-
Posts
4508 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BERKANO
-
wszyscy Iglastego kochają: ja, mąż, teściowie, moi rodzice i polubiły go moje znajome ;-) Ale znam go na tyle żeby wiedzieć, że w każdej chwili może mu odbić i rzuci się z wściekłością na obcych ludzi... Nie cierpi ludzi, psów i dzieci... ale plusem jest to, że czuję się przy nim bezpiecznie przez cały czas, bo jakby ktoś chciał mi zrobić krzywdę to Igor mnie obroni. No a poza tym ktokolwiek jest na naszym piętrze to psiak najeżony wydziera się pod drzwiami- to tubalne szczekanie odstraszy każdego :-) Oj głupio to zabrzmi ;-) Iglak wsadza sznupę między nogi i cieszy się jak szalony, że może się powycierać o nasze nogi a my jeszcze go głaszczemy (chociaż jest to gest oddania i psiej miłości) ale tylko mi (nie śmiejcie się teraz) wchodzi miedzy nogi od tyłu hehehe i stojąc do połowy podemną dokazuje, liże mnie po ręce i molestuje o pieszczoty :-) Ale jak zostaje sam w domu bo ja wychodzę to już nie poszczekuje tylko drze się i jazgocze jak opętany- a to już nie jest śmieszne ;-)
-
witam Was. Iglasty jest w doskonałym stanie fizycznym- idealne wyniki krwi, moczu, ekg. Z tą poparzoną łapką jest mały problem, bo lekarze zabronili Igorowi ją mamlać a on i tak po swojemu tzn: psie paputki w ciągu nocy zostają rozszarpane, tak samo jak przeróżne sposoby bandażowania tej łapki.. a jak zakładam mu kołnierz to udaje, że się dusi- więc niczym jej nie smarujemy już ani nie zabezpieczamy, bo to uparty wariat jest.. Wczoraj podczas zamiatania podłogi znalazłam kolec jeżowy- pamiątkę po wieczornym spacerku z macanką 2szt jeży ;-) Jednego wziął w pyszczek i CHODU W DŁUGĄ a drugiego łapą usiłował przekonać do wspólnej "zabawy". Z mężem co chwilę się kłócą- Iglak wyraża swoje niezadowolenie (warczeniem i jeżeniem sierści na grzbiecie) na zbytnią bliskość przy jego ulubionym już łóżeczku lub podczas mamlania kości, natomiast mnie czasem zmusza abym położyła się obok niego na jego łóżku gdy żuchla swoją kosteczkę. Zwykle wzajemnie "prześladujemy" się po całym domu: jak ja jestem w kuchni to Igor przychodzi i kładzie się obok; jak jestem przy kompie to wchodzi pod stół i kładzie łeb na nogach; jak jestem w łazience lub wychodzę z domu to kładzie się na sofie w jadalni żeby mieć widok na drzwi wejściowe lub łazienki; jak się kładę do mojego łóżka to sprawdza czy może sobie na to pozwolić (tu akurat mu nie pozwalam wchodzić) i kładzie się na swoim łóżeczku, które jest obok mojego ;-) Natomiast jak leży na sofie w jadalni to ja kładę się obok i czytam książkę głaszcząc go albo jak śpi u siebie to włączam sobie telewizor i kładę się u niego i się tulimy ;-) Tak jakoś ciągnie nas do siebie. Pozdrawiamy, a zdjątka wrzucę na dniAch.
-
wpakowaliśmy wczoraj Iglaka do wanny na wielkie pranie ;-) Biedactwo było nieźle wystraszone ale jak mnie widział to zachowywał resztki zimnej krwi (chociaż w te upały trudno mówić o jakimkolwiek zimnie) i dawał się namaczać i płukać. Teraz jest świeżutki i pachnący :-) Kilka dni temu podczas spaceru po polach wdepł w wygasające ognisko i jedną tylną łapkę sobie troszkę podpalił żarem. smaruje mu ją masłem kakaowym i Iglak się wścieka, że własnej łapy nie może zjeść mimo że tak smakowicie mu pachnie. Na dniach robimy mu ponowne EKG serduszka, bo poprzednie mogło być zafałszowane stresem związanym ze schroniskiem i przeprowadzką na nowe miejsce- teraz wyniki będą prawdziwe, a co wyjdzie dam Wam oczywiście znać. Od miesiąca podaję Iglakowi do jedzonka chrząstkę rekina na stawy i znacznie mu się chodzenie poprawiło. No i muszę wspomnieć o jego tyranizowaniu ;-) jak wychodzę z domu i zostaje sam to zaczyna się drzeć i protestować, że go zostawiam, ale na szczęście nie trwa to długo- szczeka, robi sobie pół godzinna przerwę, znowu się drze przez kilka minut i przerwa- nie jest to uciążliwe dla sąsiadów a w kagańcu nie będę go przecież zostawiała.
-
Iglik jest jakiś upośledzony ;-) żebyście widziały z jaką dziką radością wpycha sobie do pyszczka jeże w kulce ;-) i mniejsza o to, że póżniej trzeba mu igły z języka i podniebienia na siłę wyciągać- on następnym razem i tak zrobi to samo- jeże są na 1 miejscu jego ulubionych stworzonek, na drugim są wiewiórki, natomiast koty plasują się dopiero na miejscu 3 ;-) I poszczekuje w domu (co nie oznacza, że szczeka) i nie ma możliwości go wtedy uciszyć- nie zna żadnej komendy, która by mu dziub zamknęła (dobrze, że sąsiedzi go lubią przez wzgląd na Teodorka, bo inaczej mielibyśmy małe problemy) ;-) a jak chcę mu pokazać o co mi chodzi i pyszczek ręką zamykam to on i tak z zamkniętą paszczą poszczekuje ;-)
-
Porzucona,niepełnosprawna sunia.Juz w nowym domu, hurral
BERKANO replied to monika55's topic in Już w nowym domu
niestety musimy z mężem pilnie kupić samochód i nie mogę dotować na stałe. Jak któregoś miesiąca uda mi się wysupłać jakiś grosz to wpłacę. pozdrawiam i przepraszam -
Maleńkie kochane sunieczki mają juz domki.
BERKANO replied to wilczek007's topic in Już w nowym domu
witam. przesłałam @shanti przelew na Lorcie. niestety musimy z mężem pilnie kupić samochód i nie mogę dotować na stałe. Jak któregoś miesiąca uda mi się wysupłać jakiś grosz to wpłacę. pozdrawiam i przepraszam -
z CELI ŚMIERCI trafił do DT...ma tylko 35 zł deklaracji :(
BERKANO replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
dajcie numer konta to jakieś 20-30zł ukulam na stałe. Jesteście WSPANIAŁE!!!!!!!!! -
Maleńkie kochane sunieczki mają juz domki.
BERKANO replied to wilczek007's topic in Już w nowym domu
Witam szanownych dogomaniaków. wraz z Igorkiem deklarujemy stałe 25zł na DT. pozdrawiamy -
Porzucona,niepełnosprawna sunia.Juz w nowym domu, hurral
BERKANO replied to monika55's topic in Już w nowym domu
Witam szanownych dogomaniaków. wraz z Igorkiem deklarujemy stałe 25zł na DT. pozdrawiamy -
pod wieczór wrzucę kilka zdjęć Igorka. DZiewczyny mam prośbę: Wy lepiej orientujecie się który psiak najpilniej potrzebuje jakiegoś wsparcia finansowego na hotelik- mogłybyście mi podać kilka najpilniejszych bo troszkę poszukałam na dogomania-forum-śląskie i po pierwszej stronie nie potrafiłam przejść na następną (zbyt mnie to przygnębiło bo wszystkim psiakom nie jestem w stanie pomóc). trafiłam na 183880-Carmen i w miarę możliwości postaram się pomóc a dałabym radę jeszcze 2-3psiakom wpłacać na konto (mam nadzieję, że każde wpłaty idą na podany cel i że mimo braków do potrzebnej kwoty to zbiórka ma autentyczny sens). A zdjątka później
-
witam. Igor jest już po szczegółowym przeglądzie ;-) z którego wynika, że narządy wewnętrzne są w doskonałym stanie a serduszko działa bez większych zastrzeżeń (jak na 11-sto latka). Już spi na swoim łóżeczku i czasem położy się na kanapie. depresja zaczyna mu mijać i coraz częściej jest zadowolony i uśmiechnięty. Od kilku dni rzadziej domaga się o jadzenie- czyli musiał się przekonać, że jedzonko czeka na niego i zawsze je dostanie i nigdy nie będzie glodny. Widać że nam ufa i czuje się pewniej i bezpieczniej. A zdjęcia będą jak naprawię aparat ;-) PoZdrawiamy
-
witajcie. Z naszego kochanego Igorka zaczyna wychodzić diabełek ;-) całkowicie ignoruje komendy gdy na dworze jest spuszczony ze smyczy (na podwórku lub na polach) i ucieka, a jak mąż podleci do Igora i nakrzyczy na niego (i Igor doskonale wie o co chodzi) to psinka w trybie natychmiastowym biegnie do mnie, wchodzi mi między nogi i udaje że się kuli ze strachu... No i jak tu barana przywołać do porządku hi,hi,hi. Ale już po kilku próbach zdetronizowania mnie uznał moją królewską mość ;-) Mość królewską męża jakoś z trudem przełyka (bo kilka razy dał się nabrać i zmiękł przez talent aktorski Igorka). Jak widzi wiewiórkę to głupieje ze szczęścia a jak ucieka przed nim zając to leżę na ziemi w błocie ;-) A pozatym Igor czuje się bezpiecznie i spokojnie i coraz częściej bawi się i merda ogonkiem, a ostatnio nawet poszczekuje w domu, żeby zmusić mnie do wyjścia z łazienki lub żeby nas w nocy obudzić na dwór ;-)
-
Igor jest WSPANIAŁY!!!! Już wyraźnie cieszy się jak ja lub mąż wracamy do domu. Na dworze już ładnie równa z moim chodem, ale dopiero jak się załatwi ;-) wcześniej szarpie i ciągnie. Już zaczyna się przed nami otwierać- jest cieplejszy, serdeczniejszy, żywszy i pokazuje swoje hmmm przywiązanie (wydaje mi się, że to właściwe określenie). W poniedziałek wzięliśmy go do samochodu (niestety musieliśmy na siłę go wsadzić, bo bardzo się bał, że go wywozimy gdzieś) i pojechaliśmy do mojej teściowej w odwiedziny. Domyślałam się, że to może Igora przekonać do nas i jazdy autem, bo u teściowej jest kot ;-) Z dużą obawą wszedł do klatki schodowej, ale jak kilka razy powiedziałam mu, że idziemy do KOTA to z postawionymi uszkami myknął na Ipiętro i od drzwi wyrywał się wyrażnie uszczęśliwiony zapachem kota. Summa summarum Igor był wniebowzięty a kot znacznie mniej ;-) Nie chciał nawet wracać do domu ;-) Następnego dna pojechaliśmy do moich rodziców na domek żeby Igor pohasał sobie po podwórku- już bez obawy sam wszedł do samochodu. Niestety Bob musiał iść do domu, bo Igor już nie lubi psów :-( chyba za bardzo kojarzą mu się ze schronem. Biegał radośnie, prosił o rzucanie patyka i bardzo dokazywał ;-) I wzroku ze mnie nie spuszczał i mnie molestował najczęściej o patyk- co wielką radość mi sprawiło!!! Wczoraj znowu pojechaliśmy do kota i ledwo Igor usłyszał po wyjściu z domu słowo KOT to wskoczył do auta i niecierpliwie postawił uszka i popiskiwał, żebyśmy się pospieszyli. W drzwiach wejściowych do teściowej wyrwał się z ręki i popędził uczyć kota latać- nigdy nie przypuszczałam, że kot może tak wysoko skoczyć i tak długo lecieć hihihihi- grunt, że Igor był uszczęśliwiony tą zabawą. Tylko nie wiem, co by zrobił, gdyby kot nie uciekł... hehehe kiedyś może sprawdzimy, jak będę pewna swojego panowania nad jego ADHD ;-) I przecudnie budzi w nocy męża na wyjście za potrzebą- najpierw delikatnie trąca nochalem rękę, później ją podrzuca łbem, jak to nie zdaje rezultatu to obwąchuje twarz a jeśli nadal nie ma pożądanego efektu to wkłada cały łebek i szyję pod kołdrę i ją podrzuca a później ściąga zębami ;-) zaczynamy sobie na wzajem dawać radość.
-
no właśnie- bardzo by mi ułatwiła wiedza, jak miał u poprzednich właścicieli- przed chwilą wściekł się tzn. zjeżył cały, zaczął warcześ i wyrywać się szczekając jak opętany jak zobaczył grupkę dzieci z piłką i widząc jego zachowanie i jawną agresję wątpię, że chciał się przyłączyć do zabawy.. Kurcze on ma 77lat (przeliczając wiek na ludzkie lata) i ze starym psem jest dokladnie tak samo jak ze starymi ludzmi- demencja, urojenia,upierdliwość, złośliwość, skleroza, problemy z kojarzeniem i rozpoznawaniem itp. Bardzo stary pies jest bardziej podobny do starego człowieka z powyższymi problemami niż do psa z psią psychiką. Jeszcze gorzej jak pies jest przerażony do szpiku kości- każdy organizm w przyrodzie w dużym strachu będzie wykazywał instynkt obronny. Połączyć te obie sprawy razem- mamy mieszankę wybuchową. Chcąc zaradzić jednemu problemowi stwarza się poważną komplikację w drugim. nawet mając duże doświadczenie w opiece zarówno nad starymi ludzmi jak i starymi zwierzętami- stapam po kruchym lodzie nie znając lęków, strachów, urazów psychicznych i przeszłości Igora. Tod w wieku 12 lat wszedł do mojego łóżka jak spałam, położył się na mnie i zrobił kupę- pierwszy i jedyny raz taki numer wywinął i wspólnie z jego lekarzami doszliśmy do wniosku, że miał wtedy zwarcie w mózgu i tak sobie ubzdurał. Za numery "starcze" obojętnie jakie by nie były nie można psa ani człowieka karcić, ale ja nie wiem i nigdy nie będę wiedziała jakie zachowanie było typowe w przeszłości Igora a jakie jest spowodowane starością. Wiem tylko, że z miesiąca na miesiąc starość będzie Igorowi coraz bardziej mieszała w głowie..
-
żeby starszy pies nie dostał śmiertelnego skrętu jelit bądź żołądka to powinno się go karmić kilka razy dziennie w małych ilościach, tym bardziej jak są zaburzenia pracy jelit. Przy takim karmieniu żołądek nigdy nie jest pełny. Karmienie w schronisku i ciągły strach o jedzenie odcisnęło na nim piętno- dlatego ciągle będzie głodny. Przestawienie na taki tryb jedzenia zajmie mu około tygodnia, dwóch, tak jak pojawienie się u niego mikroskopijnego poczucia bezpieczeństwa. Po tym czasie dopiero można zacząć intensywną pracę nad Igorem i uświdomienie jego pozycji w stadzie. Póki dominuje u niego taki paniczny strach wiele typowych działań uświadamiających psa co do jego miejsca może przynieść odwrotny i fatalny w skutkach efekt.
-
dzięki za odpowiedz. uważam, że jestem doświadczoną "psiarą" i wiem dlaczego pies może warczeć, co chce tym uzyskać i jakie mogą być konsekwencje najmniejszego nawet mojego błędu. Jak podniósł na mnie wargi to bez okazania strachu na spokojnie zabrałam Igorowi zabawkę, skarciłam go słownie przyjmując odpowiedni ton głosu i kazałam iść na miejsce. Ale on nie posłuchał (może nie znał tej akurat komendy- nieznam go więc nie maglowałam tematu) więc ja jeszcze raz go skarciłam i obraziłam się .-) Poszłam do innego pomieszczenia i ignorowałam go do czasu aż sam przyszedł i wtulił łeb między moje nogi. Po przeprosinach dostał zabawkę a póżniej przyszedł położyć się koło mnie. No ale niestety dziś prowizorycznie zaopatrzymy się w kaganiec, którego mam nadzieję nie będę zmuszona w domu mu zakładać. A póki co on sam grzecznie i bardzo fajnie (szczególnie nocą) prosi i daje znać, że musi na dwór- na razie sam może o tym decydować do czasu aż wypróżnianie mu się nie znormalizuje. No i musi się przestawić na mój tryb karmienia go- 5-7razy dziennie nie za dużo, żeby nie przeciążać żołądka i jelit- przy Todzie to było najbezpieczniejsze dla organizmu i najzdrowsze. A Igor jest ciągle głodny- musi się przekonać, że jedzenie jest i nie musi się bać, że będzie głodny. Aha już zadomowił się na kanapie w jadalni ;-) więc ma teraz aż 4miejsca leżakowania- łóżko w kuchni, kanapa w jadalni i dywan w jadalni oraz posłanko z kocyka i poducha u nas w sypialni ;-) A nich ma poczucie bezpieczeństwa przy wybieraniu miejsca do spania (wyjątek stanowi moje prywatne łóżko)
-
była potężna- dostał Nifuroksazyt 3x1 i Dicloflor na podrasowanie flory bakteryjnej i już przyzwoitą kupkę robi. Już dzisiejszej nocy robił podchody żeby nam się do naszego łóżka wpakować i obawiam się, że na tym podejściu nie poprzestanie ;-) póki co moja pięknista kapa na łóżku robi za ścierę na pyszczek Igorka po jedzeniu- mimo tego, że za każdyn razem wycieram mu nosek i pyszczek z resztek jedzenia. a w nocy co 2godz nas budził bo on musi JEŚĆ!!!! No i za każdym razem wychodziliśmy z nim na dwór..
-
Igor zaraz po załatwieniu potrzeb ciągnie i biegnie jak szalony bo chce już natychmiast być w domu (i raczej chodzi mu o ten nowy) i walnąć się do łóżeczka- zauważyłam już, że największą przyjemność sprawia mu ceremoniał wchodzenia do domu i obchód mieszkanka (+micha)- wtedy widać ożywienie, radość. Aha królewskie łoże już zaakceptował ;-) Bo miał kilka wyborów: albo śpi w kuchni na dywanie, albo na łóżeczku w kuchni albo z nami na kocykach i poduchach- leżał gdzie miał ochotę a my nie zmuszaliśmy do niczego- teraz łóżko jest już w naszej sypialni i to mu się podoba (na razie ;-))
-
już wie że żeby dostać się do DOMU musi dreptać po schodach, ale nie stanowi to dla niego żadnych problemów, mało tego zaraz po wejściu do klatki spuszczamy go ze smyczy i samodzielnie śmiga do domku ;-) tylko usiłuje mnie przekonać, że mieszkanie na I piętrze byłoby też dobre ;-) Po wejściu robi obchód całej chałupki (46m2) i zabiera się za gryzienie kosteczki. Za kilka dni jak będzie już całkowicie pewny że my jesteśmy jego a on nasz to weźmiemy go do moich rodziców na domek jednorodzinny i pochasa sobie z Bobem- upośledzonym (bo boi się nawet własnego cienia zresztą jedzenia i miski też- uraz głowy miał w dzieciństwie i tak mu zostało) bernardyno- kaukazem (słodki, miły misio z Bobka)- po jakimś czasie polubią się na 100%, bo Bob potrafi polubić obce, "swoje" psy. I wtedy Igorek codziennie będzie się bawił i swobodnie biegał ;-)
-
Igorek znowu śpi. Byliśmy na dworze i głowę zachodzę jak od poniedziałku będzie wyglądało nasze wychodzenie na spacery (w tygodniu ja będę sama z Igorem wychodziła a mąż w pracy) bo Igor ciągnie a ja "gwałcę" grawitację ;-) i furgam za nim. Teraz już zaliczał każdą klatkę i jak trafił do JEGO do bieguśkiem na 2 piętro i szczęśliwie przechadzał się po domu. Na kolację niestety tylko sucharki moczone w wodzie dostał, bo biegunka ciągle go męczy, a do lekarza najwcześniej pod koniec tygodnia się wybierzemy. Ale lekki obiadek go zachwycił- intensywny wywar rosołkowy z mnóstwa jarzynek z filetem z indyka zatrzepane kaszką manną- bardzo mu smakowało- tak jak wszystko, co do tej pory zjadł u nas. ale łóżeczka się boi i musiałam dać mu kocyk do kuchni, bo inaczej jakoś nie chce- ale za jakiś czas się przekona. Pozdrawiam serdecznie i idę odpoczywać. Wy też udajcie się na zasłużony odpoczynek. do jutra. papa
-
już jedna jest zrobiona- później albo jutro prześlę. nie chciał wrócić do domu z dworu ale jak w domofonie usłyszał mój głos to dosłownie poleciał pędem do domu ;-) i radośnie już machal ogonkiem na mój widok (ale tylko przez chwilę bo miska była ważniejsza ;-) wepchnął mi łebek między kolana i kilka minut tak trwał kiedy go głaskałam a później zaraz (ale tym razem na spokojnie) położył się w kuchni na dywanie i zasnął natychmiast. CO TO ZA POTWORY TAK GO SKRZYWDZIŁY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Igor od godziny jest już w domu!!! na łóżeczku na razie nie chce spać- boi się łóżka i padł w kuchni na podłodze. jest potężnie zmęczony ale chyba już zrozumiał, że jest U SIEBIE W DOMU. jaki on jest spokojny, opanowany i DELIKATNY- niemożliwy. bedzie dobrze i chyba Igor o tym wie. właśnie wyszedł z mężem na dwór- chętnie, na spokojnie, lekko..- on merdał nawet ogonkiem i zaczyna molestować o drapanie po brzuszku ;-) Pozdrawiam serdecznie