Jump to content
Dogomania

Prince

Members
  • Posts

    340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Prince

  1. Martens, nie mieszkam na odludziu a miejsca przyjazne psom są i w dużym mieście. Uważam, że można było oszczędzić i temu psiakowi stresu, nie zabierając go pod sklep. Jeśli jednak to już się stało a piesek o którym mowa ważył 6,5kg to naprawdę można wyjść z sytuacji "honorowo" i po prostu zabrać naszego psa pod pachę i sobie odejść ;) Ten duży szczeniak dawał sygnały do zabawy wg mnie dosyć wyraźne. Śladów agresji się nie dopatrzyłam. Psów nie kopię.
  2. [quote name='ladySwallow']Jeśli właściciel nie panuje nad szczeniaczkiem i nie jest łaskawy go zabrać, to staramy się usunąć szczeniaczka samodzielnie z zasięgu. A jakby taki szczeniaczek podbiegł do naszego psa, który jest na smyczy - bo chciałby się bawić - tylko nasz pies byłby agresywny do natrętnych szczeniaczków, to lepiej odsunąć go nogą, czy dać pogryźć swojemu psu, który nota bene jest pod kontrolą, bo na smyczy, i nie ma gdzie się wycofać?[/QUOTE] Mowa o konkretnej sytuacji ladySwallow: kopiesz tego psa czy nie?
  3. Mamy taką sytuację: szczeniak chce się bawić, jest spuszczony ze smyczy. Podbiega do psa pod sklepem, który ma za sobą schroniskową traumę i boi się innych psów. Czy ten szczeniak zasługuje na kopa? Cały czas rozmawiamy o takiej sytuacji. Ja głosuję na nie ;) Nie zasługuje.
  4. [quote name='Soko']Ja mieszkam w takim miejscu, ale odniosę się do porównania ze szkołą: szkoła to jedno miejsce, podwórko gdzie dziecko mogą kopać też jest jednym miejscem, ale psy są wszędzie, i wszędzie będą psy miłe jak i agresywne, więc o ile w moim przypadku czy Prince można takie miejsce znaleźć, to wiem, że mieszkając w mieście miałabym problem ze znalezieniem skrawka zieleni, a podróż samochodem czy pieszo do jakiegoś zalesionego i odosobnionego miejsca byłaby już męcząca dla mojego psa jak cały space,r a pieszo pewnie byśmy po drodze spotkały jakieś agresory, zresztą dla H. nawet nieagresywne psy są be i fe i ich unikam. Nawet kopnięcie szczeniaczka może mieć uzasadnienie, jeśli sprawia, że pies się nagle otrzeźwi i da spokój, bo pies jest przyzwyczajony, że ludzie wrzeszczą, skaczą wokół niego i coś od niego chcą, ale wątpię, by kochające pańcie je kopnęły. Kopniak to coś nowego, niespodziewanego i pewnie często może przez to wlaśnie odnieść skutek - z własnego doświadczenia nie wiem, ale wierzę, że czasami po prostu lepszego rozwiązania sytuacji nie ma.[/QUOTE] Soko, wierzę, że można odczulić strachliwego psiaka, nie kopiąc innych. Tak jak mówisz, czasem trudno o bezpieczne miejsca dla psa ale nadal wierzę, że da się to zrobić bez używania przemocy na innych psach. Zwłaszcza szczeniakach!
  5. No są takie miejsca. I psiaki śmiało się mogą wyszumieć bez smyczy :) Po prostu trzeba chodzić tam, gdzie już nikomu się nie chce ;) W moim wypadku są to łąki pod Krakowem, gdzie spotykamy się z zaprzyjaźnionymi psiarzami. Mamy też "swoją" godzinę w parku - tylko dla psiarzy :) Ps. W całym moim wywodzie chodziło o to, żeby: a) problemowe, strachliwe psiaki odczulać w miejscach bezpiecznych, nie narażając ich na dodatkowy stres b) [B]nie[/B] kopać szczeniaków, które podbiegają do naszych problematycznych psiaków c) unikać powyższych sytuacji :)
  6. omry, tak, bawią mnie spacery w miejscach, gdzie wiem, że spotkam miłe psiaki. Nawet jeśli muszę dużo wcześniej wstać czy samochodem kawałek podjechać. Moje dziecko też przeniosłabym na drugi koniec Krakowa, jeśli to miałoby poprawić komfort jego życia. Psów pod sklep nie zabieram bo nie uważam, że to dobre miejsce dla nich.
  7. Martens, dopisałam w poprzednim poście post scriptum, cały czas odnoszę się tylko i wyłącznie do jednej sytuacji: szczeniak "atakuje" psa pod sklepem. Nie piszę o psach z tzw. czerwonej strefy, które są potencjalnie niebezpieczne nawet dla człowieka. Na szczęście ja takich psów jeszcze nie spotkałam. Poza tym podnoszę białą flagę bo widzę, że sam temat wzbudza u Was agresję a jam człowiek pokojowy bardzo. Martens, ja Ci życzę samych dobrych sytuacji.
  8. A jak Wasze dziecko biją w szkole to też odgrywacie się tym samym i bijecie inne dzieci? Czy zabieracie po prostu dziecko ze szkoły i przenosicie do innej? Wybaczcie, może jestem naiwna. Ps. nadal mowa o sytuacji szczeniak "atakuje" psa pod sklepem. Nie piszę o psach z tzw. "czerwonej strefy"
  9. zmierzchnica, oczywiście każdy ma inne psy i inne problemy z nimi. Ja też nie lubię uogólniania. Niemniej jednak w moim mieście też są sklepy i nieodpowiedzialni ludzie. Dlatego zanim przepracowałam z moimi psami lęki, unikałam wszelkich potencjalnie niebezpiecznych miejsc dla nich, nawet kosztem dużych wyrzeczeń. Dla mnie kopy czy słabe czy mocne to zawsze porażka kopiącego.
  10. Nie zabierać psa z traumą pod sklep? Umówmy się, sklep to nie jest dobre miejsce do socjalizacji i odczulania. Jeśli chodzi o szczeniora to pewnie spróbowałabym przekierować jego uwagę na mnie, ewentualnie wzięłabym swoje 6,5 kilo szczęścia pod pachę i odeszła z nim zaraz po pierwszym "ataku" a nie czekała na to co nastapi dalej. A koleżance w sklepie posłałabym sms-a ;)
  11. Mam trzy psy. W tym dwa przygarnięte już jako dorosłe osobniki. Z różnymi traumami. I nigdy nie musiałam kopać innych psów w ich obronie. A także moje psy nie były kopane. Mieszkam w dużym mieście a jednak jakoś udaje mi się żyć w zgodzie z innymi, nie narażając własnych psów. Sytuacja o której mowa w powyższych postach zdarzyła się pod sklepem, "atakującym" był szczeniak. Jedyne rady jakie macie dla dziewczyny to kop dla tego szczeniaka? Mnie to przeraża po prostu.
  12. Dziewczyny. trochę mnie przerażacie. Na dogomanii takie porady??:crazyeye: Żeby kopać podbiegającego szczeniaka?:crazyeye: Jeśli się ma przerażoną sunię ze schroniska to może na poczatku trzeba unikać miejsc, w których na pewno prędzej czy później spotkamy inne psy - u mnie pod sklepem o każdej porze i godzinie stoją przeróżne psy i czekają na swoich właścicieli, robiących właśnie zakupy. Nigdy nie wzięłabym psa pod sklep, zwłaszcza takiego z traumą. Takiego psiaka trzeba powolutku oswajać ze światem a sklep to nie jest najlepsze miejsce. Poza tym tylko Wasze psy się dla Was liczą? To, że jakiś pies jest źle wychowany to NIE jest jego wina. Nie spodziewałam się na dogo takich "porad"...:shake:
  13. Misiek nadal jest, nawet z nim "gadałam" ;) Pięknie podaje łapkę i robi siad :) W ogóle strasznie sympatyczny z niego psiak. Bardzo lgnie do ludzi.
  14. Tydzień temu jeszcze był, więc jest szansa, że i teraz jest. Jak tylko się dowiem dokładnie to dam znać. Zakar, dzięki, że jesteś :)
  15. Podrzucam temat! Proszę pomóżmy Miśkowi. Nie dajmy chłopakowi zginąć.
  16. Przeklejam wątek z małopolskiego forum. Opisałam tam historię psiaków: Miśka i jego mikrusieńkiej towarzyszki, które bardzo potrzebują domu. Psiaki przebywają w okolicach Jaworzna. Pisałam na wątku małopolskim bo sama mieszkam w Krakowie i tutaj mogłabym spróbować załatwić psiakom dobry hotelik. Nie mam jednak w tej chwili transportu. Poza tym nigdy nie miałam dużego psa i nie bardzo wiem jak namówić takiego dużego delikwenta, jakim jest Misiek, do wejścia do samochodu z obcymi ludźmi. Jeśli ktokolwiek z Was mógłby pomóc tym psiakom, byłoby super. Głównie chodzi o transport do hoteliku w Krakowie albo do jakiegoś innego hoteliku w okolicach Jaworzna. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/210853-Potrzebna-pomoc-w-transporcie-i-DT-dla-dużego-psiaka[/URL]!
  17. No to nie ma jednego psa, tylko są dwa :roll: Misiek się odnalazł, wrócił po paru dniach z nową towarzyszką - chyba też bezdomną. Towarzyszka jest mikrusieńka i nie rozstaje się z Miśkiem ani na chwilę. Więc chyba mamy dwupak ;) Ja nadal wyrażam chęć pomocy Miśkowi ale sama nie dam rady. Potrzebny transport i pomoc przy łapaniu. Proszę ogłaszajcie Miśka gdzie możecie, może ktoś tu jest z forum owczarka albo husky i mógłby wspomnieć o nim?
  18. Prosiłam znajomych, żeby dali mi znać od razu jak tylko psiak się pojawi. Może ktoś chętny na łapankę? Potrzebny duży samochód i ktoś, kto nie boi się dużych psiaków i ma podejście do nich. Misiek jest sympatyczny i nieagresywny. Ja mogę zapłacić za transport, spróbować załatwić hotelik i zająć się całą organizacją. Ale potrzebuję pomocy. Na razie jestem uziemiona z moimi psami ale w przyszłym tygodniu mogę jechać z kimś po Miśka. Oby tylko się znalazł :(
  19. Pytałam o Miśka...dawno go nie widziano :-(
  20. Dobry lekarz jest jak dobra marka - [COLOR=black]nie trzeba jej reklamowac[/COLOR] ...sama sie sprzedaje :diabloti: I nie brońcie tak tego weta: prawdziwa cnota krytyk się nie boi [B]:diabloti:[/B]
  21. Odświeżam temat :) Ja mam w domu chwilowo szpital ale jak tylko znajdę trochę czasu to powrócę do tematu. Ale sprawa nadal jak najbardziej aktualna.
  22. Współczuję choroby pieska. Znam ten ból bo mój starszy psiak też cierpi na przewlekłą chorobę. Ja przeczytałam dokładnie pierwszy post i rozumiem doskonale Twoje uwagi. Nie wiem dlaczego tyle krytykujących Cię wypowiedzi. Szkoda, że zabrakło słów pocieszenia. Ludzie, to naprawdę boli jak wieloletni przyjaciel powoli "gaśnie". Czy tak ciężko zrozumieć potrzebę delikatności w takiej sprawie? Nie chcielibyście się dowiedzieć jakie są rokowania? Jeśli lekarz nie jest w stanie tego określić, czy udzielić cennych rad na przyszłość to można po prostu powiedzieć: "nie wiem, nie na wszystkie pytania medycyna zna odpowiedzi". Weterynarz tak samo jak ludzki lekarz oprócz bycia lekarzem musi być też człowiekiem. Jak gasną powoli nasi przyjaciele czy jest bardziej dotkliwa sytuacja? Przykro mi było czytać Wasze posty.
  23. DT stwierdził, że jednak sobie nie poradzi z Miśkiem, więc szukamy dalej. Szkoda chłopaka, naprawdę :(
  24. Potencjalny DT się wycofał, więc nadal szukamy domku dla Miśka i pomysłów na jego złapanie ;)
  25. [quote name='Szarotka']Jak bym byla w okolicy to bym mogla sprobowac. Pytali sie to powiedzialam co mysle :):)[/QUOTE] W takim razie źle sformułowałam pytanie. Bardziej chodziło mi o to jak złapać Miśka. Bo jedyną osobą, którą zna dobrze Misiek i daje się jej zabrać do samochodu bez problemu, jest właściciel stacji. A ten niekoniecznie może nam chcieć pomóc...
×
×
  • Create New...