Jump to content
Dogomania

BeataU

Members
  • Posts

    241
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BeataU

  1. Dziś los suczki został przesądzony [IMG]http://www.owczarek.pl/forum/smileys/smiley19.gif[/IMG] Najpierw z psiaka bojącego się potwornie ludzi wyprowadziłam ją (jak mi się wydawało) na prostą, a potem mała stała się krwiożerczym potworem [IMG]http://www.owczarek.pl/forum/smileys/smiley19.gif[/IMG] Ponieważ mała miała cieczkę, a ja mam na podwórku 2 niewykastrowane psy, suczka siedziała przez cały jej okres w kojcu (ok.3 tygodnie). Codziennie kilka razu do niej zachodziłam, bawiłam się z nią, dotykałam, karmiłam, itp. Mała była wobec mnie i taty, który mnie zastępował w tych czynnościach podczas moich wyjazdów, bardzo miła i juz się nas nie bała. Jakieś 3 dni temu na stałe wypuściłam ją z kojca, bo było to już bezpieczne. Niestety mała zaczęła się rzucać na moją mamę i brata (już z kojca po kilku dniach zaczęła na nich szczekać). Oni w ogóle się nią nie zajmowali przez te kilka tygodni, które spędziła w kojcu i oboje się jej od początku bali. 2 dni przed wypuszczeniem małej spowrotem na ogród zauważyłam też, że sąsiad kopie w płot przy kojcu i straszy małą (być może trwało to przez cały czas, kiedy w nim siedziała, a ja nie zauważyłam wcześniej). Jej napady agresji wyglądały jak ujadanie psa zza płotu. Dobiegała do oszczekiwanej osoby, przypadała przednimi łapami do ziemii i wściekle ujadała a na nagly ruch odskakiwała. Próbowaliśmy małą nauczyć spokoju przy mamie i bracie. Kucali przy niej, dawali psie ciasteczka. Co prawda niezbyt chętnie się za to brali, ale próbowali mimo lęku. Niestety ich zdenerwowanie a także niechęć do suki (która trwa od początku jej pobytu u nas) były bardzo widoczne. Suka do tej pory w obecności mojej lub taty uspakajała się i spokojnie chodziła koło mamy i brata. Wczoraj zrobiło się gorzej, bo tak szczekała na mamę, że musiałam ją blokować własnym ciałem i głosem, żeby nie mogła jej dopaść. Podobnie zachowuje się mój DON, też blokuje małą i szczeka na nią, gdy atakuje kogoś z domowników. Ostatecznie musiałam wczoraj zamknąć małą w kojcu, żeby mama mogła wyjść z domu. To jeszcze było do przełknięcia przez rodzinę. Dziś jednak miarka się przebrała. Kiedy mój brat wyszedł z domu, najpierw go tracycyjnie oszczekała. On oczywiście już był mocno wkurzony. Kiedy na ogród wyszłam ja, mała się uspokoiła i już była spokojna, a po chwili rzuciła się bez ostrzeżenia na brata. Tym razem nie zdążyłam jej zablokować ciałem i drasnęła go zębami w nogę. Lekko, ale odrobina krwi się pojawiła, więc brat zamiast na ważne spotkanie w pracy musiał jechać do lekarza, bo nie wiadomo, co pies ma w pysku i czy nie przenosi w nim jakiejś choroby. Zaraz w stronę psa poleciały jakieś buty a pies w długą (jakoś już nie szczekał, tylko uciekał przed latającymi obiektami). Suka trafiła do kojca i już z niego nie wyjdzie. Nie wiem, jakie są procedury w przypadku ugryzienia przez psa, ale pewnie zostanie pod obserwacją jakiś czas. Potem najlepsze co ją moża spotkać, to trafienie do kieleckiego schroniska. Co do jej uśpienia, to jeszcze taki pomysł nie padł, ale nie wykluczam, że ktoś na to wpadnie i zrealizuje. O zatrudnieniu jakiegoś szkoleniowca czy psiego psychologa nie ma mowy. Nikt mi nie da już kasy na psa, który za okazane mu serce i poświęcony czas i pieniądze odwdzięcza się gryzieniem domowników. Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale chciałam dość dokładnie pokazać sytuację i stosunki psio-ludzkie w moim domu. Chciałam zapytać Was o opinię. Jak myślicie, dlaczego sunia stała się taka agresywna do konkretnych osób a innych uwielbia. Dodam, że na mojego chłopaka, którego widzi raz na kilka dni, w ogóle nie reaguje. ja ciągle myślałam, że to agresja lękowa, ale moja mama stwierdziła, że suka poczuła się pewnie na terenie ogrodu i chce ich zdominować, a mnie i taty nie rusza, bo my jej dajemy jeść. Ja już zgłupiałam. Myślałam, że robię dobrze, ale coś mi nie wyszło. Mała nie była agresywna od początku, to przyszło z czasem, kiedy była w kojcu. Nie wiem, czy ja popełniłam jakiś błąd, czy może to domownicy coś zepsuli. Może sąsiad rozbudził w niej agresję. Do tej pory nie miałam doczynienia z agresywnymi psami i widzę, że nie zapanuję nad małą, bo współpraca z rodziną w kwestii jej wychowania z niminalnej spadła po dzisiejszym wydarzeniu poniżej zera. Moja mama twierdzi, że suka jest po prostu wredna. Ja uważam, że pies nie może być wredny a każde jego agresywne zachowanie ma jakąś przyczynę. Moim zdaniem 99% ugryzień to wina czlowieka. Tylko czyja konkretnie? Teraz wszyscy domownicy twierdzą, że moja, bo się ulitowałam nad suką i nie dałam zadzwonić od razu po hycla. I tereaz to ugryzienie spadło na moją odpowiedzialność. Sama mam już dość tej sytuacji i nie będę już małej bronić przed schroniskiem. W tej chwili będzie tam miała lepiej niż u mnie, gdzie wszyscy są na nią wściekli. Z ogłoszeń nie zadzwonił do mnie nikt, więc jej szanse na dom i tak są minimalne a u mnie dłużej nie zostanie Jeśli ktoś z Was ma doświadczenie z psami, może ją jeszcze ode mnie przejąć i spróbować pomóc. Moim zdaniem ona nie jest z natury agresywna, a jej zachowanie musiało zostać czymś wywołane. Do psów nie ma cienia agresji. Ja mogę jej odebrać żarcie i gmerać w misce bez warknięcia. U mnie niestety mała straciła dziś szansę na normalne, szczęśliwe psie życie. Tym razem ostatecznie i nieodwołalnie. Jest mi strasznie przykro z tego powodu, bo włożyłam wiele wysiłku, żeby mała wyszła na prostą. Jestem zła, że mi się nie udało.
  2. Suka siedzi w kojcu zamienionym niemal w bunkier (pół dnia tata z nim kombinował) i myślę, że nie ma już szansy, żeby udało się jej wyjść albo żeby któryś z samców się do niej dostał. Przez to jest na wszystkich ciężko obrażona, piszczy, szczeka, a kiedy widzi, że to na nic, kładzie się smutno w budzie i śpi. Od jutra do poniedziałku nie będzie mnie w domu (ani w necie), więc będzie jej pilnował mój tata. Myślę, że sobie poradzi. Oby ta cieczka szybko minęła. Tak na marginesie: suczka szuka kochającego domu. Przygarnęłam bidulę na jakiś czas, żeby wyszła na prostą i na nowo zaufała ludziom, ale nie może zostać u mnie na zawsze, bo rodzinka nie zgadza się na trzeciego futrzaka.
  3. Niestety też się spodziewałam, że to możliwe, choć wygląda nieprawdopodobnie, a Wy tylko mnie w tym utwierdziliście, że takie cuda się zdarzają. Cóż, kojec ONa został uszczelniony, żeby mała nie wylazła i od dziś rano suczka nie będzie z niego przez jakiś czas wypuszczana. Jest dość duży, ma ok. 20mkw, więc będę jej rzucać piłkę tylko w środku, żeby trochę pobiegała. Wiem, że to kiepskie wyjście, bo u mnie pies jest zamykany w kojcu sporadycznie (np. jeśli goście się boją) i cały czas swobodnie biega. Myślę jednak, że to najlepsze rozwiązanie. Lepiej, żeby trochę posiedziała w klatce niż zaszła w ciążę. Mam nadzieję, że jeszcze się to nie stało (dziś krwawi 5. dzień i nie widziałam, żeby mój pies jakoś specjalnie wariował za nią, bardziej skupiał się na jej siuśkach), bo nie byłam do tej pory w stanie jej skutecznie zamknąć i trochę się tym niepokoję. Na razie będę dobrej myśli. Mam nadzieję, że będzie dobrze, bo chciałabym tej biednej suczce pomóc. Została już wystarczająco skrzywdzona przez ludzi. Chciałabym jej wynagrodzić wszystko zło, które ją spotkało.
  4. Mam takie pytanie, czy uważacie, że pokrycie takiej niewielkiej suczki (na oko koło 10 kg, bo brązowy piesek za furtką waży 13 kg) przez DONa (ok. 37 kg) jest technicznie w ogóle możliwe??? Nie zrozumcie mnie źle, bo nie mam zamiaru wykonywać takich eksperymentów genetycznych. Wręcz przeciwnie. Sunia przybłąkała się do mnie niedawno i dostała cieczki, a ze względu na jej płochliwość złapanie jej, żeby dać jej zastrzyk lub zrobić sterylkę, jest dla mnie samej po prostu niewykonalne. Staram się oba zwierzaki odizolować, ale różnie może być, bo są momenty, gdy mogą się spotkać na ogrodzie (mam tylko jeden kojec, który czasem otworzyć trzeba). Trochę się więc boję, żeby czegoś mój futrzak z małą nie zmajstrował jakimś podstępem za moimi plecami. Czy według Was jest to lęk uzasadniony? I jeszcze jedno. Suczka zostawia krwawe plamki od niedzieli. Do tej pory nie miałam potrzeby zgłębiać tematu cieczki. Kiedy suczka może chcieć dopuszczać psy do siebie i może dojść do zapłodnienia? Zdjęcia mojej wesołej gromadki: [IMG]http://img838.imageshack.us/img838/8484/p7213809copy.jpg[/IMG] [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/3843/p7213812copy.jpg[/IMG]
  5. Jestem załamana :( Suczka prawdopodobnie na dniach trafi do schroniska w Kielcach, bo już i tak jest u mnie dużo dłużej niż miała być ;((((( Suczka zrobiła ogromne postępy, ale wciąż jest dość lękliwa i nie jestem w stanie założyć jej obroży. Do pogłaskania czy po smakola chętnie podejdzie, ale jak już zacznę coś z obrożą kombinować, to ucieka. Nie wiem, czego doświadczyła w życiu, ale pewnie niczego dobrego. Już od paru dni próbuję przełamać jej lęk, ale nic nie mogę zrobić. Sprawa stała się o tyle pilna, że suczka dostała cieczki (od wczoraj zostawia krwawe ślady) a ja nawet nie mam jak jej skutecznie odizolować od moich dwóch niekastrownych samców. Nie wiem, czy ON jest w stanie coś technicznie na niej zdziałać, ale drugi jest jej wielkości, więc spokojnie mogą sobie szczeniole zrobić. A ze względu na to, że suczka nie da się zapiąć, to i do weterynazra jej nie zabiorę ani na sterylkę, ani na zastrzyk. Mimo ogłaszania jej w różnych miejscach, nie miałam ani jednego telefonu w jej sprawie. Nikt nie chce jej nawet na tymczas. Jeśli nic nie zdziałam, to jeszcze w tym tygodniu będę musiała zadzwonić do schroniska, żeby ktoś ją odłowił i zabrał, bo u mnie zostać nie może :( Zrobiłam dla niej, co mogłam, poświęciłam mnóstwo energii, ale więcej nie jestem w stanie :( A szkoda, bo to piesek, który ma duży potencjał i przy odpowiednim podejściu i cierpliwości można ją wyprowadzić na ludzi. W schronisku się zmarnuje. PS: Pytanie do osób bardziej obeznanych w temacie. Jaką macie opinię o kieleckim schronie? Faktycznie jest to miejsce, gdzie pies dostanie schronienie i ma jakąś szansę, czy to raczej umieralnia? Bardzo proszę o odpowiedź przynajmniej na ostatnie pytanie, bo chcę wiedzieć, jaki realnie los czeka sunię. Nie ma innego wyjścia, bo zupełnie nikt się nią nie interesuje.
  6. Suczka nadal szuka domu!!!
  7. [COLOR=black]Mała suczka[/COLOR] szuka domu pełnego miłości. Waży ok. 10 kg. Kilka dni temu wbiegła na moje podwórko z ulicy, dostała jeść i postanowiła zostać na dłużej. Nie mogę jednak jej zatrzymać. Z początku była bardzo lękliwa, bała się i nie dało się do niej podejść bliżej niż na kilka kroków. Teraz jest intensywnie uczona ufności wobec człowieka. Dzięki [COLOR=black]okazaniu[/COLOR] jej miłości i podaniu pełnej miski, w ciągu tygodnia ze zwierzątka płochliwego i unikającego ludzi stała się pieskiem pragnącym kontaktu z człowiekiem. Przybiega przywitać się z domownikami, radośnie podskakuje i pozwala na coraz intensywniejsze pieszczoty. Je z ręki i jest łakoma, co ułatwia jej pozytywną naukę. Jest suczką radosną, energiczną, kochającą szaloną zabawę z piłeczką. Bardzo dobrze dogaduje się moimi psami: zarówno z małym jak i z dużym. Jej charakterystyczną cechą jest spory tyłozgryz. Została już odpchlona. Teraz czekam aż oswoi się na tyle, abym mogła jej założyć obrożę i zabrać ją do weterynarza. W najbliższych dniach zostanie więc dokładniej zbadana, bo niepokoi mnie jej skóra wokół oczu, a także odrobaczona i zaszczepiona. Telefon do tymczasowej opiekunki suczki:[SIZE=3] [COLOR=green]888 999 566[/COLOR][/SIZE]. E-mail [EMAIL="shtrooxick@o2.pl"]shtrooxick@o2.pl[/EMAIL] [IMG]http://img839.imageshack.us/img839/4125/p7213802copy.jpg[/IMG] [IMG]http://img834.imageshack.us/img834/7860/p7213789copy.jpg[/IMG] [IMG]http://img227.imageshack.us/img227/4650/p7213780copy.jpg[/IMG] [IMG]http://img695.imageshack.us/img695/778/p7233860copy.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...