-
Posts
223 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by awaria
-
Mi wcześniej takie małe podbiegacze przeszkadzały w sposób umiarkowany, ale moje psy robią się coraz większe, cięższe i, umówmy się, ani bokser ani cc nie należą do ras specjalnie delikatnych w zabawie. Kilka dni temu byłam sama z psami na spacerze w parku, psy na linkach, bawimy się jest miło, podbiega do nas jakiś taki mix ON i jamnika (kojarzycie ten typ z pewnością) i zaczyna ujadać. Podbiega, szczypie, odbiega, szczeka. Baron się rwie do niego, bo wg Barona absolutnie każdy pies nadaje się do zabawy, ale po Batalii widzę, że coraz bardziej ją nieproszony gość irytuje. Na ścieżce kilkanaście metrów dalej stała pancia i nieudolnie próbowała go odwołać. Poprosiłam, żeby zabrała psa i w odpowiedzi usłyszałam, że ONA w takie BŁOTO nie ma zamiaru wchodzić. Szczęka mi opadła, słów zabrakło, ale Batalia postanowiła wziąć sprawy w swoje łapy i raz, porządnie na pieska szczeknęła. Kolega się przestraszył i dał dyla w krzaki. Koniec końców chyba jednak pancia będzie musiała błotko zaliczyć. Sama czasami mam problem z Baronem, który potrafi podbiec do jakiegoś psa, ale zawsze jeśli odwołanie nie skutkuje to po niego idę i zabieram, nie czekam aż ktoś mi każe to zrobić. Pracujemy nad tym cały czas, jest już dużo lepiej, zdarzają się wpadki,ale JEZU, nie kumam jak ktoś może nie pójść po psa bo błoto.
-
Ja moje psy kąpię w zależności od potrzeby (czyt. jak mi się w jakimś syfie wytarzają pt. kupa albo zdechła wrona), a na co dzień szczotkuję i przecieram ew zabrudzenia mokrą szmatką. Do kąpieli używam kosmetyków VetriDerm firmy Bayer.
-
Viciu przystojniaczku :)
-
Dziękujemy za doping :) Po powrocie do domu postaram się mega update zrobić :)
-
Kilka starszych zdjęć ;) [IMG]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/38911_147394581939476_100000068045847_463852_5864934_n.jpg[/IMG] Śpiąca księżniczka: [IMG]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/IMG_0581.jpg[/IMG] Moi mali leśni łofcy: [IMG]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/DSC07025.jpg[/IMG]
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
awaria replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Martens, może facet powiedział ten tekst zupełnie "od czapy" (podblokowe żulki tak niestety mają) i przypadkowo trafił w czuły punkt, bo jeśli faktycznie zna twoją sytuację rodzinną i pozwolił sobie na coś takiego to eh... słów brak. -
W mojej (prywatnej) opinii metody prezentowane przez Pana Milana są w 90% przypadków mocno chybione, źle dobrane, niewspółmierne do problemu danego psa. Po obejrzeniu kilkunastu odcinków jestem w stanie przewidzieć co powie właścicielom i jakie techniki wykorzysta. Wg CM wszystkie psy próbują dominować, muszą okazywać uległość, a ich największym problemem jest brak szacunku do przewodnika stada. Hamuje (przemocą) pewne negatywne zachowania psów nie dając im nic w zamian, "odbiera" im ich typową reakcję nie ucząc zachowań pozytywnych, pożądanych. Ja na swoich psach przenigdy bym jego metod nie zastosowała, nie pozwoliłabym również żadnemu szkoleniowcowi/treserowi na ich szarpanie, szturchanie, ciąganie, przygwożdżanie do ziemi. Uważam to za okrutną, niehumanitarną drogę na skróty.
-
Uff :) Jesteśmy "świeżo" po zabiegu. Gruczoł wszyty, oko wygląda jak nowe,a narośl na języku okazała się czymś bliżej niedookreślonym, wypełnionym wydzieliną bezzapachową, konsystencją i kolorem przypominającą biały ser. Pan dr skonsultował się z chirurgiem szczękowym, który stwierdził, że prawdopodobnie Batalii jakiś czas temu coś się wbiło w język (np. drzazga) organizm nie mógł tego wywalić na zewnątrz, więc zaczął to otaczać takim jakby łojem. Rana oczyszczona, powinna się szybko zagoić - co najważniejsze - nie jest to żadna zmiana nowotworowa :) Teraz trochę odczekamy i w grudniu zrobimy prześwietlenie pod kątem dysplazji.
-
[quote name='Greven']Bernardyn rzuca się na Twojego boksera, a kobieta na to: Aha. Wiesz, jakoś nie trudno mi to sobie wyobrazić.[/QUOTE] Kobieta ogólnie była dziwna, taka odrealniona. Dodam, że bernardyny są to chyba jedyne psy, których się boją (byłam kiedyś świadkiem jak taki słodki misio rzucił się na kobietę), poza tym miałabym bardzo mikre szanse na jakąkolwiek pomoc ze strony właścicielki w razie faktycznego ataku. Cóż, kolejny pies dopisany na listę "Unikać".
-
Ja na dzisiejszym wieczornym spacerze miałam... hm... dość dziwną i średnio przyjemną sytuację. Spacerowaliśmy z Baronem po parku, z daleka zobaczyłam kobietę z bernardynem, więc zapięłam młodego i idziemy sobie dalej. Bernardyn, bez smyczy, podszedł do nas, ale nie wyglądał na nastawionego wyjątkowo przyjaźnie, był spięty, aż sztywny. Po chwili doczłapała się starsza Pani, właścicielka, wiec zapytałam: - Czy nie ugryzie? - Aha. Powtórzyłam pytanie: - Czy nie ugryzie? - Pies czy suka? - Pies. - Aha. W tym momencie bernardyn warknął na Barona i kłapnął dziobem. Mnie wmurowało, bałam się, że zaraz zaatakuje na poważnie. A kobieta na to: - Aha. ... i poszła. Bez słowa. Zostawiając mnie z Baronem i najeżonym bernardynem. Dzięki Bogu pies zabrał się i poszedł za nią. Nie muszę mówić, że miałam przed oczami wizję dorosłego bernardyna odgryzającego łeb mojemu 6-miesięcznemu bokserowi;/
-
Krople otrzymaliśmy wcześniej i cały czas je stosujemy. Wcześniej jak wypadał to wmasowywałam go do środka lub sam się "wchłaniał" - od 3 dni nie znika :( Zadzwoniłam do kliniki, do której dałaś mi linka, dr, który odebrał zalecił smarować oko neomycyną okulistyczną, powinna natłuścić gruczoł i zapobiec obumarciu do czasu zakończenia kuracji antybiotykowej. Trochę się uspokoiłam...
-
Klinika ogólnie jest dobra i na kasę nie lecą (jak z boksiem miałam problem i się bujałam od kliniki do kliniki, wydając masę kasy to dopiero tam mi postawili odpowiednią diagnozę i psiulowi pomogli), tylko Pani wet wczorajsza (nowa chyba) taka średnio rozgarnięta i stawiająca diagnozy niemalże jak dr House - na podstawie jednego spojrzenia. Mam nadzieję, że w pt na kontroli trafię na kogoś innego. Nie ma możliwości, aby wszyć jej to teraz, bo jest przeziębiona, na antybiotyku i nikt się takiego zabiegu nie podejmie :(
-
Na razie i tak nie możemy zabiegu przeprowadzić, bo Batalka jest przeziębiona :( Dzięki za odpowiedzi. Jako, że Batalka to corsiak, a tam wypadający gruczoł to standard, to już przed zakupem dużo na ten temat czytałam i z informacji, które udało mi się zgromadzić również skłaniałabym się ku wszyciu. Ale Pani weterynarz, która nas przyjęła wczoraj już w drzwiach powiedziała " O gruczoł - do wycięcia" i na moją próbę dyskusji o innych metodach kategorycznie stwierdziła, że wszywanie jest bez sensu, bo wcześniej czy później znowu wypadnie ;/ Z okiem się do dr Garncarza zgłosimy po wyleczeniu przeziębienia,a na razie niech jej ten syf z języka wytną i stawy prześwietlą... Ehhh :(
-
Okres szczenięcy (tak, Twój pies to jeszcze szczenie) powinien być poświęcony na socjalizację (zapoznanie psa z jak największą liczbą osób/miejsc/zwierząt-tak aby wszystko to kojarzyło mu się pozytywnie) i naukę posłuszeństwa. Tak naprawdę niewiele jeszcze wiesz o psychice swojego pupila, on cały czas się rozwija, niedługo zacznie "dorastać" , być może okaże się lękliwy, agresywny, dominujący. Nie można tego wykluczyć. Braki socjalizacyjne, zaniedbania z okresu wczesnoszczenięcego bardzo ciężko później nadrobić. Poza tym, wybacz jeśli się mylę, ale z Twoich postów przebija chęć posiadania psa głównie dla szpanu. Żeby wszyscy widzieli jak się słucha i żeby sobie zdawali sprawę z tego jaki jest groźny itp. A tak na marginesie - psa się nie tresuje tylko szkoli i wychowuje. Szkoli metodami pozytywnymi, najlepiej pod okiem fachowca. Mam dwa psy, półrocznego boksera i 5 miesięczną suczkę cane corso. Nie są nachalne, a przyjazne, lubią ludzi,zwierzęta, kontakt z nimi, ale kiedy jest czas na pracę potrafią się skupić w 100% (no bokser w 90% ;) ) i NIGDY ich nie izolowałam - wręcz przeciwnie - zachęcałam do kontaktów. Łatwo jest być w centrum zainteresowania swojego psa kiedy cały świat wydaje się mu obcy, obojętny lub wrogi. Natomiast sukcesem jest bycie dla psa atrakcyjnym w momencie kiedy reszta otoczenia jest przyjazna, pozytywna.
-
Ehh... Może zacznę od początku. Jakiś czas temu na języku Batalii (cane corso) zauważyliśmy narośl, białą dość dużą. Pojechaliśmy do weta, nie bardzo wiedział co to jest, może nie gojąca się rana, może coś wirusowego, może nadżerka. Dał antybiotyk, kazał obserwować. Narośl nie znikła za to pojawił się problem z wypadającym gruczołem w prawym oku. Znowu udaliśmy sie do weta (innego). Obejrzał oko, język. Na oko dał krople, bo stwierdził, że mała ma zapalenie spojówki, trzeba to wyleczyć, a później umówić się do okulisty aby dalej pokierował. Na język dał antybiotyk i kazał smarować sacholem. Ani z okiem(od 3 dni gruczoł w ogóle nie chce wskoczyć na miejsce) ani z językiem się nie poprawiło, za to zauważyliśmy, że dzidzie bolą tylne łapy, ciężko wstaje a do tego pojawił się kaszel. Pojechaliśmy więc dzisiaj znowu do weta i Pani doktor powiedziała, że zmiany na języku mogą być nowotworowe (jest to wysoko prawdopodobne) a gruczoł trzeba wyciąć. Przy okazji tych zabiegów trzeba też bioderka prześwietlić. Najpierw natomiast musimy wyleczyć przeziębienie. Podobno wszelkie nowotwory w jamie ustnej w większości są złośliwe i mogą następować przerzuty Jesteśmy mocno zdenerwowani i zmartwieni. Z niunią do tej pory było wszystko ok, a tu wszystkie te rzeczy naraz. Okiem martwimy się najmniej, natomiast w kwestii tego zabiegu mam kilka pytań. Sporo czytałam o problemami z 3 powieką i jest milion różnych opinii. Czy waszym zdaniem powinien on być usunięty czy wszyty? Czy powinniśmy się decydować na zabieg w tak młodym wieku - Batalia ma 5, 5 miesiaca? Za 3 dni mamy wizytę kontrolną, za tydzien wstępnie umówiliśmy się na zabiegi... :( Żeby uprzedzić pytania - Batalia posiada metryczkę.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
awaria replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Rozumiem twój ból Lottie ;) Sama mam ślepego dalmatyńczyka ( skrajnie łaciaty boksio o niebieskich oczach) Tak to jest jak się szczeniaki byle gdzie kupuje. A jakbyśmy się przechodniów poradziły, to by wszystko cacy było :D -
Taki mi się ładne dzieci trafiły, że szkoda byłoby się nie pochwalić :evil_lol: Aaron (Baron) Katharis ur 25.04.10 [url]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/2-3.jpg[/url] Takim byłem arcyrozkosznym kluchem: [url]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/3-2.jpg[/url] Tak darłem japę jak mi coś nie pasowało: [url]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/1-4.jpg[/url] Tutaj już po kwarantannie szalałem z piłeczką: [url]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/38240_147394645272803_100000068045847_463853_7196219_n.jpg[/url] W sierpniu pojechałem po siostrzyczkę, Batalia Łapa Jagura: [IMG]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/IMG_0073.jpg[/IMG] I od tej pory wspólnym harcom nie ma końca ;) [IMG]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/IMG_3658.jpg[/IMG] [url]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/IMG_0719.jpg[/url] [url]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/IMG_0736.jpg[/url] Siostra dość szybko mnie przerosła :( [url]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/DSC07073.jpg[/url] Po spacerkach - zasłużony odpoczynek: [url]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/DSC06941.jpg[/url] Siad turecki :) [url]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/DSC07048.jpg[/url] Przystojniaczek ;) [url]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/DSC07057.jpg[/url] Brudne mordulce kochane eh... [url]http://i15.photobucket.com/albums/a374/carloss6/DSC07068.jpg[/url]
-
Mi się jeszcze żaden atak poważny (nie liczę jamnikowatych ujadaczy/agresorów) na moje psy nie zdarzył,i aż mnie ciary przechodzą na samą myśl o takiej sytuacji. Raz tylko ONek Barona po ziemi trochę przeturlał i przygwoździł-dla mnie psychicznie była to już delikatna trauma, Barona za specjalnie nie obeszło :] Do psów raczej mamy szczęście ;)
-
Mi się jeszcze żaden atak poważny (nie liczę jamnikowatych ujadaczy/agresorów) na moje psy nie zdarzył,i aż mnie ciary przechodzą na samą myśl o takiej sytuacji. Raz tylko ONek Barona po ziemi trochę przeturlał i przygwoździł-dla mnie psychicznie była to już delikatna trauma, Barona za specjalnie nie obeszło :] Do psów raczej mamy szczęście ;)
-
My tam jesteśmy praktycznie codziennie od lipca i pierwszy raz nas ten przemiły Pan zaczepił :cool3: Kilkoro znajomych, którzy chodzą tam od dłuższego czasu też mieli przyjemność go spotkać. Zobaczymy jak to będzie, szkoda by było stracić takie fajne spacerowisko :(
-
Dokładnie :)
-
Dziękuję za odpowiedzi i podpowiedzi ;) Sprawdziłam do kogo teren należy - jest to pewna spółka z o.o. Pole w żaden sposób nie jest przez właścicieli/zarząd użytkowane, stoi odlogiem - więc nie widzę powodu, żeby osiedlowe psy nie mogły z niego korzystać:cool3: Po psach zawsze sprzątam, a puszczając je luzem biorę pod uwagę, że mogę dostać mandat:oops:
-
Niedaleko mojego osiedla jest świetne, wielkie, pole, które od kilku lat stoi odłogiem. Przychodzi tam masa psiarzy, psy biegają luzem, bawią się, kopią dołki, hasają po trawie - ogólnie eldorado. Nie ma tam przypadkowych przechodniów, czasami jacyś nordic walkarzy się trafią ;) Dzisiaj wyszłam tam z psami, łazimy sobie już dobrą godzinkę, zmierzamy pomału do domu i nagle podjeżdża do nas facet, opuszcza szybę, wyciąga telefon i zaczyna nagrywać O_o Pytam się w czym problem, na co Pan stwierdza, że jestem na jego prywatnym terenie, i on mnie właśnie nagrywa i przekaże nagranie policji. I, że to jest ostrzeżenie z jego strony i lepiej, żebym potraktowała to poważnie. Powiedziałam Panu, że nie wyrażam zgody na nagrywanie mnie i, że nie mam zamiaru z nim rozmawiać. Zapięłam psy i poszłam w swoją stronę, a ten dziad jechał za mną, dopóki nie skręciłam tak, że samochodem nie mógł już wjechać ;/ Nie muszę mówić, że było to średnio miłe spotkanie. I tak się zastanawiam. Pole nie jest w żadnym miejscu ogrodzone, nie ma nawet najmniejszej tabliczki z informacją, że jest to teren prywatny, czy też, że obowiązuje zakaz wstępu. Odkąd pamiętam jest ono używane głównie przez psiarzy. Jak należy traktować taki kawał ziemi teoretycznie niczyjej?
-
Może poproś rodziców, żeby zasponsorowali (albo dołożyli) do jakiegoś fajnego szkolenia? I ty i pies mielibyście radochę i dużo korzyści ;)
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
awaria replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Nie tylko nie gryzą, ale też robią magiczne kupy, których nie trzeba sprzątać, a ich szczekanie jest muzyką dla uszu, więc niech dziamgolą ile wlezie :P