oliwkag2003
Members-
Posts
77 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by oliwkag2003
-
[quote name='kycia1']We wsi- Tam gdzie byl widziany od wczoraj kilka razy. Złapany został przy cmentarzu (inny kierunek teraz przybrał), a nie wiemy gdzie mieszkał wczesniej...[/QUOTE] Kręci się kilka kilometrów od nas. W centrum jego zainteresowań jest duże gospodarstwo z psami, jedzeniem i piciem. Przechodził tam ok. 19,30 i kręcił się w nocy. Jadę tam za czas jakiś na nocne czuwanie.
-
Pies był widziany dziś o 17-tej w tej samej wsi
-
Może jestem naiwna, ale tak sobie myślę, ze jak nikt nie da mu jeść i pić - to może do nas wróci
-
Zaraz nakarmię małą, Kuba po nas podjedzie i ruszamy wszyscy na poszukiwania. Będziemy też rozwieszać więcej ogłoszeń.
-
Tam mieszkają bogaci gospodarze. Mam nadzieję, że ich sumienia są również bogate...
-
Kuba jeździ i pyta ludzi. Ja wydzwaniam pod każdy numer na tej wiosce i zostawiam nasz telefon. Ludzie go tam widzieli.
-
Nie, to nie jest kierunek na cmentarz. Kręci się wkoło naszego komina.
-
O 21.30 był widziany przez weterynarza. SZUKAMY intensywnie
-
Kręcił się na wiosce koło Radziejowa. Już wiem, że był tam widziany wczoraj i o 6.30 rano i o 19 wieczorem. KUBA go szuka.
-
Jest pierwszy sygnał:dzwonił mężczyzna - pies był widziany wczoraj ok. 19-tej w okolicy Radziejowa. To był na 100% on, bo ciągnął za sobą smycz.
-
Jest już informacja na [url]www.q4.pl[/url] [url]http://q4.pl/?id=17&news=135322[/url]
-
Na cmentarzu jeszcze go nie ma - dzwoniliśmy już tam kilka razy. Jak tylko się pojawi - kamieniarz nam zadzwoni.
-
Ja myślę, że nie będzie się bał wrócić na cmentarz. Przecież tam nic mu się nie stało złego. W chwili, gdy go stamtąd zabierano ON spał i nic nie pamięta. Za chwilę - dzięki mojemu koledze - ogłoszenie o zaginięciu DIESLA pojawi się na włocławskim portalu internetowym [url]www.q4.pl[/url]
-
No nie strasz mnie...Mam nadzieję i wierzę , że nic mu sie nie stanie. Jest duży, z daleka go widać. No nie strasz. Przerażasz mnie.
-
Właśnie skończyłam rozsyłać info po odpowiednich znajomych na naszej Klasie... Było tego ponad 100 maili... Może coś z tego będzie. Kurczę, co ten pies kombinuje...
-
Przegryzł smycz i uciekł z kojca. Mógł polecieć wszędzie. Napiszcie, czy widzicie jakąś szansę, że ON wróci tam, skąd został zabrany. To jakieś 30km stąd. Martwimy się. Podczas transportu był uśpiony. Jest jakaś szansa, że da sobie radę? Wiem, że to mądry pies. Rano się popłakałam. Teraz też nie mam najlepszego nastroju...
-
Dziwi nas tylko, że nikt go nie widział. Musiał więc uciec w środku nocy. Nawet nie macie pojęcia, jak nam go szkoda. Pies był u nas nawet nie 2 dni, a człowiek kota dostaje z tego powodu, że uciekł. Ja nie wiem co to będzie, jak się nie znajdzie. Może macie jakieś pomysły, co jeszcze można w tej sytuacji zrobić?
-
Szukamy go od samego rana. Jeździmy samochodem jak nienormalni. Byliśmy 2 razy w tym miejscu, skąd został zabrany. Nasze miasteczko zjeździliśmy dokumentnie kilka razy. Zawiadomiliśmy POLICJĘ, STRAŻ POŻARNĄ, Spółdzielnię Mieszkaniowa, wszystkich znajomych i kogo się dało.Objeździliśmy z dzieciakami wszystkie miasteczka i wioski w promieniu kilkunastu a nawet kilkudziesięciu kilometrów i porozwieszaliśmy plakaty z jego zdjęciem. Do domu wróciliśmy o 22-giej. Jesteśmy padnięci i czekamy na telefon.
-
On najpierw błąkał się przy ulicy, przy której usytuowany jest cmentarz. Mniemam, że ktoś "wyrzucił" go z samochodu, a ON mimo wszystko myślał, że właściciel po niego wróci. Stało się jednak inaczej, więc znalazł sobie "azyl" na przycmentarnym trawniku obok kamieniarza szczególnie z uwagi na fakt, że tam dostawał strawę.
-
[quote name='Agata69']Padł mi telefon a nie mam ładowarki. Czy Diesel leży w kojcu czy na zewnatrz? Czy bez problemu Kuba zapina mu i odpina smycz? Nie próbuje uciekać, przeskoczyć płotu? Jestem w szoku jak dobrze Kuba poradził sobie z zadaniem....[/QUOTE] Leżał dziś cały dzień w cieniu pod drzewami i w kojcu. Spacerował i był spokojny. Przy wyjściu na zewnątrz próbował się zerwać, ale po chwili dał spokój i tak już było do końca. Zdarza mu się, że się spłoszy jakimś dźwiękiem. Bez problemu zdjąłem kaganiec dziś rano. Zapinanie smyczy też nie stanowi żadnego problemu.
-
DIESEL -choć cały czas nieufny i wystraszony - daje się bez problemu pogłaskać i zbliżać mojemu mężowi. Byłam tam z dzieciakami. Bawiliśmy się w bezpiecznej odległości. ON cały czas leżał i czujnie obserwował. Wstawał tylko,by się napić. Nie jest agresywny.
-
Nie wiem, jak Wy, ale DIESEL jest już po śniadaniu. Wcinał Chappi jak szalony. Nadal jest bardzo spokojny.
-
Spokojnie. Nie martw się. Będzie zadbany. Teraz mamy wakacje i trochę więcej czasu (jeśli w ogóle można mówić o wolnym czasie przy 2 małych dzieci). Kuba przyszedł do domu od niego po 1-wszej w nocy, a o 5 -tej znów do niego poszedł. No i teraz też tam jest. Z dzieciakami na razie nie będziemy do niego podchodzić. Trzymamy je na dystans, co nie jest łatwe. Zobaczymy, czy coś zje. Obok u sąsiada mieszka duża rasowa suka owczarka niemieckiego, więc jest szansa, że jak się dogadają - będzie miał kumpelkę ;)
-
Dobre wieści: DIESEL się obudził i o 5-tej rano odbył swój pierwszy krótki spacer na smyczy wkoło domu. Pies był spokojny, widać, że smycz mu nieobca, szedł bez problemu, wiedział jak iść, ale miał obawy, czy aby prowadzący nie zrobi mu krzywdy.
-
Postaram się na bieżąco relacjonować sytuację DIESLA. Rzeczywiście pies jest PIĘKNY, a my z mężem uwielbiamy owczarki niemieckie pierwotnej budowy (tj. bez ściętego tyłka). Nie wiemy jeszcze, czy będzie u nas przebywał tymczasowo, czy zostanie na stałe. Zależy to od wielu czynników. Tak czy inaczej zajmiemy się psem najlepiej, jak możemy - za własne pieniądze (kojec, buda, weterynarz i szczepienia, żarło). Jak już się porządnie wybudzi i zaklimatyzuje u nas choć trochę, to zrobię mu fotki i tu powklejam.Sami ocenicie, czy ma godne warunki.