Jump to content
Dogomania

Nette

Members
  • Posts

    4357
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nette

  1. Jeżeli swoim postem uraziłam Pana Michaela, to bardzo przepraszam. Nie było to moim celem. Doceniam jego chęć pomocy Samowi, tym bardziej, że skoro zaadoptował trzy bernardyny, miałam nadzieję, że uda mu się z Samem. Oczywiście, że rodzina jest najważniejsza i nie wolno dopuścić do tragedii. Myślałam po prostu, że zachowanie Sama mieści się w spektrum dopuszczalnych zachowań trudnego psa adopcyjnego i można z tym pracować. Jeżeli sprawiłam panu przykrośc niesprawiedliwym osądem - przepraszam. Aneta
  2. Kurcze, w poście nr 17 Ania pisze, że Sam próbował gryźć ludzi i nie lubił smyczy. Czyli jego zachowanie to żadna niespodzianka, tylko powrót do starych nawyków :shake:
  3. Ale wiecie, tak sobie myślę, (nie mając do niedoszłego Pana jakiś pretensji), czy kiedy sie bierze psa z adopcji, psa, który sprawiał kłopoty wychowawcze (takie czy inne) do domu, to nie należy sie liczyć z najróżniejszymi kłopotami? Każdy pies, nawet własny, może sie postawić, a co dopiero obcy, który jest u nas od 24 h. Nie wydaje mi się to dziwne, ale może ja juz jestem taką pesymistką, że zawsze przewiduję liczne problemy. W dodatku chyba w momencie zabierania Sama ważył on 60 kg, a Państwo mieli córkę? Taki powód zwrotu to żaden powód. Więc albo Sam zrobił coś naprawdę przerażającego, albo niedoszły właściciel po prostu przeliczył swe siły. Stawiam na to drugie, tylko co z tego? Dagmar, znana pogromczyni złych psów, nie chcesz czwartego "doga" :razz:
  4. [quote name='Maryna']Moim zdaniem,to delikatnie rzecz ujmując,zbytni pośpiech.Zwierzęta po przejściach mogą w różnych sytuacjach reagowac różnie,z tym adoptujący powinni się liczyc i brac pod uwagę .Żeby cokolwiek powiedziec o zachowaniu psa trzeba go choc trochę poznac.Jak widac same dobre chęci nie wystarczą[/QUOTE] Też mi się tak wydaje... Szkoda, że zrezygnowali.
  5. O kurka, jakie nowiny :lol: A moim zdaniem bardzo dobrze, że Sam wyjechał. No niestety, on jest takim psem, że zawsze będzie jakiś niepokój jak sobie w nowym domu poradzi. Bo jest tam dziecko, kot, psy. Tu ma wszystko w pakiecie :eviltong: I może to okaże się najlepszym wyjściem. Bądźmy dobrej myśli :lol:
  6. [quote name='sleepingbyday']Czy bezimienny ma leczone oczy?? ciśnienie straszne, nieustające, o poziomie migrenowym bóle głowy. mam nadzieję, że jest leczony :-(. [/QUOTE] Witam. Ponawiam pytanie. Czy można go leczyć? Wszystkie staruszki cudne. Najpiękniejsze na świecie...
  7. [quote name='GOSIEK1']Z Tiną jedziemy w odwiedziny do Hamerka :cool1:[/QUOTE] No, no, no ;) Oby zapoznanie przebiegło pomyślnie :lol: Pozdrowienia dla Ciebie i Piotrka :lol: Aneta (którą poznałaś u Gosi :cool1:)
  8. Wiecie co, ja bym jej tak od razu nie skreślała... Kilka miesięcy temu przygarnęłam identyczną sunię (nawet nadwaga ta sama :roll:), która 8 lat spędziła pod balkonem pewnego bloku. I co? - w domu czystość zachowuje idealnie; - zostaje sama bez problemów; - na smyczy od początku chodzi tak, że 99% psów może się od niej uczyć: - bez smyczy - jeszcze lepiej; - nie wspina się po meblach kuchennych w poszukiwaniu żarcia (choć co spadnie na podłogę to jej); - nie szczeka w domu, chociaż w poprzednim życiu lubiła sobie pojazgotać; - trochę się obawia wsiadać do samochodu, ale jeździ bardzo grzecznie. Nie wiadomo, co w takich małych suczkach siedzi :evil_lol:
  9. W Szczecinie mieszka p. Grzegorz Firlit. Zajrzyj na jego stronę, porozmawiaj.
  10. Super!!! Niech się wiedzie chłopakowi jak najlepiej! Będę o nim pamiętać ;)
  11. [quote name='evel']Marmasza, ale JAK "pracować nad środowiskiem", gdy np. ja i mój pies na 75% spacerów spotykamy niezrównoważone psy, właścicieli imbecyli? Psy, które z wściekłym jazgotem do nas dopadają i wrzeszczą z odległości paru metrów? Psy, które tak się burzą, że często gęsto przyciągają do nas swoich właścicieli? Psy, które tłamszą moją małą sukę z hasłem właściciela "Ależ się pięknie bawią!" (BTW, po tym mam ochotę naprawdę niepozytywnie postąpić z właścicielem). Moja suka na placu, w trybie pracy ma w zadku wszystkie psy świata, jednak nie wyobrażam sobie trzymać psa w trybie pracy cały czas. I o to mi chodzi - "sterowanie środowiskiem" jest w polskich warunkach utopią, po prostu. P.S. Chętnie poznam tajemnicę panowania nad środowiskiem, zwłaszcza nad irytującymi kąśliwymi albo prowokującymi podbiegaczami, najlepiej w taki sposób, żeby do nas w ogóle nie podbiegały, uznając, że się nie opłaca, ale na chwilę obecną na myśl przychodzi mi jedynie miotacz ognia :diabloti:[/QUOTE] A bo widzisz, Evel, Twoim problemem jest po prostu to, że masz za małego psa!:razz: Jak wychodzę z dogiem, który waży 80 kg, to wierz mi - ludzie z psami omijaja nas szerokim łukiem, a luźno biegające pieski albo starannie udają, że nas nie widzą, albo zaczynają przeraźliwie wyć i biorą nogi za pas. Po prostu kup sobie doga! :) :) :)
  12. Spoko! Mam nadzieję, że wstawisz zdjęcie ślicznotki w nowym stroju :lol:
  13. Śliczna, żywiołowa Kawa! Czy ma już nową obróżkę? :cool3:
  14. Trzeba wejść na iwforum, a tam jest dział Adopcje.
  15. Ogonek, nie obrażaj się na głupią babę (czyli mnie ;)). Toż nie chodzi o to, czyje na wierzchu...
  16. Tylko czy chart będzie szczęśliwy w roli stróża... Ale to Ty go znasz :) A tutaj już Norton jest :) [URL]http:// iwforum.net/ do-adopcji-samiec-mix-wilczarza-vt2276. htm[/URL]
  17. Przepraszam Ogonek, ale moim zdaniem dużo lepszy byłby opis rotek z pierwszego postu. Jest bardzo konkretny, nazywa problem po imieniu, ale nie odstrasza. Pies bojaźliwy jest psem na pewno trudnym, ale nie ma co go przekreślać. Tym bardziej, że pomysł, by chart pilnował domu jest mniej więcej tak mądry jak zatrudnienie mnie w roli śpiewaczki operowej... Myślę, że jedynie miłośnik rasy jest w stanie poznaćsię na tym psie i właściwie go poprowadzić. Jest takie forum Republika marzeń dla miłośników wilczarzy. Na pewno warto tam zamieścić info. To środowisko jest malutkie, wszyscy się znają i może ktoś Was wesprze. Moim zdaniem najlepiej go rozpropagować wśród miłośników rasy, bo, jak widać, niektórzy zupełnie nie rozumieją, że chart to nie pies do stróżowania. PS. On nie ma możliwości wybiegania się, dlatego ucieka. Charty to psy do gonienia zwierzyny. MUSZĄ biegać.
  18. [quote name='_ogonek_'][IMG]http://uciechow.com/galeria/446/6.jpg[/IMG] [IMG]http://uciechow.com/galeria/446/1.jpg[/IMG] [IMG]http://uciechow.com/galeria/446/7.jpg[/IMG] opis ze strony zredagowany na podstawie opisu właścicielki: [I]Norton/Brutus to około 2,5 letni pies, mieszaniec wilczarza irlandzkiego. Pies niestety musi wrócić z adopcji, ponieważ nie sprawdził się w swojej roli, ponadto jest psem wymagającym organizacji mu zajęć. Nie nadaje się do mieszkania, najlepiej sprawdzi się w zadaszonym kojcu z możliwością wybiegania się. Pies tylko dla osób odpowiedzialnych i znających rasę, gdyż również ma specyficzne predyspozycje. Nie jest maskotką ani przytulanką, ale tez nie jest agresywny. Z człowiekiem utrzymuje kontakty neutralne. Jednak nie jest to pies, który posiada szereg wad. Z pewnością może sprawdzić się jako pies pilnujący, gdyż postura i wielkość odstraszają. Jest naprawdę oryginalnym psem i zasługuje na uwagę. [/I] i wrzuciłam psa na tablica.pl: [url]http://tablica.pl/oferta/norton-brutus-mix-wilczarza-do-adopcji-IDK3jR.html[/url][/QUOTE] Ależ ten opis nie mówi nic kompletnie... To jakaś gmatwanina. Co to znaczy "nie sprawdził się w swojej roli", "ma specyficzne predyspozycje"? Może napisać po prostu, np. pies nie lubi dzieci, nie reaguje na komendy, jest nieufny w stosunku do obcych - warczy. Albo cokolwiek, co w jakiś sposób go określi. Z powyższego opisu wynika jedynie, że z psem są poważne kłopoty, o których strach mówić. Czy ktoś się skusi na takiego psa?
  19. [quote name='nykea']Oj, czasem trudno jest cos z siebie wydukac. Ja sama na siebie jestem wsciekla, bo moj pies nie lubi byc glaskany przez obcych i zamiast go przed tym chronic to ja zazwyczaj stoje jak ofiara i nie potrafie z siebie nic wydukac. Bo to przeciez niegrzecznie... :angryy:[/QUOTE] Ależ ja mam tak samo! Zanim się zbiorę, żeby wymyślić jakąś kulturalną wymówkę, już jest po sprawie... Nie chciałam, żeby mój poprzedni post zabrzmiał napastliwie. Chodzi mi tylko o to, że często sami jesteśmy winni, a nie szkoleniowiec, czy weterynarz. Do siebie też to odnoszę. Np ostatnio oburzona koleżanka opowiadała mi jak ich przyjęła pani weterynarz po pierwszym i drugim rozszarpaniu szwów przez psa. Na trzecie szycie, a właściwie spinanie klamrami poszła do innej przychodni. A przecież sama była winna tej sytuacji!
  20. [quote name='a_niusia']postanowilam wypowiedziec sie w tym watku, bo spotkalo mnie cos, co jest bulwersujace. a wlasciwie mnie i mojego psa. moj pies jest 7miesieczna gordonka. od ok 4 miesiaca jej zycia chodzilismy z nia do przedszkola prowadzonego tzw metoda naturalna. szkolenie polegalo jak to zwykle bywa na futrowaniu psow zarciem w ramach tworzenia z nimi wiezi. pieski byly fajne, mloda dobrze sie tam bawila. co prawda, gdyby nie to, ze bardzo duzo pracujemy z nia w domu, pewnie bylaby nieznosnym psim gnojkiem, ktory skacze kazdemu do kieszeni podejrzewajac, ze wszyscy maja je pelne zarcia, ale na szczescie jestesmy ludzmi rosadnymi. mloda skonczyla 7 miesiecy, radzila sobie super z wiekszoscia komend, wiec pora byla przejsc poziom wyzej. pierwsze zajecia na wyzszym poziomie zaklocane byly przez doroslego boksera, ktory regularnie wskakilal na mloda wykonujac ruchy kopulacyjne. mloda jednak nie w ciemie bita poradzila sobie z delikwentem sama dosyc sprawnie szybko. ale juz nastepne zajecia sprawily, ze stalam sie wrogiem szkolen grupowych. otoz w grupie byla na maksa dominujaca suka, ktora upatrzyla sobie mojego psa-wiadomo wszystkie dorosle, moje chuchro 7miesieczne. i kazdy ruch mojego psa powodowal, ze tamta wyskakiwala do niej z zebami. mloda jest pieskiem rezolutnym, wie kiedy brzuszek pokazac. ale suczysku to nie wystarczalo. [B]wskakiwala na nia, kopulowala na jej grzbiecie, doszlo do tego, ze mloda lezala brzuchem do gory, a suczysko skakalo po niej, az moj pies po prostu zlal sie ze strachu.[/B] powiedzialam dosc. zaczelam te suke z niej sciagac i reagowac na proby sprowadzenia mlodej do parteru przy kazdym jej oddaleniu sie od mojej nogi. doszlo do tego, ze moj pies, ktory jest stworzeniem swietnie zsocjalizowanym, majacym psich znajomych w kazdym wieku, roznej wielkosci i postury, zaczql wyskakiwac zza moich now z ostrzegawczym warkotem na KAZDEGO psa, ktory sie zblizal. i teraz tak: pani prowadzaca zajecia stwierdzila, ze to jest normalne i psy musza sie w grupie ustawic. na dominujace zachowania tej doroslej suki nie zwracala uwagi. co wiecej stwierdzila, ze gdyby mloda probowal zdominowac samiec, bylaby w gorszej sytuacji. nie wiem jaki samiec probowalby w ten soposob traktowac 7miesieczna suczke...ale kazdy ma swoje zdanie. uwazam, ze wlasciciel nie reagujacy na takie dominacyjne zapedy swojego psa wobec osobnika duzo slabszego, nie postepuje dobrze. na spacerze, gdyby jakis pies tak sobie pozwalal, a wlasciciel nic by z tym nie robil, sprzedalabym mu mu kopa. wlascicielowi chyba tez. uwierzcie mi, ze wygladalo to strasznie. nie jestem przewrazliwiona, nie mam nic do tego, kiedy starszy pies pokaze mojemu gnojkowi, gdzie jego miejsce. ale nie bede pozwalac na skakanie po niej, kopulacje na jej grzbiecie ani doprowadzenie do tego, zeby lala sama na siebie. warto dodac, ze moj pies nie jest lekliwy. jest wesolym, dosyc pewnym siebie, odwaznym szczeniakiem. ile sie musialo zdarzyc w jej glowce, zeby doprowadzic ja do takiego stanu... pani tez uzywala argumentow, ze jest treserem i zoopsychologiem od dawna... co trzeba zrobic, zeby byc zoopsychologiem? a treserem? niezbyt wiele chyba. i teraz tak: kiedy publicznie przyznasz sie, ze psa w kuchni scierka zdzieliles, bo na stol sie wspinal, albo ze smycza w niego rzuciles, bo nie chcial wrocic...fani metody pozytywnej cdie zlinczuja. a jednoczesnie pozwalaja na takie zdarzenia na zajeciech prowadzonych METODA POZYTYWNA. ja nie jestem oszolomem. za metode pozytywna dziekuje bardzo. juz nigdy wiecej mlodej nie zabiore do psiej szkoly. nie mam zamiaru nawet wychpdzic tego, za co zaplacilismy. uwazam, ze to, co sie tam odbylo wobec mojego psa, to jest skandal. nie mam zamiaru pozwolic, zeby jeszcze kiedys mloda to spotkalo. i wreszcie: moj pies wie, co to jest kara i co to jest nagroda i bymnajmniej nie dzieki zajeciom prowadzonym metoda pozytywna. wiem, ze jest prawie w 100% odwolywlny, wiem, ze nawet gdy bedzie doroslym suczyskiem bede w stanie nad nia zapanowac na tyle, zeby nigdy nie dopuscic do tego, aby robila takie rzeczy slabszym psom. uwazam, ze skoro my nie mamy prawa nawet przejechac psu wyzej wspomniana scierka po grzbiecie, a drugi pies ma prawo skakac po nim i kopulowac oraz po prostu go krzywdzic za naszym przyzwoleniem (bo musza sie ustawic), to gdzies tu jest niespojnosc. pozwole sobie na dosc kontrowersyjne stwierdzenie, ze metoda pozytywna to bzdura. planujemy miec drugiego psa, jak mloda dorosnie. drugiego setera, tez suke. przysiegam: nie bedzie chodzic do zadnego przedszkola prowadzonego metoda pozytywna ani naturalna. to by bylo na tyle, musialam opowiedziec o moim bulwersie:)))[/QUOTE] Odniosę się do zaznaczonego fragmentu. Dlaczego nie przerwałaś tego zachowania obcej suki? Dlaczego na to pozwoliłaś? Dlaczego nie zabrałaś swojego pieska z tamtej sytuacji? Rozumiem, że być może działo się to szybko i nie zdążyłaś zareagować, ale czasem czekanie na reakcję właściciela natarczywego psa może się przeciągnąć :roll:
×
×
  • Create New...