Jump to content
Dogomania

Klops

Members
  • Posts

    53
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Klops

  1. Witam po dłuższej przerwie i melduję, że wszystko jest w należytym porządku. Z ostatnich wydarzeń wykraczających poza codzienną rutynę spacerowo-miskowo-kanapowo-łóżkową: 1) Zły ropień. Rudzina pewnego dnia obudziła się z nogą jak balon. Okazało się, że to ropień. Najgorsze były dwa pierwsze dni. Pierwszy dla mnie, bo zemdlałam jak miała wyciąganą zawartość strzykawą. Drugi dla Rudziny, bo jak jej wyciskali i czyścili, co tak jeszcze zostało, płakała strasznie:(. Następne 5 to były zmiany bandaży i antybiotyk. Wszystko w kagańcu - Ruda okazała się pibullem. Postraszyła moja Mamę i TZ. W lecznicy poznała fretki, ale bała się do nich podejść - cholera w końcu wie, na co chorują te pieski, że są takie, jakby je ktoś przeciągnął przez rurę od odkurzacza. 2) Służbowy wyjazd Kasi i 2 dni z tym, co nie chce się dzielić kanapą. Jak było, nigdy się nie dowiemy, ale po ubytku smakołyków wynoszę, że dobrze:). TZ przebudziwszy się w środku nocy i przewróciwszy się na drugi bok ujrzał rudą kulkę. Niby go ten fakt zbulwersował (jak tak psa można rozpuścić?!), ale widziałam, że był podbudowany;). 3) Spotkanie z chihuahua "Ooo, jakiś miły, mały, głośno szczekający piesek! Super! Biegnęęęę!" STOP. 2m od niego reakcja jak na fretkę tj. totalna konsternacja:). Poza tym reagujemy na "spacerek", wiemy, że po przyjściu Kaśki z pracy wskakujemy na kanapę, tarzamy się, drapiemy (niestety wzajemnie) i przytulamy, co TZ nazywa robieniem downa. Wiemy też, że jak się podniesie na spacerze łapę, to Kasia w niej podłubie, pogrzeje i nie trzeba się męczyć z lizaniem. Umocniła się Rudej wiara w bożki z lodówki. Pomimo, że od 2 dni lodówka w serwisie, Ruda siada jak siadała, na przeciwko tego Olimpu i modli się o dary. Pozdrawiamy!
  2. SBD, zaniepokoiła mnie info. z pierwszej strony. Zrobiłam przelew 9 lutego.
  3. od Rudej: "same się fotografujcie z wypierdkami. i koniec tematu Pierdka - to tylko znajomy. żeby nie było plotek w brukowcach."
  4. [FONT=Tahoma]Olena, Ty monopolistko na raporty od Rudej! Dziewczyny, ona się z Wami nie dzieli![/FONT] [FONT=Tahoma]Skończyłyście na świętach. Po świętach nadszedł dzień Sylwestrowy i to był dzień traumatyczny. Ruda, okazało się, toleruje pojedyncze petardy, ale podczas zmasowanych wybuchów fajerwerków zachowuje się jakby wybuchła wojna. UCIEEEEEKAAAAAMYYYY. Strzały próbne zastały nas na spacerze. Ruda biegła przed siebie, ile sił w nogach, obdrapała witrynę sklepu, chcąc wejść do środka oraz schowała się w piwnicznej wnęce. W domu siedziała pod krzesłem i wyglądała tak żałośnie, że na imprezę sylwestrową trafiliśmy długo po północy, żeby bidulce dodać odwagi. Potem przez kilka dni była obrażona na spacery, ze stresu dostała zatwardzenia i chciała mnie zagazować. Na szczęście doszła już do siebie. Ja też. [/FONT] [FONT=Tahoma]W międzyczasie była na kolejnym tygodniowym wypadzie do sanatorium, a to przez bakterie i wirusy, które mnie znokautowały. Kochany TZ pozbył się problemu wywożąc mnie i Rudzinę do Mamy. Ale Ruda uwielbia te wizyty. Dom duży, w domu zawsze ludzie, kuchnia w której się dużo dzieje, a kucharze hojni, bez liku kocyków, dywaników, fotelików. Tym razem było jeszcze o tyle fajniej, że j Kaśka leżała bez ruchu w jednym miejscu, więc nie było problemu z pilnowaniem. Na spacery z Mamą Mamy chodziła chętnie (Mama Mamy nieco mniej - „pójdziemy do parku, ale jak się teraz wysrasz, to zapomnij, że wieczorem będziesz łazić tyle, co wczoraj”).[/FONT] [FONT=Tahoma]Generalnie ma się wyśmienicie, kitra się bezczelnie na kanapę, nie sprząta potem kłaków i piachu, na dywan przywlekła kocyk, potem narzutę z kanapy i umościła sobie uroczy kopiec, nie zważając na moje poczucie estetyki. Jej jedynym zmartwieniem jest to, aby bożkom z psiej półki nie skończyły się smakołyki (bo na logikę, to kiedyś powinny. Z obserwacji ubogich lodówkowych człowiekowych bożków też tak wynika.). Zaczęła stawiać opór na pozno-wieczornych spacerach. Jak już doszło do tego, że dłużej się ubierałam, niż ona łaskawie spędzała na zewnątrz, zrezygnowałyśmy z nich. Wczoraj sobie robiła jaja udając, że jednak chciałaby przed snem pohasać, wdzięczyła się pod drzwiami, dawała łapę i co? Pańcia z pidżamy w dresy, po schodach pies radośnie zbiegł, wyszedł z klatki, stanął i stał. Wrócił. Więcej się nie nabiorę. [/FONT] [FONT=Tahoma]Jej nowy psi kumpel nazywa się Pierdek. Jest fajny. [/FONT] [FONT=Tahoma]Pozdrawiamy![/FONT]
  5. W imieniu Rudej chciałam zaznaczyć, że ten wątek jest do podziwiania jej urody i do dawania wyrazu wrażeniom jakie robi jej urok osobisty:]. Przekazuję od niej także, iż nie jest niemądrą tapmadl - umie wszakże siadać, kłaść się, dawać łapkę i wie, co znaczy "nie wolno zjadać ptaszkom chlebka!". Co do Sylwestra, Ruda podobnie jak moja poprzednia miłość - Tyna jest obojętna. Ostatnio pod naszymi oknami miały miejsce próbne wystrzały petard i dopiero przy nastym piesek podniósł głowę z lekkim zainteresowaniem połączonym z narastającą irytacją, że przeszkadzają w zasypianiu. Omija mnie ten problem, a Wam współczuję. Rozumiem, że przy burzach jest to samo?
  6. [FONT=Times New Roman][SIZE=2]Hej Kobity:)! Jestem:)![/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2]Dziękuję pięknie za życzenia i rehabilituję się życząc Wam samych wspaniałości w 2011r.![/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2]Ruda na Święta (i przedświęta, bo w sumie na cały tydzień) przeprowadziła się ze mną do Mamy na zielony Żoliborz. Początkowo tj. w trakcie pakowania jej zabaweczek, kocyków, miseczek i wynoszenia tegoż asortymentu wraz z posłaniem, a następnie wypakowywania powyższych w nowym miejscu była lekko zaniepokojona. Po raz pierwszy ładowała mi się na kolana, jakby mogło mnie to powstrzymać od ruszania się gdziekolwiek. Ale jak już się utwierdziła w przekonaniu, że to tego domu też zawsze wracam, zaczęła się rozbestwiać i czuć jak u siebie (szczekanie pod bramą na przechodzących ludzi, bieganie po domu góra dół, wskakiwanie na kanapy, łóżka, sprawdzanie, co pachnie na stole itp.). Moja Mama i Babcia szybko zdobyły jej serce. Przez żołądek. Ja z tych gotujących inaczej (kanapki, zupki chińskie), więc Ruda na każdym kroku była zaskakiwana nowymi zapachami i smakami. Księżniczka nie lubi surowego mięsa, ale upieczone i odpowiednio przyprawione już może być. Słodycze uwielbia. Największą sympatię zdobył karmel, który uroczo obkleja pysk i można długo po nim pomlaskiwać. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2]W Wigilię pod względem liczby prezentów była zdecydowanym nr 1. Niestety w trosce o rudy żołądek musiałam w pewnym momencie przerwać ich radosne odpakowywanie i spożywanie, co zaskutkowało delikatnym fochem.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2]Zdjęcia świąteczne byly robione może Danka się podzieli:>. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2]Co do drugiego psa, to ja jestem przekonana, ale na ten moment nie mam wsparcia TZ, który uważa, że powinnam się wstrzymać do czasu ulokowania się w większym mieszkaniu. Mama też nie popiera, argumentując to tym, że dla Rudej może być za wcześnie na kolejne życiowe rewolucje. Bez ich „tak” nie wezmę, bo muszę liczyć się z wypadkami losowymi itp. (zapalenie płuc, noga w gipsie tfu tfu czy wyjazd słuzbowy), które czasowo przeniosą ciężar opieki właśnie na nich:(.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=2]PS. Danka, kreacja sylwestrowa bomba. Obgadam to dzisiaj z Rudą. [/SIZE][/FONT]
  7. Drogie nasze, za nami weekend emocjonujący i obfitujący w następujące wnioski: 1. Rudzina może wchodzić w gęste krzaki, nie narażając Panci na zadrapania. Ruda po parkach i skwerkach zaczęła radośnie biegać bez smyczki (Olena, człowieku małej wiary, zapraszamy na wspólną przechadzkę) :)))! Nawet nie trzeba jej korumpować smakołykami. Nie spuszcza mnie z oczu. 2. Ruda toleruje bobasy. W sobotę była na imprezie rodzinnej, gdzie męczyła ją moja roczna siostrzenica. Mała karmiła ją niezdarnie. Ruda była bardzo cierpliwa i delikatna. 3. Rudzielcowi nie przeszkadza w domu inny pies. Mój TZ wpadł do nas po raz pierwszy ze swoim sznaucerowatym kundlem, który nie pokazał najlepszych manier. Pił z miseczki Rudej, gryzł jej kurczaka i kładł się na jej dywaniku. Znosiła to bez protestów. Nie była zazdrosna o głaskanie go, ani o karmienie go jej karmą. Pies ideał z allegro:). Pozdrawiamy!
  8. Ciocie, deklaruję 50zł/m-c, zaczynając od zaraz. Proszę tylko o potwierdzenie aktualności danych do przelewu ze str. 1 tj.: [B][COLOR=black][FONT=Verdana][B]Mizantropia[/B][/FONT][/COLOR][COLOR=#3e3e3e][FONT=Tahoma] [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Verdana][B]Gorczeniczka 2, 87-300 Brodnica[/B][/FONT][/COLOR][COLOR=#3e3e3e][FONT=Tahoma] [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Verdana][B]mbank [/B][/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Verdana]02 1140 2004 0000 3502 6069 0298[/FONT][/COLOR][/B]
  9. [COLOR=#3e3e3e][FONT=Tahoma]Nasze Drogie,[/FONT][/COLOR] [COLOR=#3e3e3e][FONT=Tahoma] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#3e3e3e][FONT=Tahoma]nie macie pojęcia jak Rudzinka radośnie biega:). Przez te mrozy rozpoczynamy spacer od przebieżki i średnio na 10 metrów biegu są 2 zgrabne podskoki:). Ogon przy tym cały czas lata. Piękne! [/FONT][/COLOR] [COLOR=#3e3e3e][FONT=Tahoma] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#3e3e3e][FONT=Tahoma]Wczoraj pod koniec spaceru psu się trząsł tyłeczek, a do domu jeszcze trochę brakowało i co gorsza pozostała trasa w soli:/. Łapa co i rusz w górę, więc żeby ostatnia prosta nie trwała wieki, hyc Ryżą pod pachę. Zdecydowanie drugie dziecko wolałabym lżejsze...:)[/FONT][/COLOR] [COLOR=#3e3e3e][FONT=Tahoma]Co do proponowanych piesiów to Julcia mnie urzekła (do tego i waga, i wiek słuszne), ale bałabym się o piesia nie z okolic Warszawy, bo co, jak się dziewczyny nie polubią:(? Ale na razie promujcie laski gdzie indziej - wczoraj po długiej debacie z przytupywaniem nogą, przekonałam się do planu forsowanego przez TŻ tzn. kurdupel już na nowe, większe mieszkanie. Obiecuję, że będę szukać intensywniej niż dotychczas i mniej wybrzydzać (styczeń jest realny):).[/FONT][/COLOR] [COLOR=#3e3e3e][FONT=Tahoma] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#3e3e3e][FONT=Tahoma]SBD, na Ciaputkę deklaruję 50zł. [/FONT][/COLOR]
  10. Mówiłam. Ucieszyła się i poprosiła o duuuużą kanapę, żebyśmy wszyscy mogli razem spać.
  11. Dara, towarzyszKA. Pamiętamy o pseudocieczkach:(.
  12. Olena, znowu mnie przejrzałaś. Szukam mniejszej kawalerki, żeby sprowadzić tam chłopa i co najmniej tyle psów, ile ma Wioletta V. Jakaś świnka, swoją drogą, też by mogła z nami zamieszkać. Będziej super.
  13. ciaputka, ciapulka, kapsel, klops, wsioo ryba:). Dziękuję pięknie za miłe słowa, przekażę Rudej, niech częściej stoi przed lustrem. Co do sierści - Ruda jest ruda, ja rudawa (coraz bardziej od kiedy jest Ruda). może to i z miłości;). SBD, Ciaputka jako trzecia ruda? Dla mnie rewelka:). Powiedz mi, proszę, ile to to waży? Planowałam mikrusa. Przy dwóch dobrze móc jedno pochwycić, a ja raczej z niziołków;]. Rozglądamy się z Panciem Rudej za wspólnym mieszkaniem - może to byłby dobry moment na nowego piesia?
  14. Ahoj. Zasypało strasznie:/. Po parkach chodzą rude bałwanki. Zaraz wyślę Dance kilka zdjęć - zabawy z kurczakiem, czesanie przez Pancia (to w klimacie tap madl) i in. Sesji lustrzanej nie udało się przeprowadzić. Ruda się krępowała. Ogólnie Rudzina ma się świetnie, rozbestwia się coraz bardziej:). Chociaż na początku mówiłam, że chciałabym by była czas jakiś rozpuszczaną jedynaczką, to coraz częściej myślę o przybranej siostrze. A to dlatego, że Ruda kocha małe pieski:) (ja swoją drogą też). Mało dupska nie gubi na widok kieszonkowców. Ale może żyję disneyowską wizją... Doradzicie coś w tym temacie?
  15. W kwestii pani Zofii, się wtrącę, nie wystarczy tam podjechać i zrobić wywiad wśród sąsiadów? albo zadzwonić do niej drzwi i ponagabywać o pierdoły (pies/psy powinny podejść do drzwi)? jak Was kojarzy, to ja mogę się podjąć takiego zadania aktorskiego... nie myślałyście nad zmodyfikowaniem umowy adopcyjnej w ten sposób, żeby dodać tam zaporową kare umowną na wypadek oddania psa bez uprzedniego kontaktu z opiekunem? ludzi zdecydowanych na 100% i odpowiedzialnych taki zapis nie powinien zniechęcić.
  16. to wykrakały Czarownice. wczoraj znalazłam na kanapie kostkę. nie przypominam sobie, żebym ją tam kładła... postaram się w weekend zorganizować jakąś sesję plenerowo-lustrową (jak się uda - to komu wysyłać zdjęcia?). Ola, jak mi będziesz przesyłać na fejsie takie miśki zabiedzone (kaukaz), to Ruda będzie jeść suchy chleb... Przelałam, co mogłam na bidaka:(.
  17. Proszę Cię, Oleńko, na przyszłość czytaj powolutku i dwa razy zanim będziesz zaczniesz mnie tu pomawiać, naruszać moje i Rudej dobra osobiste i zastraszać nas naruszaniem miru domowego w odstępach paro godzinnych:).
  18. Hej Dziewczyny, długonoga Gwiazda sprawowała się prawie nienagannie. Prawie, bo dwukrotnie prałam w ten weekend rękawiczki po tym jak wyciągałam z jej mocno zaciśniętych szczęk (zawzięta Śmieciarka) zielony chleb i ości ryby... Ruda zwiedzała Pola Mokotowskie w szerz i w zdłuż (narażając mnie na miłe dialogi "suka z cieczką powinna siedzieć w domu!" vs. "pies, który nie reaguje na wołanie, powinien chodzić na smyczy!"). Została też po raz pierwszy z a p r o s z o n a na KANAPĘ. Na kanapę położyłam jej śpiworek i grzecznie pilnowała się wyznaczonego rewiru. Potem wymownie mnie do niego prowadziła... Nie tylko ludzie szybko przyzwyczajają się do luksusu:). Szkoda, że tak prędko nie chwyta o co chodzi z dawaniem łapki. Od tygodnia się uczymy i w tym zakresie Rudzia ujawnia móżdżek iście tap madl ;]. Pozdrawiamy!
  19. Każdy by chciał, ale mam ja i nie oddam!:) W kwestii kanapy nie zmieniłam zdania. Ruda znalazła jednak jej alternatywne zastosowanie - opiera się o nią tyłkiem, kiedy chce się podrapać (bez podparcia się rozjeżdza). Ponadto, co rano na kanapie kładzie się rudy ryjek i sprawdza, czy śpię czy udaję. Jak udaję, to dodatkowo na kanapę wjeżdza zaczepna ruda łapa. Piesio, myślę, poczuł się już całkowicie jak u siebie - jest bekane, ziewane głośno, a do tego pogłębia się terytorializm - Ruda szczeka już nie tylko na dzwonek do drzwi, ale też wścieka się głośno na wieczorne głośne rozmowy na klatce schodowej. P.S. Rzeczywiście zdjęcia nie oddają tego, co pies tak podziwia w lustrze. Fotograf widać kiepski;).
  20. Nie znam się na zabiegach weterynaryjnych. Zostaje kikut czy nie zostaje - z niego może być krwawienie. Z wyżej wskazanego powodu nie będę się mądrzyć ws. jaskry. Zdaje się, że jest z nią podobnie jak u ludzi, czyli różnie. P.doktor wspomniała o "lekkiej" jaskrze, typowej dla seniorów. Jeżeli przy którejś wizycie stwierdzi, że wykracza poza standardy, będziemy się zastanawiać.
  21. Ciekawa dyskusja:)... Nie rozpiszę się, bo męczą w pracy pracą (bezczelni!). Na szybko: wizyta u weterynarza - super. "Piesio piękny, zgrabny, zdrowy, choć nie pierwszej młodości, ma już lekką jaskrę". Cieczką nie ma się co przejmować tak długo jak nie ma innych niepokojących symptomów, a cieczka nie jest obfita (pewnie zsostał kawałek jajnika, albo kikut macicy). Póki co nie męczymy więc piesia badaniami. W książeczce jest waga 13,5 kg - jak to odkryłam, to wiedziałam, czemu Ruda nie chciała zejść z wagi i tak się na niej cieszyła. Waga wczoraj wskazała bowiem 12,5. Ruda to prawdziwa kobieta. Kg mniej a ile frajdy:). (i tej wagi mamy się trzymać). Pozdrawiamy Was!!!
  22. "Kanapa dla Rudej"? Bomba. Macie już takie koszulki? Selenga, dziękuję. Masz gwarantowane wygody, a mądre Ciocie agitujące w razie wizytowania Rudej niech lepiej pamiętają o krzesełkach rybackich! :)
  23. Jakie "niech rządzi"??!! Eeeej. Ciocia Ola chyba chce w trakcie następnej wizyty siedzieć na podłodze. Uprzejmie donoszę, że dziś wieczorem jedziemy do lecznicy.
  24. Hej Dziewczyny! Podobnie jak Angel, wierzę, że to nic serio. Szczególnie, że cieczka jest mniej obfita niż normalnie, a sunia nie ma żadnych innych niepokojących oznak. Jest wesoły żywczyk, fizjologiczne potrzeby załatwia jak w zegarku, a apetyt więcej niż dopisuje. Jednakże, wszystko dokładnie zbadamy. I w kwestii wizytu u weterynarza - czekałam na książeczkę, którą Pan Andrzej przyniósł wczoraj. Żadnej wizyty nie mamy jeszcze umówionej. Dziś będę dzwonić do swojej zaufanej p. doktor (która prowadziła moją poprzednią sunię przez 12 lat), ustalę kiedy jest na popołudnia i w pierwszym możliwym terminie do niej pojedziemy. Nie martwmy się za zapas. Acha. Ruda jest obrażalska:). Dziś zrobiła skok na kanapę, a kiedy stanowczo poprosiłam, żeby zabrała z niej swój rudy tyłeczek, spojrzała z wyrzutem, poszła do siebie i nie reagowała na wołanie. Musiałam przepraszać. Do tego doszło:).
  25. [quote name=' jkaby co, to tel do marlenki: 503 121 021[/QUOTE'] "przepraszamy, nie ma takiego numeru"
×
×
  • Create New...