Jump to content
Dogomania

sceptiques

Members
  • Posts

    1130
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sceptiques

  1. [quote name='_gos_']Leo - trudny wielki draniu, który przestałeś wierzyć w ludzi, mimo, że my wciąż w Ciebie wierzymy - do góry![/QUOTE] Świetnie napisane.
  2. [quote name='Roszpunka']Buziaki dla Was :) Uciekam teraz przewietrzyć moje ogonki, żeby na mnie skarg nie było ;)[/QUOTE] Leć, leć i wycałuj ogonki w pychole. :D
  3. [quote name='Roszpunka']Za niewłaściwe traktowanie zwierząt grożą surowe konsekwencje :evil_lol:[/QUOTE] Strach się bać. :D
  4. [quote name='Roszpunka']Mam nadzieję, że nie będę musiała wysłuchiwać takowych, w przeciwnym wypadku naślę na Ciebie TOZ, PIW, Policję i sama przyjadę w dodatku :diabloti:[/QUOTE] AAA! :crazyeye: Jeszcze TOZ, PIW, Policję zniosę, a wizyta Roszpunki?? Toż to okrucieństwo :shake:
  5. [quote name='Roszpunka']Zadzwonię do niej jutro i zapytam ;)[/QUOTE] Oj, chce Ci się słuchać tych narzekać na mnie? :D
  6. [quote name='Roszpunka']Dobrze zrobiłaś :)[/QUOTE] Ciekawe, czy Kawa też tak uważa :)
  7. Oj tam, dorwałam ją po prostu i już nie wypuściłam :) I jeszcze jedna foteczka: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-Z6v14vLZLgo/T1vLsgPnHTI/AAAAAAAABs0/7YACCVTUKhE/s512/DSC06283.JPG[/IMG]
  8. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-az5kbQAGl5E/T1vJWlpWObI/AAAAAAAABss/-5fBg4m9aBQ/s512/DSC06285.JPG[/IMG]
  9. [quote name='toyota']Założenie było takie, że to dogomaniaczkaa będzie jeździła do Leo, ponieważ hotel jest stosunkowo blisko. Niestety stało się to, co się stało i plan legł w gruzach (czemu się oczywiście nie dziwię). [/QUOTE] Jeżdżę do hoteliku. Nie tak często, jak zakładał plan, bo niestety, nie mam technicznej możliwości. Poza tym, co z tego, że pojadę do hoteliku, skoro Leo mnie nie akceptuje i od początku pokazał, gdzie moje miejsce. W rozmowie z Biafrą dowiedziałam się, że wręcz nie powinnam zbliżać się zbytnio do Leo, bo psy są pamiętliwe.
  10. 1. To NIE jest hotel dogomaniacki. Zgodzili się przyjąć Leo na moją prośbę. Otaczają go opieką, karmią i interesują się jego losem, jednak nie uczestniczą w takich działaniach jak socjalizacja, szukanie DS itp. Owszem, mogę poprosić o pewne działania i pewnie zostaną one wykonane, ale nie oczekujmy od osób spoza dogo, że będą zachowywać się jak rasowi dogomaniacy. [QUOTE] psy jadą do hotelu po to, żeby je poznać i móc szukać im ds.[/QUOTE]W naszym rozumieniu tak. Ale to jest hotel komercyjny. Miejsce, w którym Leo ma lepsze warunki niż w schronisku. Dlatego prosiłam Cię Biafro o zarezerwowanie miejsca dla Leo, aby w późniejszym czasie przenieść go do Ciebie. Leo otrzymuje najwięcej uwagi ze wszystkich psów obecnych w hotelu. 2. To, co napisała Anula jest prawdą. My, dogomaniacy, mamy tendencję do idealistycznego podejścia, tymczasem hotele spoza dogo (żeby była jasność - nie piszę tu konkretnie o hotelu w którym jest LEO!) mają na głowie kilka jak nie kilkanaście psów i dodatkowo inne obowiązki. Nie sposób poświęcić tyle czasu, ile trzeba dla każdego psa. Dlatego, prowadząc tymczas, nigdy nie brałam więcej niż dwa psy. Nie da się w pełni socjalizować, poznawać i korygować pewnych zachowań u psa, jeżeli ma się ich kilka. Chyba, że poświęca się czas całkowicie, tylko i wyłącznie psom.
  11. Rafał był tylko osobą, która zgodziła się przewieźć psa. To nie on miał hodowlę, tylko jego rodzice. To raz. A dwa: i tak sobie świetnie poradził. Gdyby nie on, wszystko skończyłoby się znacznie gorzej. I przepraszam Cię Toyoto, ale jak odjeżdżaliśmy padły tylko słowa, żeby się nigdzie nie zatrzymywać, bo przed nami i tak długa droga... Jeszcze jak rozmawiałyśmy przez telefon, mówiłam, że zmierzamy do lecznicy i nic nie powiedziałaś, że to zły pomysł. Nie chcę nikogo obwiniać, ale też ani ja ani Rafał nie jesteśmy winni. Wyszła taka sytuacja a nie inna. [B]Chciałabym tylko poinformować, że biorę kilka dni urlopu od dogo. Wybaczcie, ale muszę odpocząć od całej tej sytuacji. Po powrocie, uaktualnię rozliczenie. [/B]
  12. [quote name='Roszpunka']Zapiszę tylko, bo pomóc nie umiem...[/QUOTE] Witamy Cię :)
  13. Ja również muszę zabrać głos i to bardziej zdecydowany niż do tej pory... Mam nadzieję, że nikt nie będzie się obrażał, nie poczuje się dotknięty, czy zaatakowany. Chcę tylko pokazać, jak to wygląda z mojej strony. Otóż:[B] Od początku zaznaczałam, że nie znam tej rasy. Miałam z kaukazami niewiele do czynienia, czego nie kryłam.[/B] [B]Dlaczego więc podjęłam się pomocy? Bo byłam pewna, że otrzymam wsparcie i wiedziałam, że nie jestem osobą, która widzi same przeszkody. [/B] [QUOTE]Pies jest zrównoważony, można mu posprzątać w boksie, dał się przeprowdzić na smyczy do innej klatki. Nie rzuca się na kraty.[/QUOTE][QUOTE]Pies jest łagodny, wet bez przeszkód zajrzał mu w zęby[/QUOTE][B]Na początku całej akcji otrzymujemy info, że Leo jest psem łagodnym. Nie mamy powodów by podejrzewać, że Leo będzie przejawiał agresywne zachowania. Oczywiście, pies zawsze może zmienić zachowanie w zależności od miejsca pobytu i tysiąca innych czynników i jesteśmy tego świadomi, ale mimo wszystko mamy sygnał - pies jest łagodny. [/B] [QUOTE]rozmawiałam z dziewczyną z labradorowego forum przy okazji szukania DT dla pewnej suni. Paseczka prowadzi DT dla psów aktywnych, jednak w akcie "desperacji" zapytałam ją o Leo. Paseczka wstępnie zgodziła się przyjąć Leosia do siebie. [/QUOTE][B]Pojawia się opcja domowego DT. Jest to pierwsza konkretna propozycja. [/B] [QUOTE]Mnie się ten pomysł podoba. Tylko, żeby DT dał radę, bo labrador to nie kaukaz ;-). [/QUOTE][QUOTE]Jakby co mogę pogadać z tym dt na temat czym różni się kaukaz od labradora ;-) [/QUOTE][QUOTE]Warunki finansowe jak i zasady wyglądają super. [/QUOTE][QUOTE]Skoro jest mozliwość zabrania dziadka za w sumie nie takie wielkie pieniądze to trzeba się brać do roboty...[/QUOTE][B]Padają ciepłe, pozytywne słowa. Mamy DT. Dopiero w pewnym momencie przychodzi chwila zastanowienia:[/B] [QUOTE]Kurczę, odważna jest ta paseczka. Sama nie wiem, czy dla pewności nie byłoby lepiej, gdyby przynajmniej na początek pomieszkał w budzie. Jemu się nic nie stanie, wątpię czy wcześniej mieszkał w domu. Schron to schron, jak się w domu poczuje pewniej, może zacząć zachowywać się inaczej. Dobrze, żeby paseczka miała pewność, że wie jak się Leo zachowuje. [/QUOTE][QUOTE]To jest jednak pies który wygląda jak kaukaz. A to znaczy że rozsądne byłoby założenie że może się również zachowywać jak kaukaz i podejść do niego z dużą ostrożnością. Nie stresować, dać kilka dni na zapoznanie z miejscem i opiekunem, spokojnie budować wzajemne zaufanie. Dać sobie czas na poznanie charakteru i zachowań psa. Ja zdecydowanie radziłbym najpierw się dobrze poznać, potem dopiero wprowadzać do domu.[/QUOTE][B]Po wielu radach, zapada decyzja. Leo nie pojedzie do Paseczki dla jego własnego dobra. Znajdujemy hotelik:[/B] [QUOTE] Leo będzie mieszkać w kojcu z wybiegiem i dostosowanym legowiskiem, będzie miał zapewnione codzienne spacery. Ale najważniejsze: [B]pani Grażyna przez wiele lat prowadziła hodowlę owczarków kaukaskich![/B] Co więcej, [B]hotel znajduje się w okolicach Białegostoku[/B], więc trzymałabym "rękę na pulsie", odwiedzałabym go i zamieszczała relację na forum. Wiedzielibyśmy dokładnie, co dzieje się z Leo. [/QUOTE][B] O dziwo pojawiają się głosy sprzeciwu:[/B] [QUOTE]wydaje mi sie ze jak dziewczyna radzi sobie z haszczakami i labradorami po przejsciach to w zupełności poradzi sobie ze spokojnym kaukazem staruszkiem.. dziwne ze skreśliłyście tak dobry,tani DT i jeszcze domowy .. [/QUOTE][QUOTE]Dziewczyny, czy Wy jesteście pewne tego co robicie ? Do Gdańska jest transport za 100 zł może nawet darmowy. Dla mnie kojec z budą nigdy nie będzie lepszym rozwiązaniem niż możliwość wejścia do domu i dzięki temu większy kontakt z człowiekiem. U mnie kaukaz czy podhalan zawsze mają wstęp do domu i tylko z takimi miłośnikami tych ras mam do czynienia. Jeśli Paseczka oferuje taką możliwość to jest jak cud dla tego psa i nie pojmuję jak można nie skorzystać z takiej szansy. Owszem może być tak, że Leo nie będzie chciał wejść do domu i wtedy jest też opcja kojca u Paseczki. [/QUOTE][B] Mimo sprzeciwów, po dyskusjach, wyliczeniach, rozważaniach podejmujemy wspólnie ostateczną decyzję, że Leo pojedzie do hoteliku i zamieszka w kojcu.Organizujemy transport, na konto wpływają kolejne kwoty. Otrzymujemy kolejne informacje, które zdają się potwierdzać, że Leo to spokojny pies:[/B] [QUOTE]On jest bardzo spokojny, w boksie ciągle leży, został wyprowadzony i szedł powoli.[/QUOTE]22 lutego ruszamy po Leo. Leo spokojnie wsiada do samochodu, pozwala "wpakować się" do kenela. Całą podróż jest spokojny. Podjeżdżamy pod lecznicę (o takim planie wiedziało kilka osób już dzień przed zabraniem Leo). Ponieważ według niektórych sugestii Leo nie miał nawet kagańca, przed wejściem do lecznicy zakładamy mu kaganiec. Leo pozwala założyć sobie kaganiec, spaceruje kilkanaście minut, załatwia potrzeby. [B]W pewnym momencie, stojąc na całkowicie luźnej smyczy, ponad metr od człowieka, atakuje. Bez uprzedniego warknięcia, jakiekolwiek sygnału. [/B]Nie pomaga nawet kaganiec, który podczas ataku leci w drobny mak. Leo nie zostaje nawet doprowadzony do lecznicy. Rezygnujemy z tego ponieważ widzimy, że nie jest to w zaistniałej sytuacji dobry pomysł. Po wielu bojach, Leo wraca do klatki. Nie zostaje tam wciągnięty siłą ani wepchnięty. Klatka została zestawiona z samochodu a później wraz z Leo wciągnięta z powrotem. [I] [B]Po całej sytuacji część osób, które wiedziały, jaki jest plan podróży, na PW i telefonicznie zarzuca mi, że to był głupi pomysł, że zachowałam się nierozważnie. (Więc tu ciśnie mi się na usta pytanie, dlaczego nie powiedziały mi tego wcześniej?). [/B][/I] W hoteliku Leo otrzymuje jedzenie, świeżą wodę, miejsce w dużym kojcu i święty spokój. Nikt nie może go niepokoić. Dajemy mu czas na uspokojenie skołatanych podróżą nerwów. Po pewnym czasie, w rozmowie telefonicznej z hotelikiem dowiaduję się, że Leo nadal jest agresywny, rzuca się na kraty. Pada sugestia, że może otrzymywał środki uspokajające w schronisku. [I][B]Nagle te same osoby, które wcześniej obstawały za domowym DT i twierdziły, że nie ma lepszego rozwiązania, piszą, że Leo to po prostu 100 % kaukaz i że to normalne, że pokazuje zęby. [/B][/I] Sypią się rady (za które wbrew pozorom jestem ogromnie wdzięczna) na temat kaukazów i padają stwierdzenia, że Leo zachowuje się całkowicie normalnie i właściwie możnaby wywnioskować, że dziwnym byłoby, gdyby zachowywał się inaczej. (I tu znów pada pytanie: [I]dlaczego nikt wcześniej nie dał mi tak pouczającego "wykładu", który byłby naprawdę pomocny[/I])? [B]Wydawać by się mogło, że proroctwo się spełnia:[/B] [QUOTE]Cieszę się, że pies dostanie szansę, ale nie chciałabym, żeby pies na wstępie coś przeskrobał i dostał etykietkę agresora na przykład.[/QUOTE][B]Pies przeskrobał na początku: jeszcze przed dotarciem do hotelu zaatakował człowieka, a dokładniej mnie (choć Rafałowi też się oberwało). Leo nie ugryzł mnie w rękę, nie wysłał ostrzeżenia w postaci warknięcia - złapał mnie za brzuch i szarpał. W sekundzie był już na mnie, choć nie dałam mu do tego powodu. Czy uznałam go za agresywnego przyklejając w ten sposób etykietkę? Otóż NIE. Nawet nie chciałam o tym pisać wprost na forum, bo takiej etykietki się bałam. Uznałam, że Leo potrzebuje spokoju, że zareagował na stres. [/B] Tamtego dnia przeżyłam koszmar. Nie widzieliście mnie, gdy wróciłam do domu. Nie słyszeliście mnie przez telefon, kiedy próbowałam wezwać pomoc, która wesprze nas w akcji z Leo (gdyż Leo uciekł ze zbyt luźno założonej w schronisku obroży). Uwierzcie mi, że poznałam już kaukazią naturę na własnej skórze. O ataku przypomina mi ból nawet podczas oddychania, kiedy przechodzę obok lecznicy, widzę całą sytuację jeszcze raz, zaczęłam bać się dużych psów, nawet tych, które znam. Nie skreśliłam Leo, nie skazałam go na uspanie (choć po tym jak mnie zaatakował, ze strony osób pomagających mi tu na miejscu w akcji padały takie sugestie). [I][B]Podjęłam się pomocy dla Leo, jednak (i tu się powtórzę) kilkukrotnie podkreślałam, że nie miałam z tą rasą zbyt wiele do czynienia. Cieszę się, że mogę liczyć na rady i mam nadzieję na więcej, jednak byłabym wdzięczna, gdyby były one konsekwentne - bez ciągłego zmieniania zdania (mieszkanie w domu jest super, a za chwilę: przecież to normalne, że kaukaz pokazuje zęby; kojec dla Leo będzie lepszy, a po pewnym czasie - kaukaz nie nadaje się do mieszkania w kojcu). Mam wrażenie, że wszystko, co robię jest źle i właściwie robię temu psu krzywdę, bo go nie rozumiem (tak można wyczytać z niektórych postów). [/B][/I] [B] Uwierzcie mi, jestem pod ogromną presją. Zebrało się wiele osób, które chcą pomóc Leo i czuję się przed nimi odpowiedzialna. Poza tym chcę pomóc psu i jednocześnie nie narażać ludzi... [/B] Jeszcze odpowiadając na: [QUOTE]bardzo sie dziwie podejsciu panstwa, u ktorych na hoteliku jest Leo - podobno (tak wynika z watku) sa doswiadczeni w posiadaniu kaukazow, podobno je nawet hodowali - powinni wiec wiedziec, ze te psy maja takie wlasnie charaktery jak opisala to Biafra...[/QUOTE]Jakiemu podejściu się dziwisz? Temu, że tylko jedna osoba karmi Leo, aby wypracować u niego zaufanie? Czy tego, że na razie nie wyciągają go na spacery? Bo tak naprawdę tylko to można uznać za jakiekolwiek podejście. Słowa, że Leo rzuca się na ogrodzenie, że nikt nie może do niego podejść, że jedynie p.Grażyna jest w stanie podać mu jedzenie były odpowiedzią na moje pytanie: "jak się miewa Leo?". Nie były skargą, nie wyrażały zdziwienia czy zaskoczenia tą syutuacją. Po prostu przekazali mi, jak miewa się Leo i jak się zachowuje, bo przecież o to zapytałam. Sugestia o lekach uspokajających również z czegoś wynikała - widzieliśmy jak pies się zachowywał w schronie, a jak później. I to też nie zostało uznane jako pewnik. Po prostu, po kilkudniowym pobycie w kojcu pies się nie uspokaja więc szukamy przyczyny takiej diametralnej zmiany zachowania. Każdej możliwej. [SIZE=4][B]Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam. Musiałam w końcu to z siebie wyrzucić.[/B][/SIZE]
  14. [quote name='Macia']Wiem, że niektóre firmy jak się do nich napisze same przysyłają próbki karm. Warto zapytać. Najlepiej napisać maila z pytaniem czy przyślą, bo szukasz nowej karmy i tyle.[/QUOTE] Dziękuję za podpowiedź;)
  15. Baloniareczki, chciałabym Was zapytać, jak mogę zamówić próbki karm. Nigdy nie zamawiałam i jestem zielona w temacie, a chciałabym ustawić mojej suni nową karmę, tylko niestety, jest to dość wybredne stworzenie i nie chciałabym "w ciemno" zamawiać dużego worka jedzonka, którego sunia nie ruszy.
  16. Kawunia zagląda do swojego wątku i pyta, co słychać u odwiedzających :) : [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-Jel4bkHfRns/T1aXPnK5DUI/AAAAAAAAAM4/RqZQibcMcSw/s512/DSC06266.JPG[/IMG]
  17. Niestety, tacy najczęściej wyrywają się po kolejne psy :(
  18. [quote name='Biafra']Dlaczego Wy maniakalnie używacie słowa POPRACOWAĆ ? :roll: Kaukazy NIE PODLEGAJĄ próbom pracy. I nie współpracują z człowiekiem, bo do tego przez dziesiątki lat były hodowane i brutalnie selekcjonowane. Psy, które garneły się do ludzi były zabijane i eliminowane, bo inaczej ktos ukradłby sobie całe stado, którego miały pilnować. To nie jest puchaty miś. To nie jest pies, który jak każdy wdzięczny i wierny kundelek będzie chodził za swoim Panem, i patrzył głeboko w oczy, bez względu na to czy pije, bije, głodzi . To pies, który cały czas ocenia sytuację i jeśli mu coś nie pasuje albo idzie sobie w siną dal poszukać innego miejsca- potem trafia do schroniska za włóczęgostwo i nikt nie wie co z nim zrobić :shake: albo jak nie ma gdzie się wydostać próbuje wyeliminować tego kto mu stanie na drodze. Nauczyliśmy się, że możemy psami poniewierać, porzucać, głodzić, zostawiać na mrozie a one dalej będą w nas zapatrzone i wierne. Na szacunek i zaufanie kaukaza trzeba sobie ciężko zapracować. Konsekwencją, spokojem i sprawiedliwym traktowaniem. Nie wybaczają zła, agresji, krzyków i próby zmuszania do czegokolwiek A wrogów pamietają do końca życia. Dlatego nikt ich nie lubi. Bo są jak krzywe zwierciadło. Wytykają nasze błędy zamiast skakać i lizać po twarzy bez opamietania.[/QUOTE] Każdy na tym wątku chce pomóc Leo i pragnie jego dobra. Nikt nie oczekuje, że Leo będzie misiem, który będzie lizał po twarzy. Nie wiem, kto Twoim zdaniem nadużywa słowa "Popracować", jednak myślę, że nie ma nic złego na myśli. Biafro, wiesz, że dla mnie jesteś ogromnym autorytetem w sprawie kaukazów, dlatego prosiłam Cię o rezerwację miejsca dla Leo. Ufam Ci w tej kwestii, można powiedzieć, że bezgranicznie. Znasz jednak sytuację i myślę, że też mnie rozumiesz, dlaczego piszę to, co piszę i szukam pomocy. Ja czuję się odpowiedzialna za Leo, a przez to trochę bezradna. Jeśli Leo zaatakuje kogoś (tak, jak to było w moim przypadku), to będę czuła się winna. Nie chcę czekać, aż dojdzie do tragedii, dlatego reaguję. Tak, jak napisałam, Leo będzie obserwowany przez zoopsychologa, który powie coś więcej na temat tego zachowania, może wyjaśni, dlaczego tak się dzieje. Piszecie, że to kaukazia natura, że kaukaz nie nadaje się do boksu. Wcześniej, gdy była opcja domowego DT, padło kilka głosów, że Leo powinien zamieszkać w kojcu... Niestety, mamy takie warunki, jakie mamy. I być może Leo to po prostu 100 % kaukaz, jednak to nie zmienia faktu, że codziennie martwię się, czy nie zaatakuje tego, kto podaje mu michę z jedzeniem. Mam do tego psa szacunek, chcę mu pomóc i staram się zachowywać odpowiedzialnie. Chcę mieć pewność, że zrobiłam naprawdę wszystko, żeby pomóc Leo dbając przy tym o bezpieczeństwo innych.
  19. [quote name='psi'] obiecałam go wyczesać ale nie sądziłam,że to agresor więc jeśli ktoś[B] miśka [/B]opanuje żeby był bezpieczny dla człowieka to ja chętnie słowa dotrzymam[/QUOTE] Ula, wiesz, że ja Cię nie do Leo nie puszczę i znasz dokładnie powody takiej a nie innej decyzji. Rozmawiałam z zoopsychologiem, który zgodził się poobserwować Leo.
  20. [quote name='toyota']To jest kompletna bzdura. Z tego co wiem kaukazy zazwyczaj wybierają sobie jedną osobę, pozostałych członków rodziny jedynie akceptują i pilnują jako cżłonków stada. Leo jest w hoteliku chyba 2 tygodnie, może Rafał nie bywa tam codziennie i dlatego pies go nie akceptuje ?[/QUOTE] Pies nie akceptuje nikogo, kto zbliży się do siatki (okazuje to rzucaniem się na ogrodzenie). Jedynie Pani Grażyna podaje Leo jedzenie. Jeśli chodzi o sugestię o lekach, chodzi bardziej o to, że Leo bez problemu wsiadł do samochodu, był wręcz otępiały (dał się przecież niemalże "wepchnąć" do klatki), a od momentu przyjazdu zachowuje się tak, jak się zachowuje.
  21. Rozmawiałam dziś z hotelikiem. [B]Leo niestety zachowuje się agresywnie[/B]. Jedyną osobą, którą jakkolwiek toleruje (czyli nie rzuca się z zębami) jest p. Grażyna. To ona stawia mu michę i podaje wodę. Niestety, poza nią nikt nawet nie może się zbliżyć do boksu, ponieważ Leo rzuca się na kraty. Rafał zasugerował, że Leo w schronisku otrzymywał środki uspokajające, ponieważ oboje widzieliśmy jak spokojnie wsiadał do samochodu, a wcześniej siedział w boskie. Po tamtym spokojnym psie nie ma śladu.
  22. [quote name='mala_czarna']Zdjęcia jakieś prosimy :)[/QUOTE] Tak, jak napisałam, chwilowo zdjęć nowych nie mam, ponieważ nawalił mi sprzęt.
  23. [quote name='Ania+Milva i Ulver']hmm, no to pozostaje coś innego....ehhh[/QUOTE] Niestety :( Cieszę się, że Prymus jest już bezpieczny.
×
×
  • Create New...