Jump to content
Dogomania

Zimek

Members
  • Posts

    144
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zimek

  1. [IMG]http://img843.imageshack.us/img843/4176/zdjjcia20101008cd040.jpg[/IMG]
  2. [IMG]http://img526.imageshack.us/img526/6550/zdjjcia20101008cd048.jpg[/IMG] [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/781/zdjjcia20101008cd034.jpg[/IMG] [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/5880/zdjjcia20101008cd038.jpg[/IMG]
  3. Witamy Was pięknie i słodko!!! Wróciliśmy z wizyty u veta… Kolega „Narwany” :diabloti::diabloti: jeszcze śpi i trochę pośpi, choć się już raz poderwał… Tak, tak słusznie się domyślacie, że musieliśmy go spacyfikować…[IMG]http://1.1.1.5/bmi/www.dogomania.pl/images/smilies/icon_mad.gif[/IMG] ale lekko i nie na długo. O.k. teraz diagnoza: zmiany wątrobowe spowodowane długotrwałym głodzeniem (ale z naciskiem na długotrwały, co oznacza, dłużej niż miesiąc czy dwa). Żadnych pękniętych śledzion i wątróbek czy też guzów, żadnych ciał obcych w żołądku czy jelitach. Piękny, młody, zdrowy, przegłodzony pies!!! Dostaliśmy witaminki (2x2) i Esseliv (3x1). Za miesiąc kolejne badanie krwi, w szczególności próby wątrobowe. Wszystkie organy wewnętrzne w normie (serducho i jajuchy też!!!), a zmiany skórne na cycuchach nie są nowotworowe!!! Próbowaliśmy najpierw zrobić to usg normalnie ale się nie dało. Posmarować żelikiem- jeszcze się dał, i nawet połasiać się dał vetowi i pogadał po boksiowemu. I Pan doktor powiedział, że przepiękna „paskudna morda”:lilangel::lilangel::lilangel:. Ale na nic się to wszystko zdało, jak vet dotknął panicza do brzuszka i tylnych łapiszonów. Dlatego decyzja o pacyfikacji (nie narkoza tylko delikatny środek). Nikt przy tych próbach nie został pogryziony, więc myślimy, że Tofik nie miał złych zamiarów :chainsaw::2gunfire::peace: tylko po prostu tak się zachowuje ostrzegając (może w poprzednim życiu był faktycznie aligatorem???). Według lekarza reakcja Tofiorka może być wynikiem strachu spowodowanego złymi doświadczeniami (bardzo prawdopodobne, że nie raz został… uderzony i to … nie ręką). Jego smutna paszcza , też może być w związku z tym taka, jaka jest, tym bardziej, że po takich doświadczeniach pewnie wciąż nie wierzy, że ma ciepło i niegłodno. Że miziają, a nie biją. Że ktoś rozmawia, a nie krzyczy i wyklina… Pewnie wciąż się boi, że może się obudzić i zobaczy mijające go samochody i nieprzyjazną ulicę… Dlatego tak pięknie trzyma się nogi na spacerku i wcale nie trzeba go wołać, bo sam zgaduje czego się od niego chce. Dziękujemy za ciepłe i pozytywne myśli i uczucia, bo w tym przypadku zdziałały CUD!!! :modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla::modla:
  4. [IMG]http://img185.imageshack.us/img185/7069/zdjjcia20101007cd011.jpg[/IMG] Ja sobie słodko posapuję bo muszę przecież pooblepiać tpancia bo niedawno wrócił. Mogę się pochwalić, że miałem dziś (wątpliwą) możliwość posmakowania ogona kociego potwora. Powiem więcej...ja ten ogon miałem w paszczy i co? I właśnie, że nic!!! Ja chyba się zanieliłem już do reszty, tylko czekać, aż skrzydła się wyrżną u ramion, mieć w paszczy i nie skubnąć tylko pozwolić się łąskotać po dziąsłach...Najśmieszniejsze, że kocisko myślało że to pancia drapie i dalej jechał z tym z gardła:p (leciało jakoś tak:"mru,mru,mru"),a :evil_lol:tu niespodzianka i jak się zorientował, że to ja, to prysnął :evil_lol:. Wskoczył na mikrofalę i...spadł:lol:, i ja mu wcale nie pomogłem.Czy kto widział takiego zręcznego kota :razz:? Dobrej nocy Wam wszystkim życzę, jutro się odezwę jak wrócimy od veta. Trzymajcie kciuki, żebym się dał objechać tym zimnym i mokrym. Buziaki:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
  5. Najświeższe wieści dot.Toffika!!! Jesteśmy po prywatnych konsultacjach z prywatnymi przyjaciółmi vetami (kto zorientowany ten wie o kim mowa) na temat stanu Toffika i jego wyników. Relacja: wyniki faktycznie paskudne, możliwe diagnozy - od nowotworu wątroby po inne dużo gorsze...:crazyeye:. Jednak przede wszystkim świadczą o skrajnym niedożywieniu i dużych brakach w diecie. Możliwe, że w przewodzie pokarmowym ma (lub miał) różne śmieci, które dały się zjeść bo nie uciekały!!!I smak :-( wcale nie był tu ważny... Najważniejsze co trzeba, zrobić to odkarmić dobrą karmą (ta, którą dostaje przy Aście jest wg. nich b.dobra), dwie tableteczki Hepatilu na poruszenie układu pokarmowego i jego autoregeneracje oraz witaminki, bo są tu na gwałt potrzebne (wyniki badań podobno, aż się o to drą!). Najwcześniej za dwa miesiące, kolejne badanie krwi i ono będzie już bardziej wiarygodne, bo nie po wychudzeniu i niedożarciu. Jutro usg więc zobaczymy czy w tym zaschniętym żołądku nic przypadkiem nie zaległo. Jak Pan królewicz da popatrzeć to może zobaczymy wszystko:diabloti::diabloti::diabloti: byle nie było to co we wtorek. Jedziemy do vetów naszej Asty, to taka przychodnia w Podkowie Leśnej pełna cudnych stworzeń (wielo - wielo - letnich /wiekowych/). Może Pan vet pochodzący z Lublina, da sobie radę z Tofiorkiem. Wyjaśniam, że decyzję o zrobieniu usg na własną rękę podjęliśmy dlatego, że nie chcemy mordziagi narażać na kolejny stres - przekazywanie go wolontariuszom we wtorek, bo idziemy do pracy rano i nie mamy możliwości zawieźć go sami do kliniki SOS w godzinach porannych. Przyznam też, że Tofik nie jest już, aż tak wesoły jak w poniedziałek i trochę się martwimy o niego stąd te wszystkie konsultacje i wizyty na własną rękę (mamy nadzieję, że Fundacja się nie pogniewa na nas :loveu::oops::loveu:) W grudniu (jeśli do tego czasu u nas będzie) ma załatwioną prywatną wizytę weekendową - przyjadą do niego nasi vetprzyjaciele z gór..., którzy widzieli go w necie i stwierdzili, że choć wychudzony to wybitne Cudo (a wierzcie nam, to naprawdę fachowcy!!!). Buziaki:buzi::buzi::buzi:
  6. DT Toffika również Wszystkich serdecznie pozdrawia i obiecuje zdać kolejną relację z dzisiejszego dnia...;).
  7. Witajcie Wszystkie Słoneczka! Ja dzisiaj w nocy wyprowadzałem tpańcię ze trzy razy. Ależ ona mi powinna być wdzięczna, że tak się o nią martwię:razz: bo jakieś stwory biegały dookoła i musiałem przecież sprawdzić czy można spać dalej. Dzisiaj po trzecim śniadanku, zostawiłem nie dożarte trzy kulki karmy bo już mi się chyba faktycznie w brzuszku nie zmieściło a ja jestem bardzo mądry i wiem, że czasem to nie można przesadzać... Dzisiaj wyprowadziłem też kociego potfora na spacer :p i wiecie co? nawet na mnie nie syknął i przeszedł mi przed samą pysiulką:roll:, a ja za nim nie pobiegłem tylko dostojnym krokiem kroczyłem w jego ślady :cool1:. Przecież mówiłem już, że mam klasę i bardzo szybko się uczę (no cóż, tak bywa gdy się ma wrodzony talent :oops:). Przede mną jeszcze jedno wyzwanie..."gryzoń", dzisiaj będziemy "rozmawiać", jeśli obieca, że tak często nie będzie ruszał nosem, to ja mu pozwolę na wyjście z klatki :evil_lol:. Buziaki dla Was wszystkich:loveu::loveu::loveu::loveu: (do Tpańcia: tęsknię, wracaj :mad: i wymiziaj!!!)
  8. Ja myślę, że każde opowiadanie powinno mieć swojego i bohatera , i autora...Ja mogę coś skrobnąć o Toffiku (jeśli oczywiście nie będzie miał nic przeciwko). Może by "zmolestować" Czarodziejkę? Myślę zresztą, że Jako doświadczone "Cioteczki" będziecie wiedziały kogo w to wkręcić. Przecież nikt nie odmówi!!! :angryy::angryy::angryy:Przepraszam ale muszę biec do pokoju Ziemka bo mu "kociątko" zjada na łóżku upolowanego na kuchence kurczaka (z brytfanki) :evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Do usłyszenia.
  9. Tym razem pozwolę sobie wtręcik maciuni zrobić, korzystając, że "potfór" z czarną mordziagą przysypia (na grzbiecie z kurczako-dinozaurem na szyi!!!). To świetny pomysł... Może wydać opowiadanka o kilku wybranych bohaterach i cały dochód przeznaczyć na pomoc dla potrzebowskich ...?
  10. No właśnie wróciłem do domku i znowu podjadłem:p. Jak już tu jestem to muszę Wam coś wyznać...Jak ta pańcia polazła na zewnątrz, a ten z pachnącymi łapkami oglądał kolorowe myszy, co śmigają przez labirynt, to ja tak chwilkę popatrzyłem co oni robią (o matko :crazyeye: trochę się przestraszyłem, tego fruwajła na dworze co pańcia przyczepiała, żeby dyndało na wietrze:crazyeye:). Popatrzyłem i tak sobie, że niby to nie ja, niby to nie tu, niby to nie chcący i siup...:p na kanapeczkę:p. A ta leżaneczka to jak dla mnie więc chyba dobrze zrobiłem co? przecież nie pozwolę jej tak samotnej stać. Jeszcze by mi się obraziła albo zapłakała na śmierć i "zapadła" w sobie. Leżaczek jak ulał...nawet mi kolorek pasuje. No mogła by mieć jeszcze miziające bąbelki na wyposażeniu ale...tym razem jej wybaczę. Dodam też, że mam fajną zabawkę, żółte jak kurczak, a szyję ma długą jak dinozaur. Szukałem dzioba, myślę, pewnie kurczak po przejściach na targu. Ale gdzie tam ta pańcia mówi, że dinuś, tylko w takim kurzym kolorze. Ja i tak swoje wiem. Pewnie coś go dorwało i urósł nadprogramowo :evil_lol:.Może taki potwór jak ja:evil_lol:. Dla ciekawskich Andegawenka ma zdjęcia z tym czymś...bo to od Niej. Pysiąteczka dla Wszystkich!!!:loveu::loveu::loveu::loveu:
  11. Dziękuję za słowa cieplusie i milusie dla mnie:oops: Staram się jak mogę dojść do siebie i zjadam wszystko co mi dają:razz:, a nawet więcej...Pilnuję się pięknie na spacerkach i nawet umiem dogadać tej psie z długim ogonem, że się spóźnia jak pańcio woła do domku... Podsypiam sobie jak się najem, bo przecież muszę coś niecoś zawiązać w tym brzuszku:cool3:. Dzisiaj nawet grabiłem liście i znalazłem piękną ale bezczelną piłeczkę co to się w mordziuchu zmieściła, a ugryźć nie dała. I tak ją goniłem i goniłem, a ona swoje!!! Chciałem wygryźć choć małą dziureczkę, a ta paskuda tak się zaparła, że nic z tego!!! Więc zabrałem chorobę do domku i jeszcze ją rozgryzę:mad:. Pochwalę się, że kocisko już na mnie nie warczy tylko posykuje i to nie cały czas tylko jak podchodzę do jego miski, z której akurat je. Pomyślałby kto, że może chcę go obeżreć :evil_lol:. A gdzież bym śmiał...:evil_lol:. No dobra staram się cały czas go wniuchnąć więc może dlatego się denerwuje ? ale przecież ma oczy więc powinien widzieć że się do niego wyginam, a nie spinam:angryy:. Buziakuję Was cudnie i mokro :loveu:. P.S. Za chwilkę będę pomagał robić kolację:razz:, uwielbiam pomagać przy robieniu jedzenia:diabloti:.
  12. [IMG]http://img820.imageshack.us/img820/2129/zdjjcia20101006cd010.jpg[/IMG][IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3b37914c5d459a87.html%22%20target=%22_blank%22%3E%3Cimg%20src=%22http://images39.fotosik.pl/345/3b37914c5d459a87m.jpg%22%20width=%22150%22%20height=%22100%22%20border=%220%22%20alt=%22darmowy%20hosting%20obrazk%C3%83%C2%B3w%22/%3E%3C/a%3E[/IMG][IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3b37914c5d459a87.html[/IMG][IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3b37914c5d459a87.html[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/%3Ca%20href=http://www.fotosik.pl%20target=_blank%3E[IMG]http://images39.fotosik.pl/345/3b37914c5d459a87med.jpg[/IMG][IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3b37914c5d459a87.html[/IMG]Teraz sjesta:sleep2: a później pewnie :painting:
  13. Właśnie mamy ubaw bo Toffik śpi i wydaje odgłosy!!! Jakby ktoś był ciekawy, podaję przepis:wsadzić głowę do wiadra z wodą, mówić "błaf, błaf, błaf" i ruszać czterema jak przy pływaniu pieskiem...no spróbujcie, to nie takie trudne, a rodzinka będzie miała ubaw przez tydzień!!!:evil_lol: Pewnie mu się śni, jak był dzisiaj krokodylem:cool3:.
  14. [quote name='Jagoda1']Za co cię zamknęli, biedaku? [URL]http://i55.tinypic.com/2u787xu.jpg[/URL][/QUOTE] Za chęć do życia:cool3: zazwyczaj "latam" luzem, a sypiam na ławie:p.
  15. Toffik teraz słodko chrapuńcia wtulony noskiem w kocyk :loveu:, a my niestety nie mamy żadnych fotek, których być nie miała...może jutro coś pstrykniemy:cool3:.
  16. :crazyeye:Jak nie jesteś potrzebna? Przecież sama podpowiadasz, że piątej się nie udało więc chociaż żeby tą piątą od razu władować to jesteś koniecznie potrzebna...No my cztery, a Ty piątą...:cool1:
  17. [IMG]http://yfrog.com/n7klusekjpgp[/IMG][IMG]http://img835.imageshack.us/img835/7406/klusekjpg.png[/IMG] Ta czarna morda mówi o mnie "gryzoń", a ja tak naprawdę jestem Klusek. W tym miejscu udowadniam, że jeszcze żyję, choć co to za życie, ciągle się króliku oglądaj za siebie bo albo kot, albo suk albo czarna morda...pozdrawiam i tak na marginesie, to ta czarna morda jest całkiem fajna i nawet za bardzo mnie nie obśliniła...więc może pamiętajcie o nim??? naprawdę warto...:razz: (postaram się nie dać złapać). [IMG]http://yfrog.com/n7klusekjpgp[/IMG]
  18. Panciostwo bardzo dziękuje i metodą prób i błędów będzie kombinować, a jak by co to zawsze mogą liczyć na Andegawenkę:calus::calus::calus:
  19. Hej Kobietki Kochane! Mogę Wam powiedzieć, że właśnie się najadłem… I do tego wszystkiego nie mam zamiaru się poddawać niczemu bo jak już wcześniej pisałem jestem piękny i powabny, i cudowne mam ci ja wary i spojrzenie cudniejsze niż Hrabia Monte Christo. Zrobię wszystko, żeby żyć i być szczęśliwym! Nawet już zacząłem, tj.: wiem, za którymi drzwiami jest gryzoń, który apetycznie pachnie, zacząłem się dogadywać z kotem, który już nawet na mnie nie prycha (a nie mówiłem, że mam w sobie jakiś czar? Nawet koty na mnie lecą /tylko czemu facet???/:diabloti:). Czy wspominałem, że nie zalewam wszystkiego co popadnie swoją śliną (ale jak kto woli to mogę to zmienić;)). Teraz sobie oglądam z chłopakami „Gwiezdne wojny” i nos mam cały czas mokry i zimny, i wcale nie dlatego, że jest zimno, bo akurat jest strasznie ciepło, aż wylazłem spod kocyka! Muszę przyznać, że dzień nie był najlżejszy ale dałem sobie radę i wróciłem cały i mam nadzieję zdrowy. Wszystkie Was „gibiąco” pozdrawiam i strasznie boksiuńsko całuję oraz dziękuję za to, że we mnie wierzycie i dajecie mi szanse na szczęśliwe życie:loveu:. Bo ja jestem pies idealny, a kto się na mnie nie poznał ten „gryzoń”.:razz: P.S. Dla wszystkich zainteresowanych – moje kapiszony są ładne i nie czerwone. I nie wymiotuję.
  20. Korzystając z okazji, że czterołapne wyprowadziły pancia na spacerek „obrobię” suchy tyłek… Na miejscu Panowie byli o 10.25 i grzecznie czekali bo Tofiątko ujadło trochę rano suczego jedzonka, a miał być na głodno (widział kto takie mecyje? Ujeść nie wolno na taki głodny brzuszek [FONT=Wingdings]L[/FONT]!!!). O.k. dojechali, weszli spokojnie (na smyczy) do przychodni. Pani z Fundacji została przywitana z honorem i obfitością ([FONT=Wingdings]J[/FONT]). Ale w środku był inny konkurent więc trzeba było wyjść na zewnętrz pogadać pod nosem i przeczekać wizytę innego psa. Po powrocie do środka, Pani doktor mnie zbadała przy wtórze odgłosów wychodzących z gardła, oczywiście obecne były próby kąsnięć ale nikt nie został ranny ani pozbawiony członków więc prawdopodobnie chodziło o straszne straszono. Poza tym doszło do przekupstwa psa (kontrolowane wręczenie psich łakoci) i pobrano krew…o dziwo tylko psią!!! Oczywiście w użyciu był kaganiec, dwóch lekarzy i pancio. Psiątko obejrzane i orzeczenie: nie ma utraty masy mięśniowej spowodowanej wychudzeniem, wystarczy dokarmiać jedzonkiem przy innym psie, a dojdzie do siebie. Ma zmianę na dwóch sutkach (niestety tak podejrzewaliśmy bo było widać ludzkim okiem), wyniki powiedzą resztę. Problemem było zbadanie tylnych łap, wtedy agresja u psieniątka się wzmagała, najprawdopodobniej ma złe doświadczenia z tą częścią ciała…dlatego zdecydowano zrobić USG i kazano czekać do 14. Żeby się nie stresować przez kilka godzin w zapachu kliniki, panowie zdecydowali się na spacer po lesie…bo już i po temu była konieczność…podobno zapaszek na 105!!! Relacji ze spaceru zdawać nie trzeba bo Andegawenka zamieściła piękne zdjątko (je widziałam wszystkie zdjęcia i mogę zaręczyć, że oryginalnych figur z odpoczynku było dużo więcej, a każda inna) Po 14 weszli do gabinetu i Pan od USG powiedział :”Jaki śliczny piesek”. Śliczny piesek grzecznie wszedł i czekał na badanie. I cały czas był śliczny, nawet jako krokodyl był dalej śliczny, bo ten lekarz to wyciągnął do psieniątka jakiś dziwny przyrząd i to wysmarowany czymś mokrym!!! Tak więc psieniątko udowodniło, to co wczoraj zapowiadało, że nie będzie myszą z laboratorium i się nie dało…Kłapało pyskiem jak urodzony aligator. Bezpośrednią wiedzę od lekarza posiada Pani z Fundacji i to ona może się na temat stanu zdrowia Barona/Sashy/Tofika wypowiedzieć. Bo pies musiał wyjść na dwór, żeby uspokoić Pancia z DT. Dodam, tylko tyle, że jak chłopaki weszli do domu, to obaj byli wściekle głodni i rzucili się na jedzonko i obojętne im było czy dorwali się do właściwych porcji. Ponadto wzięłam tą „mordę” i wysmarowałam strupki tak jak wczoraj i wyczyściłam po lekarsku oczy [FONT=Wingdings]J[/FONT] i pewnie, że usłyszałam, co Tofik o tym myśli ale kto by się tym przejmował kiedy pies gada i leży na plecach wywijając na boki tyłeczkiem? Zabieg wykonany a pieseczek odpoczywa, bo znowu dziś miał ciężki dzień. Bardzo byśmy chcieli zamieścić zdjęcia ale nie mamy uprawnień. Czy ktoś ogarnięty mógłby nas oświecić dlaczego???
  21. No witajcie! Ja chciałem się poskarżyć, że ten gryzoń to wyrwał z pokoju, w którym ci ludzie go trzymali i leciał do mnie właśnie żebym go zjadł. Ja! A oni nie dali!!! Przyznaję, że tylko ja go zauważyłem i byłem już blisko ale to małe z pachnącymi łapkami mnie złapało za szyję, więc jak tu się wyrwać? Przecież mogłem mu niechcący zrobić krzywdę!!! A ja mam go bronić więc stałem jak to ciele (ale nikomu nie mówcie) i czekałem, aż ta pancia wsadzi to wierzgające do klatki. No nic jakoś przeżyłem dyshonor. Przed chwilką wróciłem ze spacerku i dostałem michę, i nawet poczekałem z zeżarciem wszystkiego bo musiałem sprawdzić, czy ta psa nie dostała lepszego niż ja. A jednak, to samo… więc dokończyłem tylko swoje. Teraz idę spać bo jutro kolejny stresik i kolejna podróż. Muszę udowodnić, że nie jestem myszą doświadczalną tylko psem z honorem i klasą więc muszę się wyspać żeby mężnie znieść co los przyniesie. Trzymajcie za mnie kciuki żeby wszystko było ok[IMG]http://1.1.1.4/bmi/www.dogomania.pl/images/smilies/happy.gif[/IMG].
  22. Tak, Zimek zaczytuje się w Chmielewskiej, czasami zapomina o tej brzydszej połowie nad książką.
  23. A teraz trochę suchych faktów od „Szczęśliwca”, który ten tabun wyprowadza na spacer. Toffik bardzo wyraźnie sygnalizuje o potrzebie wyjścia na dwór – kręci się przy drzwiach i patrzy tymi swoimi „bokserskimi oczyma”. Zaczęliśmy wychodzić na krótkie spacery poza posesje (sam zainteresowany stara się szybciutko wracać do domu – chyba mu zimno). Na spacerze jest bardzo grzeczny, w ogóle nie trzeba go ciągać na smyczy, idzie luzem, grzecznie przy nogach lub w bardzo bliskiej odległości. Nawet w momencie powrotu nie urywa się biegnąc przodem tylko grzecznie towarzyszy do końca. Zimek dodaje, że Toffik już nie rzuca się na kocie żarcie, tylko połyka je statecznie. Pozdrawiam i dobranoc. Ma ma, prawdziwy FACET!!!
  24. NO nareszcie to psisko rude dało się wcisnąć do rozmowy... Niczego na chwilę obecną nie potrzebujemy. Jest jeden pies to i drugi się przy nim wykarmi. No chyba, że zacznie kłuć w ząbki, ale rudziątko (Tofik) nie robi fanaberii w jedzeniu. Jutro wizyta u veta, z Panią z SOS i zobaczymy, co tam wykraczą Ci w białych (a może w zielonych) kitlach...tak na oko to na pewno jakaś kuracja Go nie minie...choć miejmy nadzieję, że będzie ich jak najmniej. Dzisiaj czyściłam mu oczka i był bardzo grzeczny - otworzyłam oko, powieczka w dół, kropelki do oczka, a piesiątko jak to cielątko...i oczko już śliczne i nie czerwone. Dał sobie posmarować wszystkie strupki (a jest ich cała masa na uszach, szyi i karku oraz łapach - jak weteran wojenny) no i o mało, co nie łyknął tubki z maścią, bo myślał, że to jedzonko. Przed chwilą, minął go kot i o dziwo, nie skończyło się to dziką pogonią ani diabelskim phikaniem, (ale z królikiem jeszcze nie ryzykujemy, bo Ziemek by umarł z rozpaczy - bo Ziemowitek to nasz synek). A imię ZIMEK nadała mu jedna fajna ciocia-vet z gór. Pozdrawiamy i pewnie coś niedługo Tofik skrobnie, bo teraz śpi i strasznie chrapie!!!Przepraszamy, że nazywamy go inaczej niż wszyscy, ale lubimy jak pies nam odpowiada[IMG]file:///C:/DOCUME%7E1/Obcy/USTAWI%7E1/Temp/msohtmlclip1/01/clip_image001.gif[/IMG].
  25. No witam wszystkich oczekujących na relacje o mnie! Jak już wiadomo jestem bardzo fajniutki, nawet z tymi wystającymi żebrami. Doszedłem do wniosku, że ta psa z długim ogonem nie może skakać na to małe na dwóch nogach co mu tak pachną łapki więc będę go przed nią bronił, takie jest moje postanowienie... Ten kot to na mnie ciągle warczy choć ja wcale nie chcę go jeść...:evil_lol:no może trochę "ryjnąć" bo przecież ja jestem bokser i muszę dzióbnąć :roll:. Było fajnie, bo albo jem i śpię, albo wychodzę troszkę na spacerek (a,zabrałem tej psie taką fajną piłkę bo w niej zrobiła dziurę i nie wie do czego służy więc jej pokażę:p). Mam tu dużo krzaczków do podlewania więc strasznie jestem wymęczony tą pracą. Nie rzucam się już na michę tylko robię to z takim lekkim przyspieszeniem, bo a nóż ktoś zje, a przecież jak mi dają to muszę zjeść,prawda;)? Teraz to normalnie czkawki dostałęm bo przecież to kocisko siedzi na mikrofali i mnie świdruje oczkami, choć dla ludzi to niby śpi (cwaniaczek jeden...). Dzisiaj ten maluch to nazwał mnie"Tofik" i tak mi jakoś skoczyła głowa i uszy prawie "stanęły" bo chyba tak mi coś chodzi po głowie, że już kiedyś ktoś podobnie do mnie mówił:-(. A, dali mi pustą klatkę, a królika wynieśli do innego pokoju, żebym sobie spokojnie powąchał wnętrze jego sypialni. Phi co mi po tym, ja bym wolał to duże i żywe, choć tak trochę macha łapami i fuka:evil_lol:. Ale co to dla mnie ja jestem odważny i mądry i wszyscy mnie kochają bo ma taką śliczną mordziagę i takie cudne oczeńka... i wogóle jestem naj naj naj, i lubię się przytulać. A ten Pancio to powiedział, że jak na boksera to jestem mało gubiący z mordziagi, bo niby normalnie to na kilogram makaronu to pół powinno zostać dookoła miski a po mnie nie zostało nic :cool1:. Mówiłem, nie dość że cudny to jeszcze czyściutki:evil_lol:. I nawet umiem dać znać, że chcę na dworek:eviltong:. No to buziaczki, może pozwolę tym co się tu kręcą znowu coś o mnie napisać ale teraz idę na kolacyjkę...:p No pewnie że Ci się dostanie Andegawenko :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: !!!! Wejdź na prywatną pocztę.
×
×
  • Create New...