Jump to content
Dogomania

visNK

Members
  • Posts

    71
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by visNK

  1. [quote name='LALUNA']A jakie to sa specjalne szelki nr 5 i nr 6 ?[/QUOTE] Tak jak wcześniej pisałam ja i ktoś jeszcze - jedne szelki to takie zapinane z przodu. Kiedy pies się ciągnie nie może pociągnąć do przodu, bo konstrukcja szelek obraca go w bok. Drugie to tak skonstruowane szelki, w których ciągnący pies ma wrażenie unoszenia się jego przodu. Nie wiem niestety czy dostępne w kraju.
  2. [quote name='Berek']Na poprzedniej stronie dostałaś ode mnie link do interesującego artykułu Susanne Clothier o kantarach. Całkiem, całkowicie zewnętrzny! :evil_lol:[/QUOTE] Tak, przeczytałam i Suzanne Clothier pisze dokładnie o tym o czym ja. Dopuszcza ona używanie narzędzi typu kolczatka, halter czy obroża zaciskowa jedynie przez chwilę w przypadkach szczególnych. Ja cały czas piszę o tych, którzy kolczatki używają na codzień "bo pies jest duży i ciągnie". Halter umiejętnie użyty (dwie smycze) czy kolczatka noszona przez psa przez miesiąc - ok. Ale w ostateczności. Nie mogę uwierzyć, że nikt na forum dla - jakby nie było - miłośników psów nikt mnie jeszcze nie poparł. Wręcz przeciwnie - widzę, że z radością przyklasnęlibyście pomysłowi, żeby każdy większy pies nosił kolczatkę "na wszelki". I niech nikt nie pisze znowu, że to psa nie boli. Gdyby nie bolało to nie nazywało by się to kolczatka, tylko obroża. Tak jest skonstruowana, żeby bolało. Gdyby nie bolało to by nie działało. @Pies Pustyni Przedziwne, że przy tak wielu materiałach nt. tzw. metody pozytywnej, która jest bardzo skuteczna i przyjazna dla psa i jego właściciela Ty hołdujesz jakimś przedziwnym metodom pukania psa w zad ;) Dzieci też walisz (czy też będziesz?) linijką po łapach jak nie odrobią lekcji? Metody tradycyjne oparte na dominacji międzygatunkowej odchodzą do lamusa. Nowa metoda jest przejrzysta i bardzo skuteczna, ale wciąż są tacy, którzy lubią "rządzić" - a słabszym łatwiej. Szczerze żal mi takich i żal mi ich dzieci - bo to ci sami, którzy potem twierdzą, że bez klapsa dziecka wychować się nie da.
  3. Powiem tak: Gdybym miała problematycznego psa, którego nie potrafię utrzymać na spacerze kolejność wybranych przeze mnie narzędzi wyglądałaby następująco: (kolejny po nieskuteczności poprzedniego) 1. szkolenie psa 2. porada dobrego szkoleniowca 3. inny dobry szkoleniowiec 4. kolejny dobry szkoleniowiec 5. specjalne szelki 6. inne specjalne szelki (być może trzeba by było sprowadzić) 7. kolczatka Ale najłatwiej jest zacząć od najprostszego nie bacząc na komfort i zdrowie (fizyczne i psychiczne) naszego pupila. I powtarzam - nie piszę o szczególnych przypadkach (babci z ONkiem) czy agresywnego psa dopiero po wyciągnięciu ze schronu. Jeśli Wy nie widzicie nic złego w stawianiu znaku równości pomiędzy obrożą a kolczatką (bo to łatwiejsze niż szkolenie) to nie wiem na jakim forum ja się znalazłam. Podążając prostym porównaniem: gdyby mnie ktoś szarpał na kolczatce to bym się wk*rwiła. A w momencie wk*rwienia reagowałabym dalej mimo bólu. Wniosek można wysnuć taki - kolczatka nie hamuje agresji tylko ją wzmaga. Nie tędy droga. @ Pies Pustyni Nie odpowiadasz na moje pytania, skąd pomysł, że odpowiem na Twoje? @ puli Nie szukam rzetelnych informacji na forum, więc przepraszam, ale nie będę czytać innych wątków. Dyskutuję w tym. Linki zewnętrzne bardzo chętnie :)
  4. [quote name='Pies Pustyni']To moze jednak nie jest taka straszna? Mialem kiedys suke, na ktorej przez przypadek zauwazylem jak to jest z ta reakcja na kolczatke. Mianowicie na poczatku naszej "znajomosci" na lekkie szarpniecie reagowala identycznie jak na niespodziewane stukniecie (bardzo lekkie, takie "zaznaczenie") palcem w zad, kiedy zbytnio wychylala sie do przodu. [/QUOTE] Fajnie, ale po co prowadzić psa na kolczatce, albo dźgać go palcem w tyłek? [quote name='Pies Pustyni']Gdyby kolczatka faktycznie miala zadawac taki bol, jak niektorzy uwazaja, to powinna miec tylko ze trzy kolce. To tak jak z fakirem - kladzie sie na desce, z ktorej nie sterczy piec tylko piec tysiecy gwozdzi.[/QUOTE] To czemu śpisz na wygodnym materacu? [quote name='Pies Pustyni']Tak samo nie masz powodow zeby nie wierzyc fachowcom uzywajacym kolczatki, bo zadne z nich nie jest psem i przez to nie wie tak na prawde, jak taki pies sie czuje, kiedy uzywa sie na nim tego czy tamtego.[/QUOTE] I nie piszę o fachowcach używających kolczatki. Choć miałabym do takiego ograniczone zaufanie. Kolczatka jest narzędziem namiętnie stosowanym przez "tradycyjnych". Mnie oburza fakt używania kolczatki ZAMIAST obroży. Jeśli obroża w 90% przypadków powoduje urazy kręgów szyjnych, to boję się pomyśleć w jakim stanie jest kręgosłup psów prowadzanych całe życie na kolczatce.
  5. Spodziewamy się szczeniaka :loveu: rasy golden retriever. Plan jest taki, że pies będzie karmiony docelowo rano suchym a po południu gotowanym. Chcemy go w ten sposób karmić od małego, ale nasuwa się pytanie jak to zorganizować, żeby szczeniak dostawał wszystko co trzeba? Jak rozplanować taki jadłospis? Czy to co wymyśliłam brzmi racjonalnie? Śniadanie: sucha karma Obiad: mięso, warzywa, ryż / kasza / makaron - na zmianę Kolacja: białko (jajo, twarożek, jogurt, ryż z mlekiem) Czwarty posiłek w formie nagród przy szkoleniu. Sucha karma (o ile będzie lubiana), albo kawałki mięsa (gotowane albo wędzone), czy psie ciasteczka domowej roboty Chciałabym o ile weterynarz nie zaleci uniknąć suplementów. Wolałabym wszystkie potrzebne składniki umieścić w diecie. Jakieś pomysły? Rady?
  6. [quote name='LALUNA']Czesciej proponuje szeleczki z zaczepem na piersi. Dosyc dziwne urządzenie które jest dosyc niewygodne. [/QUOTE] Albo szelki, które przy ciągnięciu sprawiają psu wrażenie podnoszenia się przednich łap. Wierzę, że skuteczne. Nie wiem jednak czy takie cuda mamy dostępne w kraju. Osobiście szukałabym przyjemniejszych dla mnie i dla psa rozwiązań. Tak jak napisałam - serce mi się kraje i naprawdę nie rozumiem, czemu kolczatki w Polsce są tak popularne. Nie można oczywiście generalizować, ale bardziej jestem w stanie uwierzyć w to, że ludzie na codzień używający kolczatki zamiast obroży to leniuchy, kiepscy nauczyciele albo zwyczajnie zacofani właściciele, którzy nie wiedzą, że psa można szkolić, niż w to, że każdy pies w kolczatce to porywczy, nieobliczalny i trudny pies, który w obroży stwarzałby zagrożenie dla siebie i innych. Jest jeszcze inna kwestia. Pies rasy uznanej za niebezpieczną w kolczatce wygląda fajnie i groźnie. W obroży wygląda gejowo i nie można się polansować na osiedlu. Mam nadzieję jednak, że to margines. Zwolenników kolczatki zawsze pytam - czemu nie obroża elektryczna? ;)
  7. Nie używałam nigdy haltera, więc ciężko mi odpowiedzieć na te zarzuty. Za założenia i z moich informacji wynika, że na halterze pies się zwyczajnie nie szarpnie, bo skręt głowy mu to uniemożliwi. Osobiście ufam ekspertom z positively.com a zwłaszcza Victorii Stilwell - skoro ona proponuje halter to nie mając więcej informacji na ten temat nie mam powodów, żeby jej nie wierzyć. Osobiście mając pod opieką niewychowanego rodezjana-uparciucha zawzięcie ciągnącego na kolczatce postawiłam przede wszystkim na szkolenie. Z bardzo udanym skutkiem. Dodam jednak, że nie był to pies agresywny ani nadpobudliwy - jedynie silny. Właścicielce zaś poleciłam kilka książek i poszukanie specjalnych szelek dla "ciągaczy" - bo nie wiem czy w Polsce są one dostępne.
  8. A ja jestem i pozostanę przeciwniczką kolczatki zamiast obroży. Widuję takie psy bez przerwy i serce mi się kraje. I nie ruszają mnie argumenty, że "przecież psa to nie boli". Kolczatka jest skonstruowana tak, żeby bolało. Gdyby tak nie było nie różniłaby się niczym od obroży. Co zabawniejsze, kiedy zapytasz takiej osoby, czy założyłaby psu obrożę elektryczną to nie - to już tortura - ale kolczatka jest w porządku. Przedziwne jest dla mnie to, że ktoś z jednej strony twierdzi, że kocha swojego psa a mimo to używa kolczatki przez całe jego życie zamiast obroży. Są haltery, specjalne szelki, które zapobiegają ciągnięciu, a przede wszystkim szkolenie. Kochasz psa? Oszczędź mu cierpienia i nie ryzykuj wyrządzenia mu krzywdy. Kto kiedykolwiek używał kolczatki, wie jak nieskuteczna potrafi być gdy pies się uprze i zaprze. Nie piszę o ekstremalnych przypadkach, w których KRÓTKOTRWAŁE użycie kolczatki jako narzędzia szkoleniowego bywa niezbędne.
  9. Z tego co wiem (nie potwierdzę jednak na 100% - nie jestem prawnikiem). To nie ma szczególnych uwarunkowań czy pozwoleń dla firm zajmujących się sprzedażą zwierząt a warunki w jakich zwierzęta mogą przebywać określa ustawa o ochronie praw zwierząt. A ta z kolei z tego co pamiętam mówi o absolutnym minimum - dostępie do czystej wody, pożywienia i "przechowywaniu" nie ograniczającym ruchów zwierzęcia. Czyli jak pies czy kot może rozprostować cztery łapki z prawnego punktu widzenia wszystko jest ok.
  10. Zaznaczę od razu, że nie przebrnęłam przez wątek, bo więcej w nim odpowiadań z życia wziętych niż porad ;) Za jakieś 4 m-ce do 8letniej kotki (niewychodzącej) dołączy szczeniak golden retriever - chlopak. Kotka już uczona jest jedzenia i picia z misek na blacie. Ma też nowe legowisko na wysokości mniej więcej metra. Około miesiąca przed przyjazdem malucha planuję również zbadać kocią kupkę na obecność jakichś świństw czy robaków. Prosiłabym o porady jak poradzić sobie w sytuacji nowy szczeniak w obcym miejscu i starsza kotka na swoim. Mieliśmy u nas przez tydzień dorosłą suczkę i po pierwszym dniu prychania kot omijał psa i było spokojnie. Wierzę, że wszystko się ułoży i nawet jeśli zwierzaki nie zapałają do siebie miłością to co najwyżej będą się omijały z daleka. Wolałabym jednak okres socjalizacji przejść możliwie najsprawniej, stad pytanie: jakieś myki? sztuczki? czary mary? :)
  11. Sylwia, błagam, nie ucz psa załatwiać się na chodnik. Miej litość dla spacerujących po nim ludzi.
  12. Ja napisałam maila do Polskiego Związku Kynologicznego - odpowiedź dostałam następnego dnia. Napisali od ilu lat działa hodowla, czy aktywnie i poinformowali kiedy dyżuruje spec od rasy, do którego można przedzwonić i wywiedzieć się więcej. A poszukiwania możesz zacząć od internetu :) Np na forach o danej rasie. Moim zdaniem lepiej najpierw znaleźć dobrą hodowlę i poczekać na miot niż znaleźć szczeniaki i na szybko prześwietlać hodowcę.
  13. Ja pisząc maila do hodowcy wiedziałam już o nim całkiem sporo. Pisałam też do Polskiego Związku Kynologicznego z zapytaniem czy hodowlę znają i polecają. Przez maila spytałam hodowcę tylko kiedy planują kolejny miot i co chcieliby wiedzieć o mnie. Poprosił o telefon, zadzwoniłam. Orientacyjną cenę golden retrieverów znałam - więc pytanie o cenę padło dopiero na koniec naszej rozmowy telefonicznej. Trafiłam na normalnego hodowcę - przedział cenowy podał od razu, sam odpowiadał o swoich psach, o warunkach i nie przeprowadzał wywiadu psychologicznego przez telefon. Pytania zależą tak naprawdę od celu w jakim kupujesz psa. Ja chcę mieć przyjaciela - nie zależy mi na wystawach, sportach itp. Dlatego zależało mi jedynie na kilku podstawowoch informacjach: czy rodzice, dziadkowie mają porobione niezbędne badania i w jakich warunkach mieszkają psy i szczeniaki (wybrałam hodowlę bezkojcową) wszystkiego tego dowiedziałam się ze strony internetowej. i oczywiście cena - zwyczajnie chciałam wiedzieć ile mam odkładać, żeby w terminie odbioru szczeniaka mieć pieniądze na niego i na wyprawkę tak jak jestem wdzięczna za brak niekończącego się wywiadu ze strony hodowcy, tak ja chciałam mu tego samego oszczędzić. uważam, że nie ma co popadać w paranoję. porozmawialiśmy sobie trochę, każdy powiedział o sobie (hodowca bardziej o psach) to, co wydawało nam się najważniejsze. i starczy :) jeśli hodowca jest "polecany" przez PZK to pytania o dietę psów i szczegóły socjalizacji szczeniaków uważam za przesadę - ufam, że człowiek wie co robi
×
×
  • Create New...