Borek nakląskała mi, nakląskała (już była w piżamce o 22:14, zboczuch!!!!!;))i zostałam w chacie!!! Ale ta opcja wchodzi w grę. Chodziłam, pytałam, czekałam, TOZ zaangażowałam. Ok. Teraz niech tylko eskapady uskutecznia Nasz Przyjaciel....Ekipka, jak coś, się przyda, on trochę płochy....;)
Hmmmm, ja Wam dam wariatka, ładna reklama przyszłego psychologa;)