witam serdecznie, ujawniam się - jako przyszła pańcia Liski!
małe sprostowanie-Dasza, nasza bigielka śpi w łóżku w zasadzie co noc,
czasem przenosi się na kanapę w salonie, jak jej za ciasno/za gorąco.
Wkurzam się, bo sierść, psi zapach wtarty w świeżą pościel, ale...
jak widzę psa wtulonego w stopy syna to odpadam zupełnie :)
Najpiękniejszy obraz, gdy kładę się spać-pies na moim miejscu, przykryty kołdrą,
z głową na MOJEJ poduszce, widząc mnie nie reaguje, udaje, że śpi.
Dasza, przesuń się- mówię. Nic, chrapie jak pijany troll. Dasza, nie chrap!
Otwiera leniwie jedno oko, przesuwa się jakieś 3 mm, wzdycha ciężko...
Kładę się na wygrzanym, pachnącym psem łóżku i jest fajnie :)
co do Liski:
miłość od pierwszego wejrzenia zdecydowanie! Jej historia mnie wzruszyła bardzo,
popłakałam się, patrzyłam na zdjęcia tego rudego maleństwa a łzy same kap, kap, kap...
To mąż znalazł ogłoszenie, przez koleżankę działającą na rzecz zwierząt.
Zadzwoniliśmy od razu.
Trochę nam ręce opadły na wieść, że pies jest tak daleko od nas
(przy tych warunkach pogodowych to jakieś 4,5-5 godz. jazdy w jedną stronę)
ale nie zniechęciło nas, wciąż byliśmy gotowi na adopcję.
Teraz, skoro mamy pozytywną opinię i zgodę pozostaje tylko temat dowozu/transportu
Liski do Warszawy...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, zwłaszcza Akrum :)