Jump to content
Dogomania

inga.mm

Members
  • Posts

    8496
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by inga.mm

  1. Tak wydaje się. Napisałam do MaDi i andegawenki. Gdzieś zadziałam mój kajet z telefonami i nie mogę zadzwonić do MaDi. Oszaleć można! czy to społeczeństwo jest całkiem popieprzone????
  2. chyba LSOZ? Pisałam do MaDi. Widzę już pierwsze zaproszone dziewczyny. Bądź w miarę blisko neta. Wrzuciłam na forum hasów prośbę o pomoc
  3. Nesco, jak się trzymasz? Duszek na pewno pozwoliłby na wrzucenie prośby o pomoc HASZCZAK i jego tragiczny los. S.O.S.!!! POMÓŻCIE !!!
  4. Dziewczyny, znowu lubelskie [B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/216117-HASZCZAK-i-jego-tragiczny-los.-S.O.S.%21%21%21-POM%C3%93%C5%BBCIE-%21%21%21"]HASZCZAK i jego tragiczny los. S.O.S.!!! POMÓŻCIE !!![/URL][/B]
  5. Jezabel, pisz wszystko co wiesz
  6. [B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/216117-HASZCZAK-i-jego-tragiczny-los.-S.O.S.%21%21%21-POM%C3%93%C5%BBCIE-%21%21%21"]HASZCZAK i jego tragiczny los. S.O.S.!!! POMÓŻCIE !!![/URL] głodzony przez człowieka, pies domny, na granicy wyniszczenia [/B][IMG]http://img832.imageshack.us/img832/3520/zdjcie003000.jpg[/IMG]
  7. potrzebna pomoc w lubelskiem [B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/216117-HASZCZAK-i-jego-tragiczny-los.-S.O.S.%21%21%21-POM%C3%93%C5%BBCIE-%21%21%21"]HASZCZAK i jego tragiczny los. S.O.S.!!! POMÓŻCIE !!![/URL][/B]
  8. I jeszcze jedno utracone życie Misia -odeszła za TM-DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA POMOC
  9. kolejne utracone życie, więcej warte niż tych potworów, którzy ją skrzywdzili. Malutka, całuski na tę nową drogę
  10. Trzymam wszystko co moge trzymać. Strasznie boje sie o niego. Taki staruszeczek.
  11. Niestety, Red. Lipko nie odbiera telefonu. Będę próbowała przez mojego kuzyna.
  12. Trzymaj się, Dziewczyno. To może być ciężki moment. Dla nas również.
  13. [quote name='zula131']A do Kubusia nikt nie zagląda...:-([/QUOTE] zagląda. Ciocie: Inga, Wawer, Nikaragua, ona03 no i oczywiście togaa
  14. [quote name='pikola']Jesli to co mysle,to ja juz nie wiem co sie dzieje na tym swiecie..Jeszcze zamieszczaja w internecie..Wyc sie chce z bezsilnosci:-(Dokad to wszystko zmierza,zyc sie odechciewa:-([/QUOTE] więc trzeba żyć, żeby tępić takich zboków i pomagać ich ofiarom.
  15. powiedziałabym, ze to zupełnie inny pies
  16. [quote name='pikola']A co tam bylo?[/QUOTE] chyba nie chciałabys tego widziec
  17. - Cygan, Cygan, do domuuuuu!!!!!! - Gdzie ten domek???? - Gdzieś czeka!!!!
  18. Jeny, taka zimna noc, a on stareńki. Boże, zmiłuj się...
  19. A jakieś wieści o Szariku?
  20. dzwoniłam do Redaktora. Niestety, nie odbiera telefonu. Będę ponawiała
  21. Czy mogę mieć prośbę? Czy jest możliwe, żeby ten list Duszka znalazł się w I lub II poście Duszkowej Skarbonki? Może uzupełnić go zdjęciami i filmem?
  22. zgłoszenie do policji przestępstwa popełnionego w innym kraju, też chyba wszczyna procedurę. Tak jak w pedofilii
  23. [quote name='nescca']Wiesz Ingo.....załatwiłaś moje oczy na cacy..... ryczę jak bóbr. Nie myslałam nigdy w kategoriach.....co Dusio mysli po smierci.... zawsze tylko sie zastanawialam .....czy jest Mu ciepło....czy nie jest głodny..... czy nic Go nie boli....i czy Go kiedyś jeszcze zobaczę. Jezu.....ale rycze.[/QUOTE] jeżeli napiszę, że wiem co one czują, bo to przychodzi samo, to uznacie mnie za wariatkę. Nie z każdym stworzeniem mam taki "kontakt", żeby móc napisać w jego imieniu. Wcześniej Dunio był skupiony na Tobie, więc nie potrafiłam niczego napisać. Teraz jest spokojny. Wiem, że za Tobą i Twoją rodziną tęskni. Możecie myśleć co chcecie, ale ja na prawdę niektórych "czuję" i nie ma to znaczenia czy to człowiek, czy to zwierzę. Pisałam to w nocy, bo się obudziłam i musiałam to napisać. Przyszło samo.
  24. Witajcie. Chciałbym opowiedzieć Wam o sobie. Byłem psem. Nie szczeniakiem, ale też nie starym. Miałem czarną sierść, taką trochę dłuższą. Z życia nie pamiętam zbyt wiele dobrego. Tak właściwie to w ogóle niewiele pamiętam z życia. Któregoś dnia straciłem dom, ciepło, jedzenie, rodzinę. Pojechali na wakacje, a dla mnie nie było tam miejsca. Znalazłem się w okolicy, której nie znałem. Przeganiany przez ludzi i inne psy, jesienią znalazłem miejsce na opuszczonej posesji. Miałem nadzieję, że dam sobie radę. Przecież moi przodkowie polowali! Niestety, nie umiałem upolować jedzenia, bo gdzie w betonowym lesie można upolować coś? Mijały dni, mijali mnie ludzie, ale nikt nie pomyślał, że mógłby mi dać chociaż kawałeczek kiełbaski, chlebka, mięska. Przyszła zima. Przyszły święta. Ludzie szli na Pasterkę. Szli do kościoła wiele razy. O mnie jednak nie pomyśleli. A ja byłem coraz słabszy. Nie wiem jak przetrwałem zimę. Udało się. Myślałem, że wiosną będzie jakoś łatwiej. Cały czas miałem nadzieję, że ktoś mnie zauważy i polubi. Choć troszkę. Niestety. Minęła wiosna przyszło lato. Moja sierść z czarnej i gładkiej zrobiła się brzydka, matowa, poplątana, sklejona błotem. Psy nie umieją się czesać, więc nie mogłem poradzić sobie z kołtunami, w które wplątywały sie robaki, liście, patyki. Głód był straszny. Nie miałem siły chodzić. Nóżki mi się przykurczyły. Robaki lęgły się w mojej sierści i zżerały mi skórę. A ludzie przechodzili. Do pracy, do szkoły, do sklepu, do kościoła. A mnie nie chcieli widzieć. Tak jakbym był przezroczysty. Chciałem, żeby ten koszmar skończył sie jak najszybciej. Umrzeć! Po prostu umrzeć, żeby skończyły się głód i cierpienie. Któregoś dnia, gdy już nie wierzyłem, że coś może się odmienić, pojawili się ludzie. Płakali. Z mojego powodu. A mnie było wstyd, że widzą mnie w takim stanie. Przecież, gdy byłem ładny, nikt mnie nie chciał, to teraz, gdy nie byłem już nawet podobny do psa, chcieliby mnie? A jednak. Wzięli mnie do lekarza. Nie wiele pamiętam z tamtego czasu. Oglądano mnie, wiele mówiono, potem nic nie mówiono i znowu mówiono. Niektórzy płakali. Czy to przeze mnie? Przepraszam, nie chciałem nikogo zasmucać. Potem zaczęły się badania. Dużo badań. Niektórzy mówili, że nie mam dużej szansy na życie, niektórzy nic nie mówili, ale byli tacy, którzy wierzyli, że uratują mnie. Ja też chciałem w to wierzyć. Starałem się jak mogłem. Jednego dnia znalazłem sie w DOMU!!!! Kanapa, tapczan, dywan, ciepło i ludzie. Ludzie, którzy mnie głaskali, przytulali. Już wiedziałem, że mam swoją RODZINĘ! Znowu czułem, że warto żyć. Starałem się pozbierać. Próbowałem. Na prawdę próbowałem. JA próbowałem, ale moje ciało nie miało już siły. Mamo Nesco, daliście mi coś, czego nikt mi nie dał - MIŁOŚĆ. Ja Was też pokochałem. Dla tych chwil warto było cierpieć te męczarnie bezdomności. Byliście czymś i kimś, o czym i o kim każdy psiak może marzyć. Czułem się bezpieczny i kochany. Niestety. Nie miałem siły walczyć. Teraz jestem w Raju. Tu nic mnie nie boli, nie jestem głodny. Bo tu nie ma ciał. Tu są nasze DUSZE. Nie wierzcie, że psy nie mają duszy. To nie prawda! Pies, kot, koń i inne zwierzęta mają dusze. Nie może być inaczej, bo przecież każdy z nas czuje, myśli, kocha albo nie kocha, boi się lub cieszy. Nawet rozmawiamy. Pies z psem, kot z kotem, koń z koniem. Na ziemi nie rozumiemy się za dobrze między gatunkami, ale tu wszyscy rozumieją się. Nie ma żadnych podziałów. Nie ma ludzi, psów, kotów, koni, krów, papużek. Tu są dusze. Jestem jedną z nich. Patrzę na Wasz smutek i chciałbym Was pocieszyć. Ale przede wszystkim chciałbym podziękować. Chciałbym podziękować ludziom, którzy przyszli mnie uratować. I tym, którzy próbowali mnie ratować i leczyć. I tym wszystkim ludziom, którzy dawali pieniążki na moje leczenie. I tym wszystkim, którzy wierzyli w moje życie. I tym, którzy pomagali jak umieli. I wszystkim Ciociom z Dogomanii. I Wujkom. I ich znajomym. I ich rodzinom. Ale nade wszytko chcę podziękować mojej Rodzinie. Mamie, Tacie i ich dziecku. Za ten czas z nimi, który pozwolił mi przejść na tamta stronę z godnością i miłością, których już nikt i nic mi nie zabierze, póki moja dusza będzie trwała. Dopóki się znów nie spotkamy. Będę z Wami zawsze Duszek, tym razem prawdziwy.
  25. zapytam może głupio, czy ten link został zgłoszony do policji? Powinien zostać zablokowany i zgłoszony do ścigania z urzędu.
×
×
  • Create New...