-
Posts
3429 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jofracy
-
Najpoczciwszy jamniczek Bazyl ma wspaniały dom.
jofracy replied to pajda's topic in Już w nowym domu
Czyli się sami wyeliminowali nie pozostawiając miejsca na dylematy. Dobrze, że teraz ... -
Młody pitbull w azylu --milowice pomocy !!!! Ma dom.
jofracy replied to MaR.'s topic in Już w nowym domu
wiadomo co z maluchem? -
Najpoczciwszy jamniczek Bazyl ma wspaniały dom.
jofracy replied to pajda's topic in Już w nowym domu
Ja myślę, że jeśli to nie jest babcia po siedemdziesiątce, to może nie byłoby najgorzej. Poza tym różnie aktywne babcie są ... -
Dalia- piękny kwiat, skrzywdzony przez człowieka MA DOM!
jofracy replied to pralinka94's topic in Już w nowym domu
Dalijko hopaj na pierwsze! -
Najpoczciwszy jamniczek Bazyl ma wspaniały dom.
jofracy replied to pajda's topic in Już w nowym domu
Bazylku jesteś boski! -
Jamnik Toffi z Radlina po tułaczce po świecie ma dom. :)
jofracy replied to kuna66's topic in Już w nowym domu
Nawet śniadanie do łózia dostaje :) Fajny domek :) -
ARES W ZAADOPTOWANY :))) !!!! Przynajmniej jemu się udało!
jofracy replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Jeśli mogę nieśmiało wyrazić swoje zdanie, to uważam, że one są teraz w takim stresie, że jeżeliby je trzeba było rozdzielać to właśnie teraz. Będą mogły zacząć od zera i jakoś przeboleją. Naciskając na wspólny dom (choć jeśli by się taki zdarzył byłoby cudownie) obawiam się, że zmniejszamy im szansę na adopcję. -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
jofracy replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Halo! jest tu kto? -
Jamniczka szorstkowłosa Ola ma dom, dom na stałe!
jofracy replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
Bosko słyszeć takie wieści :) -
ARES W ZAADOPTOWANY :))) !!!! Przynajmniej jemu się udało!
jofracy replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
zapisuję i nie wierzę ... -
Ja też mam taką nadzieję. Jeździłam z nim po tych schroniskach i ryczałam, czułam się jak zdrajca. Kiedy go puściłam w osiedlu w okolicy tego szpitala miałam wrażenie, że on wreszcie poczuł, że jest u siebie i pobiegł ... Myślę o nim ciągle ...
-
z moich informacji: pies jest lagodny, nakolankowy, nieproblemowy. Pan, który prowadzi ten punkt zlitowal sie nad maluchem i wzial go do siebie do domu. poza nim ma jeszcze 3 psy, wiec sądzę że maluch się musi z nimi dogadywać. Nie ma po co szukać DT, bo ten pan jakby mu go dal. Szkoda malucha moim zdaniem dodatkowo stresowac.
-
zapisuje i nic nie powiem, bo by mi gwiazdek zabrakło.
-
Gucio przespał noc prawie bez problemu, bo uznaliśmy, że mniej stresujące będzie nie wykąpanie go wczoraj, a zamiast tego spanko na fotelu. Trochę protestował, ale potem zakumał o co chodzi. I wszystko było ok do 5:30 rano. Wtedy mój TZ wyszedł do pracy i zaczęło się skamlenie, szukanie, a potem arie operowe. Już wiem, że nie wolno mu się pozwolić nakręcić w tym smutku. Boję się, że ten jego lęk separacyjny będzie trudny do przejścia. Z pozytywów: pozwala sobie mieszać w misce, zabierać ją. Można go brać na ręce bez obawy, chodzi na smyczy całkiem ładnie, ale jego ogólny stosunek do wszystkiego jest taki, że ma to w nosie. Głęboko. Może to ze stresu? Martwię się trochę o niego, bo pije baaaardzo dużo wody. Rano po przebudzeniu dwie takie miseczki, które Zuzi starczają na cały dzień. Trzęsie się też okropnie nawet jak śpi. Może on był leczony na cukrzycę? Mam ogólne wrażenie, że mieszkał on ze starszymi ludźmi. Rozmawialiśmy wczoraj o tym z TZ i tak nam się obojgu wydaje. Na pewno nie był bity - nie boi się gwałtownych ruchów, spadły mi dziś blisko niego klucze na płytki, to tylko się odsunął. Albo jest głuchawy, albo się nie boi :) Teraz leży na podłodze obok mojego krzesła i tak ni to piszczy ni głośno oddycha, marudzi sobie po prostu. Niestety nikt w jego sprawie nie dzwonił. Bardzo bym chciała, żeby jego właściciele się znaleźli, bo on za nimi strasznie tęskni.
-
chyba mnie polubił. Zasnął mi na kolanach. Problem w tym, że nawet do łazienki nie mogę wejść bez niego, bo drapie drzwi i wyje.
-
Gucio nie mógł się oprzeć szyjce z indyka i postanowił jednak dziś coś zjeść, poprawił suchym i teraz mu się oczka kleją, a za chwilę wraca TZ i będzie wielkie powitanie. Chodzi za mną krok w krok. śmieszny malutek.