Jump to content
Dogomania

temikotka

Members
  • Posts

    676
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by temikotka

  1. Sprawa wygląda naprawdę beznadziejnie :( ok 5,6 -tyg. maluchy razem z malutką mamą przebywają w wykopanej przez nią norze pod ziemią, a już były przymrozki!!! tam na pewno długo nie pociągną :( Dowiedziałam się, ze matka wiosną przybłąkała się do dobrych ludzi w okolicach zakładu produkcyjnego, a pod koniec lata urodziła 4 szczeniaki(zmarł jej właściciel, a rodzina, do której nalezy zakład prawie wcale nie interesuje się suczką ani szczeniakami, ot co jakis czas przyniesie cos do jedzenia, i nie obchodzi ich gdzie pieski będą spały)-przetrwały jedynie dzięki dobrym ludziom, ktorzy je regularnie karmią, ale nie mają niestety zadnego schronienia, oprócz tej dziury w ziemi... Psiaczki na razie o dziwo wyglądają na zdrowe, są tłusciutkie, trochę z początku przestraszone, ale po namowach wyszły z norki, dały sie pogłaskać, bawiły się.Troszkę gorzej jest z matką:ma chyba zapalenie sutków i cos z lapkami bo ciągle je wylizuje(moze to jakas grzybica, a moze już odmrozenie).Losem suczki zainteresowała się miła Pani(obiecała zabrać ją do weterynarza, a potem w miarę mozliwosci pomóc cos w sterylizacji) JA zadeklarowałam się ze moglabym wziąć na DT dwa szczylki, ale nie wiem co z pozostała dwójką i matką.Biedaki mrozów w tej norce nie przezyją :-( Wszystkie psiaczki są strasznie kochane, matka początkowo nas oszczekała broniąc mlodych, a potem tak się przytulała...(dopoki jej wlasciciel nie umarł mieszkała w mieszkaniu i była kochana), a szczeniorki słodkie jak to szczeniorki, przytulają się, podgryzają, bawią. Nie wiedzą jaki los je czeka... Strasznie potrzebują domków tymczasowych, a najlepiej stałych, albo przynajmniej na razie jakąś ocieplaną małą budę, zeby nie pozamarzały. Dzis wieczorem Pani która je dokarmia ma porozmawiać z włascicielami suni, bo bez tego nawet nie mozna ich zabrać, ale myślę ze z chęcią pozbyliby sie ciężaru:mad::mad::mad: a jeśli będą chcieli je zatrzymać to niech się wreszcie psami zajmą:diabloti: Poradzcie proszę co robić, do schroniska bez szczepien nie mozna ich oddać bo zaraz złapią jakąś chorobę, a przeciez tu, w tej dziurze w ziemi tez nie mogą zostać:shake:
  2. a jakie te szkraby są duze?(chodzi mi o wiek i mniej wiecej wagę).A mamusia ile mniej więcej waży? Moze mogłabym wziąć 2 na BDT(ew. jeszcze moze bedzie chętna osoba na 1 na DS niedaleko mnie) z tym ze mieszkam na pomorzu...a to straszny kawał drogi,chyba ze znajdzie się jakis transport. karmę mogę zapewnić , tylko musiałabym mieć wsparcie na weta. Z tym ze raczej chcialam dac maluchom osobny pokoik, i nie wiem jak by to było, bo one są pewnie przyzwyczajone do zycia na dworze.Oczywiscie moglabym je pare razy wyprowadzac na dworek, ale mogloby to byc trochę klopotliwe, bo musialabym przechodzic przez cały dom,wraz z moimi 2 psiurami, a nie chciałabym ich obdarować szczeniakami, bo to dla nich duzy stres, więc musiałyby byc oddzielnie. Jak w ogóle na chwile obecną wygląda sprawa z psiakami? Czy sytuacja jest bardzo zla, są jakies widoki na adopcje? Czy są zaszczepione, odrobaczone, nie mają objawów jakis chorob zakaznych? Nie chcę robić nadziei, bo jest jeszcze wiele znaków zapytania, na razie tylko pytam.
  3. kurcze, ja bym mogła wziąć na DT, nawet wszystkie, ale jestem z pomorza....jezeli jakims cudem będzie w te okolice transport, a psiaczki bedą nadal bez domu to mogę je wziąć.
  4. lecę przynieść super wieści:to ten pies z koła łowieckiego!!!!!!!!!!!!! Wczoraj go szukali do wieczora, az się sciemniło, a ja go znalazłam ładne 10-15 km dalej około 21-szej. Wielkie pokłony dla soboz4 - to dzięki Tobie psiaczek trafił do swojego domku- ja bym na to nigdy nie wpadła.Jeszcze raz wielkie dzięki :smile: A wczoraj to juz myslałam ze Mama mnie zabije ;-) a dzisiaj przyznała mi rację i powiedziała ze dobrze zrobiłam, no taki już mam kurczę charakter, że nie umiem przejsc obojętnie obok psa w potrzebie i jak widać to procentuje, strasznie się cieszę ze psinek trafił do właściciela :smile: Teraz już mogę spokojnie chuchać na mojego malutkiego słodziaka tymczasika, no i jeszcze sterylki bezpańskich kotek mnie czekają... soboz4 - oj przydałoby się trochę takich ludzi w rządzie :) Ja bym osobiście wybrała całkiem sporą grupkę z dogo i wtedy dopiero w Polsce by się fajnie zyło ;)
  5. lecę przynieść super wieści:to ten pies z koła łowieckiego!!!!!!!!!!!!! Wczoraj go szukali do wieczora, az się sciemniło, a ja go znalazłam ładne 10-15 km dalej około 21-szej. Wielkie pokłony dla soboz4 - to dzięki Tobie psiaczek trafił do swojego domku- ja bym na to nigdy nie wpadła.Jeszcze raz wielkie dzięki :) A wczoraj to juz myslałam ze Mama mnie zabije ;) a dzisiaj przyznała mi rację i powiedziała ze dobrze zrobiłam, no taki już mam kurczę charakter, że nie umiem przejsc obojętnie obok psa w potrzebie i jak widać to procentuje, strasznie się cieszę ze psinek trafił do właściciela :) Teraz już mogę spokojnie chuchać na mojego malutkiego słodziaka tymczasika, no i jeszcze sterylki bezpańskich kotek mnie czekają...
  6. Dzięki bardzo za chęć pomocy, mam super wieści:Dzięki dogomaniaczce piesek już trafił do właściciela!!!!!!!!!! Mądra dziewczyna zadzwoniła do koła łowieckiego, czy nie zgubili psa, i to był strzał w dziesiątkę.Wlasnie wczoraj zgubił im się jamnik. Ja bym nigdy na taki pomysł nie wpadła, jednak to forum naprawdę czasem potrafi zdziałać cuda. W takim razie mozna już ten wątek zamknąć pozdrawiam Ania
  7. zdjęcia zaraz wyślę, znajomych psiarzy z prawdziwego zdarzenia nie mam :( W necie trochę szukałam, dzwoniłam tez do schroniska, ale nic, moze ktos z Was go pozna na zdjęciu, wy pewnie częściej przeglądacie ogłoszenia
  8. zdjęcia prześlę na maila, chyba ze ktoś mogłby tu wstawic?
  9. [B] błagam o DT dla jamnika szorstkowłosego-do niedzieli musi znależć dom, inaczej schron [/B] ZDJĘCIA PRZEŚLĘ NA MAILA, CHYBA ZE KTOŚ MÓGŁBY TU WSTAWIĆ [INDENT] błagam, strasznie nie chcę go oddać do schronu, a u siebie w domu mam dramatyczną sytuację, to w przeciągu 3 dni drugi zgarnięty z ulicy pies, od poniedziałku mam na DT szczeniaka yorka wyrzuconego na dworcu.Drugiego psa nie mogę zatrzymać bo moje psy w ogóle go nie zaakceptowały, rzyciły się na niego do gryzienia(a jamniś jest taki spokojny w ogole na to nie odpowiedział) Ale od początku. Znalazłam psiura na środku drogi, wycieńczonego,strasznie wyglodniałego i spragnionego.Miałam nadzieję ze to moze jakis wiejski piesek, ale w przeciągu kilku kilometrów zadnych zabudowań,a piesek az słaniał się na nogach.W ogóle nie protestowal przed wzięciem na ręce, a w samochodzie od razu padł i nie chcial potem w ogóle wyjsc. Mam teraz niestety dramatyczną sytuację, bo moje psy w ogóle go nie zaakceptowały, jeden rzucił się na niego z zebami, ledwo go oddzielilam(a jamnis w ogóle mu nie odpowiedział, jest taki spokojniutki, taki slodki, strasznie dziękował za jedzenie, lizał mnie po rękach).Bardzo potrzebny mi praktycznie na już dt, bo nie mam go dosłownie gdzie trzymac, jest teraz na ogrodzie, nie wiem co teraz robić, moje psy doslownie chcą go zagryzc, moze to juz dla nich za duzo wrazen i nowych psów.Strasznie nie chcę go oddac do schroniska, ale jestem pod scianą, moja Mama jest potwornie zła, ledwo zgodziła się na tamtego.Dała mi czas do niedzieli, potem schron. to jest naprawdę przemiły psiak, bardzo spokojny, jamnik szorstkowłosy w kazdym calu, wazy pewnie z 7,8 kg.Tak na pierwszy rzut oka dałabym mu ok. 2,3, moze 4-lata, ale głowy nie dam(na pewno nie szczeniak, i nie pies starszy). Siersc ma trochę pokoltunioną, ale jutro chcę go wykąpać i powinno byc lepiej. Pies naprawdę bardzo miły, spokojny, a mój pies naprawdę mocno wypróbował jego spokój, kota ominął bez specjalnej uwagi. Jestem naprawdę pod scianą, więc jezeli ktoś mógłby wziąc go na dt byłabym skłonna go zawiezc, praktycznie cala Polska wchodzi w grę. Czy ktoś mogłby mu dać DT? [/INDENT]
  10. zdjęcia zrobiłam, mogę przesłać na maila, bo nie umiem wstawić na dogo.Mój tel. 509 613 747 mail [email]aneszka@vp.pl[/email] Mieszkam w Jarosławcu-pomorze srodkowe, ale dowioze jamolka wszędzie, szczególnie w niedziele bym mogła bo siostra wykupuje bilet weekendowy pkp, wraca do domu w niedzielę rano, więc mam całą dobę zeby psinka podwieżć. Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc, dzsiaj moj pies go zobaczył przez furtkę i wpadł normalnie w amok, długo tak nie pociągnę
  11. błagam, strasznie nie chcę go oddać do schronu, a u siebie w domu mam dramatyczną sytuację, to w przeciągu 3 dni drugi zgarnięty z ulicy pies, od poniedziałku mam na DT szczeniaka yorka wyrzuconego na dworcu.Drugiego psa nie mogę zatrzymać bo moje psy w ogóle go nie zaakceptowały, rzyciły się na niego do gryzienia(a jamniś jest taki spokojny w ogole na to nie odpowiedział) Ale od początku. Znalazłam psiura na środku drogi, wycieńczonego,strasznie wyglodniałego i spragnionego.Miałam nadzieję ze to moze jakis wiejski piesek, ale w przeciągu kilku kilometrów zadnych zabudowań,a piesek az słaniał się na nogach.W ogóle nie protestowal przed wzięciem na ręce, a w samochodzie od razu padł i nie chcial potem w ogóle wyjsc. Mam teraz niestety dramatyczną sytuację, bo moje psy w ogóle go nie zaakceptowały, jeden rzucił się na niego z zebami, ledwo go oddzielilam(a jamnis w ogóle mu nie odpowiedział, jest taki spokojniutki, taki slodki, strasznie dziękował za jedzenie, lizał mnie po rękach).Bardzo potrzebny mi praktycznie na już dt, bo nie mam go dosłownie gdzie trzymac, jest teraz na ogrodzie, nie wiem co teraz robić, moje psy doslownie chcą go zagryzc, moze to juz dla nich za duzo wrazen i nowych psów.Strasznie nie chcę go oddac do schroniska, ale jestem pod scianą, moja Mama jest potwornie zła, ledwo zgodziła się na tamtego.Dała mi czas do niedzieli, potem schron. to jest naprawdę przemiły psiak, bardzo spokojny, jamnik szorstkowłosy w kazdym calu, wazy pewnie z 7,8 kg.Tak na pierwszy rzut oka dałabym mu ok. 2,3, moze 4-lata, ale głowy nie dam(na pewno nie szczeniak, i nie pies starszy). Zdjęcia jutro wkleję bo dzisiaj juz za ciemno. Siersc ma trochę pokoltunioną, ale jutro chcę go wykąpać i powinno byc lepiej. Pies naprawdę bardzo miły, spokojny, a mój pies naprawdę mocno wypróbował jego spokój, kota ominął bez specjalnej uwagi. Jestem naprawdę pod scianą, więc jezeli ktoś mógłby wziąc go na dt byłabym skłonna go zawiezc. Czy ktoś mogłby mu dać DT?
  12. błagam, strasznie nie chcę go oddać do schronu, a u siebie w domu mam dramatyczną sytuację, to w przeciągu 3 dni drugi zgarnięty z ulicy pies, od poniedziałku mam na DT szczeniaka yorka wyrzuconego na dworcu.Drugiego psa nie mogę zatrzymać bo moje psy w ogóle go nie zaakceptowały, rzyciły się na niego do gryzienia(a jamniś jest taki spokojny w ogole na to nie odpowiedział) Ale od początku. Znalazłam psiura na środku drogi, wycieńczonego,strasznie wyglodniałego i spragnionego.Miałam nadzieję ze to moze jakis wiejski piesek, ale w przeciągu kilku kilometrów zadnych zabudowań,a piesek az słaniał się na nogach.W ogóle nie protestowal przed wzięciem na ręce, a w samochodzie od razu padł i nie chcial potem w ogóle wyjsc. Mam teraz niestety dramatyczną sytuację, bo moje psy w ogóle go nie zaakceptowały, jeden rzucił się na niego z zebami, ledwo go oddzielilam(a jamnis w ogóle mu nie odpowiedział, jest taki spokojniutki, taki slodki, strasznie dziękował za jedzenie, lizał mnie po rękach).Bardzo potrzebny mi praktycznie na już dt, bo nie mam go dosłownie gdzie trzymac, jest teraz na ogrodzie, nie wiem co teraz robić, moje psy doslownie chcą go zagryzc, moze to juz dla nich za duzo wrazen i nowych psów.Strasznie nie chcę go oddac do schroniska, ale jestem pod scianą, moja Mama jest potwornie zła, ledwo zgodziła się na tamtego.Dała mi czas do niedzieli, potem schron. to jest naprawdę przemiły psiak, bardzo spokojny, jamnik szorstkowłosy w kazdym calu, wazy pewnie z 7,8 kg.Tak na pierwszy rzut oka dałabym mu ok. 2,3, moze 4-lata, ale głowy nie dam(na pewno nie szczeniak, i nie pies starszy). Zdjęcia jutro wkleję bo dzisiaj juz za ciemno. Siersc ma trochę pokoltunioną, ale jutro chcę go wykąpać i powinno byc lepiej. Pies naprawdę bardzo miły, spokojny, a mój pies naprawdę mocno wypróbował jego spokój, kota ominął bez specjalnej uwagi. Jestem naprawdę pod scianą, więc jezeli ktoś mógłby wziąc go na dt byłabym skłonna go zawiezc. Czy ktoś mogłby mu dać DT?
  13. sacred PIRANHA -dzięki :) zdjęcia przesłałam na maila To w takim razie na przyszły tydzień umawiam szczylka na kastrację. Tylko mam dylemat do jakiego weta go umówić: Do wyboru jest albo weterynarz w Słupsku-bardzo dobry,zna się na yorkach, chirurg, swietnie opiekuje się moimi yorkami, mojej suce robił 2 operacje-na rzepkę i sterylizację-jestem bardzo zadowolona, porobił wszystkie badania i operacje zrobił super.Oczywiście jak się domyslacie ma jeden minus-jest drogi. Jest tez weterynarz w Sławnie, całkiem miły,niedrogi, ale u niego to raczej szczepiłam zwierzaki itp., tak ze nie wiem jak robi operacje(ale wiem ze robi duzo sterylizacji, w tym małych piesków). Jak myślicie czy mogę isc do tego weta w Sławnie, czy to ryzyko z takim maluchem? Ostatnio kastrowałam kota z 15 lat temu i z tego co pamiętam to nie byl to taki inwazyjny zabieg jak sterylizacja, nawet nie byl chyba calkiem usypiany tylko miał głupiego jasia, więc wydaje mi sie ze do kastracji nie potrzeba robic tych wszystkich badan, ale mogę się mylić.
  14. czy mógłby ktoś pomóc mi wstawić zdjęcia, przesłałabym na maila bo niestety mam klopoty z dodaniem na dogo
  15. Wczoraj moja Mama znalazła na dworcu w Sławnie szczeniorka yorka(ma ok 7-9 miesięcy).Moze nie jest to w 100% york, ale naprawdę mocno w typie. Zdjęcia porobiłam, ale mam problem zeby dać na komputer, postaram sie wkleić jak najszybciej.To jest piesek, malutki, 2 kg. albo nawet nie, ktoś się musiał nim opiekować, bo jest zdrowy, zadbany, nie wiem czemu go potem wyrzucił :( Cały czas się zastanawiam czy moze jednak się zgubił, ale raczej wątpię.Mama idąc na dworzec widziała tego yorczka w samochodzie, a jak wracała to patrzy yorczek biega zdezorientowany między samochodami, a ten w którym siedział własnie odjezdza.Mama była zaskoczona i zdezorientowana więc nie zdązyla zareagować i go zatrzymać.Odczekała jeszcze pół godziny na tym dworcu ale nikt nie przyjechał, więc moim zdaniem sprawa jest chyba jednoznaczna.Na wszelki wypadek zostawiłam swój telefon u weta w Sławnie i w dwóch najbliższych schroniskach, ale jak na razie cisza.Nawet jezeli się zgubił to nie przejęli się specjalnie. Psiaczek teraz na spokojnie jest u mnie na DT, ale chciałabym mu znależć porządny, sprawdzony domek, wiecie moze coś o takim? Bo chętnych na pewno znajdzie się wielu, bo to york, i to szczeniak, w dodatku zdrowy, zadbany, bardzo grzeczny i ułożony, nauczony czystości, grzeczny na spacerach, super do psów, kotów, bardzo spokojny, może spokojnie być w domku z psami, ale nie dominującymi bo się boi.Raczej nie chciałabym go oddawać do domu z małymi dziećmi, chyba ze to domek naprawde dobrze sprawdzony.Tylko UWAGA piesek ma skłonności do uciekania, na razie to pewnie z tęsknoty za właścicielami, ale nie wiem czy on po prostu taki moze ma charakter.Takze musi wychodzić tylko na smyczy przez dłuzszy czas bo po prostu by się zgubił.Myślę też ze nawet najlepiej zabezpieczony ogród nie będzie dla niego problemem, bo to jest straszny spryciarz.Ja mam ogródek naprawdę do brze ogrodzony(muszę, przy moich dwóch yorkach) ale to jest taka chudzina ze przelazł przez wąskie kratki i chciał leciec do lasu, ledwo co go zlapalam.Próbował się nawet podkopywać i wskakiwać na ogrodzenie, takze to jest bardzo wazna sprawa, nowy wlasciciel musi go bardzo dobrze pilnować.Oczywiście konieczna wizyta przedadopcyjna, umowa, zobowiązanie do kastracji,i nie wiem jak to u Was jest, czy bierzecie jakąś opłatę za psy w typie rasy?Szczegolnie wydawałoby mi się to potrzebne gdyby chciala go wziąć osoba której osobiście nie znacie. Oczywiście ta kasa miałaby isc na jakiegoś potrzebującego psiaka z dogo.A jezeli chodzi o tą kastrację to jezeli tak będzie lepiej, to ja się mogę tym zająć, tylko musiałabym miec zwrot kosztów za zabieg.Z jedynych problemów zdrowotnych to ma podwójny komplet zębów(ale zęby są proste)- poradzcie czy trzeba mu mleczaki usunąć czy niekoniecznie(wiem ze hodowlanym się usuwa, ale nie wiem czy bardziej ze wzgledow zdrowotnych czy estetycznych)?Bo to jednak zawsze spory koszt, a jezeli nie ma takiej zdrowotnej koniecznosci...No chyba ze przy okazji kastracji, nie wiem napiszcie co o tym myslicie. Sorki ze tak chaotycznie piszę, no ale to na swiezo, co mi przyjdzie do głowy, proszę o jakieś rady, bo zaglądam na to forum co jakiś czas i widzę ze domki przeswietlacie porządnie, a to sprawa priorytetowa
  16. Tak więc ja bym się mogła zadeklarować, że odbiorę Napędzika ze schroniska i podpiszę papiery, paszport też mogę załatwic i w razie potrzeby mogłabym też podjechać z nim do Gdańska(tylko musiałabym mieć zwrot kosztów paszportu, biletów itp.) W razie co dzwoncie, tel. podałam w poście wyzej Ania
  17. jezeli problemem są tylko formalnosci, to wg mnie nie ma zadnego problemu, jak wszystko bedzie dogadane to nawet ja moge pojechac do schroniska i adoptowac Napędzika na siebie, a potem juz tylko trzeba go będzie do tej Pani przetansportować(rozumiem ze transport bylby zalatwiony?)Jezeli będzie taka pomoc potzebna to dzwoncie na nr 509 613 747 Ania
  18. Nesia od marca w nowym domku w Słupsku, byłam ją w maju odwiedzić, wszystko ok, tylko jak odjechałam to podobno strasznie piszczała i chciała za mną lecieć, więc na razie nie chcę jej już stresować odwiedzinami. Na jesieni najprawdopodobniej będę mogła wziąć następną suczkę, już powoli odchorowałam rozstanie z Neską :(
  19. mam taki pomysł na bazarek, niestety nie umiem prowadzić bazarków no i nie wiem czy byloby zainteresowanie.Czy możecie coś doradzić? Pierwsza opcja: mogę strzyc yorki-fryzura na chińskiego grzywacza druga opcja: mam nad morzem pensjonat na wynajem-mogę wystawić na licytację pobyt w nim(z tym że możliwe są terminy do 25 czerwca) Mieszkam w Jarosławcu, pomiędzy Ustką a Darłowem. Dochód chciałabym przeznaczyć np. na akcję sterylizacja(a tak właściwie to mam blisko siebie dużo kotek do sterylizacji, może można by to jakoś przez tą fundację załatwić?) Czy ktoś podjąłby się poprowadzenia takiego bazarku?
  20. Jest kochana :) bawi się jak szalona, na spacerze uwielbia aportować i wpada w każdą dziurę ;) , a ostatnio wpadła do rzeki, na szczęscie blisko domu, wiec szybko wrocilysmy i się wysuszyłyśmy i na szczescie sie nie pochorowala.Spi własciwie tylko na kolankach lub pod kocem, straszna z niej pieszczocha, no i je jak smok - nadrabia zaległości :)
  21. A tak przy okazji pokazałam Nesce znajomej - może coś z tego będzie, w razie czego to za domek ręczę :)[/QUOTE] Super!
  22. A tu zdjęcia już u mnie w domu [IMG]http://img7.imageshack.us/img7/9476/neska13.jpg[/IMG] [IMG]http://img52.imageshack.us/img52/3627/neska15.jpg[/IMG] [IMG]http://img511.imageshack.us/img511/9098/neska21.jpg[/IMG] [IMG]http://img820.imageshack.us/img820/8968/neska22.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...