-
Posts
84 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Malgossska
-
Bo to jest prawdziwa artystka :evil_lol: najlepsza to jest wtedy, jak chce gnać za Larą po krzakach, a ja przecież mam Usieńkę na długiej smyczy i jest to niemożliwe, więc wołam do Niej - "Usia, do mnie Maleńka, chodź, chodź", a Ona wtedy taka zła że nie może lecieć do Lary, zapiera się tymi swoimi łapkami i ciągnie....ile wlezie... tak się zapiera, że aż te śliczne oczka mruży :evil_lol: :diabloti: naprawdę można się posikać ze śmiechu, jak się Malizna napina, żeby mnie ciągnąć w krzaki :evil_lol: MalUsia ma śliczne ślipka, takie jak Kleopatra niemalże, jakby ktos Jej kreskę na powiekach malował :evil_lol: z każdym dniem coraz śliczniejsza się robi, bo to gęste futro się wyczesuje i zaczyna pięknie lśnić :loveu: jak tylko odbiorę aparat z naprawy to zrobimy zdjęcia bo naprawdę Maleńka jest cudo :loveu:
-
Kasiu, pewnie że MalUsia oddaje wszystkie rzeczy bez problemu, nawet się cieszy jak się zabiera, Ona to chyba traktuje jak jakąś zabawę :evil_lol: i chyba tak znosi na wszelkie wypadek, bo to wiadomo czy się czasem nie przyda? :evil_lol: ma te swoje nawyki, i ma prawo je mieć, w końcu musiała się troszczyć sama o siebie. Niech sobie trochę powariuje, niech z nami pobędzie, niech zobaczy że nikt Jej niczego nie zabiera, że regularnie dostaje jedzonko... jednym słowem - niech wreszcie poczuje się bezpiecznie to i nawyki też się zmienią ... naturalna kolej rzeczy :lol:
-
Pamiętam, pamiętam, Ewo, tylko że metalowa, szeroka na dole została wylana dziś w nocy bo taką miskę kupiłam wczoraj wracając z pracy :evil_lol: to jest dopiero diabełek malutki :diabloti: Ale nic z tego bo na dzisiaj zamówiłam (wczoraj w sklepie nie mieli) taką ciężką, płaską michę ceramiczną :evil_lol: :evil_lol: a pan w sklepie doradził, żeby jeszcze wyszukać jakiś płaski kamień, wyparzyć go i włożyć do michy i nie ma bata, już michy nie wywróci (nie ze mną te numery Brunner :evil_lol:). Poza tymi miskami, Malizna jest słodka, i dlatego wszyscy Ją rozpieszczają, Ona już nawet potrafi skakać z radości :loveu: a Jej tańce na plecach rozczulają na amen :loveu: I w dodatku jest cwańsza niż ładniejsza :evil_lol: nauczyła się tak pięknie manipulować ludźmi, że mnie śmiech ogarnia. Słodzizna, i już :loveu:
-
Usieńka rozrabia po nocach i wylewa wodę z misek, a miski bierze na legowisko i gryzie :diabloti: muszę wykombinować jakieś cięższe naczynie do wody bo mi parkiet lekko spuchł w dwóch miejscach, no i jak się Usieńka ożre platyku to też nieszczęście będzie... Co Ona za fazę ma z tymi miskami to pojęcia nie mam :crazyeye: musi wodę wylać, i miskę na legowisko :diabloti: Wczoraj mój TZ popatrzył na Usine legowisko (klapki - dwie pary, zabawki 12 sztuk, mój golf do wąchania, doniczka do kwiatów bo Usia gwizdnęła z kuchni i pilnuje, podstawka pod doniczkę, pogryziona poduszka, itp pierdoły) i mówi do mnie: - czy jesteś pewna, że Usieńkę znaleziono w dole ze śmieciami ??? bo mnie to się wydaje, że to zwyczajnie było Jej gniazdo! :evil_lol: bałaganiara niemożliwa, ale czekamy aż się nacyci tym wszystkim, o ile w ogóle kiedyś to nastąpi :evil_lol:
-
Halcia, obie panny mają adresówki bo przecież wszystko się może zdarzyć. Moja Lara od pięciu lat biega bez smyczy, ale obroża z adresówką jest - od zawsze :) Usieńka jeszcze za nowalijka na takie bieganie luzem, ale o świcie pusto było i cicho, no i do domu niedaleko, no i chciałam zobaczyć Jej reakcję, a ulubione smakołyki w piterku miałam :D udanej soboty i dzięki za przestrogę :)
-
No więc mamy za sobą pierwszy spacer bez smyczy :multi::multi:od trzech dni Usieńka chodziła na długiej smyczy i wszystko było ok, więc dzisiaj rano w połowie spaceru smycz odpięłam :p a Usieńka :crazyeye: i co dwa kroki, to do mojej nogi leci :evil_lol: i tak do końca spaceru - co dwa, trzy kroki to do mnie po głaska :evil_lol: Dzielna ta dziewczynka, oj dzielna, mówię Wam, aż miło patrzec jak się pieknie socjalizuje... niby tylko trzy tygodnia dziś mijają, ale już spacery po 40 min. bo my bardzo lubimy łazić, już i ludzi sie nie boi, no i ... te dzieci też nie takie diabły bo nawet przejdzie obok placu zabaw :diabloti: fakt że szybko leci, ale prze-cho-dzi :evil_lol: Jak zwykle, czas potrzebny wszystkim, co w skórę od życia dostali... Życzę Wam miłego weekendu, a ja idę dać pannom kostki cielęce na czyszczenie zębów, i nie tylko :lol:
-
No właśnie... one sobie żrą a my się martwimy :mad: u mnie dziś w nocy Usieńka pogryzła doszczętnie kapcie, ale te przynajmniej skórzane to jakby co, to mniej zaszkodzą :evil_lol: spacerki coraz dłuższe, ale cykor dalej w Niej siedzi, najchetniej to by chciała tak: - wyjście z domu, - najbliższa trawka, - 1 minuta - siusiu, - 1 minuta - kupa, - i do domu :diabloti: taki szybki Bill z Niej jest :evil_lol: ale nic z tego, wędruje na te spacerki z bólem, ale jakos powoli wędruje... o wiele szybciej z nich wraca ... niczym torpeda :evil_lol: Ale tutaj, to tylko czas może nam pomóc. Tylko czas. Najważniejsze, że coraz weselsza jest :p
-
Ewo, ogórki już w piwnicy i się kiszą :lol: Usieńka już coraz dłużej na spacerki chadza :multi: ale teraz ma jakąś fazę na gryzienie... gryzie wszystko, co uda Jej się znieść do legowiska, nawet swoją podusię (co to dostała Ją od pani Joasi) pogryzła doszczętnie, a puch tylko po dywanie latał... gryzie głównie w nocy ... jeszcze Jej to chyba zostało z bezdomnego koczowania. Tak dumam, co poradzić na to gryzienie... bo gryzaki różnej maści ma, ale Ona najlepiej to poduszki i plastyk gryzie...:diabloti: Nic, na razie, póki co, dziś po pracy spróbuję Ją zdecydowanie dłużej przespacerować, żeby się porządnie zmęczyła i zobaczymy jaka będzie dzisiejsza noc. Pozdrawiam ciepło, i proszę o trzymanie kciuków :roll:
-
Ulko18, jest bardzo prawdopodobne, że i u mnie może być podobnie :) bo Usieńka jest bardzo radosną suńką, tylko płochliwą jeszcze (ale tutaj trzeba czasu) i nie wykazuje żadnych zachowań dominacyjnych, natomiast Lara w swoim 6-letnim życiu nigdy nie zawarczała na żadnego psiaka (nawet nie wiem, jak Ona warczy, chyba zwyczajnie nie potrafi). W sytuacjach z innymi psami - w mojej rodzinie każdy ma psiaka i spotykamy się przy okazji urodzin, imienin - 16 osób i pięc psów :evil_lol: to Lara zawsze była tym psem który pilnuje porządku i broni słabszych :evil_lol: tzn. szczeka do ucha psiaka który próbuje choć na chwilę zdominować pozostałe :evil_lol: Ale się rozpisałam :D ale mam chwilę relaksu na kawę bo zaraz znowu idę ogórki robić. Aha, i sprawa najważniejsza - u podłoża mojej decyzji o adopcji drugiego psiaka leżał lęk separacyjny Lary. Ona nie lubi zostawać sama w domu dłużej niż 5 godzin, po tym czasie leżała pod drzwiami i nasłuchiwała czy wracamy, a szczekała na kazdy ruch na klatce. Wykorzystaliśmy wszelkie sposoby leczenia, łącznie z behawiorystą. Lara okazała się być odporna na wszystko. A gdy pojawiła się MalUsia, od ubiegłego wtorku - Lara nie szczeka w ogóle, a panny były same 7 godzin. Tutaj zostawiłam dyktafon na szafce w przedpokoju, żeby nagrywać co się dzieje, gdy nas nie ma. Lara zaczęła szczekać dopiero gdy usłyszała włożenie klucza do zamku w drzwiach. Naprawdę bardzo mnie to cieszy :multi:
-
Ewo, dzięki za słowa otuchy :) bo jestem nowicjuszką w temacie "dwie suczki pod jednym dachem" i naczytawszy się kilku "psich" książek chyba zaczęłam lekko demonizować swoje nastawienie, zamiast skupić się wyłącznie na obserwacji moich panien :evil_lol: Bo jeżeli One, mając do dyspozycji dwa duże pokoje i tak przebywają razem w jednym, albo się bawiąc, albo zwyczajnie polegując to czego ja od Nich chcę, prawda? :evil_lol: Wrzucam na luz bo wychodzi na to, że z tego całego stada, chyba ja najbardziej jestem przewrażliwiona... ech, nie zawsze powinno się myśleć za dużo, zwłaszcza jak nie ma ku temu żadnych podstaw :roll: Od wczoraj robimy ogóki kiszone na zimę, a moje kochane suńki leżą w kuchni i mnie obserwują. W między czasie, dostały miski z kurczakiem - w kuchni, tylko w przeciwnych kątach i także było dobrze :multi: Usieńka zaczęła juz nawet zostawiać jakieś okruchy, chyba trzeba lekko ograniczyć, bo się Maleńka jeszcze utuczy. No i nie wciąga juz jak odkurzacz, tylko po prostu, je :evil_lol:
-
Halcia, one takie mądrale przy Acanie są - dzis też ćwiczyłam i wychodziło, tylko że przedtem są nakarmione odzielnie. Nie przypuszczam, żeby były takie spolegliwe przy kurczaku z warzywami :evil_lol: bo obie to lubią, dlatego zaczęłam od czegoś bardziej neutralnego ;) bardziej zabawa i nauka, ale jeszcze nie odważyłam sie na wspólne karmienie, dam jeszcze z tydzień luzu, bo MalUsia konsumuje jak odkurzacz i nie przypuszczam, żeby Jej kurczak Lary nie kusił. Przed chwilą byłyśmy na spacerze z moim Przyjacielem - "osobistym kierowcą" z którym przywieźliśmy Usieńkę z Kielc do W-wy, i który stwierdził, że Usieńka nauczyła sie pięknie chodzić na smyczy na znanym terenie - ciągnie dopiero wtedy, gdy wkraczamy na nieznany Jej teren :) Natomiast obserwuję lekki stres u Lary, jest lekko wycofana w stosunku do mnie, zjada mniej, i bacznie obserwuje każde moje głaski MalUsi, choć staram się mieć obie ręce zajęte i głaskać je obie jednocześnie. Mam nadzieję, że to przejściowe bo Lara pewnie też potrzebuje czasu by się oswoić z nowym członkiem stada. Pożyjemy, zobaczymy :) Nie jestem pewna, może szukam dziury w całym, ale jakoś ta aklimatyzacja Usieńki i Lary zbyt dobrze przebiegła... żadnego warknięcia ... nie wiem czemu, ale chyba bym wolała jakąś choć jedną zasadniczą konfrontację. A może dopiero będzie? W kazdym razie, dziś moje panny były same w domu przez 7 godzin i NIC :multi: chyba spały, bo jak weszłam do domu to obie były zaspane. Może i upał też się przyczynił :evil_lol: I na zapas poproszę o dobre rady i trzymanie kciuków, bo na pewno nam pomagają :) Póki co, jestem skoncentrowana na moich obu psicach i niewiele więcej do mnie dociera. Jak juz sytuacja będzie pod kontrolą, wtedy postaram się pomóc innym potrzebującym psiakom. Tymczasem proszę o wyrozumiałość :)
-
Ewo, tak szybciutko zamelduję, bo strasznie dużo pracy mam ostatnio. MalUsia nasz coraz pewniejsza siebie i coraz ładniejszą ma sierść, daje się czesać i już nie pokazuje brzuszka na widok szczotki do czesania :evil_lol: I spacerki tez już coraz dłuższe - zdarza się że nawet i 20 minut, gdy się zapomni :multi: powolutku wyjdziemy na prostą. Pięknie reaguje już, za każdym razem, na swoje imię :loveu: Wczoraj wieczorem uczylam obie moje kochane panny jedzenia w jednym pomieszczeniu - rzucałam kulki rybiej Acany i wołałam po imieniu która ma zjeść. Po 10 minutach obie załapały i miałyśmy fajną zabawę bo potem rzucałam karmę już dalej, a one biegały zgodnie z imieniem, moje kochane mądrale :loveu: Teraz uciekam już do pracy. Miłego weekendu życzę i ohcłody, przede wszystkim :)
-
Erka, wiesz, ja od dziesięciu lat nie oglądam tv i nie mam w domu tv, ale poszukam w necie, może znajdę pliki video, a jak nie znajdę to kupię książkę bo jest o takim samym tytule. :) Poza tym, konfrontację z dziećmi to, chcąc nie chcąc, MalUsia ma codziennie gdy wychodzimy na spacery, bo i dzieci są wszędzie, i trudno jest nie mieć z nimi kontaktu skoro mieszkamy w mieście. Próbuję jedynie sprawić, żeby nie były to grupy dzieci np. przedszkole bo natężenie głosów i postaci jest duże. Tymczasem, przechodzimy w pobliżu piaskownicy gdzie zazwyczaj bawią się dwie dziewczynki, i tę odległość będziemy powolutku zmniejszać. MalUsia nasza kochana staje się coraz bardziej pewna siebie, a Jej tańce do miski stają się numerem popisowym - naprawdę mamy wielką zabawę. :lol: No i już wcale nie sztywnieje, gdy się Ja bierze na ręce, a na spacerach próbuje ścigać się z Larą :diabloti: Uciekam popracować, życzę Wam chłodnej środy bo znowu upały wróciły :)
-
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ewo, myślałam już nad tym żeby założyć nowy wątek dedykowany tylko Usieńce w dziale o którym piszesz, ale doszłam do wniosku że zrobię to (żeby nie zapeszyć adaptacji Malusi) w „miesięcznicę” naszego spotkania w Kielcach, kiedy to adoptowałam MalUsię. :loveu: Wkleję wtedy wszystkie moje informacje kierowane do Was i powstanie nasza story, którą będę dalej kontynuować :)[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Usieńka jest słodką sunieczką i moja córka Natalia nie może się od Niej kleić, a Usia robi do Natki słodkie oczy i liże Ją po rękach. :evil_lol: Uważam, że to wielka zasługa Kaskadaffik, że Malusia nabrała zaufania do człowieka. Kasiu, zrobiłaś naprawdę kawał dobrej roboty w tak krótkim czasie. :loveu:[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]A teraz napiszę Wam o moich przypuszczeniach co do Usinej przeszłości:[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]- Usia ma cztery lata. Myślę, że mieszkała w mieszkaniu w bloku gdyż: nie boi się klatki schodowej, schodów, mieszkań; nie boi się odgłosów pralki, odkurzacza, wie co to balkon i nie budzi on Jej wielkiego zainteresowania, nawet gdy jest otwarty; MalUsia doskonale zachowuje czystość w domu – zdarzyły nam się trzy wpadki, ale kładę to na karb nowego miejsca, stresu, zmiany karmy, [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]- Usieńka była w domu z co najmniej dwojgiem dzieci – potworów :angryy: – przedszkolaka, i starszego 8, 9-latka. Piszę to w oparciu o Jej reakcję na głos, widok postaci właśnie w tym wieku. Nastolatki nie budzą już takiej totalnej paniki w Usi, obawia się ich owszem, ale nie ma tego dzikiego pędu do ucieczki byle dalej od źródła głosu czy widoku,[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]- te małe potwory dręczyły MalUsię i nie były to incydenty tylko trwający proces, gdyż głęboki olbrzymi strach Usi na sam widok lub dźwięk jest wymownym dowodem, :angryy:[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]- przypuszczam, że podczas jakiejś takiej bestialskiej zabawy, udręczona Usieńka w samoobronie po prostu ugryzła potworka,[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]- i przypuszczam, że oburzeni rodzice potworów najpierw ukarali MalUsię, a potem Ją wyrzucili bo gryzie.:angryy:[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]To jest prawdopodobny wariant historii Maleńkiej Usi. Napisałam co myślę, i tym samym zamykam ten rozdział w Jej życiu. :mad: Teraz będzie już tylko lepiej, a czas jest naszym wspólnym przymierzeńcem. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Bardzo się cieszę, że Usieńka jest u mnie i że możemy Ją rozpieszczać bo po tym co Biedulka przeszła w swoim krótkim życiu, teraz należy Je się samo dobro. I już. :loveu:[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Życzę Wam miłego wtorku i dziękuję za trzymanie kciuków za MalUsię :lol:[/SIZE][/FONT]
-
Mam dla Was dwie informacje: jedną dobra i jedną złą. Zacznę od tej złej bo zawsze zaczynam od najgorszego - dzieci to jest WIELKI problem Usieńki. Dziś przyszedł do mnie ten 9-letni intelektualista, poinstruowany przeze mnie telefonicznie jak ma się zachowywać. Wszedł do mieszkania, powoli, nic nie mówiąc - tak jak Go prosiłam. I tylko tyle wystarczyło... Usieńka dostała amoku, zaczęła szybko biegać po całym mieszkaniu, ale to tak że mało sobie krzywdy nie zrobiła, obijając się o meble...:shake: Chłopiec był w domu pięć minut bo nie mogłam patrzeć jak Usia szaleje. Po Jego wyjściu Usia wpadła do swojego kącika i nie wytykała nawet noska przez całą godzinę, trzęsła się cała. Wierzcie mi, tutaj żadne smakołyki nie pomogą. Usieńce trzeba czasu, emocjonalnej stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa przez dłuższy czas. Dlatego eksperymenty z dziećmi odkładamy tymczasem do szuflady bo szkoda Jej zdrowia :shake: Jutro Wam napiszę, jakie mam przypuszczenia co do dzieci i Usi. A teraz wiadomość dobra: moje ukochane dziewczyny - MalUsia i Lara zostały w domu same przez całe trzy godziny! Przyzwyczajałam Je od dłuższego, tj. zaczęlam od 15 minut, wydłużając je stopniowo, aż dzis doszłam do trzech godzin. :lol: i wszystko w jak najlepszym porządku :multi: nic nie zniszczone, nie nasikane, ani nie nakupkane, obie zaspane, czyste i zdrowe - dziewczyny na medal :loveu: I tym optymistycznym akcentem kończe na dziś i idziemy na spacer :lol: Trzymajcie kciuki za Usieńkę bo to naprawdę słodka sunieczka :loveu:
-
Ha! Usieńce należy się WIELKA POCHWAŁA! :multi: całe 15 minut spaceru! :multi: i nawet ogonek już lekko podniesiony! :multi: Maleństwo się rozwija niczym rozmaryn :loveu: Nie macie pojęcia jak Ona się pięknie cieszy rano, gdy wstajemy z łóżka, normalnie tańczy całym swoim maleńkim jestestwem :lol: Wczoraj było chłodniej to i dziewczynom zebrało się na zabawy i ganiały się po całej chałupie aż dywany fruwały :lol: Po MalUsi zaczyna być widać, że jest Jej u nas dobrze. Już nie siedzi w swoim kąciku, już sie rozkłada po dywanach, już mnie śledzi w kuchni jak przy garach robię :lol: już rozprawiła się z moimi drugimi klapkami i przegryzła klamerki (jakaś klamerkowa fobia) :diabloti: Widać, że Wasze trzymanie kciuków działa :lol: Miłego poniedziałku i całego tygodnia :)
-
Dzięki serdeczne za podpowiedź w temacie "dzieci" :) tak zrobię, jak radzicie, zaproszę takiego jednego dziewięcioletniego intelektualistę :p do eksperymentu w domu, a to fajny chłopiec więc może powolutku uda nam się przełamać strach MalUsi. Ulka18, wiem że nie powinnam brać Usi na ręce w takich sytuacjach, ale moje serducho działa szybciej niż głowa pracuje - na widok trzęsącej się Usieńki, jednakowoż obiecuję poprawę ;) Moje panny właśnie śniadają więc zaraz pójdziemy na spacer. Życzę Wam Wszystkim udanej niedzieli i dziękuję za dobre słowa, i poproszę o dalsze trzymanie kciuków za Usieńkę :)
-
Jesteśmy po kolejnym spacerku, nawet pojęcia nie macie jakie traumatyczne przeżycia musi mieć za sobą Usieńka :crazyeye: Ona wpada w panikę już na sam widok większego dziecka, nawet nie musi go słyszeć, wystarczy że zobaczy małą postać z daleka i w tył zwrot i uciekać, uciekać, uciekać... tak bardzo mi Jej szkoda, tej Malutkiej, jak zaczyna się trząść, i nawet przytulanie na rękach niewiele pomaga, najlepiej jak od razu do domu - tutaj czuje się bezpiecznie.. Idę pobawić się z pieskami to szybciej dojdzie do siebie. Musiałam Wam o tym napisać bo to było bardzo duża reakcja...na sam widok...tym razem - dziewczynki... Trzymajcie się chłodno w ten upał :)
-
Meldunek tak szybciutko bo zaraz znowu będzie gorąco, a ja nie lubię upałów. Bardzo nie lubię. Konkluzje z 6-dniowego pobytu Usieńki w naszym domku: - generalnie można to nazwać "Laroterapią" bo Usia bez Lary nie ruszy się z domu, a na spacer wyjdzie TYLKO i WYŁĄCZNIE w towarzystwie Lary. Zrobiłyśmy z Natalią (moja córka) eksperyment: wyszłyśmy na spacer z psami, po 5 minutach Natalia wzięła Larę na dłuższy spacer. W chwili gdy Lara odeszła, Usieńka położyła się na trawie i za nic nie chciała dalej iść, mimo głaskania, pieszczot, etc. Lara musi być, i już :D - spacery wydłużyły nam się do 10 minut, co jest wybitnym osiągnięciem jak na 6 dni :P - MalUsia biega po domu ze sterczącym dumnie ogonem, a do miski to się odbywają tańce indiańskie, że można sie nieźle uśmiać z tego wesołego psiaka, - upały dokuczają nam wszystkim, ale panienki leżą w chłodnym pokoju i od czasu do czasu przecieram je gąbką z wodą, - MalUsia wpada w panikę na dźwięk jakiekolwiek dziecięcego głosu. W dużą panikę. Coś musiały się Jej przysłużyć jakieś małe potworki. Tymczasem uciekamy do łóżka poleżeć jeszcze, w końcu to sobota :D Milego weekendu Wszystkim :)
-
Wiesz Ulka18, nie wiem dlaczego, ale po zachowaniu Usi odnoszę wrażenie, że to jakieś głębsze podłoże, że dzieciaki musiały Jej dokuczać i długo, i mocno... I to nie koniecznie w bezdomności. MalUsia lubi spacerować późnym wieczorem i w nocy - tego się nie boi. Ba! Ona nawet najbardziej aktywna jest w nocy, gdzies od 24-tej do 4.00, za to prawie całe dnie przesypia - i ten tryb życia chyba Jej postał z bezdomności, więc to dokuczanie to chyba jeszcze wcześniejsze przeżycia. Uciekamy na spacer i dziekujemy serdecznie za wsparcie :)
-
[quote name='MagdaNS']MalUsia ależ Ci się fajna Pancia trafiła! I jeszcze do tego psia koleżanka co lubi się bawić! Super!!! Już niedługo zapomnisz co to lęk i stres i będziesz szaleć na całego![/QUOTE] Troszkę to jeszcze potrwa, zwłaszcza te spacerki, bo co do domowych szaleństw to dziś nawet jakieś tańce na tylnych łapach przed miską były :D MalUsia jest łasa na gotowanego kurczaka z wątróbką :) Po południu Lara śpiewała do Usi żeby wyszła ze swojego kącika do zabawy i długo czekać nie musiała :D naprawdę, bardzo mnie cieszy, że moje dziewczyny tak się dogadują. Czekam na tę chwilę, kiedy usłyszę jakieś warknięcie, ale póki co - cisza, mimo że wzajemnie popijają wodę z nie swojej miski. No, zrobiło się ciemno to idziemy, może tym razem MalUsia spokojnie pochodzi bo i dzieciaki pewnie już w domach. Ale o kciuki wciąż prosimy ładnie :)
-
Trzymam kciuki za udane spacerki :kciuki:[/QUOTE] Oj, przydadzą nam się, oj bardzo. Trzeba trzymać mocno. Dziś spotkalismy na spacerze chłopca ok. 8-letniego z małym pieskiem. Usia na widok chłopca zrobiła baczność i w tył zwrot... i do domuuuu pędem... Nie lubi głosów przedszkolaków, ani jakichkolwiek dzieci. Zdecydowanie nie lubi. Prawdę mówiąc, mam jedno życzenie, żeby temu gnojowi, co Ją tak skrzywdził, śniła się co noc, do końca życia. Tylko tyle. Bo my sobie radę damy, powolutku i cierpliwie, będzie dobrze. I ze spacerkami też sobie poradzimy. Nie takie rzeczy żeśmy w życiu przeżywały :p
-
Malusia Usia cd... Usieńka jest najlepszą kandydatką na Mistrzostwa Świata w przegryzaniu wszystkiego, co ma jakiekolwiek klamerki. Łupem padł jeden stary klapek z klamerkami, ale jeszcze ma w zanadrzu drugi. Próbowała dorwać się do swoich szelek i oczywiście od razu do klamerki... Coś mi to pachnie, że musiała być przywiązana i przegryzła smycz żeby się uwolnić, ale może się mylę... Wolałabym się mylić ... Tak czy owak, ćwiczy te swoje zdolności. Zobaczymy, kiedy Jej to przejdzie. Moje pieskie dziewczyny bawią się coraz częściej, i ze zdziwieniem stwierdzam, że jeszcze warknięcia nie było. Lara czuje się trochę przytłumiona obecnością Usi, ale także musi mieć czas aby przywyknąć do nowego członka rodziny :) Zaczepiają się wzajemnie do zabawy i ganiają po całej chałupie, aż przyjemnie popatrzeć na tę psią radość. Spacery wciąż sprawiają Usieńce stres, ale powolutku daje mu radę, za wyjątkiem spaceru o zmierzchu - o tej porze, po wyjściu z klatki, jest od razu panika... należy spokojnie wrócić do domu i poczekać aż się całkiem ściemni - wtedy z obawą, ale jednak podąży za Larą, i troszkę spacerujemy. Rano i w ciągu dnia - te 8 minut to nawet przejdzie z lekko podniesionym ogonkiem, co uważam za Jej duży sukces. No i wczoraj zaczęła poszczekiwać :) wreszcie się dowiedziałam jaki ma timbr głosu :D piękny, taki w sam raz do duetu z Larą :D Żegnamy się tymczasem bo idziemy odpocząć w ten upał :)
-
[quote name='MagdaNS']Oj fajnie się czyta o przygodach Usi w nowym domku :)[/QUOTE] Piszę Wam o Usi bo doceniam Waszą pracę i jestem pełna podziwu dla Was, więc zwyczajnie Wam się należą wieści o Usi bo bez Was, nie miałabym mojej MalUsi. Usieńka robi bardzo duże postępy - już wychodzi na spacer z podniesionym ogonem, i choć po niedługim czasie ogonek opada to jednak widać jak dzielnie się przełamuje. Podchodzi do mnie, czeka na głask i drapu-drapu za uszami, i po chwili dzielnie kroczy za Larą. Patrząc na Jej adaptację w nowych warunkach, stwierdzam że ta osoba która stwierdziła, że Usia powinna iść do domu z psem, powinna dostać psiego Nobla. Usia na spacerach podąża za Larą i siusia po Larze. MalUSia pięknie zachowuje czystość, ba! już prawie na każdym spacerze robi siusiu! tu poprosimy o oklaski dla Usieńki :) Wczoraj wieczorem, moje psie dziewczyny postanowiły pogadać sobie trochę o hierarchii w stadzie. Zaczęły się obwąchiwać, bawić, w którejś chwili Lara położyła łapę na karku Usi, a Usieńka bęc, wykręciła się na podłogę, pokazała brzuszek i dawaj zaczepiać do zabawy... taka to rozmyślna istota... mieliśmy dużo radości i śmiechu z zabaw psic... Usia ma cieczkę, i dobrze że teraz właśnie, bo na osiedłu pusto - ani ludzi, ani piesków bo prawie wszystko na urlopach, więc sobie spokojnie spacerujemy bez tej psiej męskiej nachalności :D wysterylizuję Ją, tak jak obiecałam, ale dopiero jak weterynarz ją zbada i o tym zdecyduje. A wizyta u weterynarza będzie, tak myslę, w przyszłym tygodniu, jak się Usia poczuje pewniej bo nie bardzo chcę fundować Jej kolejnego stresa w najbliższym czasie. Tym bardziej, że po wczorajszej akcji "z głosami przedszkolaków" wieczorem bała się wyjść z klatki na spacer... wiec muszę bardzo ostrożnie dozować Jej jakiekolwiek emocje... W tej chwili obie moje panny śpią bo je zmoczyłam pod prysznicem więc im chłodniej i przyjemnie sie zrobiło. Miłość Usi do moich kapci nie zmalała więc dałam Jej stare klapki i śpi, trzymajac na nich mordeczkę :) Sierść Usieńki robi się coraz piękniejsza. Jak poczuje sie pewniej zrobię Jej zdjęcia i zobaczycie jaki ma piękny ogon - taka lisia kita, he, he Poproszę o dalsze trzymanie kciuków, zwłaszcza w sprawie spacerów :)
-
[quote name='ewab']No i wie czyje rzeczy na posłanie znosić.[/QUOTE] To prawda, kocha moje zapachy więc dzisiaj, cały dzień pocę podkoszulek, żeby miała z czym spać :D, a że jest gorąco to i zapach będzie odpowiedni :D