Jump to content
Dogomania

f-iga

Members
  • Posts

    75
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by f-iga

  1. Dajcie spokój, ja trzymam kciuki, żeby była jakakolwiek! Czekamy do poniedziałku, jeśli "twarde dowody" nie pojawią się do tego czasu, nie będzie dobrze. Nie chcę o tym na razie myśleć. Kubrak znaleziony, pies nie chodzi już owinięty wełnianym szalikiem.
  2. Dzisiaj kontrola u lekarza, rosół jeszcze 6 dni, czekamy, Lola w formie rosołowej - radość i ekscytacja. Dziś do rosołu dochodzi przemielone mięso. Głupio brzmi - czekamy na efekt przemiany materii.
  3. [quote name='Aimez_moi']10 dni rosolku......samego rosolku? Nic a nic wiecej?[/QUOTE] 10 dni tylko rosół, teraz to już 7. Ma w tym rosole wszystko, co powinna jeść teraz a nie ma tego, czego nie powinna - elementów stałych. Serio, po tym żarciu suka odzyskuje siły. Znowu mamy radosnego psa. I trzymamy kciuki za powodzenie grubszego żarcia.
  4. wpłaciłam swoją dolę, przepraszam, miałam ostatnio małe zawirowania. Słodki jest ten piechu bardzo, oby szybko wywędrował do swojego domu. Namawiany przeze mnie na razie się cały czas zastanawia. Boi się, nie miał nigdy psa z odzysku - stąd te obawy. Pracuję nad nim dalej.
  5. Noc z rosołem przespana, z każdą kroplą tego eliksiru w psicę wstępuje nowe życie. Na prawdę, po żarłocznym wychłeptaniu pierwszej połowy szklanki zyskała ponownie radość życia. Teraz biega często podekscytowana z nadzieją na jeszcze :-) Ostatnia prosta.
  6. Dziewczyny, jeszcze ostatnia prosta i jesteśmy u celu. 10 dni rosołu i test na normalne żarcie. Wet twierdzi, że im pies bardziej zdrowieje, tym większe mamy szanse, ale ryzyko niestety jest. Wolimy o nim nie myśleć, ale musimy pamiętać, że ciągle jest obecne. Oby ruszyło wszystko jak należy na intestinalu. Druga połowa szklanki rosołu wlała w psa jeszcze większą radość.
  7. Kochani, rosół wypity :-) pies przeszcześliwy, od razu zdrowsza, weselsza. Próby skoków (zakazane), machania ogonem, wylizywanie koła pół metra od miski. Na razie było pół szklanki, za godzinę następne pół. Jesteśmy na ostatniej prostej, od tego co przez następnych kilka dni będzie się działo w związku z dietą "rosół" zależy dobre rozwiązanie sprawy. Trzymamy kciuki, żeby się przyjął i tak przez 10 dni... I za 10 dni będziemy mieć następną próbę ognia - normalne żarcie.
  8. Meldujemy się po ostatniej kroplówce i ostatnim antybiotyku. Wieczorem rosołek i tak przez 10 dni... jak po pierwszym kichy zaczną grać. Sunia chuda, ale ma ducha walki i z dnia na dzień czuje się coraz lepiej.
  9. Przygotowanie rosołu zlecone specjalistce! W nagrodę psu za cierpienia rosół wyjedzie z raju - lodówki (oczywiście wcześniej pogrzany, lodówka dla picu). Koło 18:00 to karmienie. Jak kiszki zagrają to potem jeszcze tak kilka dni. Za 10 dni wracamy do normalnej karmy. Pies jest chudy jak chusteczka do nosa. Ale czuje się już lepiej, nie jest na środkach przeciwbólowych, jest zmęczona, ciągle śpi (to dobrze) cieszy się, że chodzimy na spacer. Wymusiła to na nas. Mniej za to podoba jej się to, że spaceruje owinięta szczelnie - kaftan na brzuchu a od góry wełniany szalik, trudno, jakieś kompromisy. Ktoś wie, gdzie można psu nabyć normalny kubrak? Ciepły, bez kapturków, gwiazdeczek, klamerek...?
  10. Żyją! Krytyczne trzy doby minęły. 1/3 drogi już za nami. Lolka dostała dziś glukozę i aminokwasy. Jest w dobrej formie, nie dostaje już leków przeciwbólowych. Jutro ostatnia kroplówka, wieczorem rosół. Rosół ma obudzić jelitka. Trzymajmy kciuki za suczkę!
  11. my nie odsypiamy :-) w programie mamy pojenie co dwie godziny. Lola cieszy się na dźwięk lodówki, nie bardzo rozumie jednak czemu nic z niej dla niej nie wypada. Śpi już bardzo spokojnie, zdrowo. Kochani, trzymamy kciuki dalej.
  12. Mija druga doba po operacji, Lola stara się jak może. Dzielnie znosi pojenie co dwie godziny, także w nocy. Jest jej niestety tylko trochę wstyd za sikanie pod drzwiami. Była dziś już na śniadanku - kroplówce i zastrzykach. Wet pełen szacunku dla ducha walki psa, który nie miał prawa żyć z takimi jelitami, a żył i żyje. Suczka jest dziś ostatni dzień na bardzo silnych lekach przeciwbólowych, po których zachowuje się bardzo ospale. Jest strasznie uparta, stara się czuwać i walczy ze snem, a wiadomo - sen to zdrowie. Teraz słodko śpi w miejscu, skąd może obserwować całe mieszkanie. Trzymajmy kciuki, trzecia doba jest jeszcze ryzykowna. Jeśli damy radę jutro, czekamy na środę, kiedy podamy psicy rosołek i zaczniemy budzić jelita. Jeśli zadziałają, będziemy bardzo blisko dobrego końca tej historii.
  13. Słuchajcie, ryczę jak bóbr a w przerwach myślę racjonalnie. Decydujące dla Loli są trzy doby po operacji oraz środa, kiedy na psi stół wjedzie rosół. Na razie pierwsza batalia już w 1/3 wygrana, sunia przetrwała noc, odsypia narkozę. Im dłużej walczy, tym walka ma większy efekt. A walczy, nawet ze snem. Jest słabiutka, ale nie przestaje stróżować, siedzimy na kanapie jak myszy pod miotłą, żeby pies się wyspał. Każda doba jest jak wygrana na loterii i zwiększa szansę na wiadomo co. Jeśli dzielnie zniesie stan pooperacyjny, zostaje już tylko test rosołu i kleju z ryżu. Żeby ona wiedziała ile osób trzyma za nią kciuki!
  14. Kochani, dziś rano byliśmy na wizycie kontrolnej. Mieliśmy małe załamanie po podaniu leków, Lolka była tak wyczerpana, że zasnęła narkotycznym, twardym snem, zero kontaktu. Byliśmy pełni przerażenia. Po pół godziny odzyskała świadomość, wodzi za nami wzrokiem. Dzisiaj niechętnie chodzi. Wczoraj w nocy słabo spała, odsypia więc dziś.
  15. Kochani, pierwsze zadanie zaliczone! Noc trochę niespokojna (suczka się wybudzała z narkozy) ale dobra. Ma już całkiem kontakt, pije wodę, w maleńkich ilościach - więcej nie może. Czuje się dobrze. Zrobiła piękne wielkie siku. Co do powodów choroby - niestety z psami jest tak, że najpierw są zdrowe, a potem chore i wszyscy myślimy, dlaczego? Chirurg miał różne hipotezy, pisałam o jednej wczoraj, ale ich prawdopodobieństwo jest delikatne. Wet może nam powiedzieć, co się dzieje i jaki może mieć to wpływ na zdrowie psa, w drugą stronę słabiej. Możliwe, że miała do tego tendencję i to się może powtórzyć, możliwe, że kilka miesięcy temu coś zjadła i naruszyła ścianę jelita, możliwe, że wynika to z dawnych urazów mechanicznych, wszystko możliwe. Całe szczęście, że pies poszedł na badanie. Zabraliśmy ją na USG na drugi dzień odkąd wymiotowała i przestała jeść. Wcześniej jadła i trawiła. Kilka dni zastanawiania się czemu pies wymiotuje i nie byłoby się nad czym zastanawiać.
  16. Kochani, teraz oficjalnie idziemy spać, nie wiem czy ja z suką, czy suka ze mną, niemniej - blisko będziem dziś. Rano zameldujemy się jak stan pacjentki. Ma ciągoty do zwiedzania, więc żadna z nas się pewnie nie wyśpi. Ściskam.
  17. Lecznica luxvet, dodam tylko, że suczka ma już kontakt ze światem. Nie cierpi. Wkurza ją za to kaftan ochronny.
  18. Lolalola, głowa do góry. Musi być dobrze. Suka właśnie wstała o własnych siłach.
  19. Nad Lolką czuwa sztab lekarzy, serio, histerycznie uzbroiłam się w całą armię. Były zrosty, wycięli zrosty, teraz czekamy, jak się będzie goiło. Tak jak pisałam, dziewczyna jest bardzo silna, mam nadzieję, że jej suczy upór pozwoli jej szybko wrócić do formy. Zabieg skończył się o piątej, suczka już jest troszkę przytomna, reaguje na imię, ale cały czas na lekach. Dziś rozkładamy sobie śpiwory przy posłaniu, psi szpital.
  20. Kochani, już wszystko w detalach piszę. Rano było USG u dr Marcińskiego. Badanie wykazało zrost w jelicie. Kilka dni czekania na dalszy rozwój wydarzeń i nie byłoby na co czekać. Pies po prostu się wczoraj zatkał. Szczęśliwie, nasza prowadząca weterynarz użyła swoich kontaktów i skierowano nas od razu na zabieg w klinice, gdzie miała badanie. Lolka miała dziś po badaniu operację. Zabieg trwał 3,5 godziny. Wycięto jej zrosty na jelicie cienkim oraz zrost jelita cienkiego z grubym. Usunięto też niedrożność jelita cienkiego, w innym miejscu. Czekamy co będzie dalej. Lekarz uprzedził nas, że był to bardzo poważny zabieg. Krytyczne są pierwsze trzy dni, potem im będzie lepiej, tym rokowania są lepsze. Następny krytyczny moment - piąty dzień - pierwszy płynny posiłek. Jeśli jelita nie zadziałają, nie będzie dobrze. Chirurg dodał nam jednak otuchy, powiedział, że suka jest bardzo silna, młoda więc trzeba być dobrej myśli. Zdaniem chirurgów pies z takimi jelitami po prostu nie powinien działać, a działał, co też dobrze wróży. Być może październikowe problemy Loli wynikały z tego właśnie, teraz stan się po prostu gwałtownie zaostrzył. Do środy codziennie kroplówka i leki przeciwbólowe. Będziemy informować na bieżąco. Trzymajcie kciuki nadal.
  21. Kochani, trzymajcie kciuki, Lola ma znowu problemy z brzuchem. Od poniedziałku siedzimy u weta. Schudła, wróciła do stanu wagi z przed pięciu tygodni. Jesteśmy po badaniach krwi, jutro USG brzucha. Mam nadzieję, że szybko się wyciągnie. Jest osłabiona, ale bardzo dzielna! Jeśli więc będziecie nas odwiedzać, uprzedzam, suka jest chuda jak modelka (ale nie tak, jak po październikowej głodówce). Wygląda na to, że to nic straszliwie poważnego, musimy jednak ustalić leczenie. Od poniedziałku siedzimy w domu z psem, na zmianę. Jutro po USG i konsultacji napiszę coś więcej.
  22. Kochani, foty posłane, jest na nich Lola przed i Lola po - przytyła ponad dwa kilo. Jeden śmierdzielek uszczęśliwiony :-) możecie być spokojni. Teraz martwimy się o inne stwory :-) Anita, sms wysłany, mail też, czekam na Was dziewczyny na Moko, Lolex też czeka. Pozdrawiam
  23. Jutro będą zdjęcia - Lola przed, Lola po. Od czasu do czasu mamy przejściowe małe sensacje z brzuchem, ale bez paniki. Póki nie ma strajku głodowego i biegunki, wszystko jest pod kontrolą. Mamy bardzo przyjemnego i kompetentnego weterynarza, dobrze ustawione karmienie, pies ma dwa kilo więcej. W międzyczasie troszkę ją rozpuściliśmy, darowaliśmy jej kanapę (ale jest kompromis, może się wylegiwać tylko po jednej stronie). Suczka się bardzo zadomowiła i zrobiła okrutnie łakoma na pieszczoty, zaczepia do zabawy i łasi się jak kot. Czekamy na wizytę poadopcyjną :-)
  24. Wpłacone za kolejny miesiąc. Czekam jak wielu na kolejne zdjęcia, mam jedną osobę, którą urabiam na tego psa i potrzebuję dowodów :-)
×
×
  • Create New...