-
Posts
4357 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Nette
-
Kiyoshi, spokojnie... Zdaję sobie sprawę, że to Tobie (obok Zosi) jest w tej całej sytuacji najciężej. Jest Ci smutno, jesteś rozgoryczona i martwisz się pewnie co dalej. Ale grzechem byłoby nie spróbować przenieść Zosi do tego akurat domu tymczasowego, skoro jest on blisko i wydawało się, że wszystko będzie ok. Zosia nie może u Ciebie zostać i musisz ją komuś przekazać. Taka prawda, trzeba się będzie na razie rozstać. I na pewno Zosia ciężko przeżyje to rozstanie - ale nie ma wyjścia. Czy nie uważasz, że jednak dom Kikou byłby tym odpowiednim (jeżeli jest miejsce)? Z tego, co mogłam się zorientować Kikou ma duże doświadczenie we wprowadzaniu nowych psów do stada i - jak sądzę po zdjęciach - czują się tam one świetnie. Co do Zosi, to oczywiście masz rację. Zachowała się zupełnie normalnie - bardzo ładnie ostrzegła kota, że jak sobie nie pójdzie, to dostanie łomot, a i psu bezboleśnie wyjaśniła, że musi uważać. Psy nie mówią do siebie: mój drogi, usuń się proszę trochę w prawo i nie patrz mi w talerz albowiem ponieważ jakowoż krępuję się jeść przy tobie, tylko warczą, pokazują zęby, a czasem przetrzepią sobie futro. No i cóż z tego. Jeżeli to tylko pokazówka, to naprawdę nie ma czym się martwić. I łatwo temu zabiec: jedzenie w innych pomieszczeniach, brak zabawek walających się po katach, żadnych gryzaków, ostrożne rozdzielanie czułości. Fajnym sposobem jest też nakłonienie psiaków, żeby np ćwiczyły razem i razem były nagradzane za ćwiczenia. W ogóle robienie czegoś wspólnie zbliża psy i sprawia, że stają się "jedna drużyną". Zosia jest fajnym, normalnym, dobrym psem, który miał w ostatnim czasie mnóstwo przeżyć - jej świat się załamał zupełnie :shake: I każdy kto ja do siebie weźmie musi się z tym liczyć...
-
[quote name='Beatkaa']To co napiszę jest okropnie ciężkie,boli mnie i nie mam siły,bo takiego obrotu sprawy nie chciałam,nie spodziewałam się. Dzisiaj chciałam się pobawić z psiakami piłeczką,Bosek zawsze chętny więc od razu podbiegł i chwycił piłkę.Wtedy Zosia rzuciła się na niego z zębami i warknęła.Bosek od razu zapiszczał,zaczął tulić uszy.Przeraziłam się nie na żarty,bo Zosia dalej nie odpuszczała i chciała do niego iść,ale odgrodziłam ich.Przeżyłam to z mamą okropnie:-( Rozmawiałam z Kiyoshi i chciałam jej dać jeszcze parę dni,ale boję się o swoje zwierzaki,psiaka i koty.Bosek taki jest,że on się nie obroni,choćby go gryźli.A koty..no to wiadomo.Nie jestem w stanie przewidzieć co się może stać jak nie będzie nas w domu,bo sunię może zdenerwować jakiś ruch,o którym nie wiem.To nie tak,ze nie daje Zosi czasu...bo naprawdę serce mi pęka,że podjęłam taką decyzję.Nie mogę narażać swoich zwierząt,bo nie wybaczyłabym sobie gdyby coś się stało.Przepraszam,nie chciałam żeby tak wyszło.:-(:-(:-( Zosia wiele przeszła i nie chciałam jej dokładać nowych przeżyć.Myślę,że powinna się znaleźć w domu gdzie nie ma innych zwierząt.Może tak się dzieje,ze względu na to,że to wszystko nowe dla Zosi,nowi ludzie,zwierzęta.Ja to wszystko rozumiem,ta sunia wiele wycierpiała i ma swoje nawyki i potrzebuje spokoju,poświęcenia jednej osoby dla niej,tzn.żeby ona była w centrum uwagi.Jestem zdania,że na to zasługuje w zupełności i rozumiem jej zazdrość czy nawet tą agresję. Wiem,że ktoś może powiedzieć:dajcie jej czas.Przeszło mi to przez myśl milion razy.Nawet jak rozmawiałam z Kiyoshi to tak ustaliłyśmy.Wiem,ale potem wzięłam ryzyko tej mojej decyzji i rozpłakałam się...Bo jeśli przez ten czas coś się stanie?? Czy nie bede czuła się jeszcze bardziej winna.Wybieranie mniejszego zła,nie wiem....Taką podjęłyśmy z mamą decyzję,dziś Zosieńka wraca do Kiyoshi,a my wracamy do punktu wyjścia i nie wiem co robić.:( Filmik ten obiecany...w czasie posiłku Zosi,kiedy warknęła na kotkę.Ech odechciało mi się wszystkiego:placz: [video]http://w199.wrzuta.pl/film/anzbnMbMSrS/zosia[/video][/QUOTE] Oj, to smutne... :shake: A Zosia zrobiła krzywdę Boskowi, czy tylko go postraszyła? Bo kotu to powiedziała zwyczajnie trzy brzydkie słowa, poprzedzone zreszta kilkoma groźnymi spojrzeniami, które kot (jak to kot :roll:) zlekceważył... No cóż, wszelkie zasoby (jedzenie, zabawki, miejsce, zainteresowanie człowieka) to dobry powód do sporów. Ale teraz to i tak bez znaczenia. Życzę Zosi, żeby jak najszybciej znalazła swoją szczęsliwa przystań...
-
[quote name='kiyoshi'] Zosia już śpi sobie dzisiaj słodziutko..byłyśmy wieczorem na długim spacerze nad stawikami i mała cieszyła się jak głupia:) nawet po butach mnie troszkę podgryzała dla zabawy:) coraz częściej myślę, że przed naszą babinką jeszcze długie, szczęśliwe życie:) [/QUOTE] Tak mi jeszcze przyszło do głowy, że dla małych psów starość jest łaskawsza. Taki dziesięcio- czy nawet dwunastolatek może żyć pełnią życia, bawić się i uczyć. Dziesięć lat dla małego psa to czasem dopiero połowa życia;)
-
[quote name='zebrazebra']Jaki super pychol! :) Tło też wesolutkie ;) Pozdrawiam Was i Zosię! Jak oczko Zosi?[/QUOTE] Dziękuję :) Cieszę się, że Zosi wszystko ok! Mam nadzieję, że szybko się zadomowi w DT, ale tam już maja wprawę w zadomowianiu staruszków, więc jestem dobrej myśli :) Dobrze, że mrozy minęły, to i spacery dla takiego małego psiaka są na pewno przyjemniejsze.
-
Gosiu! Grand wygląda naprawdę lepiej! Oby tak dalej :)
-
[quote name='Gabi79']Śliczna, a nie chciała byś jeszcze jakiegoś biedactwa adoptować, albo zabrać na DT???[/QUOTE] No właśnie rok temu adoptowałam biedactwo - zdjęcie zamieściłam :lol: Pewnie, że chciałabym pomóc jeszcze jakiemuś psu, ale zostaje mi na razie finansowa opcja pomocy. W naszym małym mieszkaniu mieści się na razie dwoje ludzi i dwa psy (w tym jeden dog - ma swój pokoik, reszta mieszka w drugim), pracujemy po 8 h dziennie i zwyczajnie nie mam warunków... Nie miałabym gdzie ewentualnie odseparować tymczasa (zamykanie w łazience jakieś niehumanitarne mi się wydaje) i na takiej małej powierzchni, w dodatku zagraconej, łatwo o konflikty... Ale mam nadzieję, że kiedyś warunki się nam poprawią i będę mogła przygarnąć jeszcze jednego biedaka. W każdym razie miło mi, że Lalka Wam się podoba :loveu: (przepraszam Zosię za offa...).
-
[quote name='kiyoshi']również słyszałam same dobre rzeczy o Gierku, ale przy okazji doszły mnie też słuchy o kosztach wizyty u niego... jednak może trzeba będzie podejść, bo wolałabym, żeby Zosia do kikou pojechała już w pełni zdiagnozowana i żeby potem się nie okazało, że potrzeba operacji na gwałt.. [/QUOTE] A może zadzwonić i zapytać? Może te koszty nie będą jakieś ogromne... Dobra diagnoza to podstawa ;)
-
Witam! Śliczna ta Zosieńka... Deklarowałam się, że wpłacę choć parę groszy i to zrobię, ale zablokowałam sobie konto i dzisiaj dowiedziałam się, że będę musiała odwiedzić bank, czego nie znoszę... Może jutro uda mi się to załatwić. Przepraszam bardzo za kłopot, ale oczywiście wszystkie problemy na raz :shake: Przykro mi z powodu tej głupiej sytuacji... Zosia jest na pewno wspaniałym pieskiem. Też mam taką suczkę (spojrzenia maja identyczne), około dziesięcioletnią, która przynajmniej 8 lat była bezdomna. Jej oddanie, mądrość, dobroć i karność są zupełnie niezwykłe. Gdybym nie była taka leniwa, to Lalka wymiatałaby na zawodach posłuszeństwa i żaden owczarek nie ostałby się na ringu :evil_lol: Jest tak skoncentrowana na mnie i inteligentna, że brak słów! Nie rozumiem zupełnie, że ludzie nie chcą takich psów, dla mnie to jest niezrozumiałe... W porównaniu z trudem odchowania szczeniak, czy wychowania młodego, żywiołowego psa, przysposobienie starszego psa to często bułka z masłem. Szkoda mi tych wszystkich biednych staruszków :roll:
-
[quote name='Norel']A ja myślę że bardziej prozaicznie....;) piesio przestał już być słodkim szczeniaczkiem,coraz więcej żre,coraz więcej brudzi,coraz więcej rozwala bo w tym okresie jest taki jeszcze ciagle niezgrabny, a psychicznie żaden jeszcze grożny obrońca,raczej szajbus-nie ma co się pochwalić przed znajomymi dostojnym dogiem.., Te 5-7 mies posiadania psa to chyba moment kiedy ludziom wcale nie zakochanym w zwierzaku kończy się po prostu cierpliwość:diabloti:[/QUOTE] No, no, własnie o coś takiego mniej więcej mi chodziło. A poza tym robi się wyrywny do psów, zaczyna mocno ciągnąc na smyczy i przestaje lubić niektórych kolegów. Przynajmniej u nas tak było :loveu: A z ostatnim zdaniem to się w pełni zgadzam - amen.
-
[quote name='Norel']Nette-skad wiesz? chyba nie ze zdjęcia ;)[/QUOTE] Z doświadczenia :evil_lol: Bardzo dużo psów jest oddawanych w wieku 7-9 miesięcy, myślę, że to z powodu zmian w zachowaniu własnie. Ale, oczywiście, statystyk nie prowadzę ;)
-
Nie ma co się dziwić, psu zaczynają hormony szaleć, a właścicielom rosnąć ciśnienie...
-
Piękna dożyca arlekinka z dziurą w brzuchu!! Znalzła ds!
Nette replied to jaanna019's topic in Już w nowym domu
Śliczne zdjęcia, Małgosiu! Widzę, że Sabinka troszkę wycofana... Ale spotkanie chyba udane? Aneta -
Już znalazlam!
-
Świetny wątek, Allo! :lol: Teraz tylko powiedzcie jak dodać go do ulubionych i będę często zaglądać ;)
-
[quote name='tu_ania_tu']Wybaczcie że mimo iż jestem z wykształcenia germanistką to napisze po polsku, ale to po polsku przedstawiłam Państwu Sama jako psa rodzinnego. Fakt, nie użyłam nigdy słowa agresja.... miałam nadzieję, że się nie wyda A teraz muszę sobie rachunek sumienia po polsku zrobić[/QUOTE] Aniu, gdybyś nie spróbowała też nie byłoby dobrze... Na pewno trzeba było spróbować. No trudno, wszyscy mieli najlepsze chęci, nie wypaliło.
-
Dzięki Danusiu, ja nie znam zupełnie niemieckiego i nie umiem stwierdzić, czy p. Michael się obraził, czy nie ;) Natomiast mój komentarz mógł być bezpodstawny, ponieważ nie znam ani p. Michaela, ani Sama. K'woli wyjaśnienia: ja bym w ogóle się nie podjęła adopcji trudnego psa bom tchórz i się na tym w ogóle nie znam:shake: