Jump to content
Dogomania

memory

Members
  • Posts

    1286
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by memory

  1. [quote name='Donvitow']To jest informacja dnia. Gratuluję empatii. Do zbieractwa i cwaniactwa dołożę jeszcze pieniactwo. [B]memory Ty to rozumiesz.? Wytłumaczysz.?[/B] yumai nie odda żadnego odebranego psa. maja wrócić w syf i koniec. :(.[/QUOTE] Mogę spróbować ;) Reakcja w gniewie i stresie, działanie zapewne podjęte w nerwach, w odwecie i pod wpływem chwili. Na miejscu yumanji wycofałabym tę sprawę, właśnie ze względu na dobro psów. Z informacji dostępnych na forum i FB wynika, że poprawiły się ich warunki bytu, że otrzymały pomoc medyczną, niezbędną, a na którą yumanji raczej nie było stać. Owszem, wg litery prawa, było to naruszenie własności. Jednak chociaż siłowe, to w dobrej wierze, w oparciu o Ustawę o ochronie zwierząt i o małej szkodliwości społecznej, a dużym pożytku dla piesków. To oczywiście tylko moje zdanie i nie mam najmniejszego wpływu na decyzje yumanji.
  2. [quote name='Kudłaty Smok']Absolutnie nie koosiek. Mnie w tym hotelu nie było od 1,5 roku, albo i dłużej, więc o obecnych warunkach nie mogę się wypowiadać.[/QUOTE] Zmylił mnie dwuczłonowy nick i chociaż zaznaczyłam niepewność formą pytającą, [B]najmocniej za pomyłkę/sugestię przepraszam.[/B] Mam nadzieję, że nie poczułaś się dotknięta. [quote name='Kudłaty Smok'] Memory, dużo piszesz. Może pisz trochę mniej, a czytaj więcej, ze zrozumieniem, to znajdziesz trochę innych szczegółów, które przekręcasz ZwP - nie moja sprawa, ale jednak mocno rzuca się w oczy, że wielokrotnie pisały, że czują się winne zaistniałej sytuacji. A Ty uparcie powtarzasz, że zrzucają całą winę na Aśkę....[/QUOTE] Do argumentum ad personam trudno się nie odnieść, aczkolwiek z niechęcią. Czytam sporo i chociaż na pewno nie wszystko, to wielokrotnie powstrzymuję się z komentowaniem wpisów, by nie podsycać wzajemnych animozji. Ograniczę się do cytatów. htps://www.facebook.com/events/264391927073530 [QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie Kama taki sam sens ma odmowa wydania Skinniego. To jest zbieraczka, której już dawno priorytety i prawidłowe widzenie świata się zaburzyło. Na Skiniego wprawdzie od nas dostawała kasę, ale również na niego zwyczajnie żebrała opowiadając ludziom na dogo jak to my go zaniedbujemy, a więc był dla niej źródłem dochodów... a w ogóle chcemy od niej zabrać, a u niej przecież kanapa i dzieci pieska całują w nos na dobranoc... Zdjęcie użytkownika Zwierzaki W Potrzebie. 26 kwietnia o 09:09 [/QUOTE] [QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie naszą...to był nasz największy błąd ale robiłyśmy przez ostatnie dni wszystko aby Skinniego stamtąd się wydostać., Był ogłaszany , szukałyśmy mu domu .Kilka razy chciałyśmy go zabrać do siebie bo ilość psów będąca pod nasza opieką nie pozwalała nam tam jeździć , ale zostawałyśmy zakrzyczane przez osoby broniące tej osoby: że pies tak ją kocha, ma takie warunki ...Dałybyśmy wszystko aby cofnąć czas i możecie nas kopać ile wlezie ale naprawdę zrobiłyśmy wszystko co byłyśmy w stanie ...mamy nadzieję że on nam kiedyś to wybaczy... 24 kwietnia o 13:29 [/QUOTE] [QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie a za 5 lat nikt nie będzie pamiętał o co chodziło, więc na fali współczucia, a pani aktorką jest wyjątkowo dobrą, okaże się, że to ona była ta skrzywdzoną. Może w tym kraju się wreszcie zacznie orzekać np zaraz posiadania zwierząt? No i gdzie są ojcowie tych jej dzieci, które wariatka wikła w te historie??? Jaki ojciec czy babcia pozwalają na to żeby się zastawiać 17latkiem podczas interwencji policji??? I dlatego rodzina nie reaguje kiedy przy tym , więc pewnie również i przy młodszym z chłopców ten babsztyl używa języka rynsztokowego jakiego nie powstydziłby się żaden "porządny" menel - również w stosunku do policji. Rzucanie mięsem w rozmowach telefonicznych z policją jest standardem u tej pani. 26 kwietnia o 09:58 [/QUOTE] [QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie a czy teraz szanowna pani podaje już adres swojego i psów pobytu? czy nadal doprowadza do siebie kogo chce i mocno dookoła tak żeby drugi raz trafić się nie dało? Nie ma się co tak cieszyć za chwile trzeba będzie znowu zacząć żebrać na pieski i basen dla dzieci, a teraz mimo wielu, którzy nadal wierzą w jej niewinność , mimo ewidentnych dowodów, nie będzie tak łatwo wyłudzać pieniędzy od zwierzolubów. Ciekawe co wtedy wymyśli? Może wreszcie założy działalność gospodarczą jako hotelik dla psów. Misio z nią został, więc będzie źródełko np takie - w końcu z czegoś trzeba żyć [URL]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=567468279996731&set=gm.546246868794382&type=1[/URL] 4 maja o 12:32 [/QUOTE] [QUOTE] Zwierzaki W Potrzebie a my tu nie mówimy o tym, że inni są niewinni tylko o tym, że ONA NIE POWINNA SPRAWOWAĆ OPIEKI NAD ŻADNYM ZWIERZĘCIEM, Mam również spore wątpliwości co do opieki nad dziećmi... 4 maja o 12:53[/QUOTE] [QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie My z Yumanji wielokrotnie starałyśmy się rozmawiać. Chciałyśmy odebrać naszego psa, który przez nią kilkakrotnie stracił szansę na adopcję... kiedy w końcu udało się go odebrać był zagłodzony, zapchlony, zarobaczony, oklejony własnymi odchodami. Ile jeszcze trzeba żeby przestać z takim "opiekunem" rozmawiać pani zdaniem??? 4 maja o 13:17[/QUOTE] [QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie na dogo ten kopany zakłamany babsztyl przyznał, że psy są nieszczepione, ciekawe co ma na ten temat do powiedzenia PIW, który był przez nas wyraźnie proszony o sprawdzenie szczepień 12 maja o 18:49 [/QUOTE] Wątek Skinniego wciąż istnieje w istnieje na dogo i chyba w stanie nienaruszonym, nie ma przeszkód, by przeczytać. Być może, różnica pomiędzy poczuciem winy a pisemnymi deklaracjami jest zbyt subtelna. [quote name='Kudłaty Smok'] ... Pisałaś też o Chiloopie - to ostatni pies u Aśki, z którym miałam jakiś związek. Gdzieś tu na dogo czytałam jej wypowiedź, jak to miała szczeniaki przewieźć do lecznicy, zadzwoniła tam i okazał się, że lecznica nic o tym nie wie. To nieprawda - lecznica wiedziała, przekłamaniem (nie moim, prezes otwockiego TOZu, ja byłam tylko poproszona o załatwienie transportu, żadnego innego związku z tymi szczeniakami nie miałam) było stwierdzenie, że trafią tam na DT, bo lecznica, a dokładnie wetka współpracująca z Psem na Zakręcie, miała je tylko chwilowo przechować i szukać DT. Gdyby DT się nie znalazły - miały trafić do schroniska w Celestynowie (gdzie wtedy sprawnie działał wolontariat, miedzy innymi Zwierzęca Polana) i skąd szczeniaki szybko były zabierane. To Aśka podjęła decyzję, że małych nie odda. Na potwierdzenie moich słów mam smsy od niej. Mimo że była to jej decyzja, pomagałam ze szczeniakami, załatwiałam karmę, weta. Gdy Chiloo trafiła do Aśki proponowałam ogłoszenia - bez odzewu, bo pani była obrażona. Z osobą, u której jest siostra Chiloo, mam kontakt. [/QUOTE] Wpis o Chiloopie, do którego sie odniosłaś, oparłam na tej wypowiedzi: [quote name='yumanji']11.Chiloopa-zostalam poproszona przez wolontariuszke TOZ-u Otwock o przewiezienie 3 szczeniat wyrzuconych w worku do lasu do lecznicy w Otwocku. W lecznicy powiedziano,ze nic o tym nie wiedza i szczeniat nie wezma, Pani prezes TOZ nagle zmienila zdanie w wyniku czego stalam sie "szczesliwa"posiadaczka 3 przerazonych,poldzikich szczeniakow.Jeden z pieskow zostal uspiony ze wzgledu na uraz kregoslupa,pozostala dwojka zostala odrobaczona i odpchlona.Jedna z suczek-Koka-jej DT przemienilo sie w DS ,a druga zostala u mnie. Chiloo ma w tej chwili niecale poltora roku,wazy ok 8 kg i czeka na adopcje.Potrzebuje cierpliwego i spokojnego opiekuna.Suczka zostanie poddana zabiegowi sterylizacji,oraz jednoczesnie operacji usuniecia przepukliny.Jest odrobaczona i zaszczepiona. ... edytowane przez yumanji ; 01-02-2014 o 12:30 [/QUOTE] Cytowana wypowiedź istnieje co najmniej od czasu edycji, czyli najmniej 3 miesiące. Jeżeli nie była zgodna z prawdą, można było sprostować. Nikt dotychczas nie podważał wiarygodności wpisu.
  3. Kinia1984, masz prawo i rozumiem, o czym piszesz, naprawdę. Tylko może (nie musi, to żaden pewnik, tylko przypuszczenie) ta stabilność, o której piszesz przyszła za późno? I dla Skinniego i dla yumanji? Nie mam powodów, by nie wierzyć Bonsai, czy bric-a-brac, które bywały u yumanji, że chociaż warunki były więcej niz skromne, jednak psy opiekę mialy dobrą. Potwierdza to Szalony Kot (koosiek?), pisało o tym kilka osób, które przez jakiś czas miały psy u yumanji. Na fotkach z minionych lat psy wyglądały zupełnie dobrze. Skinni na fotkach też pięknie wyglądał. Błyszczący, postawny, niemal uśmiechnięty. Wszyscy się zachwycili oglądając. Nie wierzę, że to Photoshop był czarodziejem. Nie wiem, nie mam pojecia czy w ogóle ktoś wie, co sie stało i kiedy. Nie śmiem pytać, czasem to są naprawdę intymne albo bolesne sprawy. Nie muszę wiedzieć, nie jest mi to potrzebne. Yumanji wielokrotnie sygnalizowała, że ogólnie jest źle, ale sygnały były ignorowane albo nawet niezauważone. Być może nie stało się nic konkretnego, być może nawarstwiły się tylko zwykłe przeciwności losu, ale przelały pojemność. Każdy ma określoną wytrzymałość i moŻliwości walki o byt. Czasem opadają ręce i przestaje się walczyć. Niemal każdy w życiu miał taką chwilę, że myślał - nie dam rady, wysiadam i niech to wszystko szlag... Czasem ktoś nadrabia jeszcze miną, ale popada w depresję, stagnację. Trzeba czasu, by wyjść na prostą. I spokoju. Poczucia bezpieczeństwa i stabilności. A jeśli tego nie ma? Z innej strony patrząc - z kilku uwag na wątkach można było się zorientować, że yumanji się przenosi i przeniesie psy. Myślę, że nie było to proste. Brak funduszy, stałych dochodów, ograniczone możliwości finansowe. Do tego cała masa zachodu - jakieś sprawy urzędowe, modernizacja, by przygotować lokum dla siebie, dla psów, a obowiązki codzienne niezmienne, dom, dzieci, zwykłe czynności - jak na jedną osobę niemało. Problemy z dojazdem, z samochodem, niesprzyjające warunki pogodowe, krótki dzień itp. Codzienny dojazd do psów, żeby chociaż nakarmić i napoić. Ciągły wybór - co najpierw, co ważniejsze. Zawsze kosztem czegoś, żeby później było lepiej. Bo miało nadejść jakieś później, miało nadejść lepiej. Życie samo pisze scenariusze, rzadko zgodne z naszą wolą. Coś nie wyszło, coś poszło nie tak, nie wiemy kiedy i jak ucierpieli ludzie, my widzimy że ucierpiały psy. Słusznie, bo po to jest to forum.
  4. [quote name='AGA35']całe szczęście żę ty czuwałaś nad skinnim !!!![/QUOTE] To nie ja byłam osobą decyzyjna i odpowiedzialną za Skinniego. Przez wątek przewinęło się pare osób, które próbowaly czuwać nad Skinnim. Odeszły, nie widząc możliwości współdziałania, niektóre słusznie rozżalone. AGA35, traktujesz mnie jak osobistego wroga, chociaż nim nie jestem. Wścieka Cię kilka słów prawdy i fakt, że ktoś wprost o tym pisze. Mógłby ominąć, udawać, że nie dostrzegł. Byłoby cacy? Wiem, że nie jesteś złym człowiekiem, domyślam się też, że czujesz się winna, ale nie chcesz się do tego przyznać. Nie wytykalabym tego, gdybyś nie probowała przerzucić własnych win na yumanji, ale w nerwach gotowa jesteś przerzucić je na wszystkich, w tym i na mnie. Ja nie twierdzę, że yumanji jest bez winy. Ja tylko zauważam, że są wspólwinni w co najmniej równym stopniu. A co do zachowania... Sama zobacz, jak reagujesz na moje posty. Tracisz panowanie nad sobą, walisz wtedy teksty dużą czcionką, krzyczysz, strzelasz fochy. Yumanji postępuje podobnie i chociaż żadnej z Was się to nie spodoba - macie zbliżone reakcje. W obu przypadkach obroną jest atak. Pomyśl o tym.
  5. [quote name='AGA35']a TO NAPEWNO ZMIENIŁO SIĘ I TO NA BARDZO DUŻY PLUS!!! ALE AKURAT TOBIE TŁUMACZYĆ TEGO NIE ZAMIERZAM .[/QUOTE] Znając Cię z podobnych wystąpień na forum, nie jestem zaskoczona i niczego innego się nie spodziewałam :lol: Przydałoby się mniej krzyku, a więcej kultury i co najważniejsze - odpowiedzialności.
  6. [quote name='Kinia1984']zauważ fakt że yumanji nie była zainteresowana oddaniem psa...nikomu...[/QUOTE] Nie neguję, że w ostanim czasie tak było/mogło być. Ale ja mówię o czasie z przed mniej więcej roku, kiedy skladałyśmy się (we trzy chyba) na behawiorystę, kiedy yumanji kilkakrotnie pisała, że stan Skinniego się pogarsza, że pies w kojcu traci panowanie nad sobą, że biega w kółko za nieistniejacym ogonem. Widać było już wtedy, że coś złego się z nim dzieje. Już wtedy było potrzebne zainteresowanie, pomoc dla niego, jakieś decyzje, podjęcie jakichś kroków. To już wtedy trzeba było przyjechać, zobaczyć, szukać dla psa pomocy i innego miejsca. Nie padła wtedy żadna propozycja, że Skinniego zabierzecie i nie było prób zabrania go. Nie zwalajcie całej winy na yumanji i na rzekomą niewiedzę o problemach psa. Jeżeli faktycznie nie wiedziałyscie o problemach Skinniego, to pewnie nawet nie zaglądałyście na watek, a to świadczy o braku zainteresowania podopiecznym. Jeżeli zaglądalyście, nie możecie mówić, że nie wiedziałyście o tych problemach. A to z kolei świadczy, że unikałyscie tematu, że wygodniej było nie widzieć co się dzieje.
  7. [quote name='Vasco']Oby psy ogłaszane nie skończyły tak jak Skinni. On miał ogłoszenia, kasę na behawiorystę, chętny dom i co?[/QUOTE] Oby! I oby nigdy i nigdzie nie dochodziło do takich sytuacji. No, ale co, nie próbować wcale? Skinni... :( Skinni na behawiorystę miał ledwie 100 zl, wystarczyłoby pewnie na jedno spotkanie. Może, gdyby doszło do konsultacji z behawiorystą, byłoby wiadomo, że nad psem trzeba solidnie popracować, może zmienić mu hotel na jakiś ośrodek szkoleniowy, albo szukać DT z możliwością pracy z psem lub dostępem do szkoleń. Bez tego nie było sensu chorego psa ogłaszać. W tym czasie na fotkach wyglądał chyba dobrze, ale zdrowy przecież nie był, a stan się pogłębiał. Szkoda, że do konsultacji nie doszło, ale z perspektywy czasu patrząc, behawiorysta niewiele mógłby zrobić poza oceną zachowań i udzieleniem wskazówek. Uczestniczyłaś w wątku, wpłacałaś dla Skinniego stałą, sama widziałaś, że na systematyczną pracę z psem kasy nie było, dekalracji tyle co nic, fundacja nie miała i w ogóle nie była zainteresowana, Skinniemu brakowało w tym czasie nawet na utrzymanie. Wątpię, czy behawiorysta dojeżdżałby do psa na swój koszt i pracował z nim za friko. Yumanji, nawet gdyby chciała z nim pracować i była w dobrej sytuacji finansowej, (a nie była i pisała o tym), przy tej ilości psów nie mogłaby Skinniemu poświęcić wystarczającej ilości czasu i uwagi. Że do adopcji nie doszło - może i to lepiej? Osoba chcąca go adoptować mogłaby sobie nie poradzić z takimi problemami, a Skinni miałby kolejną traumę. Bardzo mnie boli myśl o nim, cale dotychczasowe jego życie to pasmo udręki. Może teraz coś w jego życiu zmieni się na plus?
  8. [quote name='Ewa i flatki']Przecież dostanie odpowiedź taką, jak ja, kiedy napisałam, że jest dom dla Fiony .........................[/QUOTE] A pamiętasz, co sama napisałaś? Gdy napisałaś, że masz propozycję domu dla suczki Fiony, zapytałam zwyczajnie, jak to robi wiele osób w takich przypadkach o jakieś szczegóły, informacje na temat domu, który chciałby ją przygarnąć. Co odpowiedziałaś i jakim tonem? [quote name='Ewa i flatki']Mam nadzieję, że adoptować ją będziemy od Fundacji Zwierzęca Polana, więc to oni dostaną dane chętnych.[/QUOTE] Czy ja prosiłam Cię o dane chętnych, adres, nazwisko, albo jakiekolwiek osobiste informacje? Zapytałam życzliwie i w sensie ogólnym, bo dobrze jest wiedzieć, gdy ktoś chce przygarnąć pieska, w jakie warunki pies by wszedł. To ważne dla psa, czy miasto, czy wieś, czy blok, czy dom z ogródkiem, czy rodzina liczna i np. z dziećmi, czy osoby młode, czy starsze. Na podstawie takich danych można przypuszczać, czy domek byłby odpowiedni dla psa, a pies dla domku, na takiej m.in. podstawie podejmuje się jakieś decyzje. Są chętni? Przecież można im podać numer telefonu yumanji, jeśli szczerze chcą Fionkę, pewni potrafiliby się dogadać bez pośrednictwa dla dobra psa. Może już chociaż ona miałaby dom. Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę nikomu nie zależy, by psy znalazły domy.
  9. [quote name='Donvitow']Zastanów się co piszesz. ..... W przeciwieństwie do Ciebie co D...py od kompa nie ruszyłaś jeżdżę z psami i wiem ile kilometrów. [B]Nawet Norymberga mi nie jest obca[/B].[/QUOTE] Tam sporo było wyznawców jedynej słusznej racji. Ty również zastanów się co piszesz. Rzekomo użalasz się nad losem psów u zbieraczki-wiedźmy. Hipokryzja. Czy próbujesz zrobić cokolwiek dla tych psów? Może spróbujesz wyzwolić z jej pazernych, ordynarnych szponów chociaż jednego, by ulżyć jego doli? Znajdziesz jakiemuś miejsce? Dom stały albo tymczasowy? Zaszczepisz? Odrobaczysz? Nakarmisz? Nie? I nikomu na to nie pozwolisz? A może uważasz, że skalane dotykiem yumanji powinny spłonąć razem z nią na stosie? Tak dla przykładu.
  10. [quote name='Donvitow']... Zaczynam skłaniać się do opcji że to nie zbieractwo ale ordynarne cwaniactwo.!!!!!![/QUOTE] OK, wyciągnąłeś wnioski. I co w związku z tym? Masz zamiar wszystko, co znajduje się w promieniu 100 km wokół yumanji obłożyć embargiem?
  11. O co konkretnie chodzi z tymi domami tymczasowymi? Czy suniom coś grozi? Czy te maluszki (śliczne są!) muszą zniknąć, by nie trafić na łańcuch, albo np. nie zostać wywiezione? Czy może chodzi o ucywilizowanie dzikusków? Źle bardzo, że nie odrobaczone i nie zaszczepione :( Koszt przy trzech nie jest mały i pewnie nie ma co liczyć, że ich ludzie się o to zatroszczą?
  12. [quote name='Nutusia']I kolejna światła myśl! Ze zwierzętami trochę jak z dziećmi - czy nie lepiej mieć tyle, na ile nas stać, by im zapewnić odpowiednie warunki, zagwarantować byt i przyszłość niż nie móc ich obdzielić jednym bochenkiem chleba?... Całego świata i tak nie da się zbawić, ale jeśli już się podejmujemy opieki nad jego kawałkiem, niech będzie to opieka efektywna. Najpierw psy, które są u mnie, a potem te "zza płotu".[/QUOTE] [quote name='Bonsai']Zgadzam się z tym założeniem. Oby było ono uniwersalne dla wszystkich, nie wyłączając fundacji czy innych zbiorowych podmiotów...[/QUOTE] Podpisuje się pod powyższym obiema rękami!
  13. Ada-jeje :) Absolutnie nie aspiruję do tytułu znawcy psich zwyczajów i zachowań :lol: I tak, masz całkowitą rację, nie brałam udziału w żadnym szkoleniu ani nie konsultuję swej wiedzy/niewiedzy z trenerami i behawiorystami. Nie trzymam stada, ani ja, ani moja córka. Moi znajomi także nie, aczkolwiek w kilku zaprzyjaźnionych domach jest dwa, czasem trzy psy. Nikt z nas - prywatnych osób - nie stosuje szkoleń i jedynych słusznych zasad :) Wychowujemy psy mniej więcej tak, jak wychowujemy dzieci, bez instrukcji obsługi i intuicyjnie. Traktujemy psy jak członków rodziny, psy uważają nas za swoją rodzinę, lub swoje stado i zachowują się jak w stadzie. Nie izolujemy psiaków i innych zwierzaków w czasie jedzenia, bo nie ma do tego powodów. Żyjemy w przyjaźni, chociaż pieski czasem ciut konkurencyjnie i zazdrośnie :) Jak to w rodzinie, czy wśród bliskich, mamy swoje zwyczaje, niekoniecznie pasujące do teorii chowu psów. Sytuacja jaką opisałam, jest zwykłą, domową sytuacją, na pewno nie podręcznikową. Wydaje mi sie całkowicie normalną. Co chyba nie znaczy, że gorszą, lub karygodną? Mnie uszczęśliwia, bo moja mała w takiej sytuacji dobrowolnie zjada całą swoją porcję. :loveu:
  14. Korzystam z zaproszenia. Zaoferować mogę tylko 10 zł stałej.
  15. [quote name='gagata']Napatrzyłam się w swoim życiu wiele na krzywdę zwierząt, na krzywdę ludzi. Wiem, co widziałam u yumanji, a wiem, na co patrzeć, na co zwracać uwagę, głupot bym się nie czepiała.Widziałam niesprzątane miesiącami goowna, brak jakiejkolwiek karmy w zapasie, brak wody. Ba! Brak odpowiedniej ilości pojemników na wodę. [B]Widziałam spiętego nastolatka ze spuszczoną głową wykonującego polecenia matki [/B]i słyszałam brednie, które yumanji opowiadała wetom i policjantom. Teraz widzę nowe zdjęcia z nowego miejsca... Wiader na wodę nadal nie ma, trawa w nowych boksach za chwilę zostanie wydeptana, bud ani śladu a palety ułożone na kupkę. Być może do jesieni zdoła z tym coś zrobić, być może nie...Skoro tam nie mieszka? [B]Widzę rodzinne słitfocie na fb i przypomina mi się wpis z tego wątku jak to dzieci krztusiły sie ze śmiechu zaglądając matce przez ramię...Zwykła pokazówka i pitu-pitu,[/B] [/QUOTE] Gorzki ten post. Nie wątpie, że chociaż jak piszesz, napatrzyłaś się na wiele krzywd w życiu, to poczulaś się wstrząśnieta i przejęta niedolą psów zamknietych w zanieczyszczonych kojcach. Rozumiem, że po takim widoku niełatwo uwierzyć, że coś w ich życiu zmieni się na lepsze. Część wypowiedzi jednak wydaje mi się niespójna i niesmaczna. Widziałaś spiętego nastolatek ze spuszczoną głową i ten widok Cie poruszył. Dlaczego? Bo był spięty i miał spuszczona głowę? Był nieszczęśliwy? Czytałaś, że synowie yumanji zagądając mamie przez ramię, krztusiły sie ze śmiechu z dowcipkowania userek. Ten tekst Cię poruszył. Dlaczego? Bo miały czelność się śmiać? Widzisz rodzinne słitfocie na fb i oceniasz na ich podstawie życie rodzinne matki i jej dwóch synów jako pokazówkę i pitu-pitu. Poruszyły Cię te słitfocie. Dlaczego? Bo powinni być nieszczęśliwi, albo chociaz tak wyglądać? Czy przypadkiem nie posuwasz się za daleko? [QUOTE]Na szczęście to nie mój problem i nie moje życie[/QUOTE] Może byłoby dobrze, gdyby każdy tego się trzymał... [quote name='wilczy zew']cztery psy muszą tłoczyć się przy jednej misce...[/QUOTE] [quote name='Ciucik']No muszą , widać woda dla nich to prawdziwy rarytas. [/QUOTE] Rozumiem, że czegokolwiek by się tu nie pokazało, nie napisało - i tak wzbudzi negatywne odczucia. Wspomniałam juz, że mam suńkę - chorego niejadka. Kiedy wpadała do nas moja córka ze swoją sunią, ta stawała się dla mojej Indusi motywacją do jedzenia i picia. Uszczęśliwiona, skwapliwie korzystałam z okazji, by napelnić dwie identyczne miseczki identycznym jedzeniem. Przepychały się do jednej michy, zamieniały miejscami, obie zazdrośnice sprawdzały co ma ta druga i obie nawzajem sobie wyjadały. Podobnie rzecz miała się z miską wody stojącą na tarasie - wsadzała mordkę jedna, druga natychmiast ja naśladowała, a przepychankom nie było końca. Kucała jedna, w tym samym miejscu natychmiast kucała druga. Któregoś dnia odwiedzili nas znajomi ze swoim kurduplem, stanęły jednocześnie trzy miseczki. Obrazek niemal jak na omawianej fotce, tylko psy i miseczki mniejsze. Nad jedną karuzela trzech psiaków łapczywie wyjadających kąski, powarkujących na siebie i podszczypujących się nawzajem. Dwie pozostałe i pełne miseczki chwilowo bezpańskie. Nagły zwrot i trzy pyszczki na wyścigi ponownie zagłębiają się w kolejnej. Każdy widzi to, co chce widzieć i przez pryzmat własnych poglądów. Czy cokolwiek z tego polepszy sytuację piesków u yumanji?
  16. Poproszę o dane do przelewu, wesprę chłopczyka jakimś groszem.
  17. [quote name='Alicja']memory , pies odkarmiony i napojony po 3 dniach potrafi diametralnie zmienić sylwetkę więc nie rozumie co ci nie pasuje w wyglądzie psa po 3 dniach[/QUOTE] Sylwetkę - ok, ale w trzy dni odbudować mięśnie? Nigdy (i oby tak zostało) nie widziałam 'na żywo' takiego przykladu, nie bierz mi za zle, że wydaje mi się wprost niewiarygodny. / Mam małą sunię - przewlekly stan zapalny wątroby, a do tego niejadka. Walczę tygodniami o każdy gram, często bezskutecznie :( Ale to nie miejsce na te wynurzenia. /
  18. [quote name='Pani Profesor'][B]ale czy Ty czujesz różnicę między tym, co teraz piszesz, a między atmosferą 'w trakcie'?[/B] wtedy były domysły, szczątkowe informacje i to logiczne, że w obliczu milczenia właścicielki wątku zaczęto snuć własne teorie, podejrzenia i wyciągać wnioski ze zdjęć i opisów osób, które psy odebrały. skoro [B]nikt nie kwapił się z usprawiedliwieniem wtedy[/B] (ani specjalnie teraz), to czemu tu się dziwić? [B]zauważ, że to Ty opisujesz możliwe scenariusze, przyczyny takiego a nie innego stanu zwierząt, a nie yumanji.[/B] ja weszłam, zobaczyłam zdjęcia, brak odzewu yumanji i opinie wetów na temat odebranych zwierząt (były fotki w wydarzeniu na FB) - skoro nikt się nie tłumaczy ze stanu zwierząt, to wniosek nasuwa się jeden. baaa, ktoś wraca jak feniks ze zgliszczy kiedy 'ucichło' i snuje niesmaczne dowcipy o zdechłych zwierzętach, przy czym rzuca zdawkowe informacje na temat obecnego stanu zwierząt, NADAL nie tłumacząc, co się stało z tymi 4-ma odebranymi, dlaczego były w takim strasznym stanie. jeszcze tylko co do pogrubionego - masz całkowitą rację, że każdy byłby zainteresowany, co dzieje się wokół jego tematu. jest jednak coś takiego jak honor, odwaga cywilna i zwyczajne człowieczeństwo, które mnie zmusiłoby do opisania sytuacji i wytłumaczenia, co się stało[I].[/I] mówienie, że "i tak macie swoją wersję" to wymigiwanie się od odpowiedzialności - trudno, żeby użytkownicy nie stworzyli swojej wersji, skoro nie mają nic innego na zastępstwo.[/QUOTE] Czuję różnicę i zależy mi na tej różnicy dla dobra psów, dla próby podjęcia jakichś działań, by można było im pomóc. Za dużo było złych emocji, wzajemnie się nakręcały. Z wyjaśnieniami próbowały się pokwapić Bonsai i bric-a-brac, które bywały u yumanji, zostały zakrzyczane, niemal zgnojone, okrzyknięte klakierkami i wrzucone na sąsiedni stos. Nikt nie chciał zauważyć, że yumanji przedstawiała sprawy takimi jakie były, ale jej posty chyba nie były brane serio. (Jeżeli w ogóle ktoś je czytał w tej atmosferze hurra-optymizmu.} Na niedawny, rzeczowy opis warunków userki Szalony Kot tez mało kto zwrócił uwagę. Zauważam też, że to ja opisuję możliwe scenariusze. Zauważ i Ty, proszę, że rolę głównego informatora, rzeczniczki swojej przyjaciółki, dwóch fundacji, oraz - mam nadzieję - także psów, odgrywa Ewa i flatki. Widząc, jak się stara, widząc też co dzieje się na wątku, uznałam że należy przyjrzeć się sytuacji z rożnych punktów widzenia. andzia69 :) Fotki astka na FB widziałam. wydaje mi się dziwne zestawienie tych dwóch: [URL]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10202396845937218&set=pcb.265846590261397&type=1&theater[/URL] z 23 kwietnia [URL]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10202375781490620&set=gm.264481100397946&type=1&theater[/URL] z 26 kwietnia Biorąc pod uwagę czas - różnica 3 dni? Ze względu na psa, wolałabym, by stan zdowia asta potwierdziły nie fotki, a badania. Mam jednak nadzieję, że astek faktycznie trwale przybrał i jest zdrowy, a wagi nie zrzuci w szybkim czasie jak podawany tu za przykład [URL="http://http://www.dogomania.pl/forum/threads/187757"]Ramzes[/URL], który u yumanji początkowo też pięknie przybrał. Fotki Skinniego sa też na dogo, nie wiem czy i Freda? Do zdjęć Szamana podano link. Czy to wystarczy? Nie jestem pewna. Yumanji też wstawiła fotki... Ponadto nie wszyscy zaglądają na FB, a poza fotkami dopominają się konkretów. [quote name='dziuniek']Zdjęcia można chyba wkleić, cóż znowu jakieś tajemnice i komu tu wierzyć w ogóle na tej dogomanii???[/QUOTE] [quote name='Ewa i flatki']Na razie musicie uwierzyć mi na słowo. Ludzie, u których jest Szaman prosili o nie zamieszczanie fotek. Myślicie, że gdyby był w takim syfie, jak poprzednio to wahałabym się o tym napisać i dać zdjęcia ? No to trudno :/[/QUOTE] [quote name='ania75']Uwierzyć na słowo ...... niestety tego już nikt wymagać nie może [/QUOTE] [quote name='beataczl']gdzie jest teraz Skini?[/QUOTE] [quote name='Ewa i flatki']W bezpiecznym miejscu, gdzie dochodzi do siebie.[/QUOTE]
  19. [quote name='Pani Profesor']ja tylko od siebie dodam, ż[B]e yumanji była proszona niejednokrotnie 'w trakcie' sprawy o komentarz, odzew, cokolwiek, właśnie w celu ustalenia, czy da się coś zrobić [/B](choć nie pisałam tego ja, nie wierzę w mediację tego typu) - nie było odzewu, choć yumanji logowała się niemal codziennie, co widziałam na własne oczy przy nocnej lekturze tego wątku. w takiej sytuacji ([B]i w obliczu zdjęć zagłodzonych psów[/B]) nie sądzę, że ktokolwiek chciał wysłać worek karmy, smycz czy cokolwiek w przysłowiową "próżnię", donikąd, na dodatek bez jakiegokolwiek odzewu, czy ktoś tego chce, przyjmie i użyje jak powinien, skoro gdzie indziej dostanie feedback, rozliczenie, zdjęcia psów, które korzystają z takiej darowizny - tutaj mieliśmy [B]fotki zagłodzonych do granic zwierząt[/B].[/QUOTE] Wydaje mi się, że dość uważnie prześledziłam wątek i o ile zgadzam się z tym, 'że yumanji była proszona niejednokrotnie 'w trakcie' sprawy o komentarz, odzew, cokolwiek,' to nie zauważyłam, by chodziło o 'ustalenia, czy da się coś zrobić'. To prawda, że kilka osób wstrzymywało się z wnioskami i komentarzami, apelując do yumanji o wypowiedź. Jednak nie wszyscy. Większość przybiegła dla sensacji, z gotowymi opiniami i odpowiedziami na niezadane pytania. W tej sytuacji trudno się dziwić milczeniu. Trzeba się zebrać w sobie, by przetrwać taką sytuację i zdobyć na odpowiedź. I co miała napisać? To samo, o czym wspominała od co najmniej roku? Że pogrąża się w biedzie, że z dnia na dzień jest gorzej? Nie dotarło to do nikogo przez rok - dotarłoby teraz? A że się logowała i czytała? Czy jest ktoś, kto nie byłby zainteresowany, gdyby temat dotyczył jego osoby? Co do 'zagłodzonych do granic zwierząt' pisałam na ten temat stronę, może dwie wcześniej. To prawda, że ast stracił masę, był chudy i źle odżywiony. Wciąż szukam informacji o dalszym jego losie, bo nie ma pewności, czy to była tylko sprawa niedożywienia. To prawda, że Szaman na fotkach wyglądał na wyniszczonego. Też nie ma pewności czy to brak karmy był jedyną przyczyną. Skinni jest chory fizycznie i psychicznie i od dawna zaniedbany. W jego przypadku może warto wziąć pod uwagę, że Skinni ma właściciela, opiekuna - fundację, która go zaniedbywała finansowo, która na kilka miesięcy pozostawiła bez odpowiedzi i decyzji sygnały od yumanji, że ten pies jest chory i potrzebuje pomocy. I która na FB, na wątku o interwencji lansuje się na jego smutnym przypadku, pozorując dbałość i troskę. Pozostałe psy - jak orzekł weterynarz i jak widać na aktualnych fotkach, są w całkiem niezłej kondycji. Nie przeczę, że psy miały kiepskie warunki. Nie przeczę, że były/są niedożywione. Jednak [URL="https://www.google.pl/search?hl=pl&site=imghp&tbm=isch&source=hp&biw=1280&bih=894&oq=zag%C5%82odzony+pies+&gs_l=img.12..0i24l7.1377.4830.0.7917.16.9.0.7.7.0.184.1391.1j8.9.0....0...1ac.1.43.img..1.15.1267.68tSuTBWK7A&q=zag%C5%82odzony%20pies"]'Zagłodzony do granic' pies[/URL] wygląda inaczej. Na marginesie - wszyscy chcą znać aktualny stan psów yumanji, zobaczyć jak wyglądają, dowiedzieć się jak mieszkają. Mnie też to interesuje, chciałabym wiedzieć gdzie śpią, czy mają budy i jakieś zadaszenie, czy np. wewnętrzne kojce w budynku, czy miejsca, gdzie robione są fotki to wybiegi czy całe kojce. Ale... Chciałabym też wiedzieć, gdzie i w jakich warunkach przebywa astek, jakie ma wyniki i rokowania. Chciałabym wiedzieć, a nie tylko wierzyć, że Szamanowi jest lepiej, wiedzieć w jakich przebywa warunkach. Chciałabym wiedzieć w jakich warunkach jest obecnie Skinni. Jednak tu już 'jawnost i głasnost' nie jest wymagana. "Dla dobra sprawy' informacje są tajne przez poufne - czytam tylko że psy są bezpieczne w bezpiecznym miejscu. Być może część tak, ale jeśli Skinni jest nadal pod opieką tej samej fundacji, to nie jestem pewna, czy informacje można uznać za w pełni wiarygodne. Na podstawie wątku Skinniego, Nexta, Murzynka i wypowiedzi tu i na FB.,
  20. [quote name='Malgoska'] ja pisałam o tabletkach ale mnie pani olała więc....[/QUOTE] Być może Jej umknęło, bo posypały się gromy, które wyzwoliły przekorną i gniewna reakcję. A może nie chce pomocy nie oferowanej szczerze, z serca?
  21. Ten wątek to żenada, żenua, wstyd. Hmmm... Przecież nikt nikogo nie zmusza do uczestnictwa w wątku, do dyskusji, do obiektywnego spojrzenia na sytuację, szukania drugiego dna, ani do wyciagania wniosków. Komu nie pasuje, ma na całym forum setki innych tematów. Mądrzejszych, ważniejszych, bardziej potrzebnych. Kto bardzo chce oceniać, ale woli robić to na żywioł, bo jest zbyt wygodny, by 'przebijać' się przez posty, ale za to ma juz ukształtowany pogląd i tak go nie zmieni. Kto już dowartościował się, obrażając kogo popadnie i krzycząc, że on/ona nigdy, przenigdy i nigdy w życiu by tego czy tamtego - większej satysfakcji też raczej już nie zyska. [quote name='Moli@']Na zdjęciach jest kilka psów a powinno być dużo, dużo więcej - ok., 25 Zdjęcia bez daty Interwencja była ok., 20 kwietnia.......przez 20 dni można psy odkarmić, wykąpać, wyczesać........ Szkoda czasu na stukanie w klawisze......[/QUOTE] Można. Psy wg. informatora w kojcach pozostały do 25 kwietnia, w niezmiennie złych warunkach, a fotki robione były w minioną sobotę, 12 maja, (da sie sprawdzić, trzeba wiedziec jak :)) telefonem. Zapewne dałoby się psy wykąpać, a przynajmniej wyczesać. Wątpię jednak, by w przeciągu tych 17 dni tak odkarmić psy zagłodzone (skoro jadły własne odchody?) Zagłodzone psy zazwyczaj nawadnia się i dokarmia najpierw kroplówkami dożylnie, później małymi porcjami, stopniowo je zwiększając. To chyba nie daje spektakularnych efektów po tygodniu czy dwóch? No i kwestia kasy na to, bo takie odżywienie kosztuje. [quote name='rozi']Słuchajcie, czy w Polsce mało jest psów potrzebujących [B]pomocy?[/B] Mało przytulisk, gdzie rozpaczliwie brakuje kasy? [B]Czemuście się tak uparli tu akurat pomagać,[/B] to ja nie rozumiem.[/QUOTE] [quote name='TZmestudio']Też tak uważam. [B]Jest wiele psów potrzebujących z realną szansą pomocy.[/B] Rozejrzyjcie się. Im bardziej będziecie pokazywać jak bardzo wam zależy tym bardziej będzie się bawić waszym kosztem. A bawi się już znakomicie. Dla mnie yumanji przestała istnieć. Resztę określników tej osoby pozostawię nienapisane.[/QUOTE] [quote name='Nutusia']Wreszcie głos rozsądku - pierwszy od bardzo, bardzo dawna. Czy komukolwiek udało się [B]pomóc[/B] na siłę? Nie słyszałam o takim przypadku...[/QUOTE] Przepraszam, że zapytam otwarcie. [B]O jakiej pomocy mowa?[/B] Czy od 19/20 kwietnia, czyli od czasu tej interwencji, yumanji, a raczej psy u niej otrzymały jakąkolwiek pomoc? Nie wiem - kilka złotych, paczkę karmy, wiadro, smycz, obrożę, miskę, środek przeciw kleszczom, albo tabletkę na odrobaczanie, cokolwiek? Choćby kilka ogłoszeń dla jednego psa? [B]Ktoś się uparł i pomógł? [/B]
  22. [quote name='Marta72']... na razie mam wrażenie, że chcesz dac do zrozumienie wszystkim, że jesteś ciężko obrazona na to co się stało a to Twoja zasługa przede wszystkim 3 psy, które Ci odebrano prawie zagłodziłaś naprawdę tego nie rozumiesz? ... nie napisałaś nigdy, że nie potrafisz sobie poradzić, że zostawiasz psy głodne tak, że zjadają własne kupy by przeżyć[/QUOTE] Mam mieszane uczucia. Bardzo mnie uwiera myśl, że psy były aż tak głodne, że jadły własne odchody. Kto właściwie i jak to stwierdził? Obejrzałam aktualne zdjęcia (szkoda, że nie są podpisywane imieniem pieska) i wśród tej gromadki 'na oko' nie widzę psów zagłodzonych i wychudzonych. Oczywiście, że często trzeba po prostu psiaka obmacać, by stwierdzić, co kryje się pod futerkiem, a dopiero po dłuższej obserwacji lub badaniach można stwierdzić, że ma jakieś niedobory, czy choroby. Nie twierdzę, że są wychuchane i zadbane, ale ich widok nie wskazuje na zły stan. A tamte odebrane? Nie wiem, ale próbuję zrozumieć. Zrozumieć - NIE USPRAWIEDLIWIAĆ. Nie wiem, jak jest z astkiem bo nie ma informacji o jego stanie zdrowia. Ja w każdym razie nie znalazłam żadnych konkretów. Można tylko gdybać, że ucierpiała psychika (utrata stada/domu). Zamknięcie, brak ruchu (zanik masy mięśniowej) i spartańskie warunki oraz niedobór pełnowartościowej karmy złożyły się na jego stan. W schroniskach też na początku pobytu dużo psiaków tak reaguje. Być może do tego jakaś choroba i/lub pasożyty. Szaman, oprócz tego, że ma swoje lata i zdrowy nie był, wiec z trudem znosił takie warunki bytowania, najprawdopodobniej od kilku miesięcy był jeszcze zdominowany przez dwa podrostki i nie był w stanie się bronić. Jeśli chodzi o Skinniego mam teorię opartą na wiedzy z jego wątku i wyciagniętych wnioskach. Pies od trzech lat w emocjonalnej huśtawce, okaleczony psychicznie i sfrustrowany. Taki już do yumanji trafił. W okresie, kiedy miał choćby krótki, ale stały, regularny kontakt z ludźmi, trochę się wyciszył, ale yumanji pisała kilkakrotnie, że pozostawiony w samotności nie potrafi zapanować nad pobudzeniem i próbuje je rozładować tak, jak potrafi. Rozładowywał miotając sie w boksie, goniąc nieistniejący ogon i sięgając do niego zębami. W ten sposób, mecząc się, a nawet kalecząc, zastępuje ból emocjonalny bólem fizycznym i tę zmianę odczuwa jako ulgę w psychice. Są ludzie, którzy nie panując nad emocjami, w stresie, w depresji też się okaleczają. By zwrócić na siebie uwagę, lub ból egzystencjalny zastąpić takim, nad którym się panuje i ktory można kontrolować. Na przegubach ich rąk można znaleźć 'sznyty' po żyletce, na palcach obgryzione do krwi paznokcie, na ciele znaki po gaszeniu papierosów, na głowie placki po wyrwanych włosach... Psy reagują podobnie. W takim stanie pies albo nie ma apetytu i nie interesuje go jedzenie, albo za szybko je spala, nie dopuszczając do przetworzenia przez organizm. Taki zwierzak powinien mieć zapewniony ruch i stały kontakt z człowiekiem, by ten korygował jego zachowanie, rozpraszał frustracje i ekscytacje, lub przekierowywał na jakieś zajęcie, które pomogłoby rozładować napięcie. Pozostawienie go samemu sobie powoduje, że problem się pogłębia. A nie da się ukryć, że pies był pozostawiony sam sobie. Mając około 30 zwierzaków trudno czas i uwagę poświęcić jednemu. Zwłaszcza, gdy decyzyjny opiekun w tej kwestii nie robi nic. Jeśli się 'ratuje' zwierzęta, właśnie takie przypadki należy traktować priorytetowo.
  23. [quote name='Ania+Milva i Ulver'] Nowe psiaki?.....[/QUOTE] [IMG]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/t1.0-9/p235x350/10264786_646119808789756_1450771108619609715_n.jpg[/IMG] [QUOTE]Pilnie poszukuję POMOCY dla trzech szczeniaków.suczki,ok 3 mięs.tel do mnie 500 893 485 ..... Pilnie szukają DT.Potrzebują preparatów na pchły,na odrobaczenie i szczepień.Karmy również.Będą do pól łydk [/QUOTE] Zawsze można zadzwonić i dopytać.
  24. Wróciłem! [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-HWBLQCAU5ss/U2zhE_xL6qI/AAAAAAAADrQ/bPTxhJmTVHk/s800/DSCN0460.JPG[/IMG] A teraz kochane Ciocie zgadnijcie co to :P [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-6GSRAbbnvI4/U2zhMQym5iI/AAAAAAAADrY/QyWwccWx5i8/s800/DSCN0461.JPG[/IMG] No pewnie, że to ja, Wasz Lolcio. Wiecie, lubię czasem wytarzać się w trawce, wtedy ładnie pachnę! [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-UFCyGO4MBd4/U2zghPpo-7I/AAAAAAAADqo/PvynpIaciXs/s800/DSCN0453.JPG[/IMG] Jestem w ogródku, Tu jest zielono i też ładnie pachnie, pozwiedzam sobie :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-csLyJq6RTrQ/U2zgwsoXgHI/AAAAAAAADq4/Mmy0pkYVnLM/s800/DSCN0456.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-DV6nFwNNvh0/U2zgnNQ2DOI/AAAAAAAADqw/LDLUYEmgUUA/s800/DSCN0455.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-BciAxqG7X_w/U2zg1mpRQvI/AAAAAAAADrA/a3Jj4z4m7CM/s800/DSCN0457.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-4uCRETeByB8/U2zg9dA7mXI/AAAAAAAADrI/c6JbLKaK--o/s800/DSCN0458.JPG[/IMG]
  25. Dzień dobry, przyszedłem w gości :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-Nl8Mw-3IQ_Y/U2zgP8SGbqI/AAAAAAAADqY/TZLK4wC9FX8/s800/DSCN0450.JPG[/IMG] Sprawdzę, co dostała Mama oneczka [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-6LH6lhvXkGg/U2zhQP7NsCI/AAAAAAAADrg/DKctvcvqQg0/s576/Zdj%25C4%2599cie0125.jpg[/IMG] ale moje było lepsze :P [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-fnB7x1k8nXs/U2zhTXBzZuI/AAAAAAAADro/k3EKtgrTIdE/s576/Zdj%25C4%2599cie0127.jpg[/IMG] Oj, sorry, muszę lecieć, bo Mama ona mnie wola do łazienki, trzeba zmienić mi pielusię! [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-eQEi8lC1ZS4/U2zgHwe3gBI/AAAAAAAADqI/OSO0XTQxCtQ/s576/DSCN0449.JPG[/IMG] Ale zaraz wrócę :)
×
×
  • Create New...