Taka prośba o pomoc
Pani od której adoptowałam kota,napisała do mnie wczoraj dramatyczną prośbe o pomoc.Pani Marietta zajmuje się dokarmianiem bezdomnych kotów,wyłamywaniem na kastracje i szukaniem dla nich domów.Jakiś czas temu odłowiła rodzeństwo wyleczyła,wykastrowała i znalazła im dom.Kociaki po 2 tygodniach wróciły,bo LATAŁY PO DOMU.
Kobita jest załamana,bo ma 4 koty w domu i do siebie ich wziąść nie może.Koty wróciły do klatki w lecznicy."(
Ja nie wiem jak mogę pomóc:(Poradziłam,żeby zrobiła ogłoszenia na Warszawe.
Macie może jakieś pomysły,bo bardzo mi te koty w głowie siedzą.
Nie mam fb i nie mogę puścić wieści w świat.
Ktoś,coś?