Huraaaaaaaaaaaaaaa, jak dobrze czytać takie pycha wieści o Oskarrrrro:):):):) ups, Maksiku;) I cieszę się, że wet jednak nie potwierdził tragedii z uchem, ufff, nie chciało mi się wierzyć, że Amadorka mogłaby zaniedbać, skrzywdzić psa! Ufff, dobre zakończenie jednak:):):) I oby się temu drugiemu psiakowi, podobnemu do Oskarrra udało domek ustrzelić;) I brawa dla Pana Weta, który nie wziął kasiorrry za wizytę!!!!!:)