną. Myślę że ta granica przebiega tam, gdzie wszelkiego rodzaju "upiększacze" nie szkodzą zdrowiu i kondycji psychicznej psów- a że nie mam gwarancji, że te farby są nieszkodliwe, jestem nastawiona sceptycznie. No i w reszcie co jeszcze mnie boli- na str1-ej wątku jest fotka sznaucerów ufarbowanych, ale nie z festynu, a widać wyrażnie że psy są na witrynie sklepu zoo.:shake: To mi się bardzo nie podoba:angryy:. W ogóle cieszę się że w Polsce jeszcze nie ma "sklepów z psami" bo szczeniaki tam dorastające są po prostu najzwyklejszym towarem- nie socjalizowane, bez mamy, przestraszone... Żeby szybciej sprzedać jak widać właściciel wpadł na pomysł że je ufarbuje- może spodobają się jakiemuś dziecku i rodzic kupi- chyba więcej nie muszę pisać jakie życie w 99% czeka takiego psa. Ale OK, załóżmy że farby nie szkodzą zdrowiu psa, nie stresuje go sytuacja związana z farbowaniem i niezdrowa sensacja jaką pózniej budzi... Jeżeli właściciel uważa, że to jest dobre dla jego psa? Chociaż osobiście tego nie ogarniam, każdy ma inne podejście- niektórzy ubieranie psów już uważają za przesadę, a ja moim dziewczynkom lubię sprawiać "nowe kreacje" (fakt że z wyjątkiem zimy i kurteczek, sweterków, niektórych ubranek które im kupiłam/uszyłam nie miały na sobie). Dodam tylko jeszcze że psiaki na fotkach wydają mi się niespecjalnie szczęśliwe.:razz:
  16. Witam, pieski macie świetne! A fotka mopsiczki przebranej za bobasa:shiny::thumbs: no cudna po prostu...:diabloti: Ja również mam Pieska w typie westie- bo bez rodowodu, i do tego Stafficzkę i dwie Chihuahua. Również lubimy wystawy (tzn może nie wszystkie "my", bo Ariel-stafficzka, nie lubi). Na wystawach właśnie miałam przyjemność pierwszy raz lepiej poznać mopsiki i ich właścicieli- oczarowały zarówno mnie, jak i moją Mamę. Zapraszamy do naszej Galerii ("pieska imieniem Paco") i serdecznie pozdrawiamy.
  17. Od dwóch dni spędzamy tzw"długi weekend" pod W-wą u Rodziców. Psiaki biegają:Dog_run:, są szczęśliwe i...brudne:diabloti: W nocy śpią i chrapią (szczególnie Ariel). Po weekendzie trochę nowych zdjęć, chociaż Paco jest przed fryzjerem- nie było sensu teraz go kąpać. Patrząc na psiaki, jak się beztrosko bawią, można zapomnieć o kłopotach- w tym dość ciężkim:huh::madgo::confused:dla mnie okresie jest to ogromna pociecha. Codziennie dziękuję im że są.:loveu:
  18. [quote name='Stafficzka'][IMG]http://i52.tinypic.com/2u6jrt2.jpg[/IMG]świetna fotka,widać miłośc.[/QUOTE] :evil_lol:Ja bym raczej powiedziała że każda chciała się do mojej Mamy przytulić:diabloti: a Ariel jako większa wcisnęła się między Milę i Mamę;). Ale lubię to zdjęcie...
  19. [FONT=Times New Roman]Witam, jestem niejako na zaproszenie Oli&Kajtka, którzy odwiedzili mój wątek. Po pierwsze- super pomysł, od dawna wiadomo, że najskuteczniej się pomaga kiedy docelowa grupa wymagająca pomocy (yorki) jest ściśle określona, no i trzeba nagłaśniać... [/FONT][quote name='Magda']Wyłączyłam podpis w pierwszych postach. Tak sobie myślę, że może jak akcja nabierze tempa i będzie trochę tych bid to można spróbować znaleźć sponsora jakiegoś:) Zobaczymy w praniu.[/QUOTE] Przyszedł mi do głowy pomysł, ale szkoda że tak pózno na Was trafiłam:shake:. Co roku w Warszawie w okolicach Walentynek jest organizowana parada Yorków, z tego co pamiętam to chyba Animalsi są sponsorem. Są różne konkursy, wybór Miss:loveu: i Mistera:cool1:, zbierane są pieniądze na schroniska... Myślę, że warto by im przedstawić Wasz projekt, bo impreza jest popularna, i do tego transmitowana w lokalnej TV. Oprócz pomocy finansowej mogliby- i pewnie chcieli- prezentować psiaki szukające domów (z tym że pamiętam takie akcje sprzed lat 10-ciu, kiedy pokazywano psinę na scenie i ludzie adoptowali- tutaj możnaby pokazać duuuże zdjęcie, a osobę adoptującą pózniej sprawdzić). OK, to taki mój pomysł a propos sponsoringu. Zapomniałam dodać, że impreza co roku odbywa się w Promenadzie na Ostrobramskiej. Drugi sponsor, jaki przyszedł mi do głowy, to firma szyjąca ubranka dla Yorków i mająca sieć sklepów- York Champion. Ważne jest, starając się o dofinansowanie, mieć biznesplan, a dotację z Unii (czemu by nie spróbować?) statut organizacji. Niestety nigdy czegoś takiego nie pisałam, ale myślę że w kilka osób dałoby się radę. Z tymi dotacjami nie wiem jak jest teraz, 5 lat temu dawali praktycznie na każdą organizację typu fundacja... Na koniec chciałabym zadeklarować chęć pomocy- w tej chwili niestety nie mogę być DT, mam 4 własne psy a być może będę musiała odebrać psa z mojej hodowli opiekunce-wtedy byłoby 5... Ale: mogę sprawdzać domy na terenie W-wy (obecnie nie pracuję na etacie), robić psiakom sesje w miarę moich skromnych możliwości (fotki moich psów mojego autorstwa na moich wątkach), ewentualnie spróbować doprowadzić sierść psiaków np prosto ze schronu do względnego porządku, profesjonalnie strzyc nie umiem, ale jak byłam wolontariuszką na Paluchu to Pani Dyr. zawsze mi dawała psiaki do strzyżenia, wycinania kołtunów itd- a York w schronie:shake: to niestety pózniej prawie do skóry powinien być obcięty (no chyba że ktoś pielęgnuje jego włos). No i sama trymuję i strzygę mojego westa. Pozdrawiam Was i życzę powodzenia!
  20. Wybrałyśmy pieska Pani Żaboklickiej, który nazywa się (o Boże żebym nie palnęła gafy) Buffallo Little New Yorker. Piszę o gafie, bo pełne imię pieska mam w moim "kalendarzu hodowlanym" który został w domu. Piesek jest tricolor i wydaje mi się, że wspominałaś o kryciu nim Amelki chyba (mamy naszych pięknych dziewczynek:loveu:). Jednak nie jest tak kolorowo jak było jeszcze wczoraj... Dziewczyna, u której miałam na warunkach hod. jedynego synka Ariel, zastanawia się nad oddaniem... Nie wiem jak Adi odnalazłby się znowu w bloku, czy pozna swoją psią rodzinkę... A po takich przejściach nie oddam go już, bo i tak za wiele by przeszedł. Dzisiaj kończy rok:-( (Oddać to mogłabym Wam, ale macie tyle suk że też nie najlepszy pomysł- chodzi mi o to, że już prawie nikomu nie ufam a propos odpowiedzialności)... Do tego zapasła mi psa (jeżeli orientujesz się w staffikach, waży teraz 22kg, a powinien najwyżej 19), za co miał obniżoną ocenę na wystawie w NDM. Eh, Pa-tti, wyć mi się chce po prostu... Byłabym zapomniała- Twój Wujek wystawiał sunię Orka Only You? Ładna sunia.
  21. Koleżanka ciągle milczy, nie wiem czy brać to za złą czy za dobrą "monete":shake: Na staffikowym forum napisała jednak że "prawdopodobnie będzie musiała oddać Adiego" (dla tych którzy czytają nasz wątek i nie wiedzą kim jest Adi- jest to ten szczeniak na fotkach powyżej. wyhuhany syneczek Ariel:-(). Chciałam go zostawić, ale w końcu wyszło że poszedł "na warunki" do eee... mojej przyjaciółki. I było dobrze, ostatnio jakoś zaczęło się psuć-z nadejściem wiosny a może z pierwszą wystawą, sama nie wiem. Pies jest zapasiony, niewyszkolony. Najbardziej boję się że on, jeśli do mnie wróci- nie pozna swojej psiej rodzinki- mamę może jeszcze tak, ale co z westikiem Paco, z dwiema Chihuahua? Boże, zwariuję chyba!!!:angryy::mad::-(
  22. Super!:klacz:Niech biedaczek wraca do zdrówka. Uściskaj siwiutki pysio że tak dzielnie walczył z wstrętnym choróbskiem. Teraz u mnie niewesoło- ale nie chcę na Twoim wątku zajmować miejsca. Pozdrawiamy!!!
  23. To że koleżanka opiekująca się Adim go nie zabrała jestem jeszcze w stanie zrozumieć- u rodziców w bloku(tzn w mieszkaniu w bloku) jest mieszaniec kaukaza, pojechała z córką (1,5 roku). Ale że nie zapewniła mu opieki na czas nieobecności?:shake::angryy: Mam wieeelki dylemat co robić. Z tego co ona mi pisze, sama już nie jest przekonana czy powinna zostawić Adiego. Zaufałam jej. Dałam psa 4-ro m-cznego, który dzisiaj-jak na ironię, kończy rok. :bday:-Adisiu, żeby Ci dobrze było, to dla mnie najważniejsze...:kiss_2: Do tej pory było dobrze- problemem jest "babunia" TZta Gosi której się trochę :stupid: w głowie. Wczoraj przywiązała psa do budy.:angryy::mad: Tego tolerować nie będę i napisałam opiekunce co myślę. No i zaczęło się... Na dzień dzisiejszy nie wiem czy Adi do mnie nie wróci, a jak o tym pomyślę trafia mnie szlag. Na pewno już go nigdzie nie oddam, a warunki mam nie bardzo żeby trzymać 5 psów. :shake: Boże, nie wiem co mam zrobić, cały czas chodzę zdenerwowana, nawet nie mogę nic ustalić, bo G. nie odbiera telefonów ode mnie... Chciałabym żeby on u niej został, ale bez takich sytuacji jak wczoraj! Zżył się z rodziną-tzn z Gośką i jej córeczką, ale reszta widzi w nim "tego grożnego psa"! Roczny pies- jeśli by było tak że trafi jednak do mnie, ma swoje nawyki, a on nie jest wyszkolony, mieszkał w domku- ja w bloku... Nie wyobrażam sobie tego. Wyć mi się chce.
  24. Piękności!!!:loveu: Pierwszy raz Thai Ridgebacka zobaczyłam w Encyklopedii Psów Rabera- to było kilka lat temu, wtedy jeszcze wcale Tai w Polsce nie było. Teraz na wystawach jak są dwa to dużo, a najczęściej jeden (i możliwe że Pani, bo imę psa mi coś mówi). Strasznie zazdroszczę;), są cudowne a do tego błękitne (podobno właśnie błękitne były kiedyś najcenniejsze, z drugiej strony nie widziałam na żywo Taja czarnego, beżowego czy rudego...). Serdecznie pozdrawiam i proszę o więcej zdjęć!
  25. Czikusia powolutku nabiera masy!!! W końcu! I nawet nie zdążyłam zmienić jej karmy, cały czas jedziemy na Royalu, za to sporo smakołyków dostaje- a że na takie rzeczy jest łakoma...:diabloti: Dzisiaj przyjechałyśmy (przepraszam, -liśmy, bo i Paco) do moich rodziców, i nawet mama która zawsze mówiła że ją głodzę, przyznała że przytyła:eviltong:. Mila z kolei w końcu dostała cieczki. Z tym że nie wiem który dzień, bo zamiast krwawić, wydzielina jest przezroczysta, a wcześniej nic nie widziałam:shake::crazyeye:, a chciałabym małą teraz pokryć... W środę, po weekendzie (albo i w poniedziałek) zbadamy progesteron na wszelki wypadek. Oj boję się pierwszego porodu Chihuahua-te szczeniurki muszą być maleńkie jak chomiczki:loveu::razz:... Trochę pociesza mnie fakt, że zarówno mama Milki-Amelka, jak i miotowa siostra- piękna Lilianna rodziły naturalnie (jest tylko "mała" różnica w naszym doświadczeniu jako hodowców:evil_lol:)... Pa-tti, kiedy ostatnio mówiłam Ci jakiego kawalera dla Milki wybrałam, stwierdziłaś że to dobry wybór, co nie będę ściemniać upewniło mnie w decyzji. A więc kawaler ten sam, ale jaki, napiszę jak już wszystko będzie dograne.:diabloti: W każdym razie mogą urodzić się ciekawe szczeniaki, o maściach których nie potrafię w tej chwili przewidzieć (z resztą u naszej rasy to sztuka nawet krzyżując czarnego psa z czarną suką). A mój upatrzony kawaler to tricolor, z przewagą bieli (Milka docelowo miała być czekoladką, ale się troszkę zawiesiła i nie wybarwiła do końca, nie mniej po przodkach wiem że niesie gen czekolady). Z naszego podwarszawskiego weekendu na pewno będzie kilka fotek, tylko Milki trzeba pilnować co by ją tu jacyś amanci miejscowi nie zgwałcili:mad:. Pozdrawiamy i życzymy miłego weekendu! Beata i stado:Ariel, Paco, Milka, Chicca no i Koka rodziców.
×
×
  • Create New...