-
Posts
2122 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Merys
-
Ok to zaloze. A tutaj przykladowy banerek. Mam nadzieje, ze sie spodoba ^^
-
Oki to poczekam na to co Lady powie. Banerek tez ona zrobi?
-
Wierze, ze dojdzie do siebie szybko. To mlody organizm, musi sie z tego wylizac. Moglabym zalozyc jej to wydarzenie na FB, tylko pytanie. Najpierw w celu zbierania pieniazkow skoro ma DT, a potem w celu szukania stalego? Czy zaznaczyc to od razu? Poki co moge zrobic tyle, bo sama mam chwilowo ciezka sytuacje :( Moze jakis banerek jej zrobie?
-
[quote name='Selenga']Charly, nie będę Cie cytować - szkoda mi czasu :) Ja osobiście wiem jedno: [B]jeżeli przypadkiem usłyszę, gdzieś przeczytam czy zobaczę w telewizji, że jest jakiś zwierzak bardzo, bardzo poszkodowany o ratowanie którego ktokolwiek będzie apelował, to pod żadnym pozorem, choćby się waliło i paliło, choćby od tego miało zależeć życie tego zwierzaka, NIE ZAŁOŻĘ MU WĄTKU NA DOGOMANII[/B] zrobię mu allegro, wyślę info do przyjaciół, ale na dogomanii w żadnym wypadku - mam 100% pewności, że poza dogomanią ludzie pomogą bezinteresownie, na dogomanii prędzej czy później ktoś mi zarzuci oszustwo i będzie ode mnie żądał rzeczy niemożliwych i jeszcze się pewnie dowiem, że ten zwierzak to nieetyczny cel wyłudzania pieniędzy i lepiej go było uśpić bo za te pieniądze można by było wyleczyć pół schroniska i kilka osób[/QUOTE] Selenga, ale tutaj ludzie nie wymagaja cudow. Ty uwazasz, ze zwykle pokazanie publicznie rachunkow za leczenie to rzecz niemozliwa? Dlaczego wiele osob na watkach potrafi zrobic to zwykla komorka w 3 minuty? Poza tym, strasznie wyolbrzymiacie wymagania ludzi, wy nie czytacie tego? Czy kieruja wami emocje? Bo kazdy wasz post jest grubo przesadzony. Cel zbiorki byl jasny i klarowny. Takie slowa moga pasc, ale nie od osob, ktore z calych sil zaangazowaly sie w pomoc Kubie, a teraz robi sie z nich "czepialskich" i "psujacych watek". Rozumiem, ze nikt tutaj nie ma wgladu do tego co sie dzieje z finansami fundacji, i przeciez nikt od was tego nie oczekuje. Oczekuje sie tego od samej fundacji.
-
[quote name='Maupa4'][COLOR=green][B]Witam. A ja mam pytanie do wszystkich "klepiących w klawiaturki" i "nabijających sobie pościki" - dlaczego nikt z Was do tej pory nie zadał sobie trudu pojechania do Kuby i obejrzenia go sobie samemu dokładnie z kazdej strony ?[/B][B] I drugie pytanie - dlaczego jak Was tak bulwersują rozliczenia a własciwie brak rozliczeń ze strony Fundacji Mrunio na wątku nie zgłosicie tego odpowiednim władzom ? Każde z Was może i pojechac do Kuby i złożyc donos na Fundację.[/B][B] Brak Wam odwagi czy chęci ? Znowu ktos ma coś za Was zrobic ?[/B][/COLOR][/QUOTE] Po pierwsze, do Kuby mam ponad 500km drogi i uwierz gdybym mieszkala blisko, bylabym tam zapewne nie raz. Po drugie, jak Ty sobie wyobrazasz donos na Fundacje? Wiesz co by sie wtedy stalo? Mam sobie samoboja strzelic? Ludzie wtedy tak zbojkotuja akcje na rzecz zwierzat, ze nie wyobrazam sobie tego nawet. Skoro fundacji nie mozna ufac, to komu mozna?! Po trzecie, jestes moderatorem, a ton masz strasznie obrazliwy i pretensjonalny. Co do uporzadkowania to rowniez jestem za. W tej chwili wyglada to zle. Nie jest to wina nikogo z tego forum, ale osob w fundacji, ktore sa odpowiedzialne za ten stan rzeczy.
-
Lusia -jamnikowata,niewidoma..pojechała do Warszawy:):)
Merys replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
Biedactwo, chcialoby sie ja przytulac caly czas. W glowie mi sie to nie miesci, ze ktos mogl zrobic cos takiego. Mam nadzieje, ze drugie oczko da sie uratowac. -
[quote name='anita_happy']ja tez z tym samym tutaj!!! biankaaaa nie no - padłam! [LIST] [*][INDENT][B]JAMINISIA:[/B] W domu mieszkała sobie sunia jamnisia. Znalazła się tam jako prezent komunijny 17 lat temu. iWszystko było dobrze. Do czasu. Jamnisia ma obecnie 17 lat, posikuje w domu. W związku z tym jest trzymana w ciemnej komórce pod schodami, bez kontaktu z człowiekiem. Ostatnio sunia chciała się wydostać z tego więzenia i zaklinowała się między drzwiami i schodami. Mało co nie doszło do tragedii. Właścicielka suni przebywa za granicą, jej rodzina nie chce się nią zajmować, bo " nie będzie mi pies szczał w mieszkaniu". Jamnisia bardzo cierpi, jest pozbawiona kontaktu z człowiekiem, wyje zamknięta pod schodami. Jak jest wyrzucana do ogrodu, po czasie wraca i szczeka pod drzwiami, bo chce wejść do ciepłego pomieszczenia. Ludzie chcą się jej pozbyć jak najszybciej. Pilnie poszukujemy choć domu tymczasowego dla jamnisi!!!!! Suczka jest sprawną dziewczynką, człapie sobie powolutku, dużo śpi. [CENTER][B][COLOR=red]POMÓŻCIE!!!! [/COLOR][/B] [B][COLOR=red]Schronisko to dla niej będzie szok. Boimy się, że umrze z tęsknoty i rozpaczy![/COLOR][/B][/CENTER] Kontakt: 501 258 303 lub 502 385 252 [/INDENT] [/LIST] [/QUOTE] Anitko, moze zaloz oddzielny watek dla niej? Bardzo prosze. Moze uda sie cos zdzialac. Szydlowiec, cholera jak daleko :placz:
-
Dowiedzialam sie juz wszystkiego odnosnie akcji dla Kuby i nie bede sie juz zdawac na zadne informacje posrednikow, bo oni mowia co innego, a P. Ela jeszcze co innego. Co do pytania Ludwy to podbijam. Na stronie fundacji nie ma zadnej informacji o innych podopiecznych. Wszystkie zakladki o interwencjach, adopcjach sa zwyczajnie puste. Skoro fundacja zbiera 1% rowniez na inne zwierzeta, to wypadaloby pokazac na jakie. Ja z akcji Kuby sie juz wylaczam, jest wiele innych w tym momencie bardziej potrzebujacych zwierzat. Nie bede juz napedzac tej akcji bo nie ma takiej potrzeby. Zrobilam co moglam.
-
Zadnych niejasnosci by nie bylo, gdyby wszystko zostalo rzetelnie opisane. Wystarcza zdjecia faktur, rachunkow, paragonow za leki. Nie musi to byc mega dokladne, zeby zgadzalo sie co do zlotowki, ale zeby dawalo ogolny poglad, ze pieniadze zostaly wykorzystane tak jak ludzie chcieli, zeby byly. Przy tak duzej akcji, powinno byc oglaszane z jakimi sumami mamy doczynienia lub ile zostalo do tej pory zebrane. Skoro ludzie domagaja sie informacji, to powinny byc one udostepnione, a nie przekazywane przez posrednikow, bo tacy nie sa wiarygodni. Tylko pamietajcie, gdy olewa sie tych, dzieki ktorym to wszystko jest, to jeszcze sie to czkawka odbije. Tak mysle. I jeszcze jedno. Fanta, przestan kazdego traktowac jak wroga i przeciwnika. Bo wyglada to jakbys miala pretensje o to, ze ludzie zadaja niewygodne pytania.
-
[quote name='fanta33']Więc tak kochani słowa Pani Eli: "ta" pani dzwoniła z zaskoczenia ja nie bardzo mogłam rozmawiać i podała dane bardzo ogólne ale kwota 120 tysięcy to OGÓLNY WPŁYW KWOT NIE TYLKO NA KUBĘ ALE NA CAŁĄ FUNDACJE MRUNIO łącznie z 1% który od niedawna wpływa kwot tych nie można rozdzielić leczenie Kuby z faktur bez ostatniej operacji nogi to koszt dotychczas ponad 30 tysięcy dojda do tego operacje łap (czterech) więc nie wiadomo czy pieniędzy nie zabraknie także kwota 120 tysiecy to OGÓLNE PRZYCHODY FUNDACJI A NIE WPŁATY NA KUBĘ Kuba miał poparzone 70% ciała i uległy poparzeniu organy wewnętrzne przed nim kilka kilkadziesiat operacji akcja na Kubę nadal trwa i jesteś proszona Kazik o telefon do Pani Eli jutro po 11 ona Ci wszystko poda i będziesz mogła edytować post i zmienić to co "nierzetelnego" napisałaś dla niedowiarków i ludzi którzy chcą zniszczyć akcję błagam zastanówcie się co robicie Charly nie siej nienawiści i cynizmu wystarczy zadzwonić do Pani Eli i powie Wam to co mi Pani Ela prosiła : na razie pieniądze na Kube są ale są nadal zbierane bo może ich zabraknąć PROSBA JEJ : [B]NIECH WPŁACAJĄ CI CO CHCĄ WPŁACAĆ I NIE OCZEKUJĄ ROZLICZEŃ TYLKO NIECH WPŁACAJA CI CO CHCĄ Z DOBREGO SERDUCHA[/B] MAM ZAZNACZYĆ TO NA 1 STRONIE także wybacz Kazik ale twoich niekompletnych nieprawdziwych informacji tam nie wkleje żeby sie przekonac że napisalam prawde i zweryfikować informacje zadzwoń do Pani Eli jutro po 11 innych też zapraszam do dzwonienia jesli mi nie wierzycie Pani Elżbieta 692776068 pozdrawiam AKCJA TRWA!!!!!!!!!!!!!;D[/QUOTE] Odebralo mi mowe. Tego wymaga zwyczajna uczciwosc wobec innych. Jutro sama zadzwonie.
-
[quote name='Charly']Fanta na tym wątku nigdy nie było informacji na temat rozliczeń. Merys nadal nie wiadomo o co chodzi, ale wychodzi na to, ze Kazik coś "przekręciła". Kazik stanowczo twierdzila, że akcję można zakończyć. A tak nie jest podobno.[/QUOTE] Wychodzi na to, ze kazdy kto interesowal sie losem Kuby musi sie skontaktowac z P. Ela. Poniewaz jak widac zaufanie do "informacji" lezy i kwiczy.
-
Nikt tutaj nie usiluje zniszczyc watku. Tak jak Kazik napisala, trzeba wszystko sprostowac, bo to moze sie odbic na innych akcjach, a tego chyba nikt nie chce. Ludzie ktorzy raz sie zraza, nie beda chcieli wiecej pomagac. Nalezy im sie szczerosc i odrobina wyjasnien. Poza tym, nie wiem dlaczego mam nie wierzyc Kazikowi. Chcialysmy informacji to je dostalysmy, zle to jednak wyglada, ze nie zostalo to oficjalnie ogloszone, a tylko rozpowiedziane miedzy ludzmi.
-
Kiedyś był syberianem husky... Pies z interwencji KTOZ
Merys replied to Asior's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='DaRa']Oj będzie misster, będzie :) Dziś miałam zaszczyt ogolić Lucky'ego w swoim salonie. Może Cypryda dostarczy nowe fotki? ;) Muszę przyznać, że chłopak mocno związany ze swoimi opiekunami i bardzo ufny w stosunku do nich a i oni zakochani w nim po uszy :) Piękna sprawa! Po ogoleniu nawet żeber nie było widać, więc jest całkiem dobrze. Jeszcze trochę mięśni, skórę doleczyć i pełen zachwyt. Żeby jeszcze tylko zapomniał.... Ale jest na dobrej drodze :)[/QUOTE] Bardzo mnie to cieszy ^^ Predzej czy pozniej zapomni o tym co bylo skoro otacza go tyle milosci :) -
Moze mi tylko ktos wyjasnic, dlaczego nie ma takiej oficjalnej informacji na stronie fundacji/fb?? Skoro minely okolo 2 tygodnie od zakonczenia akcji to czemu ludzie caly czas sa nieswiadomi? Czy ktos o to pytal P.Ele? Takich rzeczy sie nie robi poprzez posrednikow. To jest ogromna suma pieniedzy i trzeba byc za to odpowiedzialnym. Jak ludzie po czyms takim maja potem wplacac pieniadze, na inne poszkodowane istoty? W glowie sie to nie miesci. Rozumiem, ze te pieniadze sie nie zmarnuja i pomoga innym psom. Ale to od kazdego wplacajacego zalezy, na jakie zwierze wplaca.
-
Nareszcie fruwaja ;) bardzo mnie to cieszy i rowniez trzymam kciuki.
-
Aktualnie pieski szukaja domów tymczasowych/stalych. Jezeli ktos moglby pomoc w szukaniu, bylabym wdzieczna. :* [IMG]http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/198583_189427401095052_100000833799802_402663_8103530_n.jpg[/IMG] [IMG]http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/189857_189427491095043_100000833799802_402664_2397007_n.jpg[/IMG]
-
Koalicja dla zwierząt a zakaz hodowania ras agresywnych?
Merys replied to Fauka's topic in Rasy 'agresywne'
. . -
O matko :( rozsylam gdzie sie da, mam nadzieje, ze znajdzie dom.
-
[quote name='qeram']Prześlijcie mi na PW adres gdzie jest ten pies, jeżeli nie bedzie za daleko od Warszawy to podjadę. Jeżdżę w Patrolu interwencyjnym i mogę faceta paragrafami i sądem postraszyć, ewentualnie nie tylko postraszyć. edit: Właśnie doczytałem że psiak jest dość daleko, ale moge pomóc w inny sposób. Prześlijcie mi zdjęcia w jakich warunkach żyje pies, czy ma wodę i jedzenie, a ja podpowiem na jakie paragrafy należy sie powołać. tłumacząc temu włascicielowi jego niestosowne zachowanie. Nie trzeba być w żadnej fundacji żeby psa odebrać. moze to zrobić każdy obywatel. Chociaz fundacji jest łatwiej.[/QUOTE] Bardzo dobry pomysl.
-
Do zobaczenia kiedyś, Bruno, piesku kochany...
Merys replied to Wiedźma's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Wiedźma']Niunia dzwoniła, telefon na razie niekontaktowy.[/QUOTE] Rozumiem, eh mam nadzieje, ze jakas fundacja wezmie go pod swoje skrzydla. -
Do zobaczenia kiedyś, Bruno, piesku kochany...
Merys replied to Wiedźma's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Na maila dosyc pozno i rzadko odpowiadaja. Dlaczego nie zadzwonilas do nich? Przez telefon zawsze latwiej sie dogadac, jestes wtedy bardziej wiarygodna... -
Kiedyś był syberianem husky... Pies z interwencji KTOZ
Merys replied to Asior's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo Ci dziekuje za zdjecia :* wyglada o niebo lepiej. Po tym wszystkim wreszcie zaznal szczescia :) -
Do zobaczenia kiedyś, Bruno, piesku kochany...
Merys replied to Wiedźma's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niunia i co dzwonilas w koncu do ktorejs fundacji?