-
Posts
3923 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by elaja
-
Ogromnie dziękuję ! ( emotki u mnie nie działają niestety )
-
Bardzo dziękuję . Tak , wszystkie wpłaty należy przekazywać na konto fundacji .
-
Wyniki z wczorajszego badania i faktura z lecznicy .
-
Alarm odwołany - Tajga już zdrowa !!! Wszystko wskazuje na to , że była to choroba odkleszczowa , czerwone krwinki już się nie rozpadają , a szpik produkuje kolejne w normalnej ilości . Skutkiem ubocznym choróbska jest tylko gwałtowne linienie i nasza dziewczyna musi być w ciepłym pomieszczeniu tak długo , aż sierść jej nie odrośnie . Teraz wygląda jakby ją mole oblazły .... Życie zawdzięcza szybkiej reakcji Magdy i decyzji lekarza weterynarii aby podać od razu antybiotyk i przetoczyć krew pomimo negatywnego wyniku testu . Do zapłaty są kolejne faktury z lecznicy , wieczorem dołączę zdjęcia . Prosimy o pomoc , nie zostawiajmy teraz Tajgi samej .
-
Ufff , udało mi się odkopać wątek . 3 psiaki aktualnie przebywające w schronisku mają szansę na dt , tylko szukamy transportu . Psiaki są raczej z tych mniejszych ale dwa z nich mocno wystraszone i dzikawe więc może być konieczność przewozu w większym transporterku dla bezpieczeństwa . Transport do Krakowa i do Krzeszowic . Może ktoś pomóc ?
-
Wyniki badań podaję poniżej bo zdjęcia niezbyt czytelne . Czekam jeszcze na skan wyników z niezależnego laboratorium . GPT 44.5 GOT 58.8 CREA O.954 UREA 67.8 ALP 1570 GLU 100 BIL LARGE KET TRACE SG 1.025 BLO MODERATE PH6 PRO100 URO2.0 NIT POSITIVE LEU NEGATIVE
-
Niestety , nie mam najlepszych wieści . Magda napisała , że coś z Tajgą jest nie tak , niby zachowuje się normalnie ale straciła apetyt i więcej śpi . Decyzja była oczywista - Magda zabrała Tajgę do lecznicy . Wyniki badań tragiczne : szpik nie produkuje czerwonych krwinek , a coś ( jakaś toksyna ) powoduje , że reszta się rozpada . Podejrzenie choroby odkleszczowej lub uogólnionego procesu nowotworowego ........... Po podaniu antybiotyku Tajga wizualnie wróciła do dobrej formy , w sobotę miała ponownie pobraną krew i transfuzję . Wyniki jeszcze gorsze . Próbki rozstały wysłane jeszcze do specjalistycznego laboratorium i niestety diagnoza podobna . Sama Tajga czuje się chyba dobrze , ma apetyt , jest aktywna - a przy takich wynikach powinna już nie żyć . Nie mamy pojęcia co się dzieje . Nadzieja w tym , że po transfuzji szpik podejmie produkcję czerwonych ciałek. Testy na choroby odkleszczowe dały wynik negatywny .
-
Dziękuję ślicznie za życzenia , od siebie dodam , że każdemu samotnemu psiakowi życzę na Nowy Rok - Nowej Kochającej Rodziny . Rozglądam się za bazarkiem ogłoszeniowym w takim razie .
-
Jest lepiej , chociaż Tajga to pies , który bardzo dużo czasu potrzebuje aby zaufać i podporządkować się , ale tylko jednej osobie . Psy o takim charakterze, pozbawione właściwej socjalizacji już na zawsze będą bardzo nieufnie podchodzić do każdej zmiany w ich życiu . Wszystko co nowe , obce powoduje lęk , a gdy poczują się pewnie na nowym terenie - agresję . Dlatego między innymi są takimi idealnymi stróżami , nic i nikt nie jest w stanie ich przekupić . W styczniu planowany jest zabieg sterylizacji , a w międzyczasie zaczynam rozglądać się za nowym domem dla Tajgi . Ponieważ jużaczka potrafi zdominować nawet większego od niej samca - musi w tym domu być jedynym psem . Duży teren do biegania i doświadczony właściciel to jest właśnie to czego szukam . Tajga wychodzi już na spacery na smyczy ale w obcym terenie nie czuje się pewnie , potrafi się spłoszyć . Jednak jest do opanowania . Obcych jeszcze omija , traktuje z rezerwą ale na swoim terenie może już intruza pogonić . Ufa tylko jednej osobie , inne znane jej osoby ignoruje i nie szuka kontaktu . Kwintesencja jużaka - nic dodać nic ująć .
-
Z transportem to jest ogólnie kiepsko , ja już miałam sunię z Zamościa na dt i wtedy chyba z 3 tygodnie szukałam możliwości przewiezienia jej za Kraków .
-
Czyli macie dla malutkiej miejsce ? Uff ufff , bo już sama z sobą walczyłam , a raczej resztki rozsądku walczyły .
-
Ta malutka kudłatka wygląda jak moja Muszka https://www.facebook.com/media/set/?set=a.122794161131365.25529.100002023443913&type=1&l=88ee313c2b Zamarłam jak ją zobaczyłam . Ona jest nadal w schronisku ?
-
Aniu bardzo dziękuję , wpłata z bazarku w wys. 50 zł jest juz na koncie fundacji . To kapitał na utrzymanie i socjalizację Tajgi . Nosek .... no taki jak u Zorki , prawda ? Też mogę takiemu noskowi wszystko wybaczyć , szkoda , że jeszcze przytulić sie go nie da . W pierwszym poście uzupełniłam rozliczenia ............. i to chyba na tyle dobrych wieści . Dragon , jużak staruszek , dla którego szukaliśmy ratunku i tylko Emir pospieszył z pomocą - niestety już za TM .... Na ratunek było za późno https://www.facebook.com/events/451484401698083/ Moja Bagisia wróciła z adopcji i od tej pory telefon milczy , ehhh https://www.facebook.com/media/set/?set=a.855419431202164.1073741872.100002023443913&type=1&l=39e271f930 Tajga ...... no cóż , na razie bez widocznych zmian w zachowaniu . O adopcji na razie nie ma nawet co myśleć . Na pocieszenie dodam , że u mojej podopiecznej Zuzi ( nie-jużaczki i chyba na szczęście - nie ) jest coraz lepiej , mała po zabiegu czuje się dobrze , pyskuje już nawet , tylko żadnego domu na horyzoncie nie widać https://www.facebook.com/media/set/?set=a.913586428718797.1073741888.100002023443913&type=1&l=9bdb3ff59f
-
Tajdze udało się w końcu założyć obroże . Nie było łatwo.... potem też niestety. Niby taki drobiazg , bo co to za sztuka zapiąć psu obrożę ? W przypadku Tajgi oznacza jednak bardzo wiele . Jużaki . Dumne i niezależne . Tajemnicze i nie mające w zwyczaju okazywać uczuć wobec postronnych osób . Psy które tak trudno przekupić i tak łatwo zniszczyć .... i nieraz tak trudno im wytłumaczyć , że tylko chcemy psu pomóc . Jestem pewna , że kiedyś Tajga jednak uwierzy Tajga w obroży i z kawałkiem smyczy , którą odgryzła niestety . Na pierwszy spacer przyjdzie jej jeszcze trochę poczekać , a potem juz będzie z górki .
-
Dziękuję dziewczyny ! Zachowanie Tajgi nadal bez zmian , tzn. cieszy się na widok opiekunki .......... i nadal unika bezpośredniego kontaktu . Ogranicza się do trącania nosem. Z założoną w końcu obrożą tak długo walczyła aż udało jej się zrzucić . Zdecydowanie lepiej zachowuje się siostra Tajgi , równie wystraszona i nieufna ale jednocześnie bardziej podporządkowana . Może inaczej przebiegałaby socjalizacja Tajgi , gdyby trafiła do dt ale takiego domowego . Tylko kto zaryzykuje zabranie dzikiego nie zsocjalizowanego psa , w dodatku dominującego w stosunku do innych psów ? Jestem pewna , że Magda sobie poradzi , tylko to trochę potrwa .
-
Prawda jest taka , ze większość tych co chodzi z dubeltówką po lesie ( celowo nie piszę " myśliwy " , bo nie tylko ta grupa poluje ) walnie do psa czy kota , o ile ma pewność , że właściciel czy ktoś postronny nie zobaczy zajścia . Wystarczy poczytać fora . To się nazywa eliminowanie konkurencji i nie ma nic wspólnego z miłością do zwierzątek . Taki osobnik w nosie ma czy ktos tego pieska czy kotka kocha , wlazł w szkode to się go unieszkodliwia . Wykrywalność takich przypadków jest znikoma, no chyba , że ktoś ma pecha i ustrzelił championa lub trafił na wyjątkowo zdeterminowanego właściciela . A prawo , które mówi , że wałęsajacego się po łowisku psa należy zgłosić do gminy albo samemu odłowić ( hehehe ) to szanujący się pan z dubeltówka ma dokładnie tam , gdzie plecy sie kończą . Zresztą skuteczność takich zgłoszeń jest znikoma , bo już widzę jak gmina organizuję bezkrwawe polowanie z nagonką aby wyłapać psy z lasu , a piesek też nie raczy poczekać na przyjazd hycla nie ruszając się z miejsca . Wniosek stąd taki , ze puszczając luzem psa w lesie zawsze trzeba się liczyć z tym , że kiedyś zdarzy się nieszczęście . Wyjście jest jedno : albo pies jest odwoływalny w 100% i nie traci z nami kontaktu wzrokowego na spacerze albo łazi na lince . Też chodzę z psami do lasu , te , których jestem pewna biegają luzem . Owszem , łamię prawo ale nie szkodzę nikomu . No i mam pewność , że widząc z daleka podejrzanego osobnika w moro zdążę psy odwołać i zapiąć na smycze a on niech mi spróbuje udowodnić , że na tych smyczach nie były .
-
Bardzo dziękuję za odwiedziny u Tajguni .
-
Magda przyzwyczaja Tajgę do widoku obroży . Jeszcze nie udało się jej założyć ale wierzę , że jest na dobrej drodze . Kiedyś musi nasza dziewczyna wyjść na pierwszy prawdziwy w życiu spacer .
-
Na dzień dzisiejszy najważniejsze jest uzbieranie jak najwięcej deklaracji . Aktualnie mamy na trochę ponad 200 zł , a hotel kosztuje 400 . Zanim będzie można Tajgę ogłaszać najpierw trzeba ją zsocjalizować a to może potrwać niestety .
-
Na wydarzeniu nie ma zbyt wielu informacji o siostrze Tajgi , są tylko na stronie Fundacji . Info o Bombie ( bo tak ma na imię ta druga jużaczka ) oraz o innych jużakowatych jest na założonej stronie adopcyjnej na fb https://www.facebook.com/owczarekpoludnioworosyjski
-
Relacja z hotelu : Tajga,,sunia w typie Jużaka,,,dla mnie "czysty" Jużak z wyglądu i charakteru....Tajga jest psem bardzo zaniedbanym psychicznie,,a zanim przyjechała także fizycznie. pierwsze dni spędziła w budzie ,,wychodziła tylko jak nas nie było w pobliżu,,nawet do jedzenia przy swojej chudości nie wychodziła przy opiekunach. Tajga dostaje na dzień do towarzystwa otwartego dorosłego samca i przy nim nabrała nieco pewności, która objawiała się agresją. za każdym razem kiedy ktoś przechodził był jużaczy atak,,,,przy wchodzeniu do boksu Tajga wycofywała się do budy. praca nad nie uciekaniem zakończyła się sukcesem, na tą chwilę Tajga do mnie bardzo się cieszy nie ucieka do budy kiedy do niej wchodzę,,,obwąchuje mnie obficie,,czasami nawet trąca nosem. wczoraj pierwszy raz dała się dotknąć,,,musnąć w pyszczek. jesteśmy na etapie przyzwyczajania do smyczy,,Tajga jest psem który preferuje jedną osobę.....