-
Posts
600 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Negrita8
-
oby mordka cieszyła się jak najdłużej :)
-
Carmen-piekna ONka . Odeszła za TM. (*)
Negrita8 replied to bela51's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
na tym wątku - zgoda, ale tak w ogóle to najpiękniejszejsza jest Frida i jeszcze ma punkty za wiek i szczekanie;) -
chyba najważniejsze to dowiedzieć sie jak ze zdrowiem suni, prawda? Nie ma tam u Was takiej kliniki weterynaryjnej, w której zwierzak może zostać kilka dni - pod dozorem weta - jak jest bardzo chory, albo po poważnym zabiegu? oczywiście za opłatą... Albo może sprawdzić u weta co jest suni, poinformować potencjalny domek i jeśli ją będą chcieli w tej sytuacji i podejmą się leczyć to zaryzykować i zawieżć im Zoykę. Bo jeśli jest do wzięcia dobry domek to szkoda wypuścić z rąk taką okazję. A skoro Zoyka wie do czego służy kanapa, to może była domowa czyli czystość powinna zachowywać, nie? (oczywiście ze stresu może mieć na początku biegunkę, ale to chyba dość oczywiste...) Tylko czy ten potencjalny domek ma świadomość i przekonanie, co do konieczności zrobienia potem sterylki? Mogą się do tego zobowiązać adoptując sunię? Bardzo mi szkoda Zoyi, może to jej sznasa...?
-
Carmen-piekna ONka . Odeszła za TM. (*)
Negrita8 replied to bela51's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a może Sonia? jest piękna i młoda, i chyba dobrego charakteru... -
no tak, to jest problem :shake: trudno połączyć miłość do kwiatów z miłością do piesów, czytałam nawet gdzieś, że albo - pies (szczęśliwy czyli łażący, leżący i kopiący gdzie chce) albo - zadbany ogród :diabloti: My bardzo lubimy prace ogrodnicze - możesz nam jakieś zaplanować jak wreszcie uda nam się przyjechać do Fridy ;)
-
Carmen-piekna ONka . Odeszła za TM. (*)
Negrita8 replied to bela51's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Te łapki to może być problem: należy się spodziewać, że z wiekiem Carmisia będzie miała coraz większe problemy z chodzeniem, a schody to wtedy może być wyzwanie nie do pokonania... Jej by się domek z ogródkiem przydał i to taki "z wejściem na płasko" do domu, no może 1 schodek. Ale skąd taki wziąć? A z drugiej strony o fundusze na hotelikowanie nie jest łatwo, więc może jednak by dała radę w tym bloku, jeśli to dobry domek? Ale to ryzyko jest. Ja sobie tak tylko gdybam, ale oczywiście decyzje powinny podjąć osoby odpowiedzialne za Carmen i Czarodziejka, która najlepiej ją zna i chce dla niej jak najlepiej -
rety ! nie znam się, ale to by chyba trzeba na biegu do weta, no i jak trzeba to w lecznicy pod opieką zostawić - może byśmy się jakoś ściepnęli, jak jest zagrożenie życia, co? No bo jak Taygi tyle dni nie będzie, a suni nikt nie pomoże to... różnie może być!!
-
a jak tam finanse Diuczka? - widzę, że stałych deklaracji mało, a i ruch u Księcia niezbyt wielki... I martwię się o psiaka kochanego, bo mi się wepchał do serducha zaraz za Friduchną no i siedzi :roll: Niestety nie umiem robić wydarzenia na fb, a tam podobno jest trochę ludzi co chętnie dają na psie bidy, więc myślę sobie, że gdyby ktoś potrafił tam zamieścić "prośbę Diuka o wsparcie wyżywienia" i taki fajny opis jak zjada jabłuszka albo gar pod okiem "monitoringu" ;) to może by ludzi ruszyło serce i psiunio trochę jednorazowych wpłat by zebrał. Coś trzeba zrobić, żeby z konieczności nie wylądował na roślinnej diecie, bo samymi jabłuszkami i sałatą pies chyba nie wyżyje...
-
Bela - a ja co mogę zrobić? też bym chciała pomóc, ale nie wiem jak ...
-
tak myślałam, że Fridusia to albo najbliższe futro, albo drugie z lewej... Próbowałam wypatrzeć jej czerwoną obróżkę, ale nie widać - za daleko. Dzwoniłaś - znalazłam w nieodebranych, ale pomyślałam, ze teraz już "po ptokach", a jakby coś ważnego to też mailowo byś mnie ścigała... Byłam na "majówce" - nie zważając na zimno musiałam odciąć się na chwilę od świata [komórkę miał tylko mąż - tak na wszelki domowy wypadek, a moja została w chałupie] Wszystko u Was w porządku? Jak zdrówko Twoje? A Julka ok?
-
Czy ktoś zna Isadorę (?) [B]wydaje mi się [/B]- z jakiegoś wątku - że ona potrafi robić Allegro, ja niestety nie...
-
Mądra dziewczynka :)
-
też tak myślę, Tayga musi ocenić sytuację i zdecydować
-
Jaka cudna Oneczka szkoda jej nawet na chwilę do schronu, wydaje się, że adopcyjna bardzo, choć to nigdy nie wiadomo... 450 zł co miesiąc może być trudno zebrać, nie ma gdzieś tańszego miejsca? (nawet w większej odległości - transport to jednorazowy wydatek) Ja jednorazowo coś dam, ale na stałą nie mogę się zdeklarować, przykro mi...
-
[quote name='bela51'] Niestety najczesciej tak bywa, ze podejmujac sie prowadzenia funduszy dla psa, jednoczesnie bierze sie odpowiedzialnosc za jego kondycje finansowa. Zgodziłam sie w styczniu udostepnic swoje konto na prosbe faith. Teraz dowiaduje sie, ze nie mozna liczyc na jej pomoc. Ot, i po sprawie.:shake:[/QUOTE] No kurka - nie wiem jak to elegancko powiedzieć; [B]nie może tak być[/B], że najpierw hurra - akcja, a potem ludzie zapominają i odpowiedzialność finansowa spada tylko na księgowego - w ten sposób może w ogóle zabraknąć księgowych, bo każdy będzie się obawiał, że zostanie sam z rachunkami do uregulowania ! [U]Myślę, że do czasu WYADOPTOWANIA psa bezwzględnie i "bezwymówkowo" razem ze skarbnikiem psu na wątku powinny towarzyszyć: 1) osoby, które zainicjowały akcję oraz te, które zaangażowały się w zabranie psa ze schroniska i umieszczenie w hoteliku [/U] [one też powinny dbać o ogłoszenia, banerki, bazarki, zapraszanie na wątek, - kto co potrafi... i też przypominanie o stałych wpłatach, bo wiadomo - czasem można zapomnieć w wirze spraw i problemów, może się skończyć stałe zlecenie... itp.] a w razie "katastrofy" finansowej poczuwać się do przesłania choć kilku złotych (nieletni bez dochodów mogą spróbować zrobić np. jednorazową zbiórkę po rodzinie) - jeśli zrobi to kilka-kilkanaście osób - to można podratować okazjonalnie budżet psa [U]2) osoby, które złożyły stałe deklaracje, one MUSZĄ ich dotrzymywać bo to dla psa być albo nie być w hoteliku ! [/U] (oczywiście może zdarzyć się jakaś tragedia... wtedy powinny choćby na PW poinformować skarbnika) [U]REASUMUJAC: księgowy NIE MOŻE zostać SAM z potrzebującym pomocy psem[/U], a ludzie powinni oferować swą pomoc ODPOWIEDZIALNIE czyli od początku wątku do końca, którym jest znalezienie odpowiedniego domu lub... odejście w godnych warunkach. Podarowanie psu kilku miesięcy życia wolnego od strachu, cierpienia itp. a potem pozostawianie go samemu sobie (zagrożonego powrotem do schronu) jest nieludzkie, a zrzucenie odpowiedzialności za jego dalszy los na barki skarbnika lub hoteliku i postawienie przed wyborem: nie ma kasy, więc rób co chcesz, albo sam finansuj albo oddaj zwierzaka do schroniska jest..... niech każdy sam sobie dopowie. [I]Pojechałam może za ostro,nie chciałam nikogo urazić, ale wczułam się w sytuację Beli i jej podobnych wspaniałych dogomaniaków, którzy ofiarowują wielu psiakom nie tylko swoje konta do rozliczeń, ale i czas na to potrzebny, i swoje zdrowie (stres) - jak teraz.[/I] p.s. i jeszcze wyjaśnienie: moim celem nie są jakieś "personalne" wycieczki - chciałam po prostu zwrócić uwagę na problem, który niestety zdarza się nie tak rzadko, a może wpłynąć zniechęcająco do pomagania poprzez pełnienie roli księgowego. Mam nadzieję, że jasno wytłumaczyłam: nikogo nie chciałam urazić,a tylko zmotywować i wezwać do CZYNNEGO WSPIERANIA PSICH KSIĘGOWYCH ! Pozdrawiam wszystkich pomagających biednym psiakom :loveu: