Jump to content
Dogomania

handzia

Members
  • Posts

    11204
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by handzia

  1. Też o tym myślałyśmy, ale to już była inna sprawa. Nie układało się jej z Miłoszem, więc miałyśmy podejrzenia, że może tatusiem jest ktoś inny i nie chciałyśmy wnikać w prywatne sprawy...Ostatnią rzeczą, która przyszła by mi wtedy na myśl, było to, że to dziecko nie istnieje....
  2. [quote name='ania shirley']A to też Wiola? (Z albumu Kofeiny,,,) http://s1105.photobucket.com/user/Kofeina224/media/P200711_1946-1.jpg.html http://s1105.photobucket.com/user/Kofeina224/library/?sort=3&page=1 W pierwszym linku to nie Wiolka. Jak dla mnie, ale w drugim, to nie mam pojęcia.
  3. Owszem, mieszkałby. Ale nic więcej by się nie działo....siedziałby w kojcu. Chciałyśmy tylko i wyłącznie jego dobra, byłyśmy szczęśliwe, że ktoś chce nam pomóc. Niestety trafiłyśmy na oszustkę :( Zbyt piękne to było wszystko :(
  4. Byłam przy tym teście. Marcel szczekał sobie jak zawsze...Jutro pojadę do niej i jeszcze raz przetestujemy, bo dzisiaj ciężki dzień był bardzo......
  5. Nie wiem, może wysyłać do nich osoby, które są bliżej i mogą sprawdzić...zawsze co kilka głów, to niejedna...
  6. [quote name='Aimez_moi']Najwazniejsze, ze wszystko w miare dobrze jest. TYlko te leki na stawy......[/QUOTE] Dziewczyny, ja będę robiła bazarek w połowie przeznaczony na leki dla Argusia. Nie martwcie się. Chciałabym, żeby dostał te z wyższej półki. Tylko muszę się wziąć za robotę. Bo zdjęcia mam i opisy...Tylko sił braknie z powodu Daszy i Fenka.....ale jutro się postaram pozbierać i ruszyć z bazarkiem.
  7. Marinko, ja też już od dwóch dni, prawie nic nie robię, tylko wracam do wątków, gdzie ona pisała....Wszystko powoli układa się w jedną całość :(
  8. Ja, pomimo wszystko, nadal ufam ludziom, wiem, że tych szczerych osób jest więcej niż podłych. Będę teraz nadzwyczaj ostrożna, człowiek po takich doświadczeniach uzbraja się w grubszy pancerz. Serce w środku pozostaje takie samo...
  9. Ja też od kilku dni też mam koszmary z nią związane. Bardzo chciałabym spojrzeć jej prosto w twarz i zapytać, jak mogłaś suko uśpić naszą Daszę???? Kto Ci na to pozwolił, jakim prawem czułaś taką władzę, żeby to zrobić????
  10. Tak, to prawda, głowy komuś nie prześwietlimy...Nawet najbliższa osoba może nas okłamywać i czasem późno się o tym dowiadujemy. Często zdarza się, że najbliższa osoba, czyli np. mąż czy żona mają przez lata drugie życie, a najbardziej zainteresowana osoba dowiaduje się o tym ostatnia...
  11. Bardzo dziękuję Wam dziewczyny za słowa współczucia, zrozumienia i otuchy. Bardzo ciężko będzie nam z tym żyć, że "pomogłyśmy" Daszy i Fenkowi cierpieć dalej :( I jeszcze dodatkowo tyle osób za to zapłaciło duże pieniądze. Najpierw schron, potem zimny, tygodniowy pobyt u ratifunkel, podróż do Dzierżoniowa do Michelle (drugi koniec Polski), tam też do końca już się nie dowiem gdzie była Dasza (na dworze czy w domu?) Bardzo nam z funią zależało, żeby Dasza z tymi guzami i chudością była w cieple, w domu...Znowu podróż do Wiolki do Rzeszowa, i w końcu śmierć, po którą Dasza poszła na własnych nogach. Ufała swojej opiekunce, kochała ją pewnie, jak to pies, więc poszła. W zamian za swoje przywiązanie i miłość dostała śmierć....:placz:
  12. Dzisiaj zawiozłam małego czarnulka do nowego domu. Niestety z przejęcia zapomniałam zrobić zdjęcia. Pani niedawno do mnie dzwoniła, że była już u weta, mały został odrobaczony, pobraną miał zeskrobinę z okolic oczka, bo wetka podejrzewała nużycę. Na razie w badaniach nic nie wyszło. Będę miała wieści na bieżąco. Piesek dostał imię Buffi. Wcześniej mieli Guffiego, który niestety zmarł. Nie chcieli takiego samego imienia, ale jednak podobne, więc zmienili pierwszą literę. Oby wszystko potoczyło się pomyślnie. Boję się za wcześnie cieszyć...Więc na razie spokojnie. Ps. zabierając Buffiego, pytałam o maleńką sunię. Jej dotychczasowa właścicielka planuje ją sobie zostawić...Mam nadzieję, że zechce oddać maleńką, jakby się dobry dom trafił?
  13. [quote name='Aimez_moi']A widzicie....:):) jakie cudo mamy.....:):) A zdjecia sa roznych czesci ciala czy tylko lapki?....:evil_lol:[/QUOTE] Nie no cioteczko, choćby całego go prześwietlić, to na rentgenie tylko kosteczki widać :)
  14. Arguś szukał ratunku i pocieszenia u funi :) [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/4/3k3v.jpg/"][IMG]http://img4.imageshack.us/img4/3580/3k3v.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] funia pociesza i całuje: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/849/p1v8.jpg/][IMG]http://img849.imageshack.us/img849/6418/p1v8.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] Arguś upodobał sobie wagę, ważył się na niej kilka razy ;) waży dokładnie 28,80 kg [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/801/48u2.jpg/"][IMG]http://img801.imageshack.us/img801/4463/48u2.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  15. Funia potem wejdzie i napisze fachowo co powiedziała wetka. Ja powiem od siebie tylko tyle, że nie ma tragedii i Arguś jeszcze długo pokuśtyka na tej łapince :) Zrobiłam zdjęcie Argusiowi. Nie mogę wyjść z podziwu dla niego. Niepotrzebna była narkoza, kochany Arguś dał się położyć na boku w dziwnej pozycji, w ciemnym pokoju, potem drugi raz w innej pozycji. To jest tak wyjątkowy pies, że słów brakuje, żeby go wychwalić. Zaraz wstawię zdjęcie :) Trzeba bedzie kupić mu tabletki na stawy, wetka podała nazwy kilku.
  16. Pewnie tak, ale dlaczego Wiolka nie napisała nam prawdy, tylko kazała nam się cieszyć, że jest dobrze??? Ale tego chyba już się nie dowiemy.
  17. Dzięki Bogu, Wiolka nie zdążyła "cudownie" wyadoptować Kseni... Ale na pewno planowala przeprowadzenie jakiegoś psiaka przez TM, bo pisała, że Marta z Danii chce jeszcze oprócz Daszy (*) :( jakiegoś psa zabrać...
  18. [quote name='Ellig']To wydarzenie istnieje, mysle,ze powinno sie tam o tym co sie stalo napisać... https://www.facebook.com/events/511826658849528/ To ja zakładałam to wydarzenie :( Straszny ból czuję, jak myślę, że muszę to tym ludziom powiedzieć. Tyle pieniędzy wszyscy na Daszę wpłacili, tyle osób czekało na dobre wieści. Niedawno ogłosiłam tam, że Dasza ma wymarzony dom....:( Nie mogę przestać o tym myśleć, nie umiem znaleźć sobie miejsca. Czuję się tak, jakby mi ktoś bliski umarł....:( Jestem kompletnie zdruzgotana podłością tego świata. Wiele rzeczy już przeżyłam ale czegoś podobnego jeszcze nigdy...
  19. [quote name='natie']jakby co to chętnie ogłoszę.. wcześniej robiłam m.in. Łasiczce ale pisałyście o zmianie nr telefonów..[/QUOTE] Natie, kochana, podaję mój nr tel. 887 074 603. Ja w chwili obecnej jestem tak załamana, że żyć mi się nie chce po prostu, nie mam głowy do niczego...
  20. Jak się okazało Pani Małgosia to Wiolka. Niestety chodzi o naszego Fenka :(
  21. Ni cholery nie znajduję...:shake: Idę już spać, choć nie wiem czy zasnę.... W moich oczach stoi Dasza z tym nieszczęsnym łańcuchem na szyi. Nie zdołałyśmy jej pomóc, pomimo najszczerszych chęci :(
  22. Ja też, ale szukam po omacku jakiegoś kawałeczka człowieczeństwa......
  23. Tutaj właśnie mam żal do nich. Dlaczego nie napisały nic??? Dlaczego milczały? Gdyby zaczęły z nami współpracować, pisać jak było naprawdę???? Może Dasza naprawdę miała dobrze u Michelle, ale ona po przeczytaniu tego co napisała Wiolka, nie ustosunkowała się do tego...Wzięłyśmy to za przyznanie się do winy i sposób na "przeczekanie burzy". Może Dasza żyłaby dzisiaj, chociaż wet mówi, że sunia była ciężko chora.... Nie podaruję sobie tego nigdy.:( Ps. Zresztą, pw napisane do "Wiolki" przez giselle też nie świadczy o niej dobrze. Nie znała przecież Wiolki, nie wiedziała, że tej ciąży nie ma, jednak życzyła jej to co każdy już wie. W dzisiejszych czasach liczy się tylko KASA i ku...wa nic więcej! Nie uwierzę już nigdy żadnemu płatnemu dt. Koniec, skończyło się.
  24. To wszystko to dla mnie jakiś horror....Czytam teraz te inne wątki i ciarki mnie przechodzą, nie umiem w to uwierzyć, w mojej głowie się to nie mieści.....Jeszcze jakieś dwa tygodnie temu boleśnie przeżywałam śmierć Kofeiny (wcześniej o niej nie słyszałam), bo pisała mi o niej na fb "Wiolka". Pamiętam, że pół nocy nie mogłam zasnąć, bo przeżywałam, że biedne bliźnięta bez matki zostały....:shake: Cieszyłam się jak głupia, że Dasza tak dobrze trafiła, Hilton i te sprawy.... ja pie...le!!!! 6-go czerwca Wiolka dzwoniła do mnie z płaczem, że Danka jej już nie kocha i poszła z Martą do hotelu.....A, ja idiotka tak się cieszyłam, że taka wspaniała dziewczyna zechciała zaadoptować naszą sunię :-( Nie wiem, jakie Wiolka miała plany, ale zdążyła jeszcze napisać, że "Marta" ma zamiar zaadoptować jeszcze jednego psa....Domyślam się, ze chciała przeprowadzić przez Most Tęczowy jeszcze jakiegoś psa, tylko już nie zdążyła....
×
×
  • Create New...