Jump to content
Dogomania

winter7

Members
  • Posts

    1651
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by winter7

  1. Mój Króliczku, brykaj teraz do woli :-(:-(:-(:-( [*]
  2. Ja swoją deklarację chętnie przerzucę na Maczkę. Powodzenia Mała.
  3. Dzięki za zaproszenie. Zapisuję wątek i pomyślę nad formą pomocy.
  4. Karolcia, a czy Borys ma jakieś ogłoszenia? Może warto go poogłaszać
  5. [quote name='si_bcw']winter7, jesteś wielka:loveu: konto to samo co dla Rocha:)[/QUOTE] Ktoś mnie rozszyfrował :) I mam pewien osobisty powód. :(
  6. [quote name='toyota']2 lipca umarł :(, tak jak mój Miodek :(. http://www.dogomania.pl/threads/188494-Prawie-zabi%C5%82am-swojego-psa-%28%28%28 Bardzo Ci współczuję. "Psy żyją krótko, za krótko, ale człowiek wie, co go czeka. Wie, że będzie cierpiał, że straci psa, że to będzie ogromna rozpacz, więc stara się wykorzystać jak najlepiej każdą chwilę, cieszyć się ile się da jej radością i niewinnością, ponieważ złudna jest myśl, że pies będzie z nami przez całe życie. [...] Może kochające psy to dla nas forma pokuty za wszystkie inne złudzenia, na jakie sobie pozwalamy, i za błędy, które popełniamy z ich powodów" D. Koontz 'Wielkie małe życie' ;(
  7. [quote name='bumel']Winter7, Ty byłaś jego Aniołem - ogromny szacunek dla Ciebie, że dałaś mu dom, Owca odszedł jako Pański pies, a nie samotnie w schronisku... p.s. mój piesu też ma padaczkę... To ON był moim Aniołem. Był taki czysty i nieskazitelny. Aż trudno w to uwierzyć, ale on nigdy niczego nie zniszczył, nie zbroił, nie zaatakował. Tylko podstawiał główkę do głaskania. Kocham Cię bardzo Dexiulu
  8. To ja mogę zadeklarować 100zł miesięcznie deklaracji stałej. Kiedy Dumka mogłaby jechać do dt?
  9. [quote name='toyota']Dzisiaj rocznica śmierci Miodka. Pierwsza moja myśli po przebudzeniu, przeklęty 2.07. Nie ma już drapania w drzwi, głośnego chłeptania wody i wielkiego pychola z glutami do przytulania :(.[/QUOTE] Toyota, strasznie Ci współczuję. Wczoraj, w rocznicę śmierci Twojego Miodka zmarł mój Dexik. Był u mnie tylko 9 miesięcy. Od wczoraj, nie mogę sobie wybaczyć, że nie postarałam się bardziej, że nie przestudiowałam tematu dokładniej. Że być może przyczyniłam się do jego ostatniego ataku padaczki. Dzień wcześniej zabrałam go do Warszawy do weterynarza - okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Że mogłam szukać alternatywnych metod leczenia. Wysyłać mail'e do różnych lekarzy. Dexiula miał tylko 4-5 lat. A najgorsze jest to, że jutro minie pierwsza rocznica śmierci mojego Ramzeska (mojego pierwszego psa), który zmarł w okropnych okolicznościach i też z powodu ataku padaczki. Do dziś trudno mi o tym mówić. Miałam koszmary przez kilka tygodni. Nie mogłam odpuścić tej sprawy - lekarka, która w tym uczestniczyła - Katarzyna Lepka z Elwetu w Warszawie na Niepodległości (przestrzegam wszystkich!!!!!) dostała naganę z wpisem do akt za swoje zachowanie. Wierzę, że Miodeczek zaopiekuje się moim Dexiem kochanym. Nie zdążyłam mu powiedzieć tylu rzeczy....
  10. [quote name='Aimez_moi'][URL=http://imageshack.us/photo/my-images/684/1002080q.jpg/][IMG]http://img684.imageshack.us/img684/5131/1002080q.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Ale cudny uśmiech. Życzę Ci dużo szczęścia Ramziku.
  11. Myślałam, żeby jeszcze spróbować akupunkutry :( Nie zdążyłam. Myślałam, że mamy tyle czasu............
  12. Nie mogę spać. Schodzę na dół, a mojego puchatego aniołka nie ma.... Byłeś prawdziwym Psim Aniołem. Mój Kochany.
  13. Nie mogę w to uwierzyć!!!!!!!!!! Dlaczego tak się stało.Czemu nie mógł się dłużej cieszyć spacerami??? On je tak uwielbiał... Boże, dlaczego jesteś taki niesprawiedliwy????????
  14. do mnie też to jeszcze nie dotarło. W piątek o 4 nad ranem obudził nas atak padaczki Dexiczka. Kolejny miał o 6, potem o 7, 9. O godzinie 21 miał dziesiąty atak. w międzyczasie podawałam mu diazepam we wlewkach. Dzwoniłam do dr Dembele i poradził,żebyśmy przy następnym ataku zadzwonili po weterynarza, aby podał mu dożylnie diazepam. Pojechaliśmy do kliniki. Moja biedna Dexina nie pozwoliła sobie założyć wenflonu. Dostał tam kolejnego ataku i w chwili wyczerpania lekarz założył mu dojście do żyły. Podał mu diazepam. Dexik się uspokoił i usnął. Mieliśmy wrócić do domu i przyjechać po niego rano. Ale jak byliśmy pod domem, zadzwonił lekarz, że jak tylko wyszliśmy, mój zajęczak zrobił się niespokojny i bardzo pobudzony. Wróciliśmy do kliniki. Postanowiłam zostać z nim na noc. Trochę się kręcił, dyszał. Przytulałam go i głaskałam. W końcu usnął na trochę. O 5 znów się przebudził i był już mocno kontaktowy. Wyszłam z nim, żeby sobie troszkę pochodził. Był taki PIĘKNY. Nie mogłam się na niego napatrzeć. Ogon zawinięty do góry jak pióropusz. Biegał tak lekko. Jak go wołałam, podbiegał w poskokach i się łasił. Wyglądał idealnie. Zupełnie jakby nie był po tak ciężkiej nocy. Piękna puszysta sierść i ten jego uśmiech..... :placz: Mój mały Wesołek :placz::placz::placz: Byłam pewna, że najgorsze za nami, że możemy wracać do domu. Weszliśmy z powrotem do lecznicy. Zrobił się niespokojny, chodził o okna do drzwi. w końcu położył się. Po chwili dostał kolejnego ataku. Przez prawie godzinę próbowaliśmy go przerwać. Dostał 20 ampułek diazepamu. I nic... Ściskałam jego biszkoptowe uszka i błagałam, żeby przestał. Żeby mi tego nie robił. Że tego nie przeżyję. Ta pieprzona padaczka nie chciała odpuścić. Dostał kroplówkę. Nie mogłam patrzeć jak się męczy i szamocze. Jak motyl w czasie wichury.:-(:-(:-(:-( Kazałam mu biec do mojego Ramzia:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: Był taki dzielny!!! Był taki cudowny. Kocham go tak strasznie mocno!!! Mieliśmy takie plany.... Nie wiem co dalej robić. W środku mam taki przeraźliwy ból. To był najpoczciwszy psiak na świecie. Nie było w nim cienia złości. Zawsze był uśmiechnięty. Nigdy na nikogo nie szczekał... tylko ocierał tą swoją głowinę i dawał uszy do drapania. Boże, jak ja za nim tęsknię!!!!!!!!!!!! :placz: To była wyjątkowa psina. Codziennie mu to powtarzałam. Może mogłam jeszcze czegoś innego próbować. Może innych leków, lekarzy??? :flaming: Dexiu, kocham Cię nad życie. Wybacz, że Cię zawiodłam:-( Przepraszam Kochanie. Śpij słodko mój króliczku. Zawsze Cię będę kochać. [*]
  15. Dexik pobiegł za Tęczowy Most. :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
  16. [quote name='Maria1957']... tego nie zrobił człowiek tylko zwyrodniałe zwierzę bo niestety nie każdy kto ma dwie nogi jest człowiekiem ... Wskazane odnaleźć tego "stwora" i dla przykładu surowo ukarać !!![/QUOTE] Zwierzę by tego nie zrobiło...
  17. Posłałam kaskę dla dziewczyn. Ja dopiero na tych ostatnich zdjęciach zajarzyłam, że Meggi jest niewiele większa od Peggi. Do tej pory żyłam w przekonaniu, że Meggi to gigantyczny 45kg psiur. :):):)
  18. Więc podajesz jej nadal ten Biomectin, czy nie? Bo już nie wiem. I dopiero co pisałaś o wydrapywaniu dziur, a teraz okazuje się, że nie ma objawów? Mnie chodzi o to, że nie można w nieskończoność podawać Biomectinu.
  19. A czy byłaś z Shilą u lekarza, o którym Ci mówiłam. Nie możesz leczyć jej na oko. Ten lekarz współpracuje z Fundacją Niechciane Zapomniane. Dzwoniłaś tam chociaż?
  20. Oczywiście :)
  21. W razie czego ja też mogę zapewnić transport z Częstochowy do Czarodziejki. Więc w przypadku problemów, dajcie znać.
  22. Dam jutro znać co z transportem. Może mi się uda coś załatwić.
  23. [quote name='Szarotka']O jej a kto to jest taki uzdolniony graficznie ????????? i w jakim to programie ?? Fakt, ze pojedyncze zdjecie jest lepsze :):) co za duzo to nie zdrowo :):)[/QUOTE] Kochana, ja przysyłam tu profesjonalistkę. :D Ale nawet sama nie rozumiem tych rar'ów i innych skrótów. A na tym plakacie Kajtek, to prawie wychodzi z ekranu :)
×
×
  • Create New...