Jump to content
Dogomania

Kalinuwka

Members
  • Posts

    65
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kalinuwka

  1. No właśnie nie wiem co.. Może jest ktoś chętny, kto chce zadzwonić i zapytać. Ja się za bardzo denerwuję.
  2. Nerwy, nerwy.. Podałam tel do schronu, nie prywatny, taki nr podano na stronie mojego um, wraz z imieniem i nazwiskiem, adresem. Innego nie podano, więc na ten może dzwonić każdy. Wiele rzeczy mnie w tej historii wyprowadza z równowagi, za dużo tu kręcenia. A już najgłupsze jest to, że mam opory zadzwonić do schronu, żeby znowu nie usłyszeć nieprzyjemnych tekstów. No i wszystko trzeba z pana wyciągać, a dopytywanie jest uznawane za atak. Jeszcze jedna rzecz mnie interesuje. Kto sprawdza ludzi, którzy przychodzą do schronu po psa, który nie przyjechał z MMz? Czy przypadkiem nie jest wydawany ot tak i koniec. Za to pies przywieziony z MMz już tak łatwo nie wyjdzie, bo musi przejść rozmowę adopcyjną, a prawo jego ogłaszania ma tylko jedna osoba. Dobra, nie ma co, od 17 można go ogłaszać. Zobaczymy, co z tego będzie. Ja pomogę ogłaszać.
  3. Mamy bardzo ciężki kontakt ze schroniskiem... Niewiedzą nawet co to jest dysplazja.
  4. To nie żadna tajemnica, więc podaję tel do schronu 606-688-693
  5. Dzwoniłam najpierw do hycla, ale nie mógł ze mną rozmawiać. Następnie dzwoniłam do osoby odpowiedzialnej za adopcje psów wywożonych przez AG. Podobno zdjęcia zostały dziś zrobione. Na końcu dzwoniłam do Kolna. Pan, który ze mną rozmawiał lotny nie był. Powiedział kilka rzeczy, które mnie wkurzyły, m.in. że misiek jest słaby (na pewno nie!), leciwy (skąd wie, skoro wet go nie widział) i że nie wiem, czy szanowny weterynarz będzie chciał ze mną jutro rozmawiać i udzielać mi informacji o zdrowiu psa (co to jakieś informacje tajne przez poufne, pies prezydenta, czy co?). Oświadczyłam Panu, że pies prawdopodobnie ma właściciela, że nie jest wcale stary ani taki słaby i że interesuje się nim pół Polski. Gdy tak gadał, o tym, że niby taki słaby wypaliłam w końcu - chyba nie zostanie uśpiony?! Pan zaczął się tłumaczyć, że to im się zdarza bardzo rzadko i zasugerował telefon jutro. Na pewno zadzwonię, ma to jak w banku!! Będę prosiła znajomych, żeby codziennie dzwonił ktoś inny. No i nie wyobrażam sobie, żeby wet nie chciał ze mną rozmawiać ani udzielić mi informacji o stanie psa.
  6. Wrzucimy go z evitą do lokalnych gazet. Na moje rozwieszone zdjęcia oddzwoniła babka, której skradziono 3 miesięcznego kaukaza i tyle..
  7. Jutro, a w zasadzie dziś, misiek pojedzie do schronu.. Serce mi pęka. Moje dochodzenie nic nie dało. Jest jakiś sygnał, że to może być pies wypuszczony z bloku. Będziemy wyjaśniać. Pomóżcie mi go stamtąd wyrwać. Ja do schronu będę dzwoniła codziennie, aż im się znudzę, Muszą wiedzieć, że ktoś się nim interesuje, żeby przypadkiem coś mu się tam nie stało.
  8. Pipi, wysłałam pw. Byłam przed chwilą w UM (w kociej sprawie), opowiedziałam im pokrótce co i jak, ale Pan tylko rozłożył ręce. Oni się za bardzo nie przejmują, jakie warunki są w schronisku. Lepszego nie mają (pytali, czy my znamy, to chętnie umowę podpiszą).
  9. Hycel trzyma psa pod Mińskiem, nawet z nim rozmawiałam. Pies ma być wywieziony jutro i koniec. Jak zwykle cierpi zwierzę, przecież mówiłam i policji i hyclowi, że ten pies może mieć właściciela. Czyli po co koszty umieszczania go w schronisku. Tylko kto ma szukać tego właściciela. Ja? No ja szukam, bo mnie najbardziej zależy. I już nawet nie chce myśleć, o tym, co napisała evita (czy dojedzie do schroniska), bo różne się u nas historie z psami działy.
  10. A czy ta fundacja zabiera czasem psy ze schroniska? Kurcze, kombinuje już. Czy w tym schronisku są jacyś wolontariusze? Ciężko znaleźć jakieś informacje a osobiście nie sprawdzę, czy tam dojechał. Pozostaje tylko telefon. Domyślam się, że łatwiej jest wziąć na dt mniejszego psa. Czy ten misiek nie ma szans na dt z dogo?
  11. No właśnie, były hodowca lisów.. W lokalnej gazecie pisali, że niby taki dla zwierząt dobry bo lisy hodował. Redaktor chyba na głowę upadł :angryy: A wracając do psa. Evita wszystko napisała w zasadzie. Dziś chodziłam po tej ulicy, rozwieszałam ogłoszenia. Pytałam ludzi. Jeden chłop dziwnie szybko przede mną uciekał... Boję się, że ktoś go wywalił specjalnie. Pies lekko utyka na jedną nogę, ale to przecież nie powód, żeby go wyrzucić... Wyć mi się chce, jak pomyślę, że w środę hycel go wywiezie do schronu. Taki fajny, spokojny kaukaz. Miałam kiedyś kaukaza i stąd mój szczególny sentyment do tego psa. Ja nie mam szansy wziąć go na dt, raczej kociara ze mnie, kota łatwiej upchnąć. Jutro ostatnia szansa, albo znajdę tego właściciela (w co już chyba sama nie wierzę), albo jakaś dobra dusza z dogo się ulituje i go weźmie. Pomocy.......
  12. Czas nam się kurczy, a sprawa nie posunęła się nawet o milimetr :-( Co my zrobimy, jak minie miesiąc w hoteliku...to już niedługo:placz:
  13. Zamęczy mnie w końcu ten temat.. Dogomaniacy, w Was nadzieja, jam kociara, mam mniejszą siłę przebicia tutaj :(((
  14. Jutro poruszę niebo i ziemię chyba. To nie tak, że ten pies może siedzieć w hotelu wiecznie. Pomijam już fakt konieczności zapłacenia, on po prostu ma jeszcze ok 2 tyg w hotelu, bo tylko na miesiąc zgodzili się go wziąć.
  15. Szkoda, że takie nikłe zainteresowanie tematem. Pies jest obecnie w hoteliku pod Mińskiem. Może tam spędzić miesiąc. Siedzi już z dwa tygodnie, więc czas nam się kurczy. Baltazar bardzo się zmienił, wygląda o wiele lepiej. Porusza się "z życiem", podchodzi do ludzi, prosi o głaskanie. Jest przesympatyczny, nie wykazuje najmniejszej agresji. Miał sesję zdjęciową do Super Expresu, miał ukazać się artykuł. No i pech! Dziennikarz pomylił numer telefonu!!! To za dużo ja na jednego psa. Ta bardzo liczyłam, że rozdzwonią się telefony, że znajdzie się ten jedyny, odpowiedzialny dom. Żeby tego było mało, dziś miałam tel ze Sfory. Dług w lecznicy to 1100 i oni chcą, żebyśmy MY go zapłaciły! Przecież zwróciłam się do fundacji o pomoc, a teraz odbieram nieprzyjemne telefony. Tymczasem my musimy zapłacić za hotelowanie Baltazara pod Mińskiem ok 500zł. No nic tylko siąść i się pochlastać. Będziemy próbowały coś uzbierać, ale przede wszystkim na hotel, który same na siebie wzięłyśmy. Przestanę się chyba zwracać o pomoc do fundacji, bo co to za pomoc, kiedy na koniec każą mi płacić, za coś, co sami na siebie wzięli?
×
×
  • Create New...